Portland Trail Blazers byli (wysoko) na shortliście klubów, które wskazywaliśmy przed trzema tygodniami jako dogodny kierunek dla kariery Jeremy’ego Sochana. Ale i LeBrona Jamesa, bo w końcu pozycja numer cztery tam jest za Denim Avdiją w gruncie rzeczy nieobsadzona – nie mylić z Sidym Cissoko
1) To kontrakt na jeden sezon – niegwarantowany. Jest to umowa na obóz.
„Trail Blazers” to klub NBA z Portland, mistrz z 1977 roku, który na wiosnę wrócił do playoffów po czterech latach nieobecności – awansował do nich z Play-In i urwał jeden mecz San Antonio Spurs. Latem Blazers dodali Ja Moranta, w zamian oddając do Memphis Jeramia Granta i Krisa Murraya, którzy z ławki grali pozycję cztery.
2) Portland „Trail Blazers” ma tylko 12 graczy pod gwarantowanymi umowami, do tego dwóch na niegwarantowanych: Vit Krejci i Micah Potter. Wydawałoby się oczywiście, że szansa dla Sochana jest znakomita, ale tu doskonale wiemy, że właściciel to Tom Dundon i kim mniej więcej jest Tom Dundon – wiemy też, że minimalna liczba zawodników na standardowych umowach w pierwszym dniu sezonu to nie 15, tylko 14 – przy czym można mieć nawet 13 – przez tylko 28 dni sezonu.
Potter to w gruncie rzeczy piąty center po Donovanie Clinganie, Robercie Williamsie, Yangu Hansenie i Branden Carlson.
Wskazywałem właśnie Portland dlatego, że są tu realne minuty, Ja Morant i Jrue Holiday.
Teraz tylko trzeba to zrobić.
3) Akurat wczoraj weszło 250 tys. dolarów w częściowej gwarancji Vita Krejciego. Wkrótce zaczniemy dokładnie śledzić wszystkie te daty.
To dobrze, że Portland stanie się nam jeszcze bardziej bliskie, bo sporo się dzieje w tym tagu.
4) To, czego ma bać się Real Madryt to fakt, że i umowa Mario Hezonji w Cleveland – 2.8 mln dol. – jest niegwarantowana. Data gwarancji to 15 listopada.
Mimo wszystko dziwne, że tylko to było dla Hezonji w NBA. Romantyczne, że Mario w to wszedł. To nowy Mario, wciąż super, wkrótce 32-letni.
„Bolało mnie to, w jaki sposób opuściłem NBA, ale te ostatnich 5 lat (w Realu) było dokładnie tym, co chciałem i czego potrzebowałem. Jestem super-szczęśliwy, że mój nowy rozdział to Cavaliers, drużyna i organizacja, którą zawsze podziwiałem i szanowałem”
#Team
5) Pomylili lipiec z sierpniem – spóźnili się o cały miesiąc, bo Gary Payton II uzgodnił warunki minimum z oczywiście-Golden-State-Warriors. To będzie jego siódmy sezon w Bay Area z 11 w lidze. To akurat gwarantowana umowa.
Wreszcie – po miesiącu od uzgodnienia – oficjalne stało się podpisanie przez Warriors De’Anthony’ego Meltona: dwa lata, 11 mln dol., drugi rok to opcja-gracza.
6) Kevin Durant, z uśmiechem, o 76ers i życiu:
„Ostatnim razem, gdy w jednym teamie było trzech graczy na 20-punktów to mówili, że to jest nie fair – chodzi o Warriors, w których grałem.
Oni (76ers) mają czterech 25-punktowych strzelców, więc, tak, jasne, będą kontenderem”
Jesteś czysty.
7) Na tym samym evencie, zorganizowanym przez USA Basketball, wypowiadał się Chet Holmgren. O swojej serii ze Spurs na średnio 11 punktów powiedział tylko tyle:
„Nauczyliśmy się tego samego, co rok wcześniej gdy wygraliśmy. Porażka tylko przypomniała nam, jak trudno jest wygrać. Nie ma żadnej gwarancji. Możesz zrobić wszystko i nadal może się nie udać. Na koniec musisz być okej z tym, że praca nie da gwarantowanego rezultatu. Nie udało się w tym roku. Ale to nie zmienia procesu”
To niestety Chet Holmgren, nie Ben Simmons.
8) Sprawa Terry’ego Roziera ruszy dopiero w październiku. W piątek jednak doszło do interesującej wymiany pism procesowych. Obrońca Scary’ego David Markus przedstawił fragment wymiany sms-ów z udziałem Deniro Lastera, kolegi Roziera, który miał się obłowić wspólnie z-wtedy-guardem moich Cats.
– Nie mów Chumowi o zakładzie – napisał Laster. „Chum” to ksywka Roziera – zostało napisane w piśmie.
– Oczywiście, że nie – brzmiała odpowiedź z drugiej strony.
Zdaniem Markusa ta wymiana powinna zakończyć sprawę. Fedsi w odpowiedzi napisali jednak, że mają „dowody z wielu źródeł, że ten fragment nie dotyczy obstawiania”.
To wyżej dla wszystkich tych, którzy uwierzyć nie mogą, że Terry Rozier może być winny.
9) Miami Heat są bardzo zainteresowani Klay’em Thompsonem. Gorzej z dealem i tym, w jaki sposób mieliby z Dallas zabrać jego 17.5 mln dolarów schodzącego kontraktu.
Dlatego Anthony Chiang z Miami Herald spekuluje, że gdyby Klay zgodził się na buyout, w którym „hipotetycznie oddałby 7 mln dolarów, to mógłby zostać wolnym agentem i następnie dostać te 7 mln jako część midlevelu, którą mają jeszcze Heat”.
Brzmi sensownie.
Thompson – jego rzut, dojście do handoffów – to niezły fit do duży-mały gry z kozłującymi Bamem i Giannisem, plus spacing bez piłki. To lepsze dopasowanie niż DeRozan i to co zostało z Bradleya Beala.
10) Sierpień, a Georges Niang nadal jest bez kontraktu.
11) Jaylen Brown w Egipcie kontra lęk wysokości. Sam mam jeden – i nigdy bym tego nie próbował zrobić:












