Luka Doncić zakrztusił się swoim Laško, gdy usłyszał wieści napływające z Los Angeles. Mark Walter po niespełna 10 miesiącach, w szokującym rozwoju wydarzeń zdecydował się sprzedać LA Lakers za absolutnie niewyobrażalną dotąd kwotę 12,5 miliarda dolarów. Każdorazowe przekazanie zespołu w ręce nowego właściciela musi zostać zatwierdzone przez zarząd NBA, więc na oficjalne przyklepanie tej transakcji musimy poczekać. Tymczasem kolejni eksperci prześcigają się w teoriach spiskowych dotyczących całej transakcji. Wszystko bowiem wskazuje na to, że Walter musiał się w ten sposób ratować, bowiem pod jego tyłkiem zrobiło się bardzo gorąco.
Strony rzekomo dogadały całą transakcję w zaledwie kilka dni. Bob Iger, niedawno dumny posiadacz całosezonowego karnetu VIP na mecze LA Clippers, połączył siły z Joshem Kushnerem i panowie wyciągnęli ze swoich majątków po kilka miliardów dolarów, by ostatecznie zapłacić rekordowe 12,5. W teorii to Kushner ma mieć główny głos w kierunku rozwoju klubu. To młody niezwykle ambitny inwestor. Już teraz zapowiada zmiany, choć otwarcie przyznaje, że nie wie o tej branży wszystkiego, dlatego chce korzystać z pomocy specjalistów. Zanim jednak podejmiemy wątek Kushnera oraz Igera, należy pochylić się nad sprawą tego, który z interesu w dość nieoczekiwany sposób skutecznie się wypisał.
Nie ma wątpliwości, co do tego, że przyczyny sprzedaży są przede wszystkim związane z dotychczasowym właścicielem Markiem Walterem. Od miesięcy znajduje się on w centrum federalnego śledztwa, które może zagrozić wszystkim aktywom, jakie ma w posiadaniu. Najnowsze doniesienia sugerują, że zobowiązania Waltera mogą sięgać nawet 21 miliardów dolarów. W takiej sytuacji sprzedaż Lakers byłaby najbardziej oczywistym sposobem na zdobycie części środków potrzebnych do spłaty zadłużenia.
– Początkowo twierdził, że zaledwie 1,4 miliarda dolarów aktywów jego firmy ubezpieczeniowej zostało pożyczonych kontrolowanym przez niego przedsiębiorstwom. Później skorygował tę kwotę do 21 miliardów dolarów. Dlatego sprzedał Lakers i być może będzie musiał sprzedać również inne aktywa – napisał Joe Pompliano z portalu Huddle Up.
Afera wokół Waltera dotyczy wykorzystywania firm ubezpieczeniowych do przekazywania pieniędzy do innych należących do niego przedsiębiorstw w formie pożyczek. Samo udzielanie takich pożyczek nie jest nielegalne, jednak nie zostały one ujawnione, co miałoby stanowić naruszenie przepisów. Na razie nie postawiono Walterowi zarzutów karnych, ale może mu grozić zarówno kara pozbawienia wolności, jak i ogromne grzywny.
– Federalni agenci przejęli już telefon i komputer Waltera, a w zależności od oficjalnych ustaleń może ono doprowadzić do całkowitego rozpadu jednego z największych sportowych imperiów na świecie. W jego skład wchodzą Lakers, Dodgers, Chelsea FC oraz zespół Cadillaca w Formule 1 – dodał Pompliano.
Można odnieść wrażenie, że przy kwocie sięgającej 21 miliardów dolarów nie będzie mu łatwo po prostu „kupić sobie wyjścia” z całej afery. Aby spłacić zobowiązania i rozwiązać problemy prawne, będzie musiał znaleźć inne sposoby na zdobycie pozostałej części kwoty. Sprzedaż Lakers była wyraźnie jednym z elementów tego planu, ale pokrywa jedynie niewielką część. Dla Waltera sprzedaż Lakers z chęcią zarobienia na klubie konkretnej kwoty nie była więc czymś, co planował – przynajmniej nie w tak krótkim czasie.
Kushner i Iger już wcześniej planowali stworzyć od podstaw zupełnie nowy organizm. Furtką miało być Las Vegas. Telefon od Waltera był jednak intrygujący. Złożyli więc ofertę w wysokości 12,5 miliarda dolarów. Ta mogła już nigdy się nie powtórzyć, więc Walter nie miał za dużego pola manewru w negocjacjach. Skoro potrzebował zaledwie kilku dni, by podjąć tak kluczową decyzję w przypadku tak legendarnego klubu, to znaczy, że po prostu nie miał innego wyjścia.
Nie było też za wiele czasu, by sprawę skonsultować z Luką Donciciem. Przebywający w Słowenii lider składu skomentował wydarzenia na “X-ie”, ale według doniesień – na żadnym etapie nie był o niczym informowany. Iger i Kushner zaplanowali jednak wideorozmowę z koszykarzem, by przedstawić mu swoją wizję i poniekąd również uspokoić. Procesy zachodzące po zmianie właściciela mogą być naprawdę brutalne, o czym przekonują się właśnie w Portland. Jednak w przypadku dwójki, która zdecydowała się przejąć Lakers, nie ma obaw o drastyczną rewolucję. Lakers mają pozostać na kursie zmierzającym do stworzenia warunków umożliwiających rywalizację z najlepszymi zespołami w lidze.
To w zasadzie wszystko, na czym Donciciowi powinno teraz zależeć. Jeżeli dostanie odpowiednie narzędzia, reszta będzie spoczywała na jego barkach i to on będzie musiał potwierdzić swój potencjał jako gwiazda gotowa poprowadzić drużynę do tytułu. Zorganizowany przez niego mini-camp w Lublanie ma być przejawem brania na siebie odpowiedzialności. Duża część składu Lakers zamelduje się w przyszłym tygodniu w stolicy Słowenii, by nie tylko trenować, ale także odpowiednio się zintegrować przed rozpoczęciem oficjalnych przygotowań do sezonu 2026/27.
W międzyczasie Iger i Kushner spróbują swoich w zupełnie nowej roli. Ten pierwszy może nie mieć łatwego wejścia. Iger jest bowiem kibicem Los Angeles Clippers, a deklarował również swoje sympatie w kierunku New York Knicks. W 2021 roku wziął udział w podcaście prowadzonym również przez JJ-a Redicka. Wypowiedział wówczas słowa, które po latach mogą go prześladować. Stwierdził, że “kibicowanie Lakers nie leży w jego DNA”. Zobaczymy, jak wyrozumiali są kibice LAL, gdy w grę wchodzą pieniądze inwestowane w ich ukochaną drużynę.
– Jestem kibicem Clippers. Kiedy w 2000 roku przeprowadziłem się z Nowego Jorku do Los Angeles i jako wielki fan NBA potrzebowałem drużyny, której mógłbym kibicować. W młodości Lakers byli wielkim rywalem Knicks, zespołu, któremu kibicowałem dorastając. […] Nie mogłem więc tak po prostu zacząć kibicować Lakers. To po prostu nie leżało w moim DNA. Postanowiłem więc wybrać Clippers, co właściwie było dobrą decyzją, ponieważ ich bilety były znacznie tańsze niż bilety Lakers.
Iger rzeczywiście był – a może nadal jest – kibicem Clippers. Archiwalne zdjęcia pokazują go siedzącego przy parkiecie podczas meczów LAC u boku takich osób jak właściciel Steve Ballmer czy były już point-god Chris Paul. Swoją drogą jego relacje z CP3 mogą wkrótce przełożyć się także na nową pozycję Paula w strukturach Lakers. Panowie są bowiem przyjaciółmi, a Iger może potrzebować kogoś mocno zaufanego w gabinetach zarządzanego przez siebie biznesu. Cała ta narracja z sympatią dla Clippers sprawia, że Iger prędzej czy później będzie musiał się do tego odnieść. Zostanie o to zahaczony przez kibiców, przez dziennikarzy, a nawet przez samych zawodników, którzy mogą potraktować ten fakt jako szansę na wbicie szpilki.
Jak bardzo Kushner dopuści Igera do głosu? Mówi się, że to ten pierwszy będzie dla Lakers postacią wiodącą prym. Wiemy już, że Jeanie Buss pozostanie na stanowisku “zarządzającej”, jednak budżetem dysponować będzie Kushner. Kim właściwie jest?
To brat Jareda Kushnera, zięcia prezydenta Donalda Trumpa. Jest założycielem Thrive Capital, które ma udziały w firmach technologicznych, takich jak OpenAI i SpaceX, czy Spotify, SKIMS należącą do Kim Kardashian oraz studio filmowe A24. Firma inwestuje również w sport, posiadając mniejszościowe pakiety udziałów w San Francisco Giants i Miami Heat. Jest synem Charlesa Kushnera – potentata branży nieruchomości. Ten w 2020 został ułaskawiony przez Trumpa w związku z wyrokiem z 2005 roku za federalne przestępstwa podatkowe.
Iger kręcił się wokół NBA od dawna. W latach 2005-2020 był prezesem Disneya. Po dwóch latach przerwy wrócił i nadzorował działalność ESPN, które należy The Walt Disney Company. Nadzorował wiele ważnych dla firmy przejęć. W 2006 roku kupili Pixar, a w 2009 roku Marvela. W 2012 roku Iger doprowadził do przejęcia Lucasfilm za ponad 4 miliardy dolarów. Niedługo później „Star Wars” wróciło na ekrany kin. W ostatnich latach Iger pomagał również rozwijać marki „Star Wars” i Marvel w parkach rozrywki Disneya oraz kierował pracami nad otwarciem Disneylandu w Szanghaju.
Z perspektywy kibica LA Lakers kluczowe będzie to, czy Kushner i Iger w kluczowym momencie będą gotowi zapłacić więcej tylko po to, by zapewnić drużynie realną szansę na walkę o tytuł. Walter sprawiał takie wrażenie, ale sposób, w jaki rozstał się z drużyną podpowiada, że od początku nie był transparentny.












