Zostały ostatnie dwa dni okienka na wyłączność na negocjacje z własnymi wolnymi agentami, a LeBron James podobno nadal nie otrzymał żadnej oferty od Los Angeles Lakers. Wszystko wskazuje więc na to, że po raz pierwszy od 2018 roku znajdzie się na rynku. Oczywiście nadal będzie mógł zostać w LA, ale w takiej sytuacji wzrośnie prawdopodobieństwo przeprowadzki. Tym bardziej, że jest przynajmniej jedna drużyna, która bardzo chce go u siebie.
Od dawna wiadomo o zainteresowaniu ze strony Golden State Warriors, ale oni ewidentnie nie zamierzają być tylko „planem B” dla Jamesa. Chcą agresywnie o niego zawalczyć i zebrać jak najmocniejszą ekipę staruszków, która pod przewodnictwem Stephena Curry’ego podejmie wspólnie ostatnią próbę powrotu na szczyt.
Najnowszym pomysłem poprawienia swoich szans na LeBrona ma być trade po Anthony’ego Davisa, o czym donosi Kevin O’Connor z Yahoo Sports. Po jego bardzo dobrego kolegę, z którym zdobył mistrzostwo i który był także w składzie USA podczas ostatnich Igrzysk, gdy połączyli siły ze Stephem i Steve’m Kerrem. Pozyskanie AD miałoby być kolejnym mocnym argumentem dla Jamesa, żeby przenieść się do San Francisco.
Tylko czy Washington Wizards będą chcieli rozmawiać o takim transferze? W przyszłym sezonie szykują się na wielkie odbicie ze swoimi nowymi weteranami i jedynką draftu, dlatego przejmowanie kontuzjowanego Jimmy’ego Butlera nie wydaje się dla nich atrakcyjną perspektywą. Nawet jeśli otrzymaliby za to pakiet picków. A Butler musiałby znaleźć się w takiej wymianie, żeby Warriors mogli przejąć ogromny kontrakt Davisa. Tu też pojawia się kolejna poważna przeszkoda, bo AD czeka na przedłużenie. Sądząc po tym, że Wizards dali maxa Trae Youngowi, pewnie również i jemu ostatecznie zapłacą. To może być aż $275mln za cztery lata. Nie sądzę, żeby Warriors byli równie otwarci na tak długą inwestycję w Davisa. Chcą pójść all-in i pewnie są skłonni poświęcić assety, ale okienko tej drużyny będzie bardzo krótkie, więc raczej woleliby po prostu zostawić Davisa na jego obecnym kontrakcie do 2028 roku, żeby zostawić sobie pole manewru, gdy Steph i LeBron zakończą kariery.
Zobaczymy. W każdym razie robi się ciekawie, bo nawet jeśli nie ściągną AD, widać u nich dużą determinację, co sprawia, że perspektywa LeBrona i Stepha grających razem staje się coraz bardziej realna.
1) Dziękujemy bardzo za wsparcie, które cały czas do nas napływa. Wasz odzew był i jest fantastyczny, dlatego jestem przekonany, że wspólnie uratujemy projekt Szóstego Gracza. Ale nie będę ukrywał, że nasza sytuacja jest już ustabilizowana. Nadal jest mnóstwo niepewności, dlatego cały czas będziemy Was prosić o dalsze wsparcie.
Na Patronie jesteśmy już bardzo blisko osiągnięcia pułapu 100 patronów…
Jeszcze raz wielkie dzięki!
2) Osiem lat temu Charlotte Hornets dostali dwa drugorundowe picki w zamian za przesunięcie się w dół o jedną pozycję w drafcie, w efekcie czego, formalnie wybrany przez nich Shai Gilgeous-Alexander trafił do LA Clippers, podczas gdy oni dostali Milesa Bridgesa. Nie wyszło to dla nich najlepiej. Bridges jest trzecim strzelcem w historii klubu, ale tylko w jednym z trzech jego sezonów na poziomie 20 punktów Hornets wygrali więcej niż 21 meczów. Teraz w Charlotte zamykają ten etap, kontynuując przemeblowanie składu i odsyłając go do Phoenix.
Bridges był głównym kandydatem do transferu, jeszcze zanim zadecydowali się na zaskakujący trade LaMelo Balla. I znowu udało im się zrobić dobry interes pod względem zbierania draftowych assetów, ponieważ tutaj także przejęli niechroniony pick w pierwszej rundzie draftu. Kolejny z 2033 roku. A tym razem przecież nie oddawali All-Stara.
