Dniówka: Debiut Ziona …w środę. W Denver kontuzje. Magic 6-3 bez Isaaca

1
fot. AP Photo

Niestety to nie wydarzy się jeszcze dzisiaj – nie, nie chodzi o następny mecz Ja Moranta. Ten w piątek. Zion Williamson nie wróci ani dziś, ani też jeszcze w ten poniedziałek na rozgrywany w Memphis w dniu pamięci Martina Lutera Kinga mecz z Grizzlies, a byłaby to przecież znakomita okazja na pierwszą odsłonę DGP: Derbów Głębokiego Południa.

Shams Charania dowiedział się wczoraj wieczorem, że debiut Ziona przypadnie na przyszłą środę i przyjdzie mu kryć pewnie Trey’a Lylesa. Rezurekcja atletyzmu Ziona nastąpi więc na tle pofałdowanych, ograniczonych w mięśnie, a przez to podstępnych ciał ZOMBIE SPURS!

Prawdopodobnie, gdyby nie napięty terminarz New Orleans Pelicans, którzy rozegrali 8 spotkań w 5 dni, Williamson już dawno by wrócił. Jego powrót w tym momencie opóźnia tylko – i aż – potrzeba przetestowania go w jeszcze większej ilości treningów, konkretnie w grze 4-na-4, 5-na-5. Pelicans najzwyczajniej nie mogą na nie znaleźć czasu.

To, że tak bardzo im na tym zależy, samo w sobie oczywiście może wydawać się podejrzane; jak podejrzane jest praktycznie każde zdanie, które kiedykolwiek ktokolwiek wypowiedział o atletyzmie Williamsona. Na końcu każdego z nich czai się “Ale…”.

Już sama informacja o tym, że Pelicans pracują nad jego kinetyką, nad zmianą sposobu biegu, nacisku na stopy przy spadaniu itd wywołała panikę odczuwalną na giełdach. Zerwanie łąkotki, do którego dojść miało ponoć w preseason, zostało zaobserwowane dopiero po tym jak sam Zion powiedział sztabowi trenerskiemu, że coś jest z nim nie tak. Między zerwaniem, a zorientowaniem się, że jest kontuzjowany, rozegrał najprawdopodobniej kilka spotkań. Nic dziwnego, że Pelicans podeszli do tego jak do dżengi. Okazało się, że pal licho co nam się przez monitor może wydawać, kiedy nawet sam Zion nie czuje swojego ciała. Prawdopodobnie tylko zainwestowanie w nie miliona, półtora miliona dolarów rocznie utrzyma go przy życiu. To też właśnie dlatego Pelicans zainwestowali latem w sprowadzenie z Suns renomowanego Aarona Nelsona, który w Phoenix opiekował się m.in. kolanami Amar’e Stoudemire’a.

Trudno się więc dziwić, że Pelicans chuchają na zimne i ważniejsze dla nich jest zdrowie Ziona w dłuższym okresie czasu, niż wynik sezonu 2019/20. W końcu na położonej w centrum Nowego Orleanu hali nie wiszą twarze Jrue Holiday’a i Brandona Ingrama, tylko wielki plakat z postacią Williamsona. Tym bardziej, że szanse Pelicans na play-offy zaczynają wyglądać coraz bardziej iluzorycznie w obliczu asencji Oklahomy, San Antonio i Memphis po dwa ostatnie miejsca w ósemce.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

27

KOMENTARZE