W zamian za Desmonda Bane’a i Jarena Jacksona Jr. Memphis Grizzlies otrzymali łącznie aż siedem pierwszorundowych picków. Teraz oddali trzeciego ze swoich gwiazdorów, ale nie poprawili swojej kolekcji assetów. Co jednak w tym przypadku bardziej istotnie – także jej nie uszczuplili.
Na koniec chodziło już wyłącznie o to, żeby pozbyć się problemu Ja Moranta. I to się wreszcie udało. A że dostali nawet mniej niż Atlanta Hawks za Trae Younga, ma już niewielkie znaczenie. Kluczowe jest to, że nie musieli dopłacać.
W zamian Grizzlies przejmują jeden z gorszych kontraktów. 32-letni Jerami Grant ma zapisane ponad $70 milionów za dwa następne sezony, łącznie z opcją gracza. Ale ten Moranta jest przecież jeszcze gorszy – $87mln za dwa lata dla zawodnika, który przez poprzednie trzy sezony rozegrał łącznie ledwie 79 meczów. Grizzlies przynajmniej trochę zaoszczędzą. A przede wszystkim wreszcie mogą rozpocząć nowy rozdział w historii klubu, budując przyszłość drużyny wokół swojej młodzieży, na czele z Cameronem Boozerem, Zachem Edeym i Cedricem Cowardem.
To nie był transfer gwiazdora, tylko oddanie problematycznego zawodnika. Dobry ruch.
1) Od dawna podejrzewaliśmy, że nowy właściciel Portland Trail Blazers będzie chciał zaznaczyć swoją obecność nie tylko tnąc koszty funkcjonowania swojego klubu, ale również jakimś dużym ruchem kadrowym. Z Giannisem Antetokounmpo się nie udało, szansa na Jaylena Browna nadal pozostaje, a póki co sięgają po Moranta.
Korzystają z okazji, biorąc po taniości byłego All-NBA gracza z nadzieją, że z tych zgliszczy jego wartości uda się jeszcze wydobyć z powrotem dawnego gwiazdora. Powodzenia.
Morant w sierpniu skończy dopiero 27 lat, co może dawać nadzieję, że jest jeszcze wystarczająco młody, żeby odbudować swoją wartość. Ale ogromny spadek jego notowań to nie tylko kolejne poważne problemy zdrowotne (i te pozaboiskowe), także coraz słabsza dyspozycja na parkiecie. Trzy lata minęły od jego występu w All-Star Game i ostatnio już nie przypominał dawnego gwiazdora. Stracił swoją dynamikę w atakowaniu obręczy, nie jest już tak atletycznym graczem jak kiedyś, a jego jumper pozostaje fatalny, co jest zabójczą kombinacją dla jego efektywności strzeleckiej. Na przestrzeni trzech ostatnich sezonów trafił ledwie 29% trójek – drugi najgorszy wynik w NBA przy co najmniej 400 próbach. Co ciekawe, gorszy od niego był tylko Kris Murray (25.9%), który teraz idzie razem z Grantem do Memphis.
2) Morantowi na pewno bardzo przyda się zmiana otoczenia i nowe otwarcie, ale nie wierzę w jego powrót do gwiazdorskiej gry. Dziwne też wydaje się pozyskanie go przez drużynę, w której nie brakuje guardów, za to przyszłoby się więcej shootingu (poprzednio mieli dopiero 28. skuteczność za trzy w lidze). Najbardziej Morant pasuje do Portland, jeśli połączymy jego zabawy z pistoletami z historią Jail Blazers, ale to chyba nie są klubowe tradycje do jakich chce nawiązywać Tom Dundon.
Myślę, że musimy jeszcze poczekać na to, co dalej zrobią Blazers. Bo powinni coś zrobić.
