Ten trzeci dzień przerwy przydał się, by o tym co się dzieje pomyśleć na zimno. Ten czwarty mecz – można się spierać, czy był najlepszym w historii Knicks – był legendarny i nadal nie przestaje szumieć. Pora wrócić się do procesu – nie liczyć na szczęście.
5-2 po siedmiu meczach w tym sezonie. W praktycznie każdy sposób New York Knicks pokonują San Antonio Spurs, zrobili to nawet w NBA Cup. Jedno się nie zmienia: w G1, G2, G3 i G4 – w każdym z tych czterech meczów Spurs prowadzili dwucyfrowo.
Dziś Game 5 i pytania wczoraj na konferencji prasowej krążyły wokół tego, czy Spurs się podniosą z bycia po drugiej stronie największego comebacku w historii Finałów. Ostatecznie przypominanie Il Gabbiano, wieczerzy rozpoczętej po północy w Miami po słynnym meczu nr 6, wydało mi się dziś rano jednak nie na miejscu. Trzech z czterech najlepszych graczy Spurs jest jeszcze na debiutanckich umowach. Obracają właśnie tym, co już w tym sezonie wygrali. To inny moment karier niż sześć nieudanych lat pogoni trzech ponad-trzydziestolatków za kolejnym tytułem. Historią powinni być Knicks.
Chcesz czytać dalej?
Wybierz jedną z opcji abonamentu, w ramach którego otrzymasz pełen dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my jesteśmy w stanie całkowicie poświęcić się relacjonowaniu dla Ciebie wydarzeń z NBA.













W finałach 1999 po czterech meczach też było 3:1, z tą różnicą, że wtedy prowadzili Spurs
Game 5 wygrali San Antonio jednym punktem
Końcowy wynik:
Spurs 78
Knicks 77
Ilość zdobytych punktów najlepiej pokazuje jak przez te 27 lat koszykówka nam się zmieniła…
Obsady na NBA Finals game 5:
Crew chief: Scott Foster (#48)
Referee: James Capers (#19)
Umpire: Tyler Ford (#39)
Dwóch super doświadczonych sędziów i jeden zdolny młodziak
W replay center będzie pomagał John Goble (#30)