Rzutówka: Top5 momentów Sochana w Knicks

2
fot. x

Portland Trail Blazers już oficjalnie są trzecią drużyną Jeremiego Sochana w NBA.

Po raz pierwszy w karierze rozpocznie przygotowania do sezonu poza San Antonio, ale też po raz pierwszy bez pewnego miejsca w składzie. Będzie musiał dopiero je sobie wywalczyć podczas obozu treningowego i preseason. To dla niego krytyczny moment, w którym stawką jest nie tylko utrzymanie się w zespole, ale i uratowanie swojej kariery w najlepszej koszykarskiej lidze.

Przestał być tym obiecującym talentem wybranym z dziewiątką w drafcie i kiedy inni z klasy 2022 podpisują wysokie przedłużenia, on musi zadowolić się niegwarantowanym minimum. Bo w zeszłym sezonie stracił miejsce w rotacji Spurs, potem też przesiedział większość meczów New York Knicks i ostatecznie spędził na boisku w sumie mniej niż 500 minut. Stał się marginalnym graczem z końca ławki, ale jeszcze dostaje kolejną szansę. Ma nadal tylko 23 lata, dobre warunki fizyczne i niezrealizowany potencjał, który NBA jeszcze będzie sprawdzać.

Dla Blazers to klasyczny przykład ruchu z niewielkim ryzykiem (bo to tylko niegwarantowane pieniądze), za to ze sporą szansą na upside (trzy lata temu był w 10 najlepszych rookies, można zyskać taniego zawodnika na cały sezon). Tym bardziej, że akurat ktoś taki bardzo by im się przydał, ponieważ brakuje w Portland głębi na skrzydle, a Jeremy ze swoimi defensywnymi możliwościami pasuje do charakteru zespołu. To wszechstronny zawodnik, który potrafi bronić różnych pozycji, może przydać się w walce na tablicach, wykonywać extra-passy i dodać dużo energii z ławki. Teoria wygląda ładnie. W praktyce nie sprawdził się w San Antonio i ma problem z utrzymaniem się na parkiecie. Ale jeśli tylko będzie twardo walczył i wykonywał tę „brudną robotę”, może się przydać, zdobywając nie tylko miejsce w składzie, ale i minuty na boisku.

Może dobrze wpasować się w ten młody i atletyczny zespół Blazers.

1) W zeszłym sezonie dzięki swojemu hustle, nieustannemu wysiłkowi, energii i fizycznej grze w obronie, w Portland przebił się Sidy Cissoko, były kolega Jeremiego z San Antonio. Przez pierwsze dwa lata w NBA rozegrał tylko 34 mecze. Zaczynał na two-way umowie, ale potem zmieniono ją na standardową i ostatecznie wystąpił w 75 meczach, z czego 26 jako starter. Problemy kadrowe spowodowane kontuzjami sprawiły, że dostał szansę i świetnie ją wykorzystał. A brak rzutu nie przeszkodził mu w grze średnio po 19 minut.

Może teraz Blazers uda się również z Sochana wycisnąć więcej i pomóc mu znowu stać się zawodnikiem rotacji? Ma lepsze warunki fizyczne i większy ofensywny potencjał niż Francuz, daje więc szansę na większy upside.

2) Robiąc wymianę po Ja Moranta, Blazers nie tylko mocno zatłoczyli pozycję rozgrywającego, ale też osłabili się na skrzydle, ponieważ w zamian do Memphis odesłali Jeramiego Granta i Krisa Murraya. W efekcie, ich skład jest obecnie zdominowany przez guardów. Mają również sporo centrów, za to brakuje im skrzydłowych za plecami Avdiji i Camary, którzy w zeszłym sezonie tworzyli duet w pierwszej piątce.