Teoretycznie nadal mogą być w grze po Jaylena Browna, bo sięgając po Moranta nie oddali żadnych wartościowych assetów. Choć Shams Charania mówi, że to trade z Grizzlies był ich „dużym ruchem” i nie są obecnie zaangażowani w negocjacje z Boston Celtics.
Ale przynajmniej powinni rozładować tłok wśród guardów. Pozyskanie Moranta wydaje się jasnym sygnałem, że nie wierzą w Scoota Hendersona, mimo jego świetnych momentów w playoffach. Wchodzi w ostatni rok debiutanckiej umowy i nie wygląda na to, żeby mieli rozmawiać o przedłużeniu. Spekuluje się również, że do oddania może być Jrue Holiday. Ma za sobą bardzo dobry sezon, będąc kluczową postacią drużyny, ale ma też już 36 lat i sporą wartość transferową, którą można wykorzystać. Z drugiej strony, Jason Quick z The Athletic donosi, że podczas gdy Blazers pozostają aktywni na rynku, wcale nie czują konieczności pozbywania się któregoś ze swoich guardów. Uważają, że mogą razem funkcjonować.
Planem ma być startujący backcourt Damiana Lillard z Morantem. Dwóch niskich rozgrywających, którzy bardzo lubią mieć piłkę w rękach (a przecież powinien ją mieć również najlepszy gracz Blazers Deni Avdija) i którzy wracają po poważnych kontuzjach – co może pójść nie tak?
3) Transfer został już oficjalnie potwierdzony, dzięki czemu Blazers zaoszczędzili, ponieważ nie uaktywnił się trade bonus w kontrakcie Moranta. O co tu dokładnie chodziło?
Ponieważ pozyskali go przed końcem czerwca, zrobili to przed wejściem w nowy rok finansowy NBA. Tak więc przejęli Moranta będącego jeszcze w trakcie siódmego roku swojej kariery. W przypadku zawodnika mającego za sobą pełne sześć lat w lidze max wynosi 25% salary cap. Pensja Moranta w 2025/26 nawet nieco przekraczała ten pułap, dlatego nie było mowy o dokładaniu czegokolwiek w ramach bonusu. Bonus nie może przełożyć się na wyższą pensję niż wynosi maksymalny pułap.
Ale ta sytuacja zmieni się, gdy NBA wejdzie w nowy rok rozliczeniowy. Wtedy Morant będzie miał już ukończone siedem lat w lidze, co oznacza, że max dla gracza z jego stażem wyniesie już 30% salary cap. Dlatego gdyby wymiana została zrobiona w lipcu, już można by podnieść jego pensję o te 15% trade kickera. Dałoby to mu dodatkowe $6.5mln rocznie.
4) Wczoraj pisałem, że jesteśmy bliscy przekroczenia setki Patronów i zrobiliście to!
Nawet w Patronite zwrócili uwagę na to, że w ciągu dwóch tygodni Szósty Gracz przyciągał tak dużo ludzi. A to oczywiście tylko część Waszego wsparcia. Abonenci, którzy wcześniej wykupili subskrypcję i osoby, które zdecydowały się w ostatnim czasie na jednorazowe wsparcie. Wszyscy tworzycie fantastyczną społeczność Szóstego Gracza.
Jesteśmy Wam ogromnie wdzięczni. Wielkie dzięki!
I ciągle prosimy o więcej.
5) Andrew Wiggins jednak nie pomógł Miami Heat. Błędnie założyłem, że to zupełnie nowy kontrakt, podczas gdy Shams zaraz dodawał, że Wiggs wcale nie zrezygnował z opcji za $30mln, tylko wszedł w nią, podpisując przedłużenie na dwa dodatkowe lata.
W sumie $64mln za trzy lata. Generalnie wygląda to na dobrą cenę za doświadczonego 3-and-D zadaniowca, ale ta dobra wartość psuje się wraz z konstrukcją umowy. Bo najwięcej zarobi w najbliższym sezonie, czyli w momencie, w którym Heat najbardziej potrzebują elastyczności, żeby uzupełnić skład po transferze Giannisa Antetokounmpo. Dlatego tak ważne miało być dla nich dogadanie się z Wigginsem. Ostatecznie dostał dodatkową kasę, ale nie pomógł. Heat zatrzymali swojego startera, ale muszą teraz mocno kombinować.
