Jonathan Kuminga przez ostatnie dwa lata rozegrał tylko 83 mecze i średnio zdobywał niespełna 14 punktów. Niewiele było go na boisku i niczym szczególnym się nie wyróżnił. Nie jest graczem, któremu powinniśmy poświęcać wiele uwagi. Ale w międzyczasie to właśnie on był jedną z największych historii wakacji 2025, gdy przez kilka miesięcy negocjował kontrakt z Golden State Warriors. Dobitnie przekonaliśmy się wtedy, jak męcząca dla wszystkich potrafi być zastrzeżona wolna agentura. Zresztą w tamtym offseason nie dotyczyło to jedynie Kumingi. On uzgodnił swoją umowę dopiero pod koniec września, a tylko kilkanaście dni wcześniej zrobił to Josh Giddey. Ale przynajmniej w Chicago Bulls nie było wokół tego aż takiej dramy, jak w San Francisco. Tymczasem Quentin Grimes i Cam Thomas nie dogadali się ze swoimi drużynami i ostatecznie wzięli roczne oferty kwalifikacyjne.
Zobaczymy, jak w tym roku się to rozegra, ale już zapowiada się kolejne zamieszanie, bo nawet nie dotarliśmy jeszcze do lipca, a już mamy doniesienia o niezadowoleniu Walkera Kesslera i „przepaści” w negocjacjach między jego oczekiwaniami a tym, co oferują Utah Jazz. Nie podoba mu się propozycja $140mln za pięć lat, ani perspektywa wykorzystania przez Jazz zastrzeżonej wolnej agentury, żeby to rynek zweryfikował jego wartość. Ponieważ to drużyna ma ogromną kontrolę w tym procesie.
Przypomnijmy szybko zasady zastrzeżonej wolnej agentury. Dotyczy przede wszystkim zawodników, którzy cztery lata wcześniej zostali wybrani w drafcie i po trzecim sezonie nie podpisali przedłużenia debiutanckiej umowy. Drużyna ma czas do końca czerwca, żeby wystosować tak zwaną ofertę kwalifikacyjną, która sprawia, że zawodnik staje się zastrzeżony. Dzięki temu drużyna zyskuje prawo wyrównania każdej oferty, jaką na rynku otrzyma ich zawodnik. Jeśli podpisze kontrakt z innym zespołem, mają 48 godzin na decyzję, czy pozwalają mu odejść, czy zatrzymują, wyrównując warunki takiej umowy. To ustawia w bardzo niekorzystnej sytuacji drużynę próbującą przejąć gracza, ponieważ przez dwa dni mają zablokowane środki finansowe przeznaczone na niego, tracą cenny czas, a ostatecznie mogą go nie dostać. Co więcej, tego typu ofertę można formalnie podpisać dopiero po zakończeniu okresu moratorium, czyli szóstego lipca, w momencie, gdy wszystko co najważniejsze na rynku przeważnie już się wydarzyło. Dlatego niewiele jest takich ofert i jeśli już zastrzeżony zawodnik zmienia barwy klubowe, to dzieje się to raczej w porozumieniu między drużynami, w ramach sign-and-trade.
Wróćmy do Kesslera. W pierwszych pięciu meczach minionego sezonu przypomniał, jak świetnie potrafi chronić obręcz, zaliczając w sumie 9 bloków. Dobrze też walczył na tablicach, za każdym razem mając co najmniej 9 zbiórek. Popisał się również 9 wsadami, a do tego jeszcze zaprezentował poprawiony rzut, trafiając łącznie 6 trójek. Idealny center do dzisiejszej koszykówki. Tylko, że jego sezon zakończył się na tych pięciu meczach. Operacja barku wykluczyła go z dalszej gry.
Już przed sezonem Walker nie ukrywał rozczarowania z braku przedłużenia, a potem przez kontuzję nie miał okazji udowodnić Jazz, jaki popełnili błąd, zwlekając z załatwieniem umowy. Teraz wrócili do tych trudnych negocjacji. W Salt Lake City przekonują, że bardzo cenią swojego młodego środkowego i chcą zatrzymać u siebie. Potwierdzeniem tego mogą być odrzucone oferty wymian, w których podobno Indiana Pacers czy Los Angeles Lakers proponowali im w zamian dwa pierwszorundowe picki. Transfer po Jarena Jacksona Jr nic w tej kwestii nie zmienił. Uważają, że razem powinni stworzyć niezwykle silny frontcourt. Ale czekali z przedłużeniem Kesslera, żeby mieć większą finansową elastyczność, a teraz mogą twardo negocjować, ponieważ kontrolują sytuację.
