Rzutówka: Najmniej aktywne drużyny w offseason

0

Rok temu Joe Dumars przejął dowodzenie w managementcie New Orleans Pelicans, po czym od razu stał się jednym z antybohaterów offseason. Wszyscy krytykowali go za oddanie niechronionego picku w zamian za przesunięcie się w drafcie, a kiepsko też wyglądał pomysł przehandlowania CJ McColluma za Jordana Poole’a.

Później McCollum pomógł Washington Wizards zrobić wymianę po Trae Younga, a Atlancie Hawks dwukrotnie pokonać przyszłych mistrzów na początku playoffów, podczas gdy Poole rozegrał okropny sezon i wypadł nawet z rotacji. Dużo lepszym ruchem było wybranie przez Pelicans Derika Queena. Był jednym z najbardziej wyróżniających się debiutantów, prezentując potencjał „amerykańskiego Jokica”. Mógłby być stealem z 13 numerem, gdyby ceną za przesunięcie się po niego nie był ósmy wybór w tegorocznym, bardzo mocnym naborze.

Teraz w ogóle nie mówi się o Dumarsie. Nie zrobił nic głupiego, co niewątpliwie jest dużym plusem. Ale to znowu nie są udane wakacje w Nowym Orleanie, bo właściwie nic nie zrobił. Pelicans są najmniej aktywną drużyną na rynku w całej lidze.

Jedyny podpisany przez nich kontrakt to minimalna umowa dla DeAndre Jordana, który po rozegraniu ledwie 12 meczów zostaje w Nowym Orleanie i to na dwa następne lata. Odszedł Kevon Looney, który był kolejnym błędem zeszłorocznych wakacji, bo zapłacili mu $8 milionów, a pojawił się na parkiecie tylko 21 razy. Nowy zawodnik? Wybrany z 58 numerem w drafcie guard Jaron Pierre Jr. (wciąż nie podpisał kontraktu; w SL 30 punktów w trzech meczach, 10/37 z gry).

Jedyny poważny ruch, jaki wykonali to zmiana na stołku trenerskim. Dumars nie spieszył się z tą decyzją, wyczekał aż Orlando Magic zakończą playoffy i Jamahl Mosley zostanie zwolniony, żeby wtedy od razu przejąć coacha, którego miał na celowniku. Podoba mu się fizyczny, twardy i defensywny styl gry jakim charakteryzowała się drużyna Mosleya. To samo chce mieć w Nowym Orleanie. Ma nadzieję, że Mosley powtórzy to, co zrobił na Florydzie, gdzie też przejął młodą ekipę i pomógł im odbić się z dna.

Ale wszystko wskazuje na to, że do dyspozycji dostanie dokładnie ten sam skład, który w zeszłym sezonie wygrał tylko 26 meczów. Tylko pięć więcej niż rok wcześniej, choć tym razem wcale nie dopadła ich kolejna plaga kontuzji. Zion Williamson rozegrał aż 62 mecze, ponad dwa razy więcej niż rok wcześniej. Częściej dostępny był również Trey Murphy (66 meczów) i przejął rolę pierwszego strzelca drużyny. Brakowało jedynie Dejounte Murray, który stracił większość rozgrywek lecząc Achillesa (14 meczów). Teraz będzie gotowy od startu, ale czy to wystarczający upgrade, żeby zadowolić się posiadanym składem i nic już nie zmieniać?

Przypomnijmy choćby, że duet Williamson-Queen był jednym z najbardziej minusowych w Nowym Orleanie (NetRtg -11). Gwiazdor drużyny i najbardziej obiecujący gracz. Nie uzupełniają się na parkiecie, bo obaj najlepiej funkcjonują w pomalowanym i kiepsko bronią. Dumars jednak nic nie robi, żeby rozwiązać ten problem. Postawić na któregoś z nich, albo pomóc rozdzielić ich minuty, znajdując środkowego, który ułatwi im grę, zajmując się ochroną obręczy.

1) Najwięcej o Pelicans mówi się w kontekście Treya Murphy’ego, który stale przewija się w plotkach transferowych. Wiele drużyn chciałoby go przejąć. Ma dopiero 26 lat, dysponuje świetnym rzutem, jest 3-and-D graczem i do tego jest podpisany na jeszcze trzy kolejne lata za rozsądne pieniądze (w sumie $87mln). Pelicans odbierają telefony i podejmują rozmowy, ale bardzo wysoko ustawili poprzeczkę ceną, oczekując dużego pakietu picków. Na razie jeszcze nikt nie zdecydował się zapłacić.

A czy Pelicans w ogóle powinni brać pod uwagę jego transfer? Jeśli chcą wreszcie zacząć wygrywać, powinni się trzymać Murphy’ego, bo w końcu jest jednym z ich najlepszych zawodników. Jeśli jednak rozsądnie zakładają, że przemeblowanie zajmie jeszcze chwilę, skorzystanie z wysokiej wartości Murphy’ego ma bardzo dużo sensu. Lepiej nie czekać aż sam zacznie narzekać i naciskać na trade (już pojawiły się doniesienia, że jest bardzo otwarty na przeprowadzkę).

2) Pelicans nie tylko nic nie robią na rynku, do tego stopnia odpoczywają w te wakacje, że nawet nie wysłali na Ligę Letnią swoich najbardziej obiecujących zawodników. Oczywiście Queen i Jeremiah Fears dużo grali w debiutanckim sezonie, ale nawet dla takich zawodników Summer League to dobra okazja, żeby popracować nad swoją grą. Poza dwójką z Pels, w Vegas pojawili się pozostali zawodnicy z All-Rookie, których drużyny zakończyły grę na fazie zasadniczej – Cedric Coward, Ace Bailey i Maxime Raynaud.

