Poprzednie części: pierwsza, druga
Wygrany: Ja Morant – wiele razy podkreślał swoje przywiązanie do Memphis i wskazywał na wytatuowane na plecach logo. Przez lata to było jego miasto, ale w zeszłym sezonie było już jasne, że jego czas w Grizzlies dobiegł końca. Ostatecznie po prostu się go pozbyli, niewiele dostając w zamian, co dobitnie potwierdza, jak mocno spadła wartość Moranta. Ale z jego perspektywy warunki transferu nie mają znaczenia, najważniejsze, że doszło do wymiany. To dla niego najlepsza rzecz, ponieważ daje mu możliwość na nowe otwarcie. I o tym też mówił, komentując wymianę. W Memphis stał się „złym gościem” wymachującym pistoletami. W Portland może rozpocząć nowy rozdział, poprawić swój wizerunek i przypomnieć o swoich koszykarskich możliwościach.
Przegrany: Scoot Henderson – stracił większość poprzedniego sezonu lecząc kontuzję, ale w playoffach zaliczył najlepszy moment kariery, gdy w pierwszych trzech meczach rzucił bardzo efektywne 70 punktów. Wreszcie przypomniał o swoim potencjale, dając nadzieję, że może jeszcze rozbłysnąć po tych rozczarowujących pierwszych sezonach. W końcu nadal ma dopiero 22 lata. Tylko, czy jeszcze dostanie swoją szansę w Portland? Czy Blazers nadal w niego wierzą? Można mieć co do tego wątpliwości, bo zamiast rozmawiać o przedłużeniu jego debiutanckiego kontraktu, dodają kolejnego doświadczonego guarda. Rok temu ściągnęli już z powrotem Damiana Lillarda, którego Scoot miał zastąpić, a teraz jeszcze Ja Moranta. Backcourt mocno się zatłoczył i będzie mniej miejsca dla Hendersona.
Wygrany: Tobias Harris – mimo że pomógł Pistons przebić się na szczyt Wschodu, jest bardzo cenionym weteranem i rozegrał rewelacyjne playoffy, w Detroit nie chcieli zaproponować mu kontraktu z więcej niż jednym gwarantowanym sezonem. Znalazł lepszą umowę w San Antonio. $31mln za dwa lata w pakiecie ze znacznie większymi szansami na mistrzostwo u boku Victora Wembanyamy. Idealne miejsce na końcówkę kariery.
Przegrany: Isaiah Stewart – miał najdłuższy staż w Detroit i stał się utożsamieniem charakteru drużyny, która twardo walczy na całym parkiecie. Miał swój znaczący udział w tym fantastycznym sezonie Pistons, będąc jednym z najlepszych rezerwowych ligi i jednym z najlepszych obrońców. Ale playoffy mu nie wyszły, tracił minuty na rzecz Paula Reeda i teraz Pistons uznali, że nie jest aż tak ważnym elementem trzonu zespołu. Odesłali go do Memphis. Do drużyny będącej w głębokiej przebudowie. Stewart wraca do punktu, w którym znajdował się przez większość swojej kariery w Detroit.
Wygrany: Miles Bridges – Charlotte Hornets szukali dla niego wymiany jeszcze zanim zdecydowali się na trade LaMelo Balla. Nie miał tam przyszłości, więc też nie miał co liczyć na przedłużenie, wchodząc w ostatni rok kontraktu. Ale teraz może być już raczej spokojny o następny kontrakt. Phoenix Suns nie zapłacili pierwszorundowym pickiem, żeby mieć go tylko na jeden sezon. Ponadto tutaj wyjątkowo lubią byłych studentów Michigan State.
