Rzutówka: Finanse Jamesa Hardena

2
fot. Netflix

James Harden prawie osiem tygodni czekał na nowy kontrakt z Cleveland Cavaliers, ale nie był to efekt trudnych negocjacji, wręcz przeciwnie – fantastycznej współpracy między nim a klubem.

Zapewnił im potrzebną finansową elastyczność i czas na wzmocnienie drużyny. Początkowo liczyli na kolejny powrót LeBrona Jamesa, a kiedy on wybrał Philly, spokojnie szukali innych opcji. Ostatecznie udało się pozyskać Peytona Watsona, który wydaje się wręcz idealnym uzupełnieniem ich pierwszej piątki. A Harden nie tylko cierpliwie czekał, aż GM wykona swoją pracę, też podobno aktywnie rekrutował młodego skrzydłowego.

Bardzo pomógł drużynie i teraz, gdy Cavs wreszcie zakończyli handlowanie, został za to odpowiednio wynagrodzony, trzyletnią umową za $97 milionów.

Na kilka dni przed swoimi 37 urodzinami otrzymał najdłuższy kontrakt od czasu wyprowadzki z Houston. I jest on w pełni gwarantowany. Przypomnijmy, że na początku offseason zrezygnował z opcji wartej $42.3mln, ale nawet gdyby ją podjął, ostatnie słowo w sprawie zagwarantowania tych pieniędzy należałoby do drużyny. Teraz dostał dużo lepsze warunki, ponieważ Cavs odwdzięczali się za jego pomoc. Nie tylko czekał, ale przede wszystkim zgodził się na znaczne obniżenie swojej pensji. Ograniczenie ogromnych wydatków Cavs było kluczowe, żeby zejść poniżej drugiego apronu, co otworzyło pole manewru do ruchów kadrowych. Dłuższą umową zrekompensowali mu niższą pensją, co jest powszechnie stosowaną praktyką przy finansowych manewrach w najdroższych drużynach.

W tym momencie to idealne rozwiązanie dla Cavs, ale oczywiście jest tu też spore ryzyko, ponieważ Harden będzie miał już prawie 40 lat, gdy ten kontrakt dobiegnie końca. Pozostaje im mocno trzymać kciuki, że utrzyma się przy zdrowiu i będzie można liczyć dalej na jego dostępność, jak w minionych latach. W trzech ostatnich sezonach za każdym razem rozegrał co najmniej 70 meczów. Nadal też zdobywa średnio ponad 20 punktów, pozostaje w gronie najlepszych podających i historycznie jest niemal gwarancją zwycięstw w sezonie zasadniczym. Przez 17 lat kariery tylko dwa razy jego drużyna zanotowała mniej niż 50 wygranych (lub znajdowała się na takim procencie zwycięstw przy skróconym sezonie) i zawsze był w playoffach. Choć oczywiście jego dokonania w playoffach to już inna historia.

Już w momencie wymiany w lutym Cavs wiedzieli, że to transakcja wiązania i zdecydowali, że podpiszą z nim nowy kontrakt. Musieli go zatrzymać, ale i zadbać o to, żeby czuł się zadowolony z kontynuowania współpracy.

1) Wszystko zostało załatwione, ale okazuje się, że jeszcze nie do końca. Po sign-and-trade Watsona Cavs znajdowali się $28.4mln poniżej progu pierwszego apronu, którego nie mogą przekroczyć. Tymczasem jak wylicza ekspert od salary cap Yossy Gozlan, przy raportowanej wartości kontraktu Hardena, jego pensja w najbliższym sezonie musiałaby wynieść $30.8mln. Tak więc albo doniesienia dotyczące wartości kontraktów Hardena lub Watsona nie są precyzyjne, albo Cavs muszą wykonać jeszcze jakiś mały ruch, żeby zmieścić się pod hard capem.

Mogą na przykład zrezygnować z włączonego w wymianę Cama Whitmore’a i korzystając z opcji waive-and-stretch, rozłożyć jego $5.5mln pensji na trzy lata.

