Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że Giannis Antetokounmpo może dołączyć do tej niewielkiej grupy gwiazdorów, którzy spędzili całą swoją karierę w jednym miejscu. Jeszcze rok temu Milwaukee Bucks nie wyobrażali sobie, że mógłby odejść i podjęli desperacką próbę wzmocnienia składu wokół swojego lidera. Ale nie byli w stanie ponownie ustawić drużyny w gronie kontenderów, skład wymagał poważnej przebudowy, a Giannis nie chciał dłużej tracić czasu, marząc o kolejnym mistrzostwie.
To było długie i kiepskie pożegnanie, bo przez cały poprzedni sezon słyszeliśmy plotki o tym, że chce odejść, ale on sam tego nie chciał przyznać, Bucks nie chcieli nim handlować, a do tego na koniec jeszcze obie strony spierały się o jego zdrowie i trzymanie poza grą na finiszu sezonu. Dopiero teraz Bucks wreszcie byli gotowi, żeby zdecydować się na wymianę, z bólem serca zamykając ten fantastyczny okres, gdy byli drużyną Giannisa.
Po 13 latach opuścił swoje Milwaukee. Odchodzi jako największa legenda klubu. Przede wszystkim zdobył dla Bucks mistrzostwo, ale też lideruje w zdecydowanej większości historycznych statystyk – jest ich najlepszym strzelcem, zbierającym, asystującym, blokującym…
Pięć najlepszych momentów Giannisa w Milwaukee:
5. Most Improved Player 2017
Giannis przychodził do NBA prosto z drugiej ligi greckiej jako bardzo tajemniczy dzieciak z długim i trudnym nazwiskiem, ale przede wszystkim z długim ciałem, niesamowitymi warunkami fizycznymi i niezwykle intrygującym potencjałem. Szybko zaczął potwierdzać, że może być kimś wyjątkowym, choć mało kto przypuszczał, że może wyrosnąć na superstara. Nawet w Milwaukee większe nadzieje wiązano z wybranym rok później w drafcie z dwójką Jabarim Parkerem. Giannis raczej miał być drugą opcją obok niego.
Przełomowym momentem okazał się czwarty sezon. Od początku kariery z każdym rokiem robił widoczne postępy i w 2016/17 wykonał kolejny krok, tym razem bardzo duży, wchodząc na gwiazdorski poziom. Przejął pierwszoplanową rolę w drużynie po obu stronach boiska. Średnio spędzał na parkiecie niemal tyle samo czasu, co w poprzednim sezonie, a zanotował swoje rekordowe osiągnięcia we wszystkich najważniejszych statystykach (22.9pkt, 8.8zb, 5.4ast, 1.6prz, 1.9blk). Zadebiutował w All-Star Game, potem też został wybrany do drugiej piątki All-NBA, drugiej All-Defensive i bardzo wyraźnie wygrał nagrodę dla zawodnika, który poczynił największe postępy.
4. Most Valuable Player 2019
Przed sezonem 2018/19 posadę trenera Bucks przejął Mike Budenholzer, ustawił zespół pod swojego najlepszego zawodnika, pomagając mu jeszcze bardziej rozwinąć skrzydła. Dwa lata po tym, jak przebił się do grona gwiazd, Giannis wykonał kolejny ogromny skok w swoim rozwoju. Stał się MVP, wyrywając rywalizację o tę nagrodę z Jamesem Hardenem. Był już jednym z absolutnie najlepszych graczy NBA i fantastycznym liderem, który poprowadził drużynę do najlepszego wyniku w lidze. Wygrali 60 meczów. Antetokounmpo zaliczał średnio 27.7pkt, 57.8% z gry, 12.5zb, 5.9ast, 1.3prz, 1.5blk.
Wtedy też rozpoczęła się jego zakończona dopiero w tym roku seria siedmiu kolejnych sezonów w pierwszej All-NBA. Wtedy też po raz pierwszy wygrał playoffową serię. Trzy poprzednie wizyty w postseason kończył już na pierwszej rundzie. W 2019 Bucks dotarli do finałów Wschodu i nawet wygrali dwa pierwsze mecze, ale ostatecznie Giannis przegrał pojedynek z Kawhiem Leonardem.
Pamiętacie galę rozdania nagród? Giannis ze łzami w oczach wygłosił bardzo emocjonalną mowę.
3. MVP + Defensive Player of the Year
W 2019/20 NBA już właściwie należała do Giannisa. Grał jeszcze lepiej niż rok wcześniej (29.5pkt, 13.6zb, 5.6ast, 1prz, 1blk), dominując po obu stronach parkietu i jego Bucks znowu byli najlepszą drużyną fazy zasadniczej. Drugi rok z rzędu zdobył MVP, a do tego jeszcze został wybrany najlepszym obrońcą sezonu, w obu tych kategoriach wyraźnie pokonując gwiazdorów przyszłych mistrzów z LA. Dołączył do absolutnie elitarnego grona, zostając dopiero trzecim zawodnikiem w historii z dwiema tymi nagrodami w jednym sezonie. Wcześniej takim osiągnięciem mogli pochwalić się tylko Michael Jordan i Hakeem Olajuwon.
2. Droga do mistrzostwa
Dwa kolejne MVP-sezony kończyły się dla Giannisa rozczarowującymi porażkami w playoffach. Dominował w fazie zasadniczej, ale nie w tym najważniejszym momencie. Zmieniło się to w 2021 roku. Wtedy nie był już MVP, Bucks (wzmocnieni Jrue Holidayem) aż tak często nie wygrywali, ale był gotowy na playoffy. Zaczęli je od sweepu na Miami Heat, co było efektownym rewanżem za porażkę sprzed roku.
W drodze do wielkiego finału najbardziej pamiętną batalię stoczył z Kevinem Durantem. To był wielki pojedynek gwiazdorów. W siedmiomeczowej serii Giannis tylko raz nie miał na koncie co najmniej 30 punktów i 10 zbiórek. Najwięcej, 40 punktów rzucił w decydującym Game 7.
Ale później w czwartym meczu finałów Wschodu doznał bardzo groźnie wyglądającej kontuzji kolana. W tym momencie wszystko mogło się posypać. Tym bardziej, że w serii był remis, a Giannis opuścił dwa następne mecze. Ale Bucks udało się wygrać mimo nieobecności swojego gwiazdora i największą historią przed startem finałów było zdrowie Antetokounmpo.
Wrócił na mecz otwarcia finałów i sam fakt, że pojawił się na boisku tak szybko, po nieco ponad tygodniu od kontuzji, było dużym wyczynem. Nikt wtedy jeszcze nie przypuszczał, że równie szybko będzie w stanie wrzucić najwyższy bieg i dominować mimo gry na niedoleczonym kolanie. Już w drugim meczu zdobył 42 punkty. Wtedy jeszcze Bucks ponownie przegrali z Phoenix Suns, ale już następne cztery mecze należały do nich.
Giannis grał świetnie i miał wielkie akcje, które wspominają nie tylko kibice w Milwaukee.
Game 4: Jeden z najbardziej niesamowitych i pamiętnych finałowych bloków w historii NBA. Giannis zdołał cofnąć się do Deandre Aytona i fenomenalnie zatrzymać alley-oopa nad obręczą. Ayton mógł doprowadzić do remisu, zamiast tego Bucks zaraz powiększyli swoją przewagę.
Game 5: Na 16 sekund przed końcem, przy jednopunktowym prowadzeniu Bucks, Jrue Holiday wyrwał piłkę Devinowi Bookerowi, popędził do ataku i odegrał nad obręcz do Giannisa, który skończył z góry z faulem. Przypieczętował zwycięstwo.
