Między Rondem a Palmą (991): Forever Wtorek

13
fot. Oskar Pilch po przeróbce

Dziś w Palmie rozmawiamy o najgorszym meczu w historii playoffów, nowym otwarciu w Bostonie i miejscu Chrisa Paula wśród najlepszych rozgrywających w historii. Sprawdzamy jak faktycznie silna jest Rosja, czy zNYK na Euro kibicuje faworytom i co wydarzyło się w 991 roku.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

30

KOMENTARZE

    • Bez Oscara Robertsona? Gary Payton przed Westbrookiem? Stockton za Nashem, kiedy był o wiele lepszy w obronie? Z pierwszą dwójką się zgadzam, ale potem mam duuużo wątpliwości.

      Lubię to: 7
      • To nie kamienne tablice tylko taki mix historyczno – subiektywny bardziej. :)

        Stockton cierpi trochę przez to, że grał w jednej drużynie głównie tego samego picka z Malone’em. Broni go długa kariera i rankingi we wszystkich all time rankingach.
        Efektowność Nasha i to jak zmienił do spółki z MDA całą ligę przeważa tutaj szalę imo.

        Westbrook to typowy combo (jak Iverson) niż rozgrywający.
        Wolę świetnego obrońcę na tej pozycji – dlatego mam Glove’a. Oprócz tego był jedynym graczem, który jako tako spowalniał tego Mike’a w Finals, także szacun choćby za to.

        Kidda mam wysoko, za te dwa finaly z Nets’ami. To było coś niesamowitego, jak dowodził tamtym teamem. Oprócz tego size, obrona i błysk.

        Oscar – podobnie jak Westbrook- dla mnie to combo, nie playmaker.
        Tutaj jestem troszkę hejterem, bo z tego co czytałem na jego temat to był typowy “stat padder” i generalnie gość z którym ciężko się grało, nie mówiąc o wygrywaniu( tak wiem, że na stare lata zdobył tytuł z Kareem’em.
        Generalnie uważam, że Big O to jeden z najbardziej overrated graczy w historii, ale tak jak piszę może jestem tutaj trochę stronniczy.

        Generalnie trójka Magic, Steph i Thomas nie do ruszenia według mnie.

        Cousy i West muszą być również wysoko, ze względu na to jak zrewolucjonizowali Ligę, wyrastali ponad poziom, no i “count the rings” (albo wizyty w Finałach)
        :)

        Zeke i Clyde są historycznie najbardziej niedoceniani mam wrażenie.

        Z chęcią poznam Twoje top 10.

        Lubię to: 6
        • Dzięki za wyczerpującą odpowiedź ;)
          Stockton i Malone uzupełniali się wzajemnie, też wyżej stawiam Karla, ale na pewno Listonosz nie doręczałby bez Stocktona tak często. Trochę krzywdzące jest też sprowadzanie go tylko do P&R, z drugiej strony czy to wada, że opanował współpracę z podkoszowym w nich pewnie najlepiej ze wszystkich graczy w dziejach? Do tego świetna obrona, twarda gra na zasłonach i mnóstwo czarnej roboty. Dla mnie na pewno PG z pogranicza TOP 5, chociaż trochę brakowało punktów od niego.
          Iverson to SG grający z piłką, Westbrook jednak kilkukrotnie był najlepszym asystującym w NBA, AI nie miał połowy tej umiejętności kreacji co Beastbrook. Glove owszem, miał obronę (choć MJ w Last Dance ją wyśmiał i uznał za przecenianą), ale pod każdym innym względem Russ go zostawia daleko w tyle, a sam przy tym nie jest najgorszym obrońcą.
          Z Kiddem absolutnie się nie kłócę, w pełni zasłużona pozycja, wybitny PG, stawiam go wyżej od Nasha – minimalnie, ale jednak.
          Oscar pewnie polował na statystyki, ale gdyby to było to było takie łatwe, że wystarczy chcieć, to większość graczy polowałaby na TD, a tylko Robertson i Westbrook potrafili uczynić z tego codzienność.
          Thomasa bym jednak ruszył z TOP 3, choć w TOP 10 być musi. Piękna kariera, ale przedwcześnie zakończona i sporo jednak zyskiwał na tym, w jakim grał mocnym zespole.
          Pierścienie Cousy’ego mnie nie przekonują – wtedy w lidze grało 8 zespołów, a cały skład Bostonu to byli gracze z ALL-NBA, wygrywanie było ich obowiązkiem.
          West ofc byłby w tym rankingu u mnie w TOP 5 luźno, ale to SG grywający jako jedynka, podobnie jak Harden.
          Gdybym miał ułożyć swoje w pełni subiektywne TOP 10:
          1. Magic – wciąż bezkonkurencyjny.
          2. Curry – najlepszy strzelec za 3 ever.
          3. Westbrook – wiem, że za wysoko, ale po pierwsze za niespotykaną wszechstronność i rekordy TD, a po drugie z sentymentu za ogromne serce do gry.
          4. Robertson – tak jak mówiłem, muszę docenić prototyp all around gracza.
          5. Stockton – za bycie najbardziej klasyczną jedynką, jak tylko się da.
          6. Kidd – za progres w ciągu kariery i wygrywanie drużynie meczów bez oddania rzutu.
          7. Thomas – może trochę za nisko i zmyliły mnie rankingi All-Time, może po prostu nie lubię Bad Boys, ale tu go właśnie widzę.
          8. Nash – ma za dużo nagród MVP i nigdy nie grał w Finałach, genialny gracz, ale jednak nie wciągnął zespołu na szczyt.
          9. Paul – wiem, że obecna narracja wskazuje go wyżej, ale jednak wciąż tylko raz doszedł do finału konferencji, a “druga runda max” było swego czasu wręcz legendarne, do tego trochę go powstrzymały kontuzje, a parę lat wyglądał na gracza już za górką.
          10. Cousy – patrzę na jego pierścienie przez palce, ale mimo wszystko doceniam za dyrygowanie tamtymi Celtics.

