Wake-Up: Kluczowy błąd Wemby’ego i Knicks są już tylko dwa zwycięstwa od tytułu

36
fot. NBA League Pass

Victor Wembanyama nie pozwolił kolegom się poddać. W połowie czwartej kwarty, gdy przegrywali już 14 punktami, kamera pokazała go na ławce wygłaszającego płomienną przemowę i za chwilę San Antonio Spurs ruszyli w pościg. Poderwali się do walki, odrobili straty i prawie się uratowali. Prawie. Bo ostatnie sekundy tego meczu jeszcze długo będą prześladowały Wembanyamę.

Zawalił w najważniejszym momencie.

Gospodarze zdobyli 14 punktów z rzędu. Przez cztery minuty zatrzymali New York Knicks bez celnego rzutu z gry. Hala w San Antonio odżyła, kipiąc energią. Na 57 sekund przed końcem Wembanyama dał swojej drużynie pierwsze w drugiej połowie prowadzenie, gdy nadbiegając w transition został obsłużony podaniem przez Dylana Harpera i trafił layupa z faulem.

Jalen Brunson był jedynym zawodnikiem gości, który przez ostatnie sześć minut trafił cokolwiek z gry i na 39 sekund przed końcem fade away’em z półdystansu doprowadził do remisu. Ale chwilę, później mając przeciwko sobie Wembanyamę, musiał rzucić jumpera wysokim łukiem i spudłował. Victor zebrał piłkę. Na zegarze pozostawało 13 sekund. Na tablicy wyników remis. Spurs mogli rozegrać ostatnią akcję na zwycięstwo. I wtedy wydarzyło się to, co być może nawet przesądziło już losy całych finałów.

Wemby ruszył po zbiórce, po czym zdecydował się na szybkie podanie do biegnącego przed nim Stephona Castle’a. Tyle tylko, że ten zupełnie się tego nie spodziewał. Odwrócił się i biegł już do kontry. Podanie trafiło w jego plecy. Piłkę przejął Brunson, a Wemby go sfaulował.

„Patrzyłem na niego, kiedy zebrał piłkę. Od razu ruszyłem do przodu, żeby dać mu trochę miejsca na wyprowadzenie piłki. Nie widziałem, że do mnie podał. W tamtym momencie po prostu biegłem już do ataku. Widziałem, że Vic ma piłkę. Remis. Po prostu staram się dać mu przestrzeń.” Stephon

„To jest najbardziej frustrujące – roztrwonić to wszystko po całej pracy, jaką włożyliśmy. Wyrzuciłem ten mecz do kosza. Nawaliłem.” Victor

Jalen wykorzystał tylko jeden wolny, więc Spurs pozostało 7.5 sekundy na zapewnienie sobie wygranej w ostatniej akcji.

De’Aaron Fox zagrał pick-and-rolla z Wembanyamą i odegrał mu piłkę. Miał dobrą pozycję do rzutu z półdystansu nad Mitchellem Robinsonem.

„Oczywiście, że podobał mi się ten rzut.”

Chcesz czytać dalej?

Wybierz jedną z opcji abonamentu, w ramach którego otrzymasz pełen dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my jesteśmy w stanie całkowicie poświęcić się relacjonowaniu dla Ciebie wydarzeń z NBA.

Subskrypcja

Wykup dostęp lub skorzystaj z darmowego okresu próbnego.
Poprzedni artykuł6G TV: Przed meczem nr 2 Finałów
Następny artykułFlesz: Radość Knicks z rozgrywania kolejnego meczu

36 KOMENTARZE

  1. Wemby odbiera lekcje pokory, na razie dość bolesną i brutalną od NBA Finals. Przekonujemy się, że może trochę na wyrost są stwierdzenia że przejął ligę i jest jej niekwestionowanym królem. Może za jakiś czas, ale jeszcze nie teraz. Z drugiej strony dostrzega swe niedoskonałości, wie że popełnia błędy i stara się traktować je jako paliwo do czynienia postępów i rozwoju swej gry. Wyjdzie mu to tylko na dobre. Lepsza mądra porażka niż przypadkowy sukces. Ten finał jeszcze się nie skończył, już nie mogę doczekać się finałów w MSG.

    15
  2. Dla samych finałów szkoda, że nie 1:1. Knicks mają tą magię, że nawet jak nie idzie to idzie. Bridges natrafiał rzutów, Towns i OG dołożyli swoje. I trener Brown kończący 3cią i zaczynający 4tą kwartę 4 rezerwowymi. Wygrać 4 z 5 wyjadę się niemożliwie. Zobaczymy.

    6
  3. A jeszcze jedno, w drugiej kwarcie była taka jedna akcja Knicks, w której chyba ze 4 razy wjeżdżali szybko w pomalowane i odrzucali, i następny, i następny aż skończyło się 3ką Bridgesa. Wow co to była za sekwencja.

    5
  4. Niestety dała o sobie znać młodość i brak doświadczenia, bo sporo było takich różnych błędów w całym meczu, nie tylko w końcówce. Szkoda wyniku, trzymałem kciuki za SAS, ale od drugiej kwarty nie miałem nawet cienia wątpliwości, która z drużyn jest lepsza i której należy się zwycięstwo. Wygląda na to, że Wemby jeszcze nie w tym roku, bo nie wiem co musiałoby się stać, żeby NYK dali sobie wyrwać tą serię. I jeśli zostaną mistrzami, to w pełni zasłużenie póki co.

    12
  5. Nooo tego to się chyba nikt nie spodziewał!
    Czyli kosmici to jednak też ludzie.
    Ale NYK zupełnie na to zasługują, ok Spurs zrobili ten duży run w 4qt ale poza tym Knicks wyglądają na ten moment po prostu lepiej.
    Ten sport jest tak nieprzewidywalny, że mimo wszystko, Spurs stać na powrót do serii, ale będzie o to meeega ciężko. Może też mam takie podejście, bo to nadal Knicks i człowiek aż nie może uwierzyć, że brakuje im tylko dwóch meczów do mistrzostwa:D
    Autostrada znów otwarta, co za czasy!

    3
  6. Z punktu widzenia NYK, niepokojąca jest ta niemoc w czwartej kwarcie. Nawet po time-outach nic z tego nie wychodziło. Nie sądzę jednak, żeby San Antonio mogło zagrać z taką desperacją w obronie przez cały mecz. A wychodzi na to, że muszą. Go NYK!

    Ps. Wygląda na to, że wschód utrze nosa zachodowi w tym roku. I dobrze.

    6
  7. Jako fan 6gracza, nie jestem zaskoczony Shamet’em, który świetną serię miał za młodu w LAC z GSW.
    Co innego Keldon … halo czy go ktoś widział w tej serii, bo dziś ewidentnie SAS byli gorsi o włos na końcu, o Keldona.

    3
  8. Doczekaliśmy się tego pierwszego choke’u w młodej karierze Wembiego. Ta strata będzie go pewnie prześladować latami i stanie się dzięki temu lepszym graczem.

    Czekam na mecze w MSG. Jak Spurs wygrają następny to nagle Knicks staną przed ogromną presją, żeby nie wracać przypadkiem z 2-2 do San Antonio. Jeśli Knicks wygrają następny to myślę, że ten ich głód mistrzostwa już im nie pozwoli nic przegrać i skończą z 4-0.

    4