Flesz: Kevin Love, Otto Porter i inni, którzy do lutego mogą zmienić klub

12
fot. newspix.pl

Po dziewięciu dniach od startu Stephen Curry raz jeszcze wygląda jak nabardziej wartościowy koszykarz sezonu regularnego, Josh Hart jak nowy starter Los Angeles Lakers, a ja biegnę przez wynędzniałe pola, żeby złapać pociąg, którym jedzie fanklub De’Aarona Foxa (trzeba rozpychać się łokciami). A jeżeli nie zdążę, mogę zaczekać na ten Lonzo.

Wczoraj było o kupowaniu, dziś czas sprzedać kilka ciał. Najwcześniej w połowie grudnia przehandlowani będą mogli zostać ci, którzy nowe kontrakty podpisali w lipcu. Drużyny rozegrały już jednak cztery-pięć spotkań, pełne optymizmu klubowe narracje z czasu obozów rozbijają się o rzeczywistość, a GM’owie zaczynają oszacowywać to jak ich składy odbijają się na tle kosmicznie szybkiej NBA.

Kilkunastu graczy poniżej mniej lub bardziej łączy to, że ich drużyny odbijają się od NBA i to, że głównie z powodu zaawansowanego wieku nie pasują do timeline’u potencjalnej lub już trwającej przebudowy.

Najpierw jednak:

Jimmy Butler (Minnesota Timberwolves, 2-3)

Póki co, to Karl-Anthony Towns wygląda na największego przegranego Butler-dramy.

KAT nie jest dotychczas w stanie pokazać, że kibice Timberwolves mogą splunąć na Butlera i przytulić się do Townsa jako franchise-playera. “Franchise Player” to przede wszystkim ktoś, kto chce nim być. Są charaktery, które czują się lepiej bez tej odpowiedzialności, np Paul George. Poza jednym meczem w sobotę w Dallas, KAT trafił łącznie tylko 17 rzutów z gry w czterech pozostałych. Wiem, że przynudzam już porównywaniem głowy chłopaka z Jersey z tą embidzią, dlatego porównam raz jeszcze – powinieneś brać mecze za wsiarz, a nie oddawać po 6, 10 czy 12 rzutów. Tymczasem to nic więcej, a kontynuacja narracji z playoffów, kiedy Houston Rockets łatwo wyjęli Townsa z gry (switchowanie zasłon i odcinanie gracza postującego od piłki sprawia, że trudniej ją wrzucić, a zegar na rozegranie akcji tyka).

Jak to się wszystko ma do Butlera?

Ano tak, że jeśli właścicielowi Glenowi Taylorowi faktycznie zależy – a wiem, że zależy – na marketingowym odbiciu się i poprawie wizerunku Timberwolves w Minnesocie, powinien stworzyć dla Townsa i Andrew Wigginsa platformę do oddawania razem minimum po 40 rzutów w meczu. Nawet dla Wigginsa. W końcu obaj otrzymali od Taylora maksymalne umowy i Timberwolves, jako zakładnicy tych umów, powinni w tym momencie zrobić wszystko, żeby wyciągnąć z nich jak najwięcej, a tym bardziej nie alienować Top-15 gracza ligi. Gracza, który wyraźnie – 43% FG, 16.2 PKT – ma kłopoty z odnalezieniem się w tej wyjątkowej i dziwnej sytuacji.

Otto Porter (Washington Wizards, 1-3)

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

37

KOMENTARZE

  1. Nie wiem, czy ktoś zwrócił na to uwagę, ale Wizards nie handlują graczami. W ciągu ostatnich 5 lat dokonali 2 w miarę znaczących wymian: pozyskanie Gortata (i paru innych graczy) w 2013 w zamian za Okafora i pick, oraz pozyskanie Riversa za Gortata w 2018. Pozostałe wymiany to zawsze jakieś drugorundowe picki. Z tego powodu nie wierzę w transfer Portera.

    Lubię to: 5
  2. Mam pytanie odnośnie fantasy. Czy to prawda że na każdy slot przysługuje 82 mecze? