
Po bolesnej porażce z Detroit Pistons w play-offach w 1990 roku Michael Jordan postanowił wzmocnić swoje ciało, by przygotować się do kolejnych batalii ze „Złymi chłopcami”. W tym celu MJ podjął współpracę z trenerem Timem Groverem, który przygotował go do rywalizacji ze znienawidzonym rywalem w sezonie 1990/1991, o czym wspomniał Johnny Smith w książce „Jumpman. Jak Michael Jordan stał się globalną ikoną”: TUTAJ
FRAGMENT:
Pistons, jak mówił Phil Jackson, „ukarali nas. Dostaliśmy łupnia. Ale w poniedziałek po klęsce chłopcy przyszli do pracy”.
Dwa dni po porażce w siódmym meczu finałów Konferencji Wschodniej z 1990 roku około 7.30 niemal cały zespół stawił się na treningu w ośrodku Bulls w Deerfield, zamożnej podmiejskiej dzielnicy w North Shore. Gdy gracze wrócili do Chicago, niektórzy zaczęli opowiadać o swoich planach wakacyjnych, ale Michael Jordan nalegał, by od razu wznowili treningi. Nie miało znaczenia to, jak bardzo byli wyczerpani po ciężkim sezonie. Odpoczynek nie wchodził w grę. Nie dla niego. Ani dla nikogo innego. Przez lata kwestionował zaangażowanie swoich kolegów z drużyny, ale ich obecność na siłowni tamtego dnia pokazała mu, że są zdeterminowani, by walczyć o mistrzostwo.
Jordan wolał jednak ćwiczyć w samotności, z dala od pozostałych. W początkach kariery unikał dźwigania ciężarów, obawiając się, że zwiększenie masy mięśniowej go spowolni. Raz próbował pracować z trenerem od ciężarów, ale doznał urazu pleców i nie był pewien, czy do tego wracać. Gdy jednak Pistons tłukli go niemiłosiernie w finałach konferencji w 1990 roku, doszedł do wniosku, że powinien być silniejszy. Zdradził reporterom, że musi się zahartować. Przeczytał o tym w lokalnej gazecie młody trener przygotowania fizycznego Tim Grover. Trzy lata wcześniej, gdy Amerykę ogarnęło fitnessowe szaleństwo, Grover – dawny rezerwowy w koszykarskiej drużynie Uniwersytetu Illinois w Chicago – napisał pracę magisterską na temat przygotowania fizycznego koszykarzy. Pracował w miejscowym klubie fitness i marzył o tym, by zostać osobistym trenerem zawodowców. Napisał listy do wszystkich graczy Bulls z wyjątkiem Jordana, bo zakładał, że największa gwiazda drużyny już ma osobistego trenera. Gdy jednak przeczytał o coraz większej frustracji koszykarza, uznał, że mógłby mu pomóc. Skontaktował się więc z lekarzem Bulls, Johnem Hefferonem, przyjacielem rodziny, który dał mu namiary na Jordana.
Hefferon i trener przygotowania fizycznego Bulls, Mark Pfeil, zorganizowali spotkanie w domu gracza. Grover pojawił się na nim dobrze przygotowany. Przedstawił plan, zgodnie z którym Jordan miał się stać wytrzymalszy, silniejszy, ale jednocześnie nie stracić swojej szybkości. Wyjaśnił, jak ważne jest to, by wzmocnić podstawę organizmu i unikać dokuczliwych kontuzji trapiących wielu koszykarzy – naciągnięć pachwiny i skręceń kostki.
Grover powiedział gwiazdorowi, że każda fizyczna zmiana, jaka zajdzie w jego organizmie, wpłynie jakoś na sposób jego gry i że ten trening będzie wymagał pewnych modyfikacji. Bez wątpienia dodanie masy wpłynie na balans i technikę rzutu. Koszykówka to sport oparty na pamięci mięśniowej, a Jordan miałby ją zakłócić.
„Będziesz miał rozregulowany timing, pudłował rzuty z wyskoku i się wściekał – ciągnął Grover – ale musisz mi uwierzyć, że z czasem to wszystko wróci”.
Plan był taki, że stopniowo będą dodawali masę mięśniową, żeby w ciągu trzech do czterech lat zwiększyć wagę Jordana z 88 kilogramów do około 97.