2) Wszyscy w Cleveland mogą być zadowoleni z tej wyjątkowo dobrej współpracy. Cavs zyskali potrzebną elastyczność i mogli pozyskać wzmocnienie, Harden ostatecznie dostał swoje pieniądze. Przy okazji warto przypomnieć, że to nie pierwszy raz, kiedy James bardzo pomaga drużynie w offseason. Podobnie było kilka miesięcy po przeprowadzce do Filadelfii.

W 2022 wszedł na rynek, rezygnując z opcji za $47mln, ale nie rozmawiał z innymi drużynami, tylko od razu dogadał nowy kontrakt z Philadelphią 76ers. Kontrakt bardzo korzystny dla drużyny, ponieważ zgodził się na dużą obniżkę. W sumie wziął $15mln mniej, niż mogła wynieść jego maksymalna pensja. A przypomnijmy, że był wówczas po dziesiątym z rzędu All-Star sezonie, nadal pozostając w gronie największych gwiazd ligi. Dlatego była to zaskakująca decyzja. Tym bardziej, że wcale nie zrekompensował tego w dłuższym kontrakcie. To była tylko dwuletnia umowa z opcją zawodnika (za $68.6mln). Ale negocjował wówczas z Darylem Moreyem, z którym miał historię długiej i świetnej współpracy w Houston, więc pomógł mu, żeby wspólnie mogli zbudować mistrzowski zespół. Niższy kontrakt Hardena zapewnił Sixers większe pole manewru i możliwość użycia pełnego midlevel exception (które wydali na PJ Tuckera).

Ten krótki kontrakt to przede wszystkim ryzyko dla Hardena, a równocześnie znak, że mocno wierzy w odbudowanie swojej wartości i mistrzowskie szanse Sixers. Bo zapewne chodzi o to, żeby za rok podpisać ponownie ogromny, gwiazdorski kontrakt. — Dniówka z lipca 2022

Jak dobrze pamiętamy, ta zgodna współpraca nie przetrwała próby czasu. Już rok później Harden publicznie nazywał Moreya kłamcą. Zapewne oczekiwał, że w kolejne wakacje GM odpowiednio odwdzięczy się za jego pomoc, może nawet dostał obietnicę większego kontraktu, a ostatecznie poczuł się przymuszony do wejścia w opcję na drugi rok. Zaraz po tym zażądał wymiany.

3) Harden wyspecjalizował się w wymuszaniu wymian i to do swoich preferowanych destynacji. Dostaje to, czego chce. Teraz również. Wymusił wymianę do Cleveland i odebrał wypłatę, na jaką nie mógł liczyć w LA Clippers.

Przypomnijmy, że w 2024 roku, w swoim pierwszym offseason w Los Angeles podpisał dwuletnią umowę za $70mln z opcją zawodnika. W następnym sezonie podbił swoje notowania i po raz pierwszy od wyprowadzki z Houston znalazł się w All-NBA. Dlatego też w kolejne wakacje zrobił opt-out, zgłaszając się po podwyżkę. Nie miał jednak silnej pozycji negocjacyjnej, bo na rynku brakowało mu alternatywy, a Clippers bardzo zależało na zachowaniu elastyczności. Ostatecznie dostał podwyżkę (o $3mln w stosunku do opcji, z której zrezygnował), ale znowu tylko dwuletni kontrakt i w dodatku tylko z częściowo gwarantowaną opcją zawodnika. Nie tego oczekiwał, co ostatecznie doprowadziło do wymiany, ponieważ w LA nie widział dla siebie finansowych perspektyw.

Jeśli coś mu się nie podoba, nie będzie cierpliwie czekał, aż sytuacja się poprawi. Od razu szuka drogi wyjścia. I w tej sytuacji po raz kolejny się o tym przekonaliśmy. Ale teraz w Cleveland przypomniał o tej swojej drugiej twarzy – jeśli czuje się doceniany i wierzy w zespół, jest gotowy pomagać wzmacniać skład.

