De’Aaron Fox przychodząc do San Antonio Spurs miał być brakującym elementem drużyny, której brakowało doświadczenia. Gwiazdorem, który pomoże Victorowi Wembanyamie w jego wyścigu po pierwsze mistrzostwo NBA. Minęło jednak raptem półtora roku od momentu wymiany z Sacramento Kings, a Fox zamiast być postrzegany jak lider drużyny, jest teraz traktowany przez wiele osób jak zawodnik, którego ogromny kontrakt będzie się źle starzał z każdym tygodniem.
Rozgrywający był rzeczywiście jednym z największych przegranych tegorocznych Finałów NBA. Nie tylko wyraźnie zawiódł w serii z New York Knicks, ale stał się również głównym celem krytyki po porażce swojej drużyny – to on miał być clutch playerem, który pomoże młodym kolegom w najważniejszych momentach. Tymczasem w tym imponującym runie do Finałów Fox jakby zupełnie się nie odnajdywał, jakby przyglądał się z boku. 15.6 punktu na 41% skuteczności zawodnika, który był w minionym sezonie All-Starem, to obok Jalena Durena chyba największe indywidualne rozczarowanie tegorocznych playoffów.
Wygląda jednak na to, że nawet pomimo tych trudnych chwil, w San Antonio nie zamierzają przereagowywać. Według informacji przekazanych przez Jareda Weissa z The Athletic Spurs nadal postrzegają 28-latka jako jeden z filarów projektu budowanego wokół Wembanyamy. W San Antonio przekonują , że statystyki nie oddają całego obrazu sytuacji, a zawodnik będzie miał szansę udowodnić swoją wartość w barwach Spurs w kolejnych playoffach. Fox bowiem przez znaczną część kluczowej fazy rozgrywek zmagał się z urazem kostki, którego nabawił się jeszcze w serii z Timberwolves. Kontuzja była na tyle dokuczliwa, że opuścił dwa pierwsze mecze finałów Konferencji Zachodniej przeciwko Oklahoma City Thunder, a po powrocie występował pomimo bólu. W klubie uważają, że właśnie problemy zdrowotne w największym stopniu odbiły się na jego skuteczności. Złośliwi twierdzą, że w San Antonio muszą w ten sposób zaklinać rzeczywistość, bo nikt nie wyobraża sobie, że zawodnik zarabiający w przyszłym sezonie prawie 50 milionów dolarów nie będzie w stanie dać drużynie dużo więcej niż dotychczas. Jego kontrakt obowiązuje do końca sezonu 29/30 i w ramach całości Fox otrzyma 229 milionów dolarów. Z tak kiepskimi notowaniami jak teraz, Spurs mieliby ogromny problem, aby nawet zasiąść z kimkolwiek do rozmów o wymianie. Odbudowanie wartości przez rozgrywającego w najbliższych miesiącach będzie istotne nie tylko dla niego, ale przede wszystkim dla przyszłości ekipy prowadzonej przez Mitcha Johnsona.













I bardzo k. dobrze
Przez najbliższe cztery, czyli do końca trwania kontraktu Foxa, to właśnie on, a nie Wembanyama, będzie najlepiej zarabiającym zawodnikiem w Spurs
Nawet po tym ostatnim przedłużeniu Victor będzie zarabiał dużo, dużo mniej 😂😂
Nie sądzę żeby ten stan utrzymał się aż cztery lata…