Rzutówka: Opcje LeBrona. Rockets pozbyli się DFS. Lakers zdobyli picki. Knicks znaleźli centra na ławkę

9
fot. x.com/HoustonRockets

Golden State Warriors wpisani jako „Steph & Dray” znaleźli się tylko z boku na tablicy z opcjami LeBrona Jamesa, przygotowanej przez jego agenta.

Podczas gdy LeBron spokojnie zastanawia się nad swoim kolejnym ruchem, Rich Paul przejął pierwszoplanową rolę i w swoim podcaście omawia najatrakcyjniejsze miejsca dla swojego klienta. Sixers, Cavaliers, Heat, Wolves i Nuggets – te drużyny wyróżnił, przestawiając, jak LeBron wpasowałby się do pierwszych piątek.

W Filadelfii wszystko się zmieniło po pozyskaniu Jaylena Browna. LeBron uwielbia Tyrese’a (klient Klutch), mógłby pomóc rozwinąć się VJ’owi, a dodatkowym x-faktorem jest GM Mike Gansey, z którym zna się od czasów szkoły średniej. Paul i James uwielbiają też właścicieli Sixers i pracującego dla nich Boba Myersa.

Omawiając możliwy powrót do Cleveland, Paul jako x-faktora, „big X factor” wskazał Brandona Weemsa, asystenta GMa – „Brandon Weems jest w zasadzie bratem LeBrona”. Dodał, że nie ma nic przeciwko Jamesowi Hardenowi, ale Cavs byliby jeszcze bardziej kuszący dla Jamesa, gdyby dalej grał tutaj Darius Garland. Uwielbia go tak samo jak Maxeya (nic dziwnego, bo Darius również jest klientem Klutch).

Rich przekonuje, że Denver Nuggets są realną opcją, inaczej nie pojawiliby się na tej liście. On i Bron mają bardzo bliskie relacje z rodziną Kroenke. Właściciele to też istny czynnik przemawiający za Minnesotą Timberwolves, którzy podobno coraz bardziej widzą swoją szansę na przekonanie LeBrona.

Na tablicy znaleźli się też Dallas Mavericks, choć w ich kontekście Paul mówił głównie o możliwościach poza boiskowych – golf, kasyna właścicieli i drzwi do Afryki, które mógłby otworzyć Masai Ujiri.

Wypisani zostali także Boston Celtics, San Antonio Spurs oraz mistrzowie. Paul przekonuje, że gdyby New York Knicks nie zdobyli tytułu, nie trzeba byłoby rozpisywać opcji – James poszedłby do Nowego Jorku.

Paul robi show, buduje napięcie, ale oczywiście działa także w interesie całego swojego biznesu, dbając o relacje z drużynami, na których z różnych względów szczególnie mu zależy. Czy promując swoich graczy, jak Maxey i Garland. To nie musi mieć wiele wspólnego z tym, co ostatecznie zdecyduje LeBron, ale musi wykorzystać moment wolnej agentury swojego najważniejszego klienta. To czas tworzenia narracji przed kolejną Decyzją (poszukiwanie szczęścia), prezentowania, jak bardzo LeBron nadal jest ważną postacią w NBA, a przy okazji umacniania pozycji swojej i swojej agencji.

1) Rok temu Dorian Finney-Smith był największym zakupem na rynku dla Houston Rockets. Okazał się ogromnym niewypałem. Stracił dużą część sezonu lecząc operowaną w wakacje kostkę (o którą słusznie obawiał się Rob Pelinka, rezygnując z zatrzymania dobrego kumpla Luki), grał fatalnie i najwyraźniej w Houston nie wierzą, że odbuduje swoją wartość.

Nie musieli przehandlować DFS, żeby podpisać Marcusa Smarta i Bogdana Bogdanovica, ani żeby zmieścić się pod hard capem z nową umowę Tari’ego Easona. Ale pozbycie się tej fatalnej umowy daje im większe pole manewru obecnie i na przyszłość. To jeszcze $40mln za trzy lata (z opcją gracza). Dlatego zdecydowali się zapłacić trzema drugorundowymi pickami (co nie wydaje się wygórowaną ceną), żeby odesłać go do Charlotte.