Najwyraźniej Suns bardzo zależało na załatwieniu tej transakcji. Bridges to w końcu człowiek z Michigan State, a Mat Ishbia uwielbia otaczać się ludźmi ze swojej alma mater. To także zawodnik, który zapełni dużą dziurę w składzie na pozycji silnego skrzydłowego. Ale to oczywiście nie chodzi tylko o to, jak wysoko cenią samego Bridgesa. Nie zapłaciliby za niego pierwszorundowym pickiem gdyby nie fakt, że równocześnie załatwili sobie znaczne oszczędności. Zeszli z dwóch kontraktów, o łącznie wyższej wartości, dzięki czemu ich rachunek na podatek zmniejszy się o $30mln.
To jednak nadal bardzo wysoka cena. Tym bardziej, że Hornets wcale nie byli w jakieś super mocnej pozycji negocjacyjnej oddając gracza w ostatnim roku kontraktu, z którym nie zamierzali podpisywać przedłużenia. A pick z 2029, który Suns dostali od nich jest specjalnie wartościowy – będzie to najgorszy wybór spośród czterech drużyn (CHA/UTA/CLE/MIN), czyli raczej coś z końca pierwszej rundy.
3) Podobały mi się kontrakty, jakie Suns wynegocjowali, zatrzymując swoich zawodników, ale ten transfer nie wygląda równie dobrze.
Nigdy nie byłem fanem Milesa Bridgesa i to nie tylko chodzi o to, że jest damskim bokserem. To mało efektywny scorer, który nie dysponuje dobrym rzutem za trzy (33.8% w karierze). Potrafi dostać się do obręczy, wykreować sobie pozycję i grać bez piłki, ale generalnie jego 20 punktów wygląda lepiej w box scorze niż na parkiecie. Nie jest też dobrym obrońcą.
W Phoenix ewidentnie bardzo lubią nieefektywnych strzelców z podejrzanym rzutem dystansowym, bo tak samo można przecież określić Jalena Greena i Dillona Brooksa. To nie wróży wielkich ofensywnych sukcesów, tym bardziej że mocno osłabili swój shooting, oddając w tej wymianie dwóch z trzech zawodników, którzy w zeszłym sezonie trafili dla nich najwięcej trójek.
Oczywiście można wskazywać, że Bridges ma dopiero 28 lat, więc powinien wchodzić w prime i można mieć nadzieję, że w Phoenix uda się wyciągnąć z niego jeszcze więcej, podobnie jak z Brooksa. Ale też już zaraz trzeba będzie podpisać z nim nową umowę, bo jest w ostatnim roku ($22.8mln), a przecież nie zapłacili za niego pickiem tylko po to, żeby mieć go na jeden sezon. Sześć miesięcy po wymianie będą mogli podpisać trzyletnie przedłużenie za maksymalnie $89mln. Tak więc w dłuższej perspektywie to nie przełoży się na oszczędności, a obecnie też nie są one aż tak znaczące.
Oczywiście rachunek podatkowy został mocno ścięty, jednak nadal znajdują się $10mln powyżej linii luxury tax i nawet zrezygnowanie z niegwarantowanych kontraktów nie wystarczy, żeby zejść poniżej. A nie są na tyle silną drużyną, za którą warto płacić podatek. Ponadto, po wielkich wydatkach na gwiazdorski skład w poprzednich latach, podlegają obecnie pod tę najwyższą stawkę dla wielokrotnego płatnika. Żeby od tego uciec, muszą dwa kolejne lata spędzić poniżej podatku. W zeszłym sezonie to się udało, więc powinno im zależeć, żeby znowu to zrobić. Ale nie załatwił im tego pick z 2033, który dopiero co stał się dostępny i był ich najcenniejszym assetem.
4) Dużo bardziej podoba mi się ta wymiana z perspektywy Charlotte Hornets, którzy już od dawna szukali możliwości przehandlowania Bridgesa. W zamian przejmują dwóch weteranów Graysona Allena i Royce’a O’Neale’a. Łącznie zarobią więcej, bo $29mln w najbliższym sezonie, ale to dla Hornets żaden problem, ponieważ po oddaniu kontraktu Balla mają mnóstwo finansowej elastyczności. Nadal znajdują się $41mln poniżej progu podatku. Nie przeszkadza im także fakt, że obaj mają umowy na dwa lata (u Allena to opcja gracza), bo nawet doliczając wysokie przedłużenie Brandona Millera w 2027/28, nie będą jeszcze musieli przejmować się podatkiem.
Poza tym, za rok takie schodzące kontrakty mogą przydać się do dalszego handlowania. A póki co dostają dwóch zawodników, którzy powinni się przydać i dobrze wkomponować do drużyny, zapewniając jeszcze więcej shootingu. O’Neale od dwóch sezonów trafia 40% trójek, oddając ponad 11 prób na sto posiadań. Allen ostatnio zaliczył gorszy sezon w tym względzie (35%), ale to nie przeszkodziło mu zdobywać rekordowe 16.5 punktów (był agresywniejszy w atakowaniu kosza), a jest sprawdzonym snajperem z 40%-skutecznością zza łuku w karierze.
5) To też nadal nie musi być koniec handlowania ze strony Hornets.
John Hollinger z The Athletic wskazuje, że ten transfer można nawet zostać połączony z tym wcześniejszym z Minnesotą Timberwolves, proponując przekierowanie O’Neale’a do Minny. Wolves na pewno przydałby się taki weteran do ich wąskiego składu. Hornets mogliby go oddać zamiast Josha Greena, co zapewniłoby im jeszcze większą elastyczność, bo zachowaliby sobie schodzący kontrakt.
6) Spekulacje o możliwej wymianie Kawhia Leonarda pojawiają się od dawna, ale dotychczas dostawaliśmy doniesienia, że LA Clippers, a w szczególności Steve Ballmer nie zamierza oddawać swojego gwiazdora. Teraz coś się najwidoczniej zmieniło, ponieważ rozmawiają między innymi z Toronto Raptors i Dallas Mavericks. Choć nadal jeszcze nie ma pewności, czy faktycznie byliby gotowi wytransferować Leonarda. Na razie próbują podbić stawkę, chcąc Collina Murraya-Boylesa z Toronto, a z Dallas Derecka Livelya.
Kawhi dzisiaj kończy 35 lat. To najlepszy, a może i ostatni moment, żeby przehandlować go za wysoką cenę. Jego notowania już dawno nie były tak wysokie – ma za sobą świetny sezon, 65 rozegranych meczów, najwyższą w karierze średnią zdobywanych punktów i miejsce w drugiej All-NBA. Clippers powinni to wykorzystać. Tym bardziej, że już w trakcie zeszłego sezonu zaczęli odmładzać skład, a teraz w drafcie zdobyli gracza z piątym numerem. Powinni iść w kierunku przyszłości, zamiast trzymać się Leonarda i podpisywać z nim przedłużenie. Ale jest podejrzenie, że to całe zamieszanie z jego ewentualną wymianą to tylko próba wzmocnienia swojej pozycji negocjacyjnej przez obóz Leonarda, żeby wyciągnąć więcej pieniędzy w nowej umowie.
7) Masai Ujiri zrobił już raz pamiętny transfer po Leonarda, co zakończyło się mistrzostwem Toronto Raptors, ale po co miałby sięgać ponownie po już 35-letniego Kawhia, gdy buduje zespół wokół młodego Coopera Flagga? Na swojej powitalnej konferencji prasowej mówił, że będą stawiać na przyszłość. Taki ruch nie pasowałby do tego planu. Oczywiście mają też Kyrie’ego Irvinga, ale Mavs już rok temu próbowali ustawić Flagga obok dwójki sprawdzonych gwiazdorów i nic z tego nie wyszło. A Leonard przecież to równie duża loteria zdrowotna, co Davis.
8) Nikola Jokić zaraz po sezonie przekonywał, że chce być „Nugget forever” i najpewniej zostanie tutaj do końca kariery, ale jeśli chce jeszcze powalczyć o kolejne mistrzostwo w Denver, powinien także wywierać presję na klub. Trzeba zmusić władze Nuggets, żeby to siła składu była priorytetem, a nie ciągłe myślenie o tym, gdzie można ograniczyć wydatki. I wygląda na to, że właśnie to robi, zwlekając z podpisaniem przedłużenia kontraktu.