          Lubię to: 7
          • Super :)

            Nash – trochę na wyrost no ale jednak 2xMVP.
            Oprócz tego broni go cała grupa graczy, którzy przy nim wyglądali znacznie lepiej niż z innymi jedynkami. Plus- to był znakomity strzelec z sezonami na 50/40/90.
            Pomimo fizycznych ograniczeń twardy skurczybyk. No i ci Lakersi/Spurs rok w rok.

            Zeke to jeden z bezdyskusyjnych liderów o nie mniejszym “winning mentality” niż MJ/Kobe, ten sam level imo.
            Bad Boys to był on i Dumars głównie, to wcale nie była taka wyrównana drużyna (w sensie uzupełniających sie talentów) jak późniejsze Tłoki z Billupsem chociażby.
            No i jak na tamte czasy miał driblling, skill i był flashy jak diabli.

            CP3 – zgodzę się, że tutaj brakuje tych drużynowych sukcesów, ale gość nigdy nie grał w elitarnym teamie. Wszędzie jednak gdzie się pojawiał widać było jak drużyna staje się zdecydowanie lepsza.

            Oprócz tego to:
            5th all time in assists, pewnie skończy w top 3.

            5th all time in BPM

            7th all time in VORP, przed takimi grajkami jak Dirk, Kareem, David Robinson, Barkley, Kobe.

            5th all time in WS/48

            11th all time in WS

            9th all time in PER

            No i te jego mecze bez strat..

            Wiadomo, że to tylko “akademickie dyskusje”, bo tydzień temu dyskusja mogłaby wyglądać inaczej.

            Dobry, ale kontuzjogenny i znowu w najważniejszym momencie sezonu wypadł z gry…

            Lubię to: 5
        • Nash twardy, ale jednak w obronie nie błyszczał, a na tej liście sporo wybitnych obrońców. Ok, pokonywali go Spurs i Lakers, ale też Nash ani razu nie wciągnął zespołu na poziom powyżej nich.
          Zgoda co do Zeke, może faktycznie go nie doceniam przez zbyt szybkie zakończenie kariery, ale tamte Tłoki były mocne – nir tylko Dumars, ale też Laimbeer, Rodman czy Aguire, do tego szeroka ławka.
          Paul czynił zespół lepszym, zwłaszcza w ostatnich dwóch latach, ale też nie przeciągnął go przez górkę. Oczywiście jestem gotów go w tym moim rankingu wciągnąć wyżej, jeśli doprowadzi Suns w tym roku do Finałów albo jeżeli dalej będzie się ładnie starzał i wejdzie do top 3 w asystach.

          Lubię to: 4
      • Naprawdę was podziwiam chłopaki, że wam się chciało tyle pisać …
        Ale z drugiej strony czyta się to naprawdę bardzo fajnie :)

        Ja w swoich topkach z zasady nie umieszczam nigdy graczy których gry nie widziałem, a NBA w miarę świadomie oglądam od końca podstawówki, czyli od 1992, więc u mnie Magica, Thomasa, nie mówiąc już o Cousym, Robertsonie, czy Frazierze, się nie znajdzie.

        Lubię to: 9
        • Maciek by docenił, bo pewnie w swoim top 10 znalazłbyś w takim razie miejsce dla Rondo i Ja :)

          Jest koleś – nie wiem czy to jakiś mściciel zwolniony przez NBA TV czy coś, ale umieszcza co jakiś czas całe serie Playoffs od lat 70/80 +

          Co jakiś czas jest oczywiście banowany.
          Ostatnio jak to ogarniałem to wrzucał to pod nickiem AlexGroz czy jakoś tak.
          Niesamowite rzeczy!

          Lubię to: 4