Flesz: Projekt Mobley

4
fot. zbiory rodzinne Mobleyów

Zdjęcie noworodka, data urodzin, dokładny czas urodzin, wzrost, waga i dopisek na dole, że …zostanie wybrany w Drafcie NBA.

Eric i Nicol Mobley mieli to zaplanowane nie tylko w przypadku Evana, ale też jego brata Isaiah. O ile Isaiah dopisek dostał jak tatuaż na ciele, młodszy z braci tylko próbował naśladować starszego.

„Będę teraz szczery, ale w pewnym momencie zacząłem zastanawiać się „Czy on naprawdę chce grać w koszykówkę?” – mówi Eric, ojciec.

Nadal myślę o tym czy to przeddraftowe porównanie 20-letniego Evana Mobleya do młodego Chrisa Bosha jest komplementem.

Nie wydaje mi się po prostu, że wielu jest młodych koszykarzy, którzy wzorują się na Chrisie Boshu. Mobley wydaje się cichszą, mniej rozrywaną przez strumienie emocji istotą ludzką. O czym Piotr pisał już w artykule „Evan Mobley: obrońca kompletny?”, porównując go koszykarsko do Tima Duncana – nie wydaje mi się, żebym widział Mobleya krzyczącego, rozrywającego sobie koszulkę po prywatnym runie 10-0, czy płaczącego po porażce. Mobley jest także z Kalifornii i ma coś z generalnego, wycofanego i wyczilowanego usposobienia ludzi pochodzących stamtąd.

„Podchodzący z rezerwą, tak o nim lubię myśleć” – mówi Nicol, mama.

Kolega z USC Ethan Anderson przyznaje, że nie widział większego stoika.

„On po prostu się niczym nie irytuje. A to widziałem, że potrafią robić inni, topowi gracze. Ciąży na nim duża presja, ale jest spokojny. To prawdziwy cichy zabójca”

Taki wycofany sposób bycia może sprawić, że ktoś pomyśli, że Mobleyowi nie zależy tak mocno, że może wcale nie kocha sportu tak łapczywie i z oddaniem kibica Knicks od dwudziestu lat siedzącego w trzecim od góry rzędzie MSG.

„To, że jestem stonowany i spokojny nie znaczy, że nie pracuję ciężko i że nie jestem liderem, czy nie lubię rywalizacji”

Stop na chwilę. Gość ma 211 cm wzrostu, całe życie obserwuje ludzi z góry i z tej perspektywy rozczarowanie, a nawet zażenowanie ludźmi widoczne jest po prostu częściej. Lepiej nauczyć się zachowywać więc spokój jak Tim Duncan. Może lepszym porównaniem, którego nie wiadomo dlaczego szukamy, byłby Pau Gasol?

Gdyby tylko Pau Gasol umiał zrobić backflipa.

Plaża jest cudowna. Marco Van Basten uczył się na niej przewrotek, ale czy kiedykolwiek spędziłeś zimowy weekend w spokojnym, wolno sobie istniejącym kurorcie nadmorskim, gdzie możesz odetchnąć sam, pobrać kilka spacerów wzdłuż brzegu, zjeść rybę u lokalsów, smacznie, tanio, jeszcze taniej? Ten wpis nie jest sponsorowany przez Ustkę, ale moja siostra ma apartamenty na wynajem i zapraszamy serdecznie. Wróćmy do Mobleya.

I Mobley ma nieporównywalnie lepszy pierwszy sezon w NBA niż miał Chris Bosh. W parze z niewiele starszym Jarrettem Allenem, w tym jak dobrze, najlepiej w NBA, kryją obręcz, tworzą kopię duetu Giannis-Lopez. Jeden za plecami drugiego pomaga temu drugiemu właśnie trzymać ręce powyżej kolan, dłonie powyżej bioder w obronie cztery, siedem metrów od kosza. Ich zasięg kompiluje się w sprawność, mobilność obu w tym połączeniu sił jest odurzająca. Kontrolują pole trzech sekund i nie skaczą do wszystkiego, ale mając pomoc z tyłu, mogą częściej do wszystkiego skakać.

