Dniówka: Odrodzenie Blake’a Griffina. David Stern krytykuje GMa Pelicans

6
fot. AP Photo

Mało kto jeszcze o tym pamięta, ale w swoim czwarty sezonie w lidze Blake Griffin zajął trzecie miejsce w głosowaniu na MVP, znajdując się tylko za plecami Kevina Duranta i LeBrona Jamesa. Od początku kariery był wielką gwiazdą, grając w blasku świateł Los Angeles i będąc maszynką do highlightów, ale wtedy wydawało się, że wchodzi poziom wyżej i na dobre ulokuje się ścisłej elicie najlepszych zawodników ligi. Miał dopiero 25 lat.

Jednak już rok później po raz ostatni został wybrany do All-Stara Game. Nie wystąpił w nim, ponieważ był kontuzjowany i to właśnie problemy zdrowotne mocno przyhamowały jego karierę. Nadal grał bardzo dobrze, kiedy grał, bo często siedział na ławce i w sumie przez kolejne cztery sezony opuścił ponad 30% meczów. Przez to też stracił swój status gwiazdy i w poprzednim sezonie mówiło się już właściwie tylko o tym jak został przepłacony. Rok temu LA Clippers zapłacili mu wielkie pieniądze w maksymalnym kontrakcie, ale albo planowali od początku, że zatrzymują go tylko na chwilę, albo szybko przestraszyli się, że to mogła nie być dobra decyzja i w połowie rozgrywek przehandlowali go do Detroit. Pozbyli się ogromnego kontraktu, a mimo utraty swojego gwiazdora do samego końca pozostali w grze o playoffy, bo najlepiej spisującym zawodnikiem po tamtym transferze był pozyskany przez nich Tobias Harris. Zrobili świetny interes, podczas gdy Detroit Pistons mocno zaryzykowali, przejmując ogromne zobowiązania wobec zawodnika, który nie jest już tą gwiazdą co kiedyś i w każdym momencie może się posypać przez kontuzje. Do tego pojawienie się Griffina nie przełożyło się od razu na zwycięstwa i nie dogonili playoffów.

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułWake-Up: 51 punktów gorącego Stepha. Bucks i Raptors dalej niepokonani. Pierwsza wygrana Lakers
Następny artykułFlesz: Kevin Love, Otto Porter i inni, którzy do lutego mogą zmienić klub

6 KOMENTARZE

  1. David Stern to był kawał małego ale twardego Żydka z wielkimi jajami.
    Silver, na cóż, „postępowy i innowacyjny” czytaj do bólu poprawna politycznie pierdoła, która wsławiła się do tej pory przeniesieniem meczu all star, zbanowaniem właściciela i wprowadzeniem reklam na koszulkach.

    Lubię to: 14
    • Oj aniołku, aniołku, ta postępowa pierdoła sprawiła że NBA jest nr2 w stanach i nr1 na świecie jeśli chodzi o amerykański sport. Jak wiesz przekłada się to na miliony $$ które płyną szeroko do ligii czyli właścicieli i zawodników.
      I tylko o $$ w tym chodzi jak w każdym biznesie.

      Lubię to: 2
  2. Nikt jeszcze chyba nie wspominał, że Kings mają tyle samo zwycięstw co Lakers, Rockets, Thunder i Cavaliers (było nie było finaliści poprzedniego sezonu) razem wzięci. Pewnie długo to nie potrwa, ale cieszmy się tą chwilą. #sacramentoproud

    Lubię to: 6