Sixers podobno wyrażają zainteresowanie swoim starym gwiazdorem

0

Ben Simmons rozegrał w NBA tylko 383 mecze, ale za całą swoją karierę zainkasował ponad 200 milionów dolarów i generalnie mógłby już pewnie do końca życia łowić ryby nie martwiąc się o pieniądze. Nie musi się męczyć na treningach, ani martwić się o swoje występy na parkiecie. Prawda jest jednak taka, że rozgrywający to wciąż zaledwie 30-letni koszykarz, który w odpowiednim środowisku mógłby stać się dla drużyny koszykówki wartością dodaną.

Pozostaje natomiast pytanie, czy 30-latek z milionami na koncie ma jeszcze w sobie tyle samozaparcia i dumy, ale również samokrytyki, aby stać się na nowo – już nie gwiazdą ligi – ale wartościowym elementem składu. Najnowsze informacje sugerują nam, że coś może faktycznie być tutaj na rzeczy, a nie byłoby chyba lepszego miejsca na małe redemption Simmonsa niż Filadelfia, z której bez mała uciekał żegnany gwizdami.

Jeszcze kilka miesięcy temu taki scenariusz wydawałby się kompletnie nierealny, bo Simmons zakończył przecież swoją przygodę z Sixers w fatalnej atmosferze po pamiętnej serii z Atlantą Hawks w 2021 roku, a późniejszy transfer do Brooklyn Nets okazał się równie wielkim rozczarowaniem. Kontuzje nie pozwoliły mu wrócić na odpowiedni poziom, aż ostatecznie cały poprzedni sezon spędził poza NBA, koncentrując się wyłącznie na odbudowie zdrowia – zarówno fizycznego, jak i przede wszystkim psychicznego. Simmons w swojej ostatniej wypowiedzi nie zamykał żadnej furtki do powrotu.

Może wrócę do Filadelfii. Miami też byłoby świetnym miejscem, nie dlatego, że to Miami, ale ze względu na Erika Spoelstrę, organizację i kulturę.

Coraz częściej mówi się, że ewentualny powrót Simmonsa do Filadelfii może ułatwić obecność LeBrona Jamesa. Obaj od lat pozostają w bardzo dobrych relacjach i są reprezentowani przez Richa Paula z agencji Klutch Sports, który odpowiada również za interesy Tyrese’a Maxeya. Według medialnych spekulacji James od dawna uważa, że Australijczyk wciąż może być wartościowym zawodnikiem, jeśli zaakceptuje zupełnie inną rolę niż ta, którą pełnił jako trzykrotny uczestnik Meczu Gwiazd. Zamiast prowadzić grę i zdobywać punkty, miałby skupić się na obronie, kreowaniu kolegów oraz grze bliżej kosza jako wszechstronny skrzydłowy lub nawet środkowy w ustawieniach smallballowych. Rich Paul pokusił się nawet ostatnio o stwierdzenie, że Simmons jako pickandrollowy center na nowo mógłby stać się zawodnikiem o wartości 30 milionów dolarów. To jego agent, pamiętajmy że Simmons właśnie za takie teksty mu płaci, ale nie zmienia to faktu, że zdrowy Benjamin pewnie mógłby liczyć na kilka minut w NBA – być może raz jeszcze w koszulce Sixers.


Szósty Gracz istnieje dzięki wsparciu osób takich jak Ty. To dzięki Wam możemy każdego dnia tworzyć nowe treści, pisać i opowiadać o NBA. Jeśli cenisz naszą pracę, wesprzyj nas na Patronite lub przekaż jednorazową wpłatę.
Wspieraj Autora na Patronite Jednorazowe wsparcie (Przelewy24):
15zł   |   30zł   |   75zł   |   250zł  
Poprzedni artykułWestbrook i Oladipo kandydatami do uzupełnienia składu Sacramento Kings
Następny artykułDraymond Green i Klay Thompson odpowiadają Durantowi na jego ostatnie wpisy w socialach