Ich hard cap znajduje się na poziomie pierwszego apronu, od którego dzieli ich w tym momencie nieco ponad $20mln. Mają pięć wolnych miejsc w składzie i mało prawdopodobne, żeby udało się zatrzymać Normana Powella. Podobno próbują zyskać dodatkowe środki, handlując Nikolą Jovicem, ale musieliby dopłacić, żeby ktoś go przejął. Co prawda ma dopiero 23 lata, ale też za sobą rozczarowujący sezon, w którym nie był w stanie utrzymać się w rotacji, a właśnie wchodzi w kontrakt wart $64mln/4.
6) Draymond Green pomógł Golden State Warriors, rezygnując ze swojej opcji i zapewniając im większe pole manewru, które umożliwia podjęcie próby zrealizowania ambitnego planu pozyskania Anthony’ego Davisa i LeBrona Jamesa.
Nieco więcej miejsca zyskali także po zrezygnowaniu ze swojej opcji przez De’Anthony’ego Meltona. Równocześnie jednak Warriors już zmniejszyli sobie trochę z tej elastyczności, dając Kristapsowi Porzingisowi $40mln w dwuletnim kontrakcie. Mniej niż zarabiał dotychczas, ale sporo jak dla zawodnika obarczonego tak poważnym ryzykiem zdrowotnym, który rozegrał łącznie tylko 72 mecze przez ostatnie dwa sezony. Warriors muszą mocno wierzyć w swój sztab medyczny, który miał już okazję przez kilka miesięcy poznać dokładnie stan zdrowia KP. Przypomnijmy, że wystąpił on w 14 z ostatnich 20 meczów sezonu, tylko raz opuszczając mecz nie będący back-to-backiem. Grał, ale trzeba było go oszczędzać i ani razu też nie spędził na parkiecie 30 minut.
W tym momencie Warriors nie mają miejsca na pełen midlevel exception dla LeBrona, ale to nadal jest do zrobienia. Mogą przehandlować Jimmy’ego Butlera za Davisa, z Greenem dogadać się na takie same warunki jak z Porzingisem, znaleźć chętnego na Mosesa Moodya i wtedy zmieszczą pełne midlevel exception pod progiem pierwszego apronu (który staje się hard capem wraz z użyciem większej części midlevel).
Kluczowym elementem wydaje się przehandlowanie Moodya (kontrakt na dwa lata za łącznie $26mln), który lecząc kontuzję kolana może opuścić dużą część przyszłego sezonu. Będzie więc trzeba za to dopłacić. Jeśli dogadaliby się z Los Angeles Lakers w ramach sign-and-trade, oddając Moodya mogliby zaproponować Jamesowi wyższą pensję za około $21mln.
Oczywiście pozostaje także pytanie, jak realny jest transfer po Davisa? Ile trzeba by zapłacić w pickach Washington Wizards, żeby poważnie wzięli to pod uwagę? A może to tylko Rich Paul podbija stawkę, grając o przedłużenie dla swojego klienta? Wkrótce się przekonamy.
Perspektywa grupy staruszków w Warriors wygląda bardzo ciekawie, a równocześnie niezwykle ryzykownie. Przypomnijmy, że z czwórki Davis, Porznigis, Horford i Green tylko ten ostatni rozegrał co najmniej 50 meczów w poprzednim sezonie. Curry i LeBron razem złożyli się na 103 występy.
