Dniówka: Czekając na wymianę Giannisa, najciekawsze jest, co zrobią Celtics

11
fot. NBA League Pass

Rok temu New York Knicks podobno mieli okazję, żeby zaangażować się w rozmowy o wymianie Giannisa Antetokounmpo. To właśnie do Nowego Jorku najbardziej chciał się przenieść, ale ostatecznie żadna z drużyn na poważnie nie myślała o załatwieniu takiej transakcji. Knicks, podobnie jak kilka lat wcześniej, gdy przeszli obok szansy pozyskania Donovana Mitchella, nie skusili się na gwiazdora. Woleli pozostać przy zbudowanym już trzonie zespołu i z perspektywy czasu to kolejna świetna decyzja Leona Rose’a, bo już tylko jedno zwycięstwo dzieli Knicks od mistrzostwa.

Milwaukee Bucks tymczasem nadal nie rozwiązali sprawy swojego lidera. Przez cały miniony sezon byliśmy świadkami męczącej dramy wokół Giannisa, który publicznie nie chciał przyznać, że myśli o wyprowadzce, ale równocześnie nie dementował plotek ani deklarował pozostania w Milwaukee na kolejne lata. To była tylko niepotrzebna przepychanka, w której Giannis i drużyna próbowali przerzucić na siebie ciężar odpowiedzialności za decyzję o wymianie. Choć w interesie obu stron jest załatwienie tego rozstania w zgodzie. Bo wiele ich łączy, ale teraz ich drogi się rozeszły – Giannis marzy o kolejnym mistrzostwie, a Bucks potrzebują przebudowy składu.

Po tym, jak potoczyły się playoffy, Giannis nie ma co już myśleć o Nowym Jorku, ale jego pozycję na rynku może wzmacniać szybsza niż oczekiwano dominacja Victora Wembanyamy. Nie to, że jest odpowiedzią na Wemby’ego, ale niewątpliwie jest jednym z nielicznych zawodników w NBA, którzy są w stanie podjąć z nim rywalizację. Taki gracz jak on mógłby również bardzo się przydać w pojedynku z dużymi i silnymi Knicks. Dlatego może stać się jeszcze atrakcyjniejszą opcją dla drużyn chcących włączyć się w walkę o tytuł.

Giannis nadal jest jednym z absolutnie najlepszych zawodników na świecie. O ile tylko jest zdrowy. A w zeszłym sezonie nie był. Po raz pierwszy w karierze rozegrał mniej niż 60 meczów. Jeden kiepski rok, czy początek końca wielkiego Giannisa? Już od kilku lat prześladują go kontuzje i miał problemy z utrzymaniem się przy zdrowiu w playoffach, dlatego jest to coraz bardziej niepokojące. Tym bardziej w przypadku już 31-letniego zawodnika, dotychczas imponującego atletyzmem. To poważna lampka ostrzegawcza.

Za chwilę powinniśmy przekonać się, jak to wszystko wpłynie na jego wartość transferową i co ostatecznie przeważy, bo zaraz po zakończeniu finałów na pierwszy plan w NBA wysunie się nadchodzący draft. A to właśnie draft jako deadline ustalił jeden z właścicieli Milwaukee Bucks. To oczywiście nie musi oznaczać, że do tego czasu na pewno sprawa się rozstrzygnie, ale według ostatnich doniesień w lidze panuje przekonanie, że dojdzie do wymiany w najbliższych tygodniach.

Choć mimo ciągłych spekulacji, nie mamy na razie żadnych raportów sugerujących, że coś się zbliża. Nadal nie wiemy, czy w klubie z Milwaukee zapadła decyzja o wytransferowaniu Giannisa. Może ciągle czekają na jego sygnał, licząc, że jeszcze zadeklaruje podpisanie z nimi przedłużenia kontraktu? Z drugiej strony, to właśnie ta cisza – brak doniesień zarówno z obozu Giannisa, jak i Bucks – może wskazywać, że pracują nad wymianą. GM Jon Horst jest znany z tego, że działa w tajemnicy, nie dopuszcza do żadnych przecieków i zaskakuje całą ligę, gdy już dopnie transakcję. Tak było, gdy dogadywał wymianę Damiana Lillarda. Także rok temu nikt wcześniej nie wskazywał, że mogą sięgnąć po Mylesa Turnera.

Chcesz czytać dalej?

Wybierz jedną z opcji abonamentu, w ramach którego otrzymasz pełen dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my jesteśmy w stanie całkowicie poświęcić się relacjonowaniu dla Ciebie wydarzeń z NBA.

Subskrypcja

Wykup dostęp lub skorzystaj z darmowego okresu próbnego.
Poprzedni artykułKajzerek: O co chodzi z nowym właścicielem Blazers? 
Następny artykułFlesz: Charlotte w rumorach. Nie!

11 KOMENTARZE

  1. Mi się podoba pomysł z Giannisem w Bostonie, zawsze to jakieś duże zamieszanie w lidze. Tylko kto wziąłby wtedy Browna?

    Może pojawiłby się jakiś zespół znikąd i sensacyjnie zgarnął Jaylena? Np. tacy Pistons. W biurach Detroit mógł powrócić temat pomocy dla Cade po Playoffs.

    Giannis w Miami też fajny pomysł.

    Byle nie Lakers ;)

    5
      • Coś w tym jest, ale myślę, że tutaj ogromne znaczenie będzie miało to gdzie chce zagrać Giannis. Światła LA i gra obok Luki to na pewno bardzo kusząca opcja, pytanie tylko czy Giannis w drodze po mistrzostwo chce na swojej ścieżce mierzyć się z Thunder/Spurs/Wolves/Nuggets.

        4
        • Wiesz, za to po prawej stronie mapy NBA mamy mocne Nowy Jork, Boston, Detroit czy Indianę
          Na dzisiaj to reprezentant Eastern Conference prowadzi w finale NBA 3:1 więc spokojniej już może z tym zachodem

          W tej chwili możemy mieć taką refleksję, że wschód jest raczej underrated, a zachód overrated

          4
          • Wolves/Nuggets mam raczej over Detroit, chyba że Ci dokonają jakichś wzmocnień. Indiana oczywiście może być mocna, ale ich najlepszy grajek wraca po roku przerwy w leczeniu Achillesa, plus pozbyli się kilku kluczowych graczy. Boston z kolei ma dziurę pod koszem.

            Knicks lada moment mogą być mistrzami, ale wciąż myślę, że droga przez WC jest trudniejsza. Nie jest chyba tajemnicą, że Spurs i Thunder to powinny być dwa z trzech najlepszych zespołów w lidze next season. Oba wygrały jako jedyne 60+ spotkań.

            EDIT: ok, Detroit też wygrali 60, ale nie wyglądali jak taki team w Playoffs.

            5
          • No ja się akurat niezgodzę z underrated, ma jednak znaczenie czy na drodze do finałów pokonujesz, pato 76ers i Cleveland które przed serią oddało serie, czy jednak po drodze jest Minnesota, Denver, Thunder , Spurs. Można się raczej spokojnie założyć, że w West NY nie miał by happy pathu 12 zwycięstw z rzędu z wysoką różnicą punktową. A umówmy się jest to zespół dobry, a nie legendarnie dobry.

            4
      • Jest taka niepisana zasada, ale ona dotyczy raczej mocniejszych zespolow.

        Typu NY chca sie pozbyc Randle’a, MIN KATa – to nie beda wzmacniac rywali tylko wysla ich do drugiej konferencji.

        Jednak w przypadku slabszych zespolow jak MIL jest troche inaczej, bo oni nawet z janisem nie byli blisko PO. Wiec nie robi im az takiej roznicy, gdzie go wysla, bo
        1) bez niego i tak najblizsze 2-3 lata nie beda pewnie nawet w PO,
        2) janis nie jest mlodzieniaszkiem, wiec nawet jesli jakims cudem MIL zbuduje za 5 lat kontendera to janis bedzie mial wtedy juz 36 lat i nie bedzie az takim problem

        Wiec imo powinno brac najlepszy pakiet jaki moga dostac bez wzgledu na jego zrodlo, bo i tak najblizsze pare lat beda ssac

        3