Flesz: Radość Knicks z rozgrywania kolejnego meczu

2
fot.

Jedyne dwie rzeczy, których brakuje, to Mikal Bridges strzelający trzema palcami i Madison Square Garden.

Granie. Granie to jest to, co w tych Finałach robi jedna drużyna, druga jest tylko na boisku. Bardzo łatwo to zauważyć w szybkości z jaką podaje piłkę i w tym jak chętnie gracz bez niej zmieni swoje miejsce i postawi zasłonę graczowi z nią. Żaden AI-slop nie zamieni tego w press-release o orientacji na wspólny cel i komunikację bez słów. Podania i ruch. Podania kulą z bydlęcej skóry i ruch – dwa wyznaczniki drużyn, które rozumieją co robią – dzieją się na prostokątnym boisku o wymiarach 29 na 15 metrów, z dwoma koszami po jednej i drugiej stronie. Podania, ruch i granie – i rzucanie z daleka na dużej pewności siebie.

Ta seria wygląda, jakby już było po wszystkim. Chyba, że przydarzą się kontuzje.

Jest radość w tym, co robią Knicks. Radość rozgrywania kolejnego meczu. Wydaje się, że sweep ich zaskoczy i nieco rozczaruje.

Radość Knicks z rozgrywania kolejnego meczu to bardzo rzadko spotykane zjawisko. W naszych życia niemal się nie wydarzyło. Może tylko przez dwa tygodnie lutego 2012 – radość Steve’a Novaka i Landry’ego Fieldsa. Poza tym radość zastępowała męka obserwowania prób włożenia Carmelo i Amar’e w jeden team, albo prób nie wkładania Carmelo i Amar’e w żaden team. Granie trójkątów w czasach rzutów za trzy. Nawet rok temu: radość kolejnego meczu Knicks była radością Indiany. Można kwestionować czy akurat radość była tym, co towarzyszyło Knickerbockers przed trzydziestoma laty.

Chcesz czytać dalej?

Wybierz jedną z opcji abonamentu, w ramach którego otrzymasz pełen dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my jesteśmy w stanie całkowicie poświęcić się relacjonowaniu dla Ciebie wydarzeń z NBA.

Subskrypcja

Wykup dostęp lub skorzystaj z darmowego okresu próbnego.
Poprzedni artykułWake-Up: Kluczowy błąd Wemby’ego i Knicks są już tylko dwa zwycięstwa od tytułu
Następny artykułBulls na ostatniej prostej w poszukiwaniach nowego trenera

2 KOMENTARZE

  1. Jako fance ligi NBA (a nie konkretnego zespołu) nie podoba mi się koronowanie NYK po 2 meczach finałów przez Maćka-zwłaszcza znając jego niezwykłą zdolność do trzaskania karier swoich ulubieńców (embiid, ja, że tylko dwóch podrzucę). Przypominam – 2-0 było całkiem niedawno (PHX-MIL), skończyło się, jak się skończyło. I żeby nie było – moim zdaniem najlepszy scenariusz dla ligi na przyszły rok to właśnie tytuł dla NYK, najlepiej sweepem, żeby dostać wściekłego Wembiego żądnego rewanżu przez cały kolejny sezon. Hold your horses Macieju.

    2