G: Damian Lillard, Ja Morant, Jrue Holiday, Shaedon Sharpe, Scoot Henderson, Vit Krejci*, (Chris Youngblood), (John Tonje)

F: Deni Avdija, Toumani Camara, Sidy Cissoko, Jeremy Sochan*, (Jayson Kent)

C: Donovan Clingan, Robert Williams, Yanh Hansen, Branden Carlson, Micah Potter*

*niegwarantowany kontrakt; (two-way umowa)

W tym momencie mają 15 zawodników, więc teoretycznie cała trójka z niegwarantowanymi umowami może się załapać do składu, ale można oczekiwać, że jeszcze kogoś dodadzą przed obozem, żeby dać sobie większy wybór na te ostatnie miejsca.

3) Jak już wczoraj mówiliśmy, komentując kontrakt Sochana, Vit Krejci wydaje się niemal pewniakiem do pozostania w zespole. Blazers pozyskali go przed trade deadline z Atlanty, gdzie rozgrywał swój najlepszy sezon kariery. Po przeprowadzce co prawda jego celownik zupełnie się rozregulował (30% za trzy, wcześniej 42%), ale to sprawdzony dystansowy snajper (39% w karierze). Shooting zawsze się przyda, a zwłaszcza w takiej drużynie jak Blazers, która w zeszłym sezonie była trzecią najgorszą w lidze pod względem skuteczności zza łuku. I za tak korzystną cenę, bo w najbliższym sezonie może zarobić $2.7mln. Póki co, pierwszego sierpnia pojawiła się częściowa gwarancja za $250 tysięcy. Jeśli pozostanie w składzie do startu sezonu, cała umowa zostanie zagwarantowana. A potem ma jeszcze zapisane $3mln na 2027/28, które są opcją drużyny. Tak więc będzie można tanio zatrzymać go na dłużej, co jeszcze bardziej poprawia jego atrakcyjność.

4) Kilka dni temu pojawiły się doniesienia, że Minnesota Timberwolves są zainteresowani Polakiem. Oni też byli na naszej liście, gdy szukaliśmy drużyny dla Jeremiego. Nie wiemy czy dostał od nich ofertę i wolał Blazers. Może nie miał za bardzo wyboru, bo teoretycznie w Minnesocie miałby większe szanse na wywalczenie sobie roli. Wolves mają tylko jednego typowego silnego skrzydłowego. To wracający do NBA po sezonie spędzonym w Madrycie Trey Lyles.

5) New York Knicks najwyraźniej nie byli zainteresowani zatrzymaniem Sochana i stracili już trzeciego zmiennika ze swojego frontcourtu – Mitchell Robinson, Ariel Hukporti i Jeremy. W efekcie, mocno ograniczyły się ich opcje na pozycje cztery-pięć z ławki. Andre Drummond jest jednym środkowym, podczas gdy na skrzydła mają do dyspozycji Mo Diawarę i Pacome Dadieta.

Mają też jeszcze dwa wolne miejsca w składzie, ale tylko $3.2mln dzieli ich od drugiego apronu, więc pewnie rozpoczną sezon z 14 zawodnikami i dopiero później uzupełnią skład, żeby zachować jakąś elastyczność i nie przekraczać tego limitu wydatków, jaki wyznaczył im James Dolan. Tak więc mają jednego gracza do zatrudnienia i wiadomo, że bardzo chcieliby środkowego. Próbowali już z Moussa Cisse, ale Mavs go nie wypuścili.


Kontrakt w Portland oznacza, że oficjalnie zakończyła się przygoda Jeremiego z New York Knicks. W sumie rozegrał w ich barwach tylko 24 mecze (sezon i playoffy), ale ten króciutki okres jego kariery jeszcze długo będzie pamiętany, ponieważ został tutaj mistrzem NBA.

Pięć najlepszych momentów Sochana w Nowym Jorku:

5. 12 punktów, 6 zbiórek i 5 asyst w starciu z Charlotte Hornets. Jego najlepszy występ pod względem indywidualnych osiągnięć. Skorzystał z okazji, że w ostatnim meczu sezonu regularnego podstawowi zawodnicy dostali wolne i rozegrał 20 minut, najwięcej w czasie całego swojego pobytu w Nowym Jorku.

Jeremy Sochan 12 pts 6 rebs 5 asts vs Hornets 25/26 season

4. Playoffowy debiut. Pierwsze cztery mecze pierwszej rundy przesiedział na ławce, ale blowout w Game 5 sprawił, że Mike Brown wystawił go na ostatnie minuty. Dostał trzy i pół minuty, które świetnie wykorzystał. W tym krótkim czasie zdążył zdobyć 10 punktów. Nie pomylił się przy żadnym z czterech rzutów, w tym jeden był zza łuku.

Jeremy Sochan 10 pts vs Hawks 2026 PO G5

3. Jeremy był w grze, gdy kończył się decydujący mecz finałów i Knicks rozpoczęli świętowanie. Działo się to wszystko na parkiecie w San Antonio, gdzie zaczynał swoją karierę. Wyszedł na ostatnie sekundy, żeby pilnować swojego byłego kolegi Victora Wembanyamę. Niewiele zrobił, ale koledzy doceniali jego wkład.

Pijany Mikal Bridges bardzo chwalił „Sołczena”:

„Kompletny świr. Nie grał przez całe playoffy ani Finały, a oni wpuszczają go na ostatnie 10 sekund meczu i mówią: «Tylko niczego nie odwal. Nie fauluj. Nie odpuszczaj otwartej trójki. Idź kryć Wemby’ego. Wembanyamę. Victora. Tego pieprzonego Francuza». To jest świr, stary.”

2. Przez ostatnie dwie rundy playoffów najdłużej zagrał w Game 4 – najbardziej pamiętnym meczu tegorocznych finałów, w którym Knicks zrobili wielki comeback, a OG Anunoby zapewnił zwycięstwo dobitką równo z syreną. Sochan spędził trzy minuty na parkiecie. Poza jednym niecelnym rzutem nie zapisał się w box score, ale wykonał swoje zadanie, gdy trzeba było zastąpić mającego problemy z faulami Karla Townsa. Mike Brown był bardzo zadowolony:

„Spójrzcie na Jeremy’ego Sochana. Wrzuciliśmy go do gry, a on dał nam kilka kapitalnych minut. Nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio zagrał dłużej niż 30 sekund. To pokazuje, jak świetnie wykonał swoją pracę, cały czas będąc gotowym.”

1. Mistrz. Pierwszy Polak, który zdobył mistrzostwo NBA. W playoffach zagrał najmniej z wszystkich zawodników Knicks, ale dołożył małą cegiełkę dzieląc się swoją wiedzą o San Antonio Spurs i pomagając w tworzeniu dobrej atmosfery w szatni. A potem był też jedną z gwiazd mistrzowskiej parady, gdy wystąpił w roli „JR Smitha” przez całą fetę paradując bez koszulki.

„Będzie mi brakowało tego gościa. Wnosił do drużyny mnóstwo energii i zwycięską mentalność. No i oczywiście tych występów bez koszulki! MISTRZ NBA!” – Ben Stiller na X

Już odebrał klucze do miasta od burmistrza Nowego Jorku, a kiedy Blazers przyjadą na mecz do MSG, odbierze swój pierścień.


Szósty Gracz istnieje dzięki wsparciu osób takich jak Ty. To dzięki Wam możemy każdego dnia tworzyć nowe treści, pisać i opowiadać o NBA. Jeśli cenisz naszą pracę, wesprzyj nas na Patronite lub przekaż jednorazową wpłatę.
Wspieraj Autora na Patronite Jednorazowe wsparcie (Przelewy24):
15zł   |   30zł   |   75zł   |   250zł  
Poprzedni artykułWake-Up: Sochan oficjalnie w Portland. Nowy kontrakt dla Najiego Marshalla

2 KOMENTARZE