Pamiętajmy, że Nuggets nie muszą nic dodatkowego robić, żeby zatrzymać Paytona Watsona. Nie ma tu żadnych restrykcji. Mają do niego prawa, jest zastrzeżony i mogą go podpisać. Jedyna przeszkoda to koszty podatku i późniejsze ograniczenia drugiego apronu. Ale to też cena, jaką powinno się zapłacić, jeśli dysponuje się mocnym składem i chce się walczyć o tytuł. Tymczasem Nuggets w ostatnich latach częściej myślą o wydatkach niż agresywnym pójściu all-in. Choć mają jednego z najlepszych koszykarzy na świecie w swoim prime, więc powinni zrobić wszystko, co się da, żeby zapewnić mu jak największe wsparcie. Niezależnie od kosztów.
W tym momencie znajdują się tylko $2.8mln poniżej progu drugiego apronu. Mogą zwolnić dodatkowe $8mln, jeśli zrezygnują z tylko części gwarantowanej umowy Jonasa Valanciunasa, ale nadal nowy kontrakt Watsona będzie oznaczał dla nich ogromne wydatki. Dlatego od dawna spekuluje się, że albo pozwolą mu odejść, albo pozbędą się innego startera, żeby zmniejszyć koszty. Najpoważniejszym kandydatem do przehandlowania jest Cam Johnson. Sporo mówi się także o Aaronie Gordonie, choć problemy zdrowotne obniżają jego rynkową wartość, przez co Nuggets nie mogą liczyć na cenę adekwatną do jego wartości dla ich drużyny.
Jeśli jednak Nuggets chcą uniknąć niepewności co do przyszłości Jokica i załatwić jak najszybciej to przedłużenie, powinni pokazać mu, że najważniejsza jest walka o tytuł. Zebranie jak najlepszego składu, a nie unikanie drugiego apronu.













Zła wymiana dla Suns juz dzis, a moze zestarzeć sie jeszcze gorzej.
Bridges ma 28 lat, juz wiadomo kim jest w lidze. Ile realnie zapewni zwyciestw wiecej ponad parę Allen i RON? 3? 4? Suns oddali swoj najcenniejszy pick, w dodatku niechroniony nie stajac sie nawet top 5 zespolem konferencji. To nie ma sensu dzis, a za 2-3 lata ten pick bedzie jeszcze bardziej wartosciowy.
Hornets wygrywają otwarcie offseason. I nikt nie jest nawet blisko
Nie wiem kim jest ten GM Hornets, ale najpierw pięknie nabrał Wolves na LaMelo, a teraz wykiwał Suns. Strach odbierać od niego telefony.
eee z tym nabraniem wolves to sie nie zgodze; wilki wiedza co robia, zrobili gamble ale tez chyba wybrali dobrze, zdobyli najlepszego mozliwego zawodnika, zreszta ktory nie bardzo byl w roumorsach, JB bylby za drogi, sklad raczej z nim bylby gorszy, a to so bylo czy nawet z randlem no to strata lat Ant’a
wydaje mi sie ze oceniajac ruchy, czesto zapominamy jakie sa mozliwosci, nie tylko zyczenia, to jak teraz z miami, kazdy z nas wie ze przydaliby sie jacys splash brothers tam, ale ale realia.. pozostaje kombinowac zeby zostawic powella, i/lub zdobyc jakiegos sextona czy simonsa, nawet buddy hield juz ma umowe hehe
Racja, że Wilki musieli coś zrobić. Po dwóch latach grania w WCF wygląda jakby konkurencja na zachodzie odjechała (OKC, Spurs). Nikt nie chce zaraz dramy, że Ant nie będzie miał z kim grać i zażąda transferu.
Ale…LaMelo? Człowiek, który jest chodzącym rentgenem, zero doświadczenia w PO, jeden z gorszych obrońców na swojej pozycji w lidze mimo swojego wzrostu. O jego głowie, szalonych decyzjach na boisku w 4Q nie trzeba wspominać. Nie tak dawno temu Hornets sadzali go na crunch, żeby nie odwalił czegoś głupiego.
Rozegrał sporo spotkań w zeszłym sezonie, co było ewenementem, do tego grał poniżej 30 mpg. Liczenie na to, że się utrzyma przy zdrowiu ze swoimi kostkami to niezły gamble.
Na koniec…ciężko mi sobie wyobrazić go grającego fizyczną koszykówkę w Playoffs przeciwko takim obrońcom jak Cason Wallace, Alex Caruso czy Stephon Castle.
Jak dla mnie ten trejd to początek końca Anta w Minny. Oczywiście mogę się kompletnie mylić :)