Flesz: Gdy Kobe i Shaq bili się na pięści

9
fot. newspix.pl

O tak już widzę te złośliwe komentarze – “Kwiatkowski będzie przepisywał książkę”. “Chyba bardzo chcesz mieć trzy zdania na okładce polskiej wersji”. Tak, będę i tak, chcę. Oczywiście że chcę.

Ale tak zupełnie serio: kup swojemu dziecku czy dziecku rodzeństwa, czy jakiemukolwiek napotkanemu dziecku książkę Adama, a sobie zrób prezent i biegnij i zamów książkę Jeffa Pearlmana “Three Ring Circus: Kobe, Shaq, Phil and the Crazy Years of the Lakers Dynasty” i połóż pod choinkę. Do mnie szła tylko niespełna dwa tygodnie.

Dla mnie ta lektura to powrót do czasów, gdy z ojcem – fanem Jordana – uczyliśmy się hejtingu na selekcji rzutowej nastoletniego Kobiego Bryanta i potrafiliśmy być WYJĄTKOWO agresywni za jego niewrzucanie piłki Shaqowi na blok. I kiedy do ‘agresywni’ dodaję ‘wyjątkowo’ w caps locku to dlatego, żeby stopniować agresję, bo przecież po srebrnych Igrzyskach w Barcelonie spędziliśmy potem resztę lat 90-tych na oglądaniu reprezentacji Polski w piłkę kopaną czy wstawaniu na trzysekundowe walki Andrew.

W książce Pearlmana jest choćby świetna historia o tym jak Wielki Kurczak ratuje w windzie bufoniastemu Kobiemu dupę przed Jaysonem Williamsem. Jestem zresztą dopiero na początku drugiej setki stron i już znalazłem kilka nieopublikowanych wcześniej historii. Dziś obudziłem się wcześnie, wziąłem książkę na pięć minut, by naprawdę się obudzić i zaraz przeczytasz co znalazłem.

Ostrzegam, że dla niektórych może być zbyt wulgarnie, więc żeby nie było. Sytuacja ma miejsce podczas gierki w trakcie lokautu. W rolach głównych Kobe, Shaq – w przeciwnych drużynach i Olden Polynice jako opowiadający. Shaq domaga się w trakcie gry fauli po każdym swoim pudle, a 20-letni Kobe biega i krzyczy, że Lakers to jego zespół. Kilka miesięcy wcześniej Jazz sweepują ich w finale Zachodu.

“Pierdol się” – krzyknął na O’Neala. “To jest mój team! Mój skurwysyński team!

Zrobiło się gorąco. Wszyscy stanęli. “(Kobe) nie mówił o drużynie obecnej w hali” – wspomina Polynice. “Mówił o Lakers”.

O’Neal miał już tego dosyć.

“Nie, skurwysynu! – krzyknął. “To jest mój team!”.

“Pierdol się!” – odkrzyknął Bryant. “Serio – pierdol się! Nie jesteś liderem! Jesteś nikim!”

Co on powiedział?

“Przehandluję twój tyłek do innej drużyny” – odpowiedział O’Neal. “Żaden problem”.

Kilku graczy odsunęło obu od siebie, żeby mecz mógł trwać dalej. Ale nikt już nie był zrelaksowany. Napięcie wisiało w powietrzu. “Przebiegliśmy się może ze dwa czy trzy razy ze strony na stronę” – wspomina Polynice. “Kobe wszedł na kosz, zdobył punkty, krzyknął do Shaqa ‘Tak, skurwysynu! To gówno mnie nie powstrzyma!'”

O’Neal chwycił piłkę i zatrzymał grę.

“Powiedz jeszcze jedno słowo skurwysynu” – powiedział, patrząc się wprost na Bryanta.

“A tam, pierdol się” – powiedział Bryant. “Nie wiesz ni…”

Plask!

O’Neal zdzielił Bryanta w twarz z płaskiego.

Mocno.

“Jego dłonie są ogromne” – wspomina Corie Blount, który też grał w tym meczu. “Odgłos przeszedł się przez całą halę.”

Tak wspomina to Polynice: “Potem Shaq zamachnął się znowu, ale nie trafił. Shit! Pobiegłem i chwyciłem Shaqa, bo byłem jedynym, który był w stanie to zrobić. Ale Shaq dalej wyprowadzał ciosy, tylko nie trafiał, bo wisiałem mu na ręce. Trzymam Shaqa, ryzykując życie i krzyczę ‘Niech ktoś chwyci Kobiego! Serio – niech ktoś go chwyci!’. Bo gdy ja trzymałem Shaqa, Kobe próbował go trafić. W pewnym momencie Shaq uwolnił się ode mnie i dziabnął mnie w głowę. I mówię ci, gdyby nie miał kto go złapać, to zabiłby tam Kobiego Bryanta na miejscu. Nie przesadzam naprawdę. To była agresja w typie chcę-cię-zabić. Chciał skończyć Kobiemu życie”

Ta książka jest naprawdę czymś dla roczników 1975-1985 i stawiam, że może stać się jedną z najlepszych, koszykarskich jakie czytałeś.

I nie – to nie mogła być dynastia. To naprawdę niesamowite, że udało im się zdobyć aż 3 tytuły. RIP Kobe.

91

KOMENTARZE

  1. Na końcu Polynice chciał kontraktu z Lakers tylko za samo uratowanie dupy KB tamtego dnia :) Dobra jest ta anedgotka z windą, gdzie oprócz tłustego rudzielca był też zdaje się Charles Oakley.

    Książka faktycznie wypełniona po brzegi nieznanymi wcześniej historiami. Pearlman jak zwykle zrobił kapitalny research. Z byłych i istotnych graczy LA bodaj tylko Ron Harper i Horace Grant odmówili mu większych wywiadów. Niefortunny timing, że skończył książkę na chwilę przed śmiercią Kobasa, bo niekoniecznie stawia go ona w dobrym świetle. Ale pozycja bez 2 zdań obowiązkowa.

    Maćku, gdyby do polskiej wersji brakowało ludzi do tych przysłowiowych 3 zdań na okładce, wiesz gdzie mnie szukać ;)

    Lubię to: 5