W tym momencie zeszli nawet pod linię luxury tax, ale tylko minimalnie, a jeszcze muszą uzupełnić skład, więc tu raczej nie chodzi o unikanie podatku. Choć zaoszczędzili łącznie $20mln na pensji i podatku. Kluczowe wydaje się przesunięcie pod próg pierwszego apronu i nie martwienie się o ten drugi. Dużo jeszcze zależy od tego, jak dokładnie zostanie skonstruowana umowa Easona, ale teoretycznie mogą zrobić sobie miejsce na wykorzystanie reszty mid-level exception. Na razie użyli mniejszy mid-level na Smarta, co oznacza, że do wartości pełnego pozostaje jeszcze około $9mln.

2) Charlotte Hornets mają w tym momencie 17 graczy w składzie, więc to na pewno nie koniec ich ruchów kadrowych, ale bez problemu mogli przejąć DFS, bo nawet po dodaniu jego kontraktu, nadal znajdują się $28mln poniżej progu podatku. Gorzej, że te pieniądze będą zalegały również w następnych latach, zmniejszając nieco ich finansową elastyczność (zwłaszcza, że za rok wejdzie w życie przedłużenie, które powinni teraz załatwić z Brandonem Millerem). Ale póki co, powiększają swoją największą w lidze kolekcję drugorundowych picków. W sumie mają ich już 20 w siedmiu kolejnych draftach. Jest czym handlować.

Co jeszcze istotne, według Bobby’ego Marksa z ESPN, przejmą go w $15mln mid-level exception , dzięki czemu zachowają nienaruszone rekordowe trade exception warte $40.7mln z wymiany LaMelo Balla.

3) Detroit Pistons zatrzymali Javonte Greena dając mu niewielką podwyżkę z minimalnego kontraktu ($3.9mln) i uzupełniając skład, który w tym momencie kosztuje w sumie $166mln, a cały czas do załatwienia pozostaje sprawa Jalena Durena.

To oznacza, że zostało im około $34mln na jego pensję w pierwszym roku, żeby zmieścić się pod podatkiem, którego zapewne będą chcieli uniknąć. Pasuje to do doniesień wskazujących, że chcieliby podpisać z nim kontrakt na poziomie średniej pensji do $35mln. Ale ciągle się z nim nie dogadali, ponieważ Duren oczekuje maksymalnej oferty ($41mln w pierwszym roku).

Oczywiście Pistons mogą wykonać inne ruchy, żeby zyskać więcej miejsca pod podatkiem na kontrakt dla swojego centra, a też mogliby poczekać do trade deadline na zejście poniżej linii luxury tax. Ale ewidentnie celem jest nie przepłacanie Durena. Do tego czasu twardo negocjują, a ich pozycja tylko się wzmocniła, gdy na rynku nie ma już żadnej drużyny z wolnymi pieniędzmi.

4) Boston Celtics zgodnie z oczekiwaniami weszli najpierw w niziutką opcję w umowie Neemiasa Quety za $2.7mln, po czym wynagrodzili jego przełomowy sezon, uzgadniając warunki przedłużenia ($56mln/4). Nie chcieli od razu mu zapłacić, ponieważ wtedy straciliby pole manewru i okazję do wykorzystania mid-level exception. Mając Quetę jeszcze na niskiej pensji przez rok, mogli zatrudnić Mitchella Robinsona i w ten sposób zyskali dwóch dobrych środkowych, którzy wypełnią 48 minut gry. W przyszłym sezonie będą płacić za ten duet około $30mln, co wydaje się bardzo rozsądną ceną. Zwłaszcza biorąc pod uwagę jak kosztowni okazali się środkowi na tegorocznym rynku.

Dodajmy jeszcze, że w przeciwieństwie do Jaylena Browna, Queta w zeszłym sezonie był ulubieńcem analityki. Zaliczył trzeci najwyższy wśród wszystkich centrów wskaźnik NetPoints, a według Estimated Plus-Minus znajdował się w top-10 na swojej pozycji.

5) New York Knicks tymczasem znaleźli zastępstwo dla Robinsona, sięgając po Andre Drummonda. Pod względem umiejętności walki na tablicach i pudłowania wolnych, to niezłe zastępstwo. Ale na tym porównania się kończą. Drummond gorzej broni i nie jest rim-protectorem. Jest pięć lat starszy i nieprzypadkowo dostał tylko minimalny kontrakt, podczas gdy Robinson dużą wypłatę.

Zarobi $3.9mln, ale przy okazji przypomnijmy, że liga dopłaca do rocznych minimalnych umów dla weteranów, dlatego w salary cap Knicks będzie zajmował tylko $2.45mln. Tak więc zmieszczą jeszcze dwa takie kontrakty poniżej drugiego apronu (w tym momencie są $6.4mln pod kreską).

Drummond miał też podobno opcję przeprowadzki do Los Angeles, ale wybrał powrót do rodzinnego miasta.

6) Los Angeles Lakers szukają rezerwowego centra, ponieważ udało im się pozbyć Deandre Aytona.

Ayton zrezygnował z wejścia na rynek, najwidoczniej nie widząc szansy na zgarnięcie większej wypłaty niż $8.1mln w kontrakcie z Lakers, ale podczas gdy dla ekipy z LA był to tylko element ograniczających ich elastyczność, w Waszyngtonie dostrzegli tutaj wartość. Skoro Moritz Wagner dostał $19mln/2 albo Jusuf Nurkić $22mln/2, faktycznie może lepszym rozwiązaniem od polowania na rynku, jest sięgnięcie po gracza na rocznej umowie. I tak też zrobili, nie tylko uwalniając Lakers od Aytona, ale jeszcze dopłacając za niego.

Lakers przejmują nieco niższy kontrakt Jadena Hardy’ego (z opcją drużyny na następny rok), a przede wszystkim dostali dwa drugorundowe picki. W ich przypadku to bardzo cenna zdobycz, ponieważ sięgając po Walkera Kesslera pozbawili się draftowych assetów. Do 2032 roku nie kontrolują żadnego swojego pierwszorundowego picku, a najbliższy drugorundowy jaki pozostał w ich posiadaniu jest z draftu 2033. Teraz dokładają dwa kolejne.

Hardy grał w Dallas z Doncicem, ale to już kolejny guard w składzie, a teraz do tej dziury na skrzydle w LA dochodzi jeszcze brak rezerwowego centra (jeśli Mamu ma grać na czwórce). Mogą jednak wykorzystać ten kontrakt i otrzymane picki do dalszego handlowania. Ekspert od salary cap Yossi Gozlan wskazuje, że jeśli formalnie przejmą Hardy’ego przed wykorzystaniem cap space’u, będą mogli od razu połączyć go z innym zawodnikiem w wymianie.

7) W kontekście Lakers często ostatnio spekuluje się o pozostającym na rynku Jonathanie Kumindze. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem byłoby dla nich znalezienie sposobu na zatrzymanie Rui’ego Hachimury, ale już zrezygnowali z praw do niego, żeby zyskać cap space. Łatwiej będzie zrobić sign-and-trade po JK. Tylko że powinni stawiać na shooting i obronę wokół swojego backcourtu. Nie gracza trafiającego tylko 33% za trzy w karierze, który potrzebuje piłki w rękach.

8) Washington Wizards dodają kolejnego podkoszowego, ale to raczej nie jest przygotowanie się na odesłanie Anthony’ego Davisa do San Francisco. Wręcz przeciwnie. Raczej pokazanie AD, że w Waszyngtonie zapewnią mu odpowiednie warunki. Zdobyli jedynkę draftu, zatrzymali Trae Younga i chcą wygrywać. A teraz zadbali jeszcze o to, żeby Davis nie musiał za często występować na środku. Bo jak świetnie wiemy, zawsze czuł się silnym skrzydłowym.

Ayton będzie zmiennikiem Alexa Sarra, a też zabezpieczeniem na wypadek, gdyby Francuz jednak nie był jeszcze gotowy na start sezonu. W połowie czerwca przeszedł operację złamanej stopy.

Wizards nadal mają do dyspozycji mid-level exception, wolne miejsce w składzie i są $11mln pod podatkiem.

Wspieraj Autora na Patronite Jednorazowe wsparcie (Przelewy24):
15zł   |   30zł   |   75zł   |   250zł  
Poprzedni artykułWake-Up: Tablica LeBrona – zainteresowanych jest tylko 27 klubów. NBA dojeżdża Browna. Warriors i Lakers okradli draft?

9 KOMENTARZE

  1. Myślałem, że po sprzedaży Lakers coś się zmieni na lepsze, ale jak widać… nie. Wzmocnili się pod koszem, ograniczając swoje pole manewru na LATA (praktycznie brak picków), a wszystkie pozostałe ruchy beznadziejne i srogo przepłacone.

    Czy tak naprawdę ktoś Grimesowi rzuciłby choćby trochę zbliżoną kasę do tej, którą sypnęło mu LAL, gdzie wcześniej oferowali mu praktycznie same grosze (a ostatni jego sezon nie był najlepszy)? Mieli jakąkolwiek konkurencję? Podobnie z Sandro, który w ostatnich play-offach zaliczył mocny zjazd względem sezonu regularnego?