Przegrany: Norman Powell – ma za sobą dwa najlepsze sezony kariery, ale to nie zapewniło mu dużego kontraktu, jakiego można by oczekiwać po tak udanym okresie. Już rok temu mimo świetnego sezonu, LA Clippers tanio się go pozbyli, a teraz po debiucie w All-Star Game nie utrzymał się w Miami. Transfer Giannisa sprawił, że nie mieli dla niego pieniędzy. Musiał szukać gdzie indziej i znalazł ładną wypłatę za $44mln/2 od Chicago Bulls, jednak w drugim roku umowy oddał kontrolę drużynie. Dostanie niewielką podwyżkę w przyszłym sezonie, ale ceną jest pogodzenie się z byciem assetem do handlowania i gra w przebudowywanej, młodej drużynie. Oczywiście Powell nie ma na co narzekać, ale poza LeBronem był jednym aktualnym All-Starem wśród niezastrzeżonych wolnych agentów, a nie były to dla niego „all-starowe” wakacje (bo też ma już 33 lata).
Wygrany: Ayo Dosunmu – otrzymał czwarty najwyższy kontrakt spośród wszystkich wolnych agentów. $112mln za pięć lat. Po transferze do Minnesoty świetnie wkomponował się do drużyny, potwierdził swoją wartość i miał też swoje momenty w playoffach zanim się kontuzjował. Ale co jeszcze teraz bardzo istotne – miał niezwykle mocną pozycję negocjacyjną, ponieważ Wolves nie mogli sobie pozwolić na to, żeby go stracić. Nie mieliby jak go zastąpić, a mogli mu zapłacić posiadając jego prawa Birda, więc to zrobili. I dali aż pięcioletni kontrakt, żeby pomóc sobie przy swoich wielkich wydatkach, zmniejszając nieco średnią pensję. A ta średnia pensja będzie na poziomie łącznych dotychczasowych zarobków Ayo z pięciu poprzednich sezonów.
Przegrany: Luke Kennard – już trzeci rok z rzędu był wolnym agentem. Poprzednio podpisywał roczne umowy, których łączna wartość wyniosła $20mln. Teraz dostał dwuletni kontrakt i to z opcją gracza, ale za znacznie mniejsze pieniądze: $13mln. Udany finisz sezonu w Los Angeles Lakers i najlepsze playoffy w karierze nie podbiły jego wartości. NBA najwyraźniej nauczyła się już, że poza swoim rewelacyjnym rzutem za trzy, Kennard niewiele więcej wnosi do gry. I że nie należy przereagowywać po świetnych playoffach zadaniowca u boku LeBrona Jamesa.
Wygrany: Julian Champagnie – San Antonio Spurs wynagrodzili jego bardzo dobry sezon, w którym przebił się do pierwszej piątki i pomógł im dotrzeć do finału. Zrezygnowali z ostatniej opcji w jego dotychczasowym, niskim kontrakcie (z pensją $3mln), dając mu nowy, trzyletni kontrakt za $45mln. Przypomnijmy, że Champagnie został pominięty w drafcie, a potem zwolniony w trakcie swojego debiutanckiego sezonu w Filadelfii. Wtedy przejęli go Spurs i tutaj znalazł swoje miejsce.
Wygrany: Neemias Queta – Boston Celtics podjęli tę niziutką opcję w jego umowie za $2.67mln, więc jeszcze musi poczekać na podwyżkę po swoim breakout-year, ale ma już ją zagwarantowaną, ponieważ podpisał czteroletnie przedłużenie za $56mln.
Wygrany: Tim Hardaway Jr. – rok spędzony w Denver nie zapewnił mu aż tak ogromnej podwyżki jak miało to miejsce wcześniej w przypadku Bruce’a Browna, ale dobrze korzystał z podań Nikoli Jokica i zapracował na większy kontrakt od minimalnego. Dostał $6 milionów i to w wymarzonym dla siebie miejscu, bo wraca do Miami, gdzie się wychowywał. Zawsze chciał zagrać w klubie, którego legendą jest jego ojciec. Ostatecznie nawet udało mu się przekonać tatę, żeby pozwolił mu zagrać z jego zastrzeżoną #10, choć początkowo zdecydowanie odrzucał ten pomysł. THJ znowu ma też szansę odgrywać ważną rolę z ławki w silnej drużynie, ponieważ Heat bardzo będą potrzebowali jego shootingu.