Typowałem dla Cavaliers Play-In, nawet dodałem „(Uwaga na)” do „26. Cleveland Cavaliers” w tytule naszej zapowiedzi, ale nikt nie spodziewał się przed sezonem, że szczerze fascynujący mnie Jarrett Allen i Mobley dnia 7 stycznia 2022 roku mieli będą #1 Net-Rating w Konferencji Wschodniej i #6 bilans. Mecz z ostatniego wtorku pomiędzy Cavaliers, a #1 teamem NBA od 1 grudnia Memphis Grizzlies sobie znajdź i sobie obejrzyj najlepiej już dziś – koszykówka wraca w nim do 2009 roku i Andrew Bynuma. Z domieszką cudownych Ja Moranta i Dariusa Garlanda wygląda jak sport z czasów, gdy Derrick Rose rozjeżdżał LeBrona i wszyscy chcieliśmy się kumplować z młodym Stevenem Adamsem.

Piotr przytaczał już boiskową sylwetkę Mobleya. Ten tekst, który czytasz teraz, miał pojawić się przed piotrowym, jeszcze w listopadzie, ale Mobley wypadł wtedy na cztery mecze – i Cavaliers przegrali wszystkie. Gdy wrócił, zaczęli znów wygrywać.

Dziś wydaje się, że Mobley nie został wybrany z #1 draftu z powodów, o których pisałem wczoraj. Ludzie obawiali się, że bliżej mu do kolejnego Karla-Anthony’ego Townsa, niż do Joela Embiida i Nikoli Jokica. Ale Mobley wydaje się pewniejszy swoich umiejętności niż Towns. LeBron James to właśnie zauważył, gdy Cavaliers na początku sezonu przyjechali do Lakers – „Cleveland got a good one”, mówił. Mobley jest od pierwszego meczu dziwnie pewny siebie. Ale kim jest Evan Mobley? Skąd dokładnie przybył? Kim, raz jeszcze, są jego rodzice?

Pamiętasz Erica Mobleya?

Jak przez mgłę, ale niemal pewien jestem, że miałem kiedyś kartę Erica Mobleya z czasów, gdy grał w Vancouver i w kiosku ruchu można było wywąchać ze lśniącego papieru i zaraz kupić Zachód, który dziś już kupiliśmy i który nam lekko śmierdzi. Ale nie pamiętam Erica Mobleya z parkietu, chyba. Przed Vancouver zagrał tylko 5 meczów w karierze dla Milwaukee w sezonie 94/95. Rozegrał tych meczów w NBA łącznie 113, grając średnio po 14 minut, mierzył 211 cm, ale to nie jest ten Eric Mobley.

Eric i Nicol oboje byli koszykarzami. Eric i jego 201 cm wzrostu grało dla Uniwersytetu Portland i dla Cal Poly Pomona – nie mylić z całkiem legendarnym Pomona-Pitzer, który trenował Gregg Popovich i w którym grał młody Mike Budenholzer, zanim rowerem zaczął jeździć po Półwyspie Jutlandzkim. Nicol, i jej 183 cm wzrostu, zdobyło za to tytuł mistrza stanu szkół średnich ze swoją drużyną z San Diego.

Temecula to 113-tysięczne, pięknie położone miasto Indian Luiseno, znajdujące się  pomiędzy przygranicznym San Diego i położonym na północ Los Angeles, oddalone o 50 km od Pacyfiku i leżące pod zboczami gór Temescal. Prawa miejskie nabyło dopiero w 1989 roku, dziś znane jest z 9 pól golfowych, festiwali filmowych i jazzowych i z produkcji wina. Mały chic – i urokliwe miejsce na południu wysuszonej Kalifornii.

W jednym z domów można do dziś znaleźć zdjęcia młodego Evana i jego starszego brata Isaiah, którzy jako maluszki wywracają się o pomarańczowe piłki. Eric zaczynał uczyć ich koszykówki, kiedy jeszcze uczyli się chodzić. Pierwsze słowo, które wydukał Isaiah brzmiało „ball”.

