Rzutówka: Koniec moratorium, czas na zastrzeżonych graczy. LeBron wstrzymuje rynek

12
fot. YouTube/Nuggets

Pierwsze dni lipca w NBA to intensywny czas uzgadniania nowych kontraktów, ale nie są one jeszcze podpisywane. Nie mogą, ponieważ w lidze trwa moratorium, czyli okres, podczas którego NBA rozlicza i podsumowuje zakończony właśnie rok finansowy. Wcześniej był to również czas na ustalenie poziomu salary cap na nowy sezon, ale to zostało przyspieszone i obecnie już pod koniec czerwca drużyny dowiadują, ile dokładnie wynoszą limity wynagrodzeń, dzięki czemu wchodzą w negocjacje wiedząc konkretnie, ile pieniędzy mają do dyspozycji. Nie zmieniło się jednak to, że przez pierwsze dni lipca można się tylko dogadywać, ale jeszcze nic nie można oficjalnie ogłaszać, bo nic jeszcze nie zostało podpisane (poza nielicznymi wyjątkami, jak chociażby podpisywanie zawodników z draftu).

Moratorium trwa do szóstego lipca, tak więc od jutra będzie można już finalizować wszystkie transakcje.

To również kluczowy moment dla zastrzeżonych wolnych agentów, którym nie udało się dogadać ze swoją drużyną. Teraz wreszcie będą mogli podpisać ofertę z rynku, co uruchomi zegar dla ich zespołu na decyzję o ewentualnym wyrównaniu takiego kontraktu. W teorii tak to powinno działać. Ale oczywiście główny problem polega na tym, że stracili najlepszy czas i po tych pierwszych dniach wolnej agentury na rynku zostało bardzo niewiele pieniędzy.

W tym momencie jeszcze tylko Brooklyn Nets i LA Clippers mogą dysponować cap space’m, ale w najlepszym wypadku mogą otworzyć ponad $20mln, więc Jalen Duren nie znajdzie już drużyny będącej w stanie położyć na stole maksymalny kontrakt. Teoretycznie większe szanse na wywarcie realnej presji ma Peyton Watson, który według najnowszych doniesień nadal daleki jest od porozumienia z Denver Nuggets. Chciałby pensji na poziomie $25mln, czyli pieniędzy, jakie rok temu w przedłużeniu otrzymał jego kolega Christian Braun. Ale musiałby dostać ofertę, a Clippers przecież mają do załatwienia również sprawę swojego zastrzeżonego zawodnika Benedicta Mathurina. Dlatego w przypadku każdego z nich zapewne i tak ostatecznie konieczne będzie dogadanie się ze swoją drużyną. Albo uzgodnienie warunków nowej umowy, albo wymiany.

1) Według Sama Amicka z The Athletic, Nuggets planują wyrównać każdą ofertę dla Watsona. Nie pozwolą na „wrogie przejęcie”, ale jeśli można by to załatwić inaczej, są otwarci na rozmowy o sign-and-trade.

W lidze panuje przekonanie, że Nuggets ostatecznie będą chcieli ograniczyć koszty, żeby uniknąć drugiego apronu, jednak według Amicka właściciele nie dali takich wytycznych managementowi. Może zadziała presja ze strony Nikoli Jokica, który podobno może o kolejny rok odsunąć podpisanie przedłużenia. Muszą się postarać, żeby pokazać mu, że zamiast oszczędzać, zapewnią mu jak najsilniejszy zespół. Podobno odrzucili propozycje wymian Cama Johnsona. To może potwierdzać, że są gotowi na większe wydatki. Albo tylko wskazywać, że to Watsona wolą przehandlować.

A do tego dochodzi jeszcze LeBron James. Nuggets są na liście drużyn, które bierze pod uwagę. Nie przekonają go golfem w górach, ale tutaj może mieć najlepsze warunki do walki o mistrzostwo. Muszą więc dysponować jak najmocniejszym składem. Co więcej, muszą zadbać o dobre stosunki z jego agentem. Bo to również Rich Paul reprezentuje Watsona. Ciekawe, jak bardzo zainteresowanie Jamesa ewentualną przeprowadzką do Denver jest realne, a na ile to tylko gra, mająca umocnić pozycję Klutch Sports w negocjacjach.

2) LeBron James nie spieszy się z podjęciem decyzji, co też wstrzymuje ruchy na rynku. To już nie te czasy, gdy cała NBA czekała na to, co zrobi, ale w tym momencie, gdy niewiele pozostało wolnych agentów i dostępnych pieniędzy, ponownie stał się głównym rozgrywającym. Drużyny, które bierze pod uwagę, chcą zostawić dla niego otwartą furtkę. Przykładowo Cleveland Cavaliers mimo zainteresowania Jonathanem Kumingą (Kenny Atkinson zna go dobrze z czasów w Warriors), nie zrobią nic, dopóki nie będzie wiadomo, co z Jamesem. Nie będą ruszać swojego mid-level exception ani rozmawiać z Atlantą Hawks o sign-and-trade, ponieważ to ograniczyłoby ich pole manewru. James Harden też czeka na decyzję LeBrona, żeby sfinalizować swój nowy kontrakt z Cavs.

Tymczasem James w Cleveland spotyka się ze swoimi kolegami ze szkoły średniej, wśród których jest także asystent GMa Cavs Brandon Weems.

W San Francisco natomiast kibice zaczynają się coraz bardziej niecierpliwić, albo obawiać, że jednak ich nie wybierze, bo pojawia się coraz więcej głosów niezadowolenia z tego czekania na LeBrona. Trzymając dla niego mid-level, stracili okazję, żeby pozyskać kogoś innego, a zanim podejmie decyzję, na rynku już właściwie nikogo nie będzie.

3) Także Rui Hachimura czeka na to, jak ułoży się sytuacja z Jamesem. Nadal nie udało mu się znaleźć nowej umowy, dlatego teraz drużyny, które nie dostaną LeBrona będą jego najlepszą szansą na zgarnięcie większej wypłaty. Choć raczej już nie dostanie nic lepszego niż mid-level exception za $15mln (przypomnijmy, że ostatnio zarabiał ponad $18mln).

Teoretycznie nadal jest sporo zespołów, które jeszcze nie użyły tego wyjątku, ale wygląda to już znacznie gorzej, jeśli chodzi o możliwości praktycznego wykorzystania mid-level, zwłaszcza w całości. Trzeba pamiętać, że to wiąże się z automatycznym hard capem na poziomie pierwszego apronu, dlatego zespół musi mieć wystarczająco miejsca, a składy są już coraz bardziej zapełnione.

Przykładowo Atlanta Hawks, New Orleans Pelicans czy Washington Wizards nie będą nawet zastanawiać się, jak zmieścić pełen mid-level, bo priorytetem będzie pozostanie poniżej progu podatku.

Detroit Pistons znajdują się $42.5mln od pierwszego apronu, a muszą przede wszystkim zapłacić Durenowi, więc w najlepszym wypadku mogą zmieścić mniejszy mid-level.

Memphis Grizzlies mają mnóstwo miejsca pod podatkiem, ale stawiają na młodzież i finansową elastyczność.

4) Utah Jazz nie muszą już zajmować się zastrzeżoną wolną agenturą, bo dzięki wielkiej determinacji Los Angeles Lakers, sprawa ich środkowego została załatwiona. Lakers nie chcieli czekać i ryzykować, że Walker Kessler zostanie zatrzymany w Salt Lake City. A Jazz nie mogli przejść obojętnie obok tak atrakcyjnej oferty draftowych assetów.

Jazz stracili środkowego, ale zyskali picki i większą finansową elastyczność na przyszłość.

W tym momencie mogliby dodać $30mln pensji dla Kesslera, nadal utrzymując się poniżej progu podatku. Ale już w przyszłym roku ich wydatki poszłyby mocno w górę i musieliby manewrować między apronami, jeśli zdecydują się zatrzymać Keyonte George’a. Przypomnijmy, że mogą teraz podpisać z nim przedłużenie debiutanckiej umowy. W dłuższej perspektywie musieliby pozbyć się któregoś z tych dużych kontraktów. Lakers pomogli im szybciej rozstrzygnąć ten dylemat. Teraz znacznie łatwiej będzie im zatrzymać George’a, albo handlować po innego, lepszego zawodnika, jeśli uważają, że backcourt z Darrynem Petersonem i George’em nie jest przyszłością klubu.

5) Największą historią wakacji w Memphis jest oczywiście pozbycie się Ja Moranta, ale zrobili też mniejszą wymianę, w której przehandlowali mającego drugi najdłuższy staż w klubie Santi’ego Aldamę. Jeszcze rok temu podpisali z nim nowy kontrakt, a w wieku 25 lat pasuje do młodego składu, ale Grizzlies wolą już stawiać na nowych skrzydłowych. Robią więc miejsce dla wybranych w drafcie Cama Boozera i Karima Lopeza, przy okazji pozyskując assety w drafcie, których nie udało im się zdobyć za swojego byłego gwiazdora. Od Dallas Mavericks dostali pierwszorundowy pick i dwa wybory w drugiej rundzie.

W Dallas zmienił się management, ale nie zmieniło się zamiłowanie do zawodników frontcourtu i dodają kolejnych, zamiast zadbać o głębię na obwodzie obok Kyrie’ego Irvinga. Cooper Flagg, rookie Morez Johnson, PJ Washington i teraz jeszcze Aldama. Każdy z nich to właściwie silny skrzydłowy. To może oznaczać, że Washington (z kontraktem $89mln/4) staje się poważnym kandydatem do wymiany.

Aldama ma korzystny kontrakt z pensją $17mln na jeszcze dwa lata z opcją drużyny. Poprzedni sezon był jego rekordowy ze średnią 14 punktów i 6.7 zbiórek, ale rozegrał tylko 43 mecze, ponieważ z powodu kontuzji kolana stracił drugą część fazy zasadniczej.

6) Mavs w ramach tej wymiany otrzymali od Grizzlies również prawa do Bośniaka Tarika Biberovica, który został wybrany pod koniec drugiej rundy draftu 2023. To 25-letni shooter z pozycji niskiego skrzydłowego, który od kilku sezonów gra w Fenerbahce (rok temu wygrał z nimi Euroligę).

Według Marca Steina, Mavs chcą ściągnąć go do NBA i planują zaproponować poważną ofertę kontraktu. Pieniądze od Mavs musiałby mu zrekompensować większość buyoutu, która wynosi $2mln. Przypomnijmy, że zasady NBA pozwalają drużynie wydać na taki cel co najwyżej $900 tysięcy.

Wspieraj Autora na Patronite Jednorazowe wsparcie (Przelewy24):
15zł   |   30zł   |   75zł   |   250zł  
Poprzedni artykułWake-Up: Milicic Jr. zagrał dla Spurs. Rookie Lakers znów błysnął. Bonga zostaje w Europie
Następny artykułZza Obręczy: Opcje LeBrona, którą drużynę wybierze?

12 KOMENTARZE

  1. Chciałbym zaznaczyć,że nie ma co dyskutować bo King James nie zagra w Denver. Denver to nie Los Angeles, nie ma plaży,a w drużynie nie gra jego ulubiony ziomal tylko niemrawy Serb z ktorym zamiast o NFL mógłby pogadać conajwyżej o wyścigach konnych. Nie widzę żadnego powodu żeby na ostatni rok/lata kariery szedł do Denver. Równie dobrze mógłby iść do Spurs albo Thunder. Na tym etapie kariery nie będzie latał za tanią biżutierią. Myślałem,że zostanie w Lakers,ale jeśli zrezygnował to chyba tylko po to żeby pójść so CAVS. Ewentualnie Golden State i Miami mogą mieć jeszcze jakiekolwiek argumenty. Reszta drużyn według mnie nie ma nawet co się łudzić.

    11
    • Zgadzam się z przedmówcą, to jakas totalna banialuka z Denver, LeBron nie jest Karlem Malone, żeby ganiać za szansami na tytuł, jako dodatek.
      On wciąż chce być creme-de-la-creme, wbrew rzeczywistości zresztą, bo choć jest niesamowicie dobry jak na swój wiek, to jednak nie może być opcją nr 1 w ofensywie , a w defensywie już w ogóle nie jest żadną opcją.
      Stąd ciezko tez wyobrazic sobie Sixers – no bo jak, zwlaszcza teraz gdy doszedł Brown, zreszta – za jaka kase?

      Skonczy w Cavs lub Heat. Ewentualnie Warriors, jako marketingowo-obyczajowy twór, jakże pasujacy do calej kariery LBJ :P

      mój (niezbyt) hot take – gdzie nie pójdzie, to bedzie trochę smród, bo ani tytulu z tego nie bedzie, ewentualnie pchanie sie na piedestał.

      LeBron James to koszykarski pół-Bóg, może nawet geniusz koszykówki at times, ale również totalnie toksyczny i niezbyt tego świadomy megaloman.

      Oczywiście każdy dominator ligi tak miał w dużym stopniu, pamiętamy dramy z Kobe i Plutonem, oglądaliśmy last-dance, ale LeBron chyba w najwyzszym stopniu chce byc i graczem i trenerem i prezesem na raz.

      6
  2. „Trzeba pamiętać, że to wiąże się z automatycznym hard capem na poziomie pierwszego apronu, dlatego zespół musi mieć wystarczająco miejsca, a składy są już coraz bardziej zapełnione” – co to znaczy? Wykorzystanie pełnego MLE jest niezaleznie od wszystkiego równoznaczne z wejściem w pierwszy apron?

    2
    • Tak, jeśli wykorzystasz więcej niż wynosi wartość niższego midlevel (czyli obecnie $6mln), wchodzisz od razu pod hard cap pierwszego apronu – ponieważ drużynom z pierwszego apronu przysługuje tylko ten niższy midlevel. I to dotyczy wszystkich „zakazów” – robiąc coś, co jest zabronione dla zespołu z pierwszego czy drugiego apronu, automatycznie przez cały sezon nie możesz potem przekroczyć już tego progu

      2