    Nie podpisali za grosze jedynych defensorów, jakich mieli (Smart, którego wolałbym niż Sextona) i jeszcze oddali Aytona, nie mając ŻADNEGO alternatywnego centra (Sandro niby może grać, ale nie przeciwko każdej drużynie), a na rynku krzyczy bieda. Fatalne te ruchy.

    Wystarczy jedna kontuzja któregoś z głównych graczy i drużyna będzie szorować dno…

    Przypominają mi się poprzednie ruchy, gdzie pozbywali się sprawdzonych graczy (Schroedera, Caruso i teraz Smarta i Ruiego) na rzecz kompletnych niewypałów (Vincenta, THT). Ostatnio nie wyszli na tym najlepiej i obawiam się, że podobnie wyjdą na Sandro, Grimesie i Sextonie.

    Już nie będę bić leżącego transferem po Westbricka…

    4
  2. Fajnie jakby kiedyś ktoś opisał porządnie historię LeBrona w lidze, wypromowaniu swojego słupa Richa Paula i to jak układał sobie składy pod swoje interesy. Jackson to nazwał kiedyś dobitnie jako nieliczny (choć niezbyt poprawnie politycznie). Jestem ciekaw, czy po emeryturze dalej uda mu się utrzymać taki poziom ustawiania ligi pod swoje dyktando. Ciekawe też, że nawet teraz na tym etapie kariery GMowie dalej pozwalają na to.

    6
    • Nie wiem czy tu jest jakoś bardzo dużo do opisywania. „Był tak zajebisty w koszykówkę, że wszyscy go chcieli, więc mógł dyktować właściwie dowolne warunki.” Coś pominąłem?

      A i w sumie jak na tym etapie GMowie na to pozwalają? Ktoś obecnie zrobił jakieś kadrowe ruchy pod jego dyktando? Czy chodzi o podpisanie Bronnego za minimum? Ciężko to chyba nazwać jakimś wielkim wpływem.

      1
      • Nie neguje, że dopóki on sam mógł wziąć każdy skład papy i paździerzu i zacniesc na plecach do finału to miało to sens w kontekście drużyny, w której grał. Chodzi mi o to, że poprzez swoją agencję Klutch wykorzystywał tą pozycję do ustawiania agresywnego innych drużyn. Przez ustawienie nie mam na myśli jakiejś korupcjogennego ustawiania, co to, że jest wiele przypadków gdzie GMowie byli ustrój ustawiani, i bali się coś powiedzieć, żeby na wszelki wypadek nie obrazić LeBrona.

        Jest raczej oczywiste, że nikt (szczególnie na początku) nie traktowałby poważnie Richa Paula gdyby nie był pracownikiem/wysłannikiem/ziomkiem LeBrona.

        Patrząc na tą jakich graczy zebrał w agencji i jak otwarcie i momentami bezczelnie działa Paul, osobiście uważam, że jest to z niekorzyścią dla ligi.

        1
        • Ja się zgadzam z tym, że LeBron jest jedynym powodem sukcesu Richa Paula, ale sam mechanizm istniał i bez niego. Agent mający najlepszych graczy zawsze mógł twardo negocjować. Gdyby to nie był Paul, to pewnie byłby to po prostu ktoś inny.

          Tych sytuacji gdzie „GMowie byli ustrój ustawiani, i bali się coś powiedzieć, żeby na wszelki wypadek nie obrazić LeBrona” to ja jakoś tak bardzo nie kojarzę. Pat Riley na pewno się nie bał wypowiadać o nim opinii, w Lakersach on i AD od lat domagali się centra i nigdy go nie dostali, tak samo później naciskał po transfer Westbrooka za Walla i to też się nie wydarzyło, Dan Gilbert po pierwszym „Decision” także nie trzymał języka za zębami, a i tak James do niego wrócił.

          Oczywiście, że drużyny, w których grał lub takie, które liczyły że uda im się go ściągnąć, próbowały mu się przypodobać, ale to raczej norma w NBA. Milwaukee trzymało braci Giannisa, Knicks zatrudnili ojca Brunsona, Charlotte dawało szanse LiAngelo Ballowi. Teraz Luka chciał podobno żeby Reaves został, to LAL dali mu maxa. Jordan stawiał Chicago ultimatum, że jeśli Jackson odejdzie, to on też.

          2