7) Na ten moment najbardziej prawdopodobne wydaje się, że kolejnym przehandlowanym gwiazdorem będzie Kawhi Leonard. Shams raportuje, że jego czas w LA Clippers zbliża się do końca. Nie chcą zaproponować przedłużenia, a podobno są drużyny gotowe zapłacić mu ponad $120mln za dwa kolejne lata. Dlatego powrót do Toronto staje się coraz bardziej realny.
Rozmowy o wymianie trwają, a póki co Clippers zrobili porządki w swoich finansach i podjęli tylko opcję w umowie Brooka Lopeza. Zrezygnowali z Bogdana Bogdanovica i Nicolasa Batuma, a do tego Bradley Beal niespodziewanie wszedł na rynek. W efekcie, Clippers znajdują się obecnie $60mln poniżej linii podatku. Ale jeśli chcieliby zyskać cap space, mogą otworzyć co najwyżej $21-26mln na zakupy. Raczej więc nie będą rezygnować z praw do swoich wolnych agentów. Zastrzeżonemu Bennedicthowi Mathurinowi zaproponowali już ofertę kwalifikacyjną.
8) Rośnie temperatura dramy wokół Jalena Durena, który ma już zaplanowane rozmowy z Los Angeles Lakers i Sacramento Kings na otwarcie wolnej agentury (dzisiaj o północy naszego czasu). Ale Lakers nie mogą ryzykować, żeby ostatecznie Detroit Pistons wyrównali ich ofertę, a Kings nie mają wolnych pieniędzy, dlatego i tak wszystko będzie zależało od decyzji Pistons. A według wszystkich doniesień, w Detroit stanowisko się nie zmienia – nie są zainteresowani sign-and-trade, ponieważ zamierzają zatrzymać swojego centra.
Na razie Pistons podjęli dziwną decyzję podpisując Kevina Huertera za $27mln/3. Mimo że odkąd trafił do Detroit w lutym był mało przydatny. Oczywiście można stawiać na to, że z czasem lepiej się wkomponuje, ale to także shooter, który dopiero co trafiał najgorsze w karierze 30.8% za trzy. I nie był to tylko wypadek przy pracy, a już trzeci rok z rzędu spadek jego skuteczności.
Ten kontrakt będzie jeszcze bardziej przygnębiający, jeśli okaże się, że na tym zakończą uzupełnianie składu i nie zrobią już żadnego większego ruchu. Zobaczymy, bo jeszcze mają pole manewru.
9) San Antonio Spus zgodnie z oczekiwaniami zrezygnowali z opcji za $3mln i podpisali nowy kontrakt z Julianem Champagnie’m. Zapłacili mu $45mln za trzy lata, co daje średnie zarobki na poziomie midlevel i wydaje się rozsądną ceną za ich najlepszego dystansowego snajpera. Ale nie wiemy jeszcze, jak ten kontrakt ostatecznie będzie skonstruowany, a dla Spurs ważne byłoby zapłacenie mu jak najwięcej w tym momencie, żeby miał spadające zarobki, gdy wchodzić będą przedłużenia Victora Wembanyamy i Stephona Castle’a.
Przy założeniu $15mln dla Champagnie’ego i uwzględniając dogadane $8mln dla Harrisona Barnesa, Spurs znajdują się $20mln poniżej linii podatku. Tak więc mają wystarczająco miejsca, żeby zapłacić teraz nieco więcej Julianowi i móc bez problemu wykorzystać pełne midlevel exception na zakupy z rynku.
10) New York Knicks naprawdę nie chcą przekroczyć drugiego apronu, dlatego Mitchell Robinson zaraz znajdzie sobie nową drużynę. Ale przynajmniej mimo tych narzuconych przez Jamesa Dolana ograniczeń, udało im się zatrzymać swojego szóstego gracza z playoffów. Landry Shamet podobno mógł na rynku dostać wyższą pensję, ale wolał zostać w Nowym Jorku. Knicks tymczasem dali mu aż czteroletni kontrakt ($24mln), czym zapewne rekompensują niższe roczne zarobki.