3) Była drużyna Mosleya to kolejna ekipa w gronie najmniej aktywnych.

Orlando Magic także prawnie nic nie zmienili w swoim składzie, za to najważniejszą zmianą jest ta na ławce trenerskiej. Ponownie sięgnęli po asystenta, który będzie debiutował w roli head coacha, ale podobnie jak w przypadku Mosleya, ma już duże doświadczenie pracy w NBA. Przede wszystkim Sean Sweeny ma za sobą świetny sezon w San Antonio, gdzie był odpowiedzialny ze defensywę drużyny i pomógł im dotrzeć do wielkiego finału. Na tym ostatnim etapie rozgrywek był także dwa lata wcześniej będąc asystentem w Dallas Mavericks. Ze swoim podejściem pasuje do defensywnej tożsamości Magic, choć w zeszłym sezonie nieco z tego stracili, a największym wyzwaniem pozostaje rozkręcenie ich ataku. Co prawda ostatnio po raz pierwszy od 2012 roku wydostali z dziesiątki najmniej efektywnych pod względem ofensywnym drużyn, ale to nadal było tylko 18. miejsce.

Ciągle brakuje im shootingu i upierają się przy grze bez rozgrywającego.

W przypadku Magic łatwiej jednak zrozumieć trzymanie się swojego składu. Rok temu zrobili duży trade po Desmonda Bane’a, a kontuzje w zeszłym sezonie sprawiły, że wzmocniony trzon drużyny nie miał okazji wiele pograć. Czwórka ich najlepszych zawodników spędziła razem na parkiecie tylko niespełna 200 minut. Do tego 67 w playoffach i były to bardzo obiecujące minuty, bo w tym czasie zanotowali NetRtg 17.8. Generalnie to był rozczarowujący sezon, ale mają nadzieję, że wreszcie będą zdrowi i chcą sprawdzić, co z tej grupy uda się wycisnąć nowemu trenerowi.

Zmiany będą konieczne w Orlando, ale mogą sobie dać jeszcze ten jeden sezon, zanim drużyna stanie się zbyt kosztowna. Robiąc transfer po Bane’a było wiadomo, że mają krótkie finansowe okienko, a rozwój Anthony’ego Blacka jeszcze to przyspieszył i skomplikował sytuację. Teraz mogą podpisać przedłużenie z Blackiem, ale kolejny wysoki kontrakt będzie oznaczał wejście za rok w drugi apron. Już teraz znajdują się tylko niewiele poniżej. Dlatego ostatecznie będą musieli albo zrezygnować z Blacka albo pozbyć się kogoś innego. Kandydatem do transferu może być Franz Wagner. Jego duet z Paolo Banchero nie wygląda na optymalne rozwiązanie. Ale po sezonie, w którym stracił dużo meczów lecząc kontuzję kostki, zdecydowanie nie jest to dobry moment na transfer.

4) Nikola Vucević jest jednym nowym zawodnikiem w Orlando. Wraca do drużyny, w której przez kilka lat był gwiazdą, ale obecnie jest już u schyłku kariery i nie wydaje się znaczącym wzmocnieniem. Choć jego trójki powinny się przydać. Tutaj (27. miejsce pod względem skuteczności zza łuku) każdy gracz z rzutem jest na wagę złota.

Vuc wejdzie w miejsce Mo Wagnera, który przeniósł się na Brooklyn. Poza tym Magic zatrzymali Jonathana Isaaca i Jevona Cartera.

5) Sacramento Kings nie podpisali żadnego nowego zawodnika z rynku, ale zdobyli ich drafcie. Z siódemką wybrali Dariusa Acuffa, a do tego pozyskali Alexa Karabana (#29) i Emmanuela Sharpa (#45). Ten zastrzyk młodego talentu jest dla nich najważniejszy.

Drugą kluczową sprawą jest ograniczenie kosztów i tu jeszcze nie załatwili sprawy. Pozbyli się Devina Cartera wysyłając go do Atlanty i zwolnili tylko w części gwarantowany kontrakt DeMara DeRozana, ale nadal minimalnie przekraczają próg podatku (o $1.3mln). W ostateczności mogą rozłożyć $10mln martwych pieniędzy z umowy DeRozana, jednak najpierw jeszcze będą szukać jakiejś wymiany.

Kings muszą przeczekać do przyszłego offseason, żeby zyskać pole manewru i móc zacząć poważnie przebudowywać skład. Za rok z ich salary cap zniknie blisko $74mln z kontraktów Zacha LaVine’a i De’Andre Huntera.

Zatrzymali Preciousa Achiuwę i Daeqwona Plowdena.

6) W grupie drużyn najmniej aktywnych w tym offseason znajdują się także czekający na decyzję LeBrona Cleveland Cavaliers, czekający na załatwienie zastrzeżonej wolnej agentury Peytona Watsona Denver Nuggets, oraz czekający na zdrowego Tyrese’a Haliburtona Indiana Pacers.

Wspieraj Autora na Patronite Jednorazowe wsparcie (Przelewy24):
15zł   |   30zł   |   75zł   |   250zł  
Poprzedni artykułWake-Up: LeBron bliżej śniegu i ciężkiej zimy. Mario Hezonja wraca do NBA
Następny artykułWake-Up: LeBron idzie do Miami na Youtubie Heat. Nowy rozdział w życiu Hardena