„Jeśli napompujemy cię zbyt szybko, ucierpi na tym twoja gra i coś stracisz”, wyjaśnił Grover. Ostrzegł też koszykarza, że jeśli zaczną razem pracować, pierwsze miesiące będą bolesne i dezorientujące. Jordan słuchał w milczeniu. Miał wątpliwości co do skuteczności pomysłów Grovera, obawiał się, że dźwiganie ciężarów wpłynie na jego rzut. Ten jednak nalegał: „Dam ci 30-dniowy szczegółowy plan działania, z którego dowiesz się, jak wpłynie on na twoje ciało, grę i ogólną siłę. Powiem ci, jak będziesz się czuł, żebyś mógł się dostosować do zmian, które zajdą. Zaplanujemy, co będziesz jadł i kiedy, a także kiedy będziesz spał. Zajmiemy się każdym szczegółem, nie pozostawimy nic przypadkowi. Zobaczysz, jak to wszystko razem gra”.
W końcu Jordan zgodził się i powiedział mu, żeby nie oszczędzał na wyposażeniu domowej siłowni. Następnie dodał: „Nie zostawaj z tyłu, nie zostawaj z tyłu”.
Grover miał na punkcie całej tej operacji tak wielką obsesję jak Jordan – to sprawiało, że świetnie do siebie pasowali. Od samego początku sportowiec postawił sprawę jasno: nie interesuje go ściema i droga na skróty. Bez względu na to, jak było ciężko i jak bardzo bolały go mięśnie, dawał z siebie więcej, niż oczekiwał trener. Gdy rozpoczęli zajęcia, sprawdziło się ostrzeżenie Grovera: przez krótki czas tamtego lata Jordan nie mógł odnaleźć rytmu rzutowego. To jednak tylko uwiarygodniło specjalistę i pogłębiło zaufanie koszykarza do niego.
Jordan wymagał od swojego trenera całkowitej lojalności, co oznaczało, że ten nie mógł opowiadać o tym, co wspólnie robią, zarządowi klubu ani prasie. Uznał, że ten program treningowy zapewni mu przewagę nad konkurencją. Strzegł go pilnie, niczym Coca-Cola swojej sekretnej receptury. Ostatecznie współpraca się opłaciła. W momencie gdy rozpoczynał się obóz przygotowawczy przed sezonem 1990/91, Jordan był większy i silniejszy, zwłaszcza jeśli chodzi o mięśnie barków i rąk. W przededniu kolejnych rozgrywek ponownie przetopił swoje ciało niczym miecz, motywowany pragnieniem przemiany w maszynę nie do powstrzymania.
O książce:
Stany Zjednoczone za prezydentury Ronalda Reagana potrzebowały atlety, który wykroczy daleko poza sport. W 1984 roku znalazły go w postaci Michaela Jordana, złotego medalisty olimpijskiego z Los Angeles i gwiazdora Chicago Bulls.
Johnny Smith, profesor i badacz historii sportu XX wieku, przebył z głównym bohaterem długą drogę od jego pojedynków z bratem Larrym na boisku znajdującym się na tyłach rodzinnego domu w Wilmington do przełomowego momentu w karierze „Jego Powietrzności”, czyli sięgnięcia z Bykami po upragnione mistrzostwo NBA w 1991 roku.
Autor pokazuje, w jaki sposób MJ wykrzesał maksimum możliwości ze swojego potencjału sportowego i marketingowego, stając się ulubieńcem Ameryki – mnóstwo ludzi chciało „być jak Mike” – i dzięki wysokim lotom nad obręczą oraz marce Air Jordan jak został najsłynniejszym sportowcem świata ostatniej dekady XX wieku.
Z jakim etosem Jordana identyfikował się prezydent USA Ronald Reagan? Kim był lider Chicago Bulls dla Baracka Obamy? Dlaczego Orlando Woolridge zasugerował, by firma Nike zmieniła nazwę na „Mikey”? Kto tak naprawdę nauczył Michaela, jak wygrywać? Który model butów Air Jordan nosił Will Smith? Z jakiego powodu Jordan nie pojawił się w Białym Domu za kadencji George’a H.W. Busha? Na czym polega paradoks życia Michaela Jordana? I jako który grecki bóg jawi się Jordan w dokumencie ESPN Ostatni taniec?
Jumpman. Jak Michael Jordan stał się globalną ikoną to książka o narodzinach mitu człowieka, który stał się synonimem zwycięstwa amerykańskiego snu na różnych polach i scementował swoją legendę.
Książkę znajdziecie na: TUTAJ













polecam rozmowę u Górczyka, Artur Pacek pracował u Grovera:
https://youtu.be/Iz30RjzEUjU?si=oZgalvackFSg4YwD
Grover to ogolnie kozak, trener mentali itp. jeden z najbardzoiej znanych tego typu osobistosci, jak ktos lubi to polecam jego ksiazki, czy podcasty z nim