4) Nowy kontrakt oznacza, że Harden dołącza do elitarnego grona najlepiej opłacanych zawodników w historii NBA, którzy na parkietach zarobili/zarobią ponad $500 milionów.

Ale przy okazji warto przypomnieć, że nie zawsze podejmował dobre decyzje finansowe. Jesienią 2021 roku przeszedł obok pieniędzy, których potem już nie udało mu się odzyskać. Rozmawiał wówczas o przedłużeniu z Brooklyn Nets, którzy mogli i podobno byli gotowi zaproponować mu maksymalne $160mln za trzy dodatkowe lata. Ale Harden uznał, że woli poczekać. Nie wiemy, czy już w tamtym okresie nie podobało mu się na Brooklynie i miał wątpliwości co do swojej przyszłości tam (choć publicznie zapewniał, że planuje zostać i nie wyobraża sobie zostawić KD i Irvinga). A może chciał po prostu odebrać jeszcze większą wypłatę w wakacje ($270mln/5)? W każdym razie zrezygnował z podpisywania przedłużenia, a potem wszystko się posypało i w lutym był już w Filadelfii.

Pod względem czysto biznesowym fatalnie się to dla niego ułożyło.

Przeszedł obok przedłużenia za $160mln/3, po czym dał duży rabat Sixers w kolejnym kontrakcie i może dlatego też potem był tak wkurzony na Moreya, że w następnym roku mu tego nie zrekompensował. Ostatecznie, przez te trzy lata, które mogło obejmować tamto przedłużenie, zarobił w sumie „tylko” $102mln.


Szósty Gracz istnieje dzięki wsparciu osób takich jak Ty. To dzięki Wam możemy każdego dnia tworzyć nowe treści, pisać i opowiadać o NBA. Jeśli cenisz naszą pracę, wesprzyj nas na Patronite lub przekaż jednorazową wpłatę.
Wspieraj Autora na Patronite Jednorazowe wsparcie (Przelewy24):
15zł   |   30zł   |   75zł   |   250zł  
Poprzedni artykułWake-Up: „Najlepszy ofensywnie gracz” znów górą. Doktor Soon-Shiong nie sprzedaje

2 KOMENTARZE

  1. Mysle, ze warto tutaj wspomniec, ze Harden NIE JEST osoba, ktora cala kariere wymusza wymiany. To nie on chcial odejsc z OKC.

    W HOU spedzil 8 lat, znoszac eksperymenty typu sprany howard czy RW i urabial sie po lokcie grajac po 80 meczow sezonie. Dopiero po 8 sezonach, majac 31 lat powiedzial dosc. Bron wytrzymal w CLE 7 lat i odszedl w wieku 25.

    W BKN mimo polaczenia sil z KD i KI sytuacja sie niestety powtorzyla – obaj sie polamali i Harden znowu musial sam ciagnac ten wozek. W koncu i on sie polamal a jak w PO wrocil na 1 nodze byle tylko pomoc zespolowi… i tak mu sie oberwalo.

    Gosc byl ballerem i chcial wygrywac. Mial pecha, ze trafial do zespolow mocnych, ale nie kontenderow, w dodatku z podejrzanym zdrowiem – KD, KI, Embiid, kawhi. I tak zaczyna swoj last dance, ktory podobnie jak u RW pewnie nie skonczy sie nawet finalami.

    Btw, z tego rzekomo super utalentowanego tercetu MVPs z OKC – odkad sie rozstali – ZADEN (nie liczac KD z pewniaczkiem z GSW) nie tylko nie zostal mistrzem, ale nie zrobil nawet finalow

    1
    • Pełna zgoda. Poza tym łatwo się zapomina o jego zdrowiu i tym że sprawia często że innym gra się lepiej
      Koleś ma 37 lat, mało kto w tym wieku gra jak on, i nie jest jakimś rezerwowym na 10-15 min tylko gra 70 meczy, zdobywa ponad 20 pkt 8 dat itd
      Ma ponad 1200 meczy i średnio chyba 35 min

      0