Zresztą $140mln/5 wydaje się dobrą ofertą, dającą mu średnie zarobki na poziomie Isiaha Hartensteina i Jarretta Allena. Oczywiście, Kessler ma niespełna 25 lat i może być przekonany, że będzie od nich lepszy. Na razie jednak stracił cały sezon, a też dotychczas nie miał okazji potwierdzić swojej wartości w wygrywającej drużynie. Ale to może nie same zarobki, a przede wszystkim długość umowy najbardziej mu się nie podoba. Bo jeśli uważa, że podbije swoją wartość, długo będzie czekał na następny kontrakt. Jazz jednak stawiają sprawę jasno – chcą go podpisać na maksymalne pięć lat. Jest jeszcze zdecydowanie za wcześniej, żeby Kesslera zaczął straszyć podjęciem oferty kwalifikacyjnej, ale od razu wspomnijmy, że w jego przypadku jest ona warta tylko $7mln.
Jest tu poważne ryzyko kolejnej długiej wakacyjnej dramy.
1) Najlepszym zastrzeżonym agentem jest oczywiście Jalen Duren. Gracz z trzeciej All-NBA. Drugi gwiazdor najlepszej drużyny Wschodu w fazie zasadniczej. Wykonał ogromny progres w minionym sezonie i teoretycznie zapracował na maxa, ale bardzo kiepskie playoffy popsuły jego notowania i wprowadziły sporo niepewności.
Choć Detroit Pistons przekonują, że nie mają wątpliwości – jest kluczową postacią ich przyszłości i chcą go zatrzymać. Ale za ile? Na pewno nie zaproponują mu super-maxa, do którego zakwalifikował się dzięki All-NBA, a czy położą na stole maksymalne $239mln w pięcioletniej umowie?
Spekuluje się, że mogą próbować wynegocjować coś poniżej, podobnie jak Houston Rockets zrobili to w przypadku Alperena Senguna, podpisując z nim umowę za $185mln/5. Tylko, że Rockets załatwili to w ramach przedłużenia i jeszcze zanim Alpi zadebiutował w ASG. Pistons tymczasem muszą teraz też brać pod uwagę, że ktoś inny może podbić cenę, kładąc na stole maksymalną ofertę (w przypadku innej drużyny to $179mln/4).
Choćby Chicago Bulls mają mnóstwo wolnych pieniędzy, dziurę na środku i mogą zaryzykować, próbując przejąć młodego środkowego. Oczywiście ostatnie słowo będzie należało do Pistons, jednak wiemy, że takie sytuacje, w której gracz musi szukać pieniędzy gdzie indziej, mocno psują relacje między nim a drużyną.
2) Zostając przy centrach, zastrzeżonym agentem będzie także Mark Williams.
W Phoenix rozegrał swój najzdrowszy sezon kariery, ale na koniec opuścił playoffy z powodu kontuzji stopy. Był solidnym starterem tych zaskakująco dobrych Suns, którzy powinni chcieć go zatrzymać. Tym bardziej, że rok temu oddali za niego gracza wybranego z 29 w drafcie i przyszły pierwszorundowy pick. Na pewno nie chcieliby, żeby była to cena tylko za jeden sezon Williamsa. Ale zatrzymanie go wepchnie ich ponad podatek, dlatego muszą mocno negocjować.
3) Denver Nuggets rok temu postawili na Christiana Brauna i z nim załatwili przedłużenie debiutanckiej umowy, podczas gdy kwestię Peytona Watsona zostawili na później. W tamtym momencie było to w pełni zrozumiałe, bo Braun miał za sobą bardzo udany sezon w roli startera. Ale rok później wygląda to kiepsko, ponieważ Braun rozegrał rozczarowujący sezon, a Watson zaliczył breakout.
Braunowi zapłacili $125mln za pięć lat. Watsonowi mogą zaproponować podobne pieniądze i będą musieli, jeśli chcieliby go zatrzymać. Tylko że to wiązałoby się z ogromnymi kosztami, bo już w tym momencie Nuggets znajdują się tuż pod linią drugiego apronu. A właściciele Nuggets są znani z unikania zbyt dużych wydatków. Dlatego panuje przekonanie, że Watson może być do wyjęcia z Denver. Odpowiednio wysoka oferta powinna ich skutecznie zniechęcić. Chyba, że Nuggets uda się wcześniej zmniejszyć koszty, oddając jakiś inny kontakt.
24-letni 3-and-D skrzydłowy to bardzo atrakcyjny zawodnik, który może się bardzo przydać zarówno będącym w przebudowie Bulls i Nets, jak i szukającym wzmocnień Lakers, czyli drużynom, które mogą mieć najwięcej pieniędzy do wydania. Nuggets mają się czego obawiać.
4) Tari Eason wydaje się mieć nawet większy upside niż Watson, jest lepszym defensorem, ale od trzech sezonów ma ciągłe problemy z kontuzjami, a też cały czas jego rzut pozostaje niepewny (w żadnym sezonie nie przebił się przez 36% za trzy, podczas gdy Watson ostatnio trafiał 41%). On również może wzbudzić spore zainteresowanie na rynku, ale nie wydaje się, żeby Houston Rockets pozwolili go sobie wyrwać. Dbają o swoje assety i też wyspecjalizowali się w negocjacjach. Rok temu z Jabarim Smithem uzgodnili przedłużenie za $122mln/5. Rezerwowemu Easonowi będą chcieli zapłacić mniej.
5) W Denver zastrzeżonym wolnym agentem będzie również Spencer Jones, ich odkrycie na two-way umowie. W zeszłym sezonie wykorzystał szansę w zdziesiątkowanym kontuzjami składzie, rozegrał 37 meczów w piątce i był bardzo solidnym defensywnym zadaniowcem. A nawet ten jego dziwy rzut wpadał ze skutecznością aż 40% (choć na niewielkiej próbie).
6) Bennedict Mathurin jest trzeci pod względem liczby zdobytych punktów w karierze z całego draftu 2022. Potrafi znajdować drogę do kosza, ale ma problem z wkomponowaniem się do zespołowego grania. To zawodowy scorer. Potrzebuje piłki w rękach. Lubi indywidualne akcje. Umie wymuszać faule. Ale brakuje mu rzutu z dystansu (tylko 33.6% za trzy w karierze). W Indiana Pacers przydawał się wchodząc z ławki, jednak nie potrafili dostosować go do swojego stylu gry. W LA Clippers bardzo dobrze spisywał się jako szósty gracz, ale brakowało mu efektywności i nie wiemy, czy przekonał do siebie klub.
Nie wiemy też, w jakim kierunku zamierzą pójść Clippers, dlatego tym bardziej przyszłości Mathurina to duży znak zapytania. Najbardziej prawdopodobny wydaje się krótki kontrakt w LA, który da mu szansę potwierdzenia swojej wartości, a nie ograniczy elastyczności Clippers.
7) W gronie zastrzeżonych zawodników miał być również Jeremy Sochan, ale wypadł z rotacji San Antonio Spurs i przestał być w ich planach na przyszłość, dlatego nie czekali do wakacji. Już w lutym został wolnym agentem, niezastrzeżonym, a teraz jako mistrz wróci na rynek i powinien szukać dla siebie miejsca, w którym będzie miał okazję zawalczyć o minuty gry.
Zastrzeżonym graczem może być jego kolega z Nowego Jorku, ten, który nie dał sobie odebrać miejsca w rotacji, gdy Jeremy pojawił się w zespole. Wybrany pod koniec drugiej rundy poprzedniego draftu Mohamed Diawara zaliczył wyjątkowo udany debiutancki sezon. Ma dopiero 21 lat, dobre warunki fizyczne, trafiał 40% za trzy i wydaje się być intrygującym materiałem na 3-and-D zadaniowca. Jeśli zgodnie ze słowami Jamesa Dolana Knicks będą chcieli uniknąć drugiego apronu, Diawara będzie do przejęcia.













A może tak Sochan do Denver? W zeszlym roku brakowalo im defence; a to akurat JS wychodzi całkiem nieźle
Bez rzutu to się nie uda.
Lepiej dla Denver będzie po prostu zatrzymać Spencera Jonesa, jego dziwny rzut za trzy przynajmniej wpada
Ale Sochan bedzie tańszy