W tym momencie mistrzowie znajdują się $8.7mln pod linią drugiego apronu, mając cztery wolne miejsca w składzie.
11) Tak jak można było się spodziewać, Oklahoma City Thunder podjęli wartą niespełna $18mln opcję w umowie Lu Dorta i zrezygnowali z $7mln dla Kenricha Williamsa. Ale Williamsa mogą jeszcze zatrzymać na minimalnym kontrakcie, a Dort wcale nie musi zostać w OKC.
Wydaje się niemal pewne, że prędzej czy później ktoś zostanie przehandlowany. Najprawdopodobniej Dort. Ale Thunder nie muszą się spieszyć, bo finanse drużyny (podatki) rozliczane są na koniec sezonu. Tak więc mogą nawet do trade deadline poczekać z ruchem, który pozwoli im zejść poniżej drugiego apronu. Obecnie są $7.6mln ponad kreską. A na pewno będą chcieli z tego zejść, ponieważ obniży to ich rachunek podatkowy i pozwoli uniknąć „zamrożenia” picku w 2034.
12) Atlanta Hawks nie zdecydowali się zatrzymać opcji Jonathana Kumingi, co mogło dać im schodzący kontrakt do handlowania. Podobno rozmawiali o możliwej wymianie, ale nie znaleźli nic ciekawego. Zamiast tego zrobili więc sobie więcej miejsca w finansach. W tym momencie znajdują się $25.6mln poniżej progu podatku. Mogą podpisać kogoś na midlevel i nadal też zatrzymać JK na niższej umowie.
Zrobili też małą wymianę przejmując Devina Cartera od Sacramento Kings. Jeszcze dwa lata temu 13. pick w drafcie, ale kontuzje mocno popsuły mu początek kariery, a w zeszłym sezonie nie był nawet w rotacji tankującej drużyny. Zobaczymy, czy Hawks będą go sprawdzać, czy zależało im wyłącznie na przejęciu dwóch drugorundowych picków, które dostali w pakiecie.
Kings tną koszty (Carter to $5.1mln), ale ciągle jeszcze znajdują się ponad linią luxury tax i bez waive-and-stretch DeMara DeRozana raczej nie uda im się uzupełnić składu bez płacenia podatku. Przy okazji przypomnijmy, że rok temu byli jedną z najbardziej zainteresowanych drużyn przejęciem Kumingi. Teraz jest niezastrzeżonym wolnym agentem i mogliby po niego sięgnąć, tylko że nie mają na to pieniędzy.
13) Boston Celtics mogli zrezygnować z opcji Neemias Quety, żeby podpisać z nim nowy kontrakt, ale od początku dużo bardziej prawdopodobne wydawało się wejście w niziutką, wartą tylko $2.7mln pensję i następnie podpisanie przedłużenia. Będą mogli to zrobić w lipcu. Tym sposobem oddalają na kolejny rok wzrost jego pensji. Teraz są $14mln pod podatkiem.













To jest Ja? Spuchł utył i posiwiał…
dzieki
Jimmy Butler wracający do zdrowia w marcu/kwietniu to lepszy pomysł dla Warriors niż AD na max umowie, o której pisał Maciek w wake-upie. No chyba, że ten ruch ma na celu sprowadzenie Króla, bo inaczej nie spojrzy w stronę San Francisco.
Adam, czy jesteś pewien, że APRONy liczy się na koniec sezonu? Bo ja spotkałem się z informacją, że APRONy są rozliczane real time, a luxury tax na koniec sezonu.
Masz rację, nieprecyzyjnie to napisałem – chodziło mi o apron w kontekście mrożenia picku, jest mrożony dopiero gdy drużyna kończy sezon ponad drugim apronem.
Jeśli chcieliby robić wymiany to oczywiście apron działa, gdy tylko są ponad pułapem
Dzięki, to są ważne rzeczy dla komisza ligi dynastycznej ;)