1. 50 punktów i pierwsze od 50 lat mistrzostwo w Milwaukee
Będąc krok od tytułu, Giannis zadbał, żeby nie wypuścić tej okazji i zamknąć serię przed własną publicznością. Dominował, zabierając ten ostatni mecz. 50 punktów to jego rekord kariery w playoffach. Był nie do zatrzymania. 16/25 z gry. Nawet rzuty wolne wyjątkowo mu wpadały. A jego rzuty wolne były w tamtych finałach głośnym tematem, bo nie trafiał najlepiej w playoffach (58.7%) i jak zwykle bardzo długo zbierał się do tych rzutów. W Phoenix kibice odliczali mu czas na linii. Ale w tym kluczowym momencie pomylił się ledwie dwa razy przy 19 wolnych (zanotował najwyższą skuteczność w całym sezonie przy co najmniej 14 próbach).
Miał też 14 zbiórek i 5 bloków, zostając pierwszym graczem w historii finałów, który w jednym meczu rzucił przynajmniej 40 punktów, miał 10 zbiórek i 5 bloków.
W całej finałowej serii: 35.2pkt, 61.8% z gry, 13.2zb, 5ast, 1.2prz, 1.8blk. Nie było wątpliwości, kto jest MVP Finałów.
To drugie mistrzostwo w historii Bucks, pierwsze zdobyli dokładnie 50 lat wcześniej.
Dodajmy, że rok później, próbując obronić tytuł, Giannis zaliczał średnio 33.9pkt, 14.7zb i 7.1ast w serii z Boston Celtics, ale to nie wystarczyło. Osłabieni brakiem Khrisa Middletona Bucks przegrali w Game 7.
BONUS
64 punkty – indywidualny i zarazem klubowy rekord. W grudniu 2023 roku Indiana Pacers nie mieli żadnej odpowiedzi na jego grę w transition i atakowanie pomalowanego.
Giannis Antetokounmpo trafił rzut wolny na trzy minuty przed końcem, dający mu career-high 58 punktów, następnie zatrzymał mecz faulem i w kaskadzie oklasków zszedł na ławkę. Indiana Pacers odpowiedzieli serią punktów, więc zaraz wrócił na parkiet i jeszcze dwa razy w kontrataku zdążył Pacers złożyć w parter, wychodząc z 64 punktami w zwycięstwie 140:126. To Pacers wyeliminowali Bucks z Turnieju.
Zanotował 20/28 z gry i 24/32 z linii.
To właśnie po tym meczu mieliśmy pamiętne duże zamieszanie z walką o piłkę meczową, którą obie drużyny chciały zabrać na pamiątkę (Pacers dla Oscara Tshiebwe, który zdobył swój pierwszy punkt w karierze).
Puchar NBA – W pierwszej edycji turnieju Bucks niespodziewanie odpadli w półfinale. Za drugim podejściem, w 2024 roku dotarli do finału i zdobyli puchar, pokonując OKC Thunder. Giannis zaliczył triple-double z 26 punktami, 19 zbiórkami, 10 asystami i jednogłośnie został wybrany MVP. Po odebraniu pucharu nie było jednak wielkiego świętowania. To miał być tylko wstęp do walki o najważniejsze trofeum. Ale dalsza część sezonu nie potoczyła się po myśli Bucks. NBA Cup pozostał tylko małą nagrodą pocieszenia.













Fajna inicjatywa z top 5 moments. Szybko uciekają nam z zalewanej przez codzienność podręcznej pamięci te dokonania, a to były rzeczy wybitne. Po latach widać, jak ciężko się choćby zbliżyć innym zawodnikom to podobnych osiągnięć.
Łezka. Piekna podroz.
Dzięki za to podsumowanie, muszę go bardziej doceniać.
Jest szansa na Top Brooka Lopeza?
O tym nie pomyślałem. To musiałaby być bardzo długa seria, żeby dotrzeć aż do Brooka, ale kto wie:)
eee a gdzie sytuacja z „game ball” po meczu z indiana