Przegrany (na razie): Bradley Beal – zrezygnował z opcji za $5.6mln, co było dziwną i zaskakującą decyzją, bo przecież stracił niemal cały poprzedni sezon. Ale oczywiście o pieniądze nie musi się martwić, bo nadal dostaje wysokie wypłaty z Phoenix. Dlatego można było przypuszczać, że zrezygnował z pozostania w LA Clippers, mając już inną opcję w zanadrzu i przeniesie się do silniejszej ekipy. Jak choćby Miami Heat, których od dawna wskazywano jako jedną z jego preferowanych destynacji. Ale kolejne dni mijają, Heat podobno z nim nie rozmawiają, a on czeka na rynku.
Przegrany (na razie): Jonathan Kuminga – całe poprzednie wakacje spędził na przepychankach finansowych z Golden State Warriors, a teraz znowu wrócił na rynek, ponieważ Atlanta Hawks nie podjęli opcji w kontrakcie i ponownie ma poważny problem ze znalezieniem większych pieniędzy. Co prawda Los Angeles Lakers są zainteresowani, ale nie mają wolnych środków, a też nie chcą za dużo zapłacić za sign-and-trade. Na razie jedyne, co obecnie mają mu do zaproponowania to minimalny kontrakt z szansą zbudowania swojej wartości na wielkiej scenie w LA i z pomocą Luki Doncica.
Wygrany: Jordan Goodwin – przez pięć poprzednich sezonów w NBA zwiedził pięć drużyn. Jeszcze rok temu mimo dobrego finiszu sezonu w Lakers, został potem zwolniony. Wtedy przejęli go Phoenix Suns, rozegrał dla nich swój przełomowy sezon i został teraz wynagrodzony kontraktem za $19mln/3. W przyszłym sezonie zarobi więcej niż łącznie w całej dotychczasowej karierze.
Wygrany: Precious Achiuwa – po tym jak większość zeszłorocznych playoffów przesiedział na końcu ławki Knicks, miał później problem ze znalezieniem dla siebie nowego miejsca w lidze. Ostatecznie dostał niegwarantowany kontakt w Miami, ale historia powrotu do miejsca, w którym rozpoczynał karierę zakończyła się na obozie treningowym. Nie załapał się do składu. Już po starcie sezonu dołączył do Sacramento Kings szukających podkoszowego wsparcia. Tam również dostał niegwarantowany kontrakt, ale nie dość, że utrzymał się w drużynie, to jeszcze wykorzystał szansę gry. Zaliczał rekordowe 10.1 punktów i 6.7 zbiórek. Teraz Kings zatrzymali go na dwuletniej umowie za $11.5mln.
DeMar DeRozan: Przegrany – dostał tylko $10mln zamiast $25mln, jakie mógłby zarobić, gdyby Sacramento Kings zdecydowali się go zatrzymać. Do tego zwolnili go po pierwszych dniach lipca, czyli w momencie, gdy opcje na rynku były już ograniczone. Wygrany – finansowo stracił, ale wyrwał się z Sacramento. Nie zmarnuje kolejnego sezonu na dnie ligi, a mając 37 lat niewiele grania mu już zostało. Teraz może dołączyć do którejś z playoffowych drużyn i jeszcze coś powyrywać przed końcem kariery.













DeRozan za minimum do Toronto jako zmienník Kawhia. Kyle Lowry na każdym meczu w pierwszym rzędzie lub za mikrofonem, koszulka Vince’a pod kopułą hali. Wszytskie legendy Raptors w jednym miejscu :)
Wygrany: Mitchell Robinson: Joe Mazzulla już nie będzie kazał go faulować zaraz po wejściu na boisko.