Eric po ukończeniu koledżu grał jeszcze w Portugalii, w Chinach, w Indonezji i oczywiście w Meksyku. Przez 11 kolejnych lat pracował jako mechanik samochodowy i trenował drużyny letnie AAU, żeby w 2018 roku zostać asystentem trenera w wielkim University of South California, bo tak to się robi, gdy chce zdobyć się pięciogwiazdkowych rekrutów. Takim był nie tylko Evan, ale też starszy Isaiah. Mama Nicol uczy do dziś w ogólniaku matematyki.

Był to więc projekt od początku. Zamiłowanie do przedmiotów ścisłych Evan też wyjął z domu. Eric i Nicol wysyłali go na lekcje pianina, ale zamiast siedzieć nad kluczami wiolinowymi, młodziutki Evan wolał oglądać w Discovery Channel wszystkie te programy o tym jak powstają rzeczy, jak konstruowane są np mosty. Wolał oglądać tworzenie niż zniszczenie. Zasypywał ojca gradem pytań, obserwował o blisko dwa lata starszego Isaiah – był małym mądralą.

„Evan próbował uczyć się ruchów Isiaha i rozkładał je kawałek po kawałeczku, robiąc z tego przedmiot ścisły” – Eric.

Wspinanie się po śladach Isaiah stało się więc naturalnym kierunkiem dla Evana. W zwyczajnej biografii pojawiłyby się teraz akapity o tym jak podgląda brata, jak rywalizuje z nim, ale wszystko to jest już w podlinkowanych tutaj tekstach i możemy sobie wyobrazić te relacje na przykładach nie rzadko też i z naszego życia.

Niewiele niestety informacji, od względnie skrytej rodziny Mobley, udało się dziennikarzom zdobyć o trójce przyszywanych dzieci, które – każde – jakiś czas tworzyło z nimi tę rodzinę. Raz był to student z Chin Johnny, który był na wymianie. Przez siedem lat bracia wychowywali się ze starszym od nich wtedy nastolatkiem, którego z relatywnie niedzikich ulic Temeculi zabrała mama, nauczycielka. O trzecim – kuzyn – niewiele wiadomo, choć mieszkał najdłużej.

Amerykanie, nie? Wzorowo. To był dom, jakich mało.

Historia dorastania Mobleya nie ma wielkich zakrętów. Miał to szczęście wychowywać się pod okiem dwójki dorosłych ludzi, którzy postanowili żyć razem i wziąć pełną odpowiedzialność za wychowanie swoich dzieci.

To dlatego dziś Mobley jest ułożonym 20-latkiem, to stąd stoicka natura od kołyski na typowo koszykarskiej ścieżce, to stąd dominowanie na każdym z poziomów szkolnych i akademickich – w jedynym sezonie w USC został Pac-12 Player of the Year, Defensive Player of the Year i Freshman of the Year (tylko Anthony Davis zrobił to w historii NCAA) – i naturalne przejście do NBA, gdzie w parze z Jarrettem Allenem grają jak brat z bratem.

Koszykówka nie była czymś co wefrunęło do życia Evana, zabrało go z ulic i pokazało drogę. Była czymś, w co mocno zaangażowani byli jego rodzice i przez to już od najmłodszych lat Evan Mobley nie tyle co grał w koszykówkę, co ją studiował.

Tak wygląda w NBA. Uczy się bardzo szybko.

Poprzedni artykułDniówka: Klay wraca! Young i Morant na scenie w LA. Roszady na końcu składów
Następny artykułWake-Up: Osłabieni Bucks ograli Nets. Gorący VanVleet. 9 zwycięstw Bulls

4 KOMENTARZE

    • Myśl nowa blaski promiennymi

      Dziś wiedzie nas na bój, na trud.

      Przeszłości ślad dłoń nasza zmiata,

      Przed kolejnym ciosem LeBrona niechaj tyran drży!

      Ruszymy z posad bryłę świata,

      Dziś niczym – jutro wszystkim my!

      ps. w 2025 kiedy będą gotowi na Puchar i kiedy będzie Jej Królewskości ostatni sezon.

      Lubię to: 0