
Operując w jednym z najbardziej rozwiniętych sportowo, technologicznie, biznesowo, marketingowo środowisk na świecie, czasami musisz być gotów na to, że pewne kwestie będą się budżetowo nie spinać. Że wyskoczy nagle coś, co zmusi Cię do poniesienia kosztów, na które nie byłeś gotowy. Tzw. “damage control” to pozycja w planowaniu, która zawsze musi mieć spory margines. Od prawie dziesięciu lat funkcjonuję w obrębie mechanizmów administracyjnych sportu, co daje mi perspektywę. Czasami decyzje podejmowane przez włodarzy nie mają dla Ciebie najmniejszego sensu, ale wszystko sprowadza się do dwóch aspektów: filozofii oraz zasobów.
Tom Dundon – nowy właściciel Portland Trail Blazers, przejął klub mając bardzo zasadnicze podejście do tego, jak nim zarządzać. Jednym z jego priorytetów jest redukowanie kosztów i na tym polu nie bierze jeńców. Pierwsze miesiące po wprowadzeniu rządów twardej ręki przyniosły nie tylko masowe zwolnienia z pracy, ale także ograniczanie wydatków m.in. związanych z pobytem na wyjazdach ekip odpowiedzialnych za dobrostan koszykarzy, np. fizjoterapeutów.
W maju bieżącego roku z klubu zwolniono ponad 70 pracowników. Dundon stwierdził, że mniejsza liczba pracowników oznacza większą odpowiedzialność i lepszą wydajność pracy. Dodał również, że jego zdaniem ludzie są szczęśliwsi w pracy, gdy są „zajęci i produktywni”. Podkreślił też, że wiele zwolnień dotyczyło części biznesowej organizacji, a nie sportowej. Zaznaczył, że traktuje te dwa obszary jako „oddzielne biznesy”. Czyli po prostu chciał zrobić porządki. Jednak wprowadzona przez niego narracja dla tej zmiany, wzbudziła spory niepokój.
Według osób znających Dundona, takie działania były wyłącznie kwestią czasu. Na jego praktykach poznali się wcześniej w Carolina Hurricanes – zespole z NHL, który po przejęciu przez Dundona w 2018 roku, zakończył dziewięcioletni okres bez awansu do play-off. To oczywiście podbudowało ego właściciela i niejako uzasadniło słuszność jego działań. Należy rzecz jasna przedstawić nieco backgroundu, żebyście mieli świadomość, z jakim de facto człowiekiem mamy do czynienia.
Wiele mówiono o tym, że Dundon po przejęciu Blazers będzie próbował zrobić ”manewr Claya Benneta” i przenieść drużynę do wybranego przez siebie miasta. Zadeklarował jednak rodzinie Paula Allena, że tego nie zrobi, ufając sile i potencjałowi rynku Portland. Jego inwestycje obejmują przede wszystkim świat sportu i rozrywki. W swoim portfolio ma również inicjatywy związane z ochroną zdrowia, nieruchomościami i branżą hotelarską. Rozciąga to wszystko na sektor motoryzacyjny i usługi finansowe, więc sami widzicie, że mówimy o prawdziwym rekinie, którego pasją jest pomnażanie majątku.
Dundon urodził się w Nowym Jorku, dorastał w New Jersey, a następnie jego rodzina przeniosła się do Teksasu — mieszkał w Houston, ale na stałe osiedlił się w Dallas. Tam studiował i do dziś mieszka. W 2017 roku zarobił 713 milionów dolarów w ramach ugody po odejściu ze stanowiska prezesa firmy Santander Consumer USA. Z różnych źródeł dowiadujemy się, że jest dużym inwestorem w Topgolf (sieć pól golfowych). Inwestuje również w kilka spółek związanych z pickleball’em, którego popularność w ostatnich latach mocno w USA wystrzeliła.
Według informacji Forbesa, jego majątek obecnie oscyluje wokół 2,3 miliarda dolarów. Przy wielu inwestycjach opiera się o duży wkład właścicieli mniejszościowych. To sprawia, że musi zadbać także o ich interes, stąd filozofia drastycznych cięć kosztów i pogłębionej analizy wydajności pracy. W 2018 roku kupił Carolina Hurricanes za 425 milionów dolarów, a w marcu tego roku osiągnął porozumienie w sprawie sprzedaży 12,5% udziałów przy wycenie wynoszącej 2,66 miliarda dolarów.
Chcesz czytać dalej?
Wybierz jedną z opcji abonamentu, w ramach którego otrzymasz pełen dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my jesteśmy w stanie całkowicie poświęcić się relacjonowaniu dla Ciebie wydarzeń z NBA.













Trzy luźnie myśli po przeczytaniu portretu Pana Dundona:
1. Kibice są od tego żeby kupowali koszulki a nie dostawali je za darmo.
2. W NHL na wyjazdy zabiera się kije hokejowe, kaski i łyżwy – aż dziwne, że Blazers nie zabrali ich do San Antonio ;)
3. Myślę, że wszyscy pracownicy Blazers kibicują teraz Las Vegas bo jak Carolina zdobędzie puchar Stanleya to dopiero zaczną dziać się rzeczy w Portland.
Zabrakło w tekście informacji o tym, że Dundon to lichwiarz, jeden z tych którzy zafundowali nam kryzys z 2008 roku.
Z drugiej strony…Hurricanes sa w samych finalach NHL.
Ciezko ocenic jednoznacznie dzialanie nowego wlasiciela poniewaz z hokeju jakis sukces przynosi jego zarzadzanie. Pytanie pojawia sie, czy w koszykowce takie dzialanie bedzie rownie skuteczne.
Spoko tekst. Kiedys chyba ten sam uzytkownik pisal o WNBA, o tym ze nie zarabia itd. Czy jest szansa na jakis update tego tematu ?
No nie jakiś, tylko wielki sukces. Ciekaw jestem ile jest prawdy w doniesieniach, że proces rekrutacji trenera zwolnił z powodu finałów NHL. Jeśli Bulls podbiorą im Nori lub Splittera, to będzie słabo.
A ja lubię gościa. Prędzej ktoś taki zrobi z Blazers wielką organizację niż jakiś Vivek czy Prochorow.