Dr. Anunoby zmarł we śnie w 2018 roku. Miał 66 lat. Dwadzieścia lat wcześniej nowotwór zabrał mu żonę. Nigdy nie ożenił się ponownie. Zajął się wychowywaniem swoich dzieci.
Wtajemniczeni wiedzą, że od lat w amatorskim środowisku buzuje pewna kontrowersja, mianowicie czy, jeżeli zdobywasz 3,9 punktu na mecz, to czy jest to już cztery. 3,9 – tyle właśnie, jako freshman, rzucał przed dziesięcioma laty w szkole, którą Bobby Knight uczynił sławną. Już trzy lata po tym, po usunięciu w kwietniu wyrostka robaczkowego, przesiedział całe playoffy NBA patrząc jak gracz, do którego był porównywany, dowozi jeden klasyczny, wypożyczony sezon. Dziś tylko dwa wygrane mecze dzielą go od drugiego tytułu, ale tak naprawdę – pierwszego. Nadal jest umiłowaniem analityków, statystycznie: drugim najlepszym, jeśli nie najlepszym obrońcą na prawdopodobnie już najlepszego gracza ligi. W pewnym sensie jest najbardziej wartościowym graczem tego teamu Knicks. Dziesięć lat temu wchodził jeszcze z ławki za Troy’em Williamsem i Thomasem Bryantem w drużynie Yogiego Ferrella. Już wtedy w średnio mniej niż kwadrans gry trafiał połowę swoich trójek i liderował Hoosiers w defensywnym ratingu. Był graczem, którego nie można się było naoglądać – w czasach, gdy szukano takich jak on.
W 2017 roku Westbrook był kontrowersyjnym MVP, Superteam smagał ligę i wygrywał 67 meczów – w pierwszym meczu finału Konferencji Zachodniej Zaza Paczulia podszedł pod spadającego po rzucie Kawhia Leonarda, ten kontuzjował prawą kostkę, przewrócił się, usiadł na parkiecie, zaraz położył się na nim – nie mógł wstać o własnych siłach. Nie wrócił już do gry.
Była połowa trzeciej kwarty i Spurs prowadzili w Oakland 76-55. Pokonali też Warriors w meczu otwarcia sezonu 129-100. W trzech meczach przeciwko Superteamowi Kawhi był +31 – ale nie wrócił już po niesportowym faulu Paczulii, Warriors szybko odrobili straty i Kawhi oglądał z ławki jak seria kończy się sweepem.
Szpon – wielka łapa, 25-latek nie tylko o zasięgu ramion drzewa, ale ogromnych dłoniach, które dały mu firmowe logo. Bardzo nieśmiały, bardzo cichy – od lat powalany tyloma niedomówieniami i kontrowersjami, które jednak, jakoś, wydają się po nim spływać i nie dotykać go. Wtedy w 2017 roku trwała obława – poszukiwanie graczy takich jak on – próbowano złamać kod: cichy, nieśmiały, niski skrzydłowy świetny w obronie. Pamiętam czasy śledzenia postępów Hollisa Thompsona i Roberta Covingtona w procesie Sixers. Wydawało się, że gracze-odpowiedzi na atletyzm LeBrona to przyszłość – gracze, którzy punktują jeden na jeden, bronią swojej pozycji, tracą piłkę raz na czterdzieści lat – gracze skuteczni, bezbłędni, zawsze plusowi w plus-minus, 3-and-D plus plus plus! Znajdź swojego, znajdź swojego Kawhia.
Chcesz czytać dalej?
Wybierz jedną z opcji abonamentu, w ramach którego otrzymasz pełen dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my jesteśmy w stanie całkowicie poświęcić się relacjonowaniu dla Ciebie wydarzeń z NBA.













Dzieki za ten art. Piekna opowiesc.
Tekst idealny na niedzielne popołudnie. Brawo!
Świetny artykuł. Dziękuję Macieju.
Idealny na niedzielę
Po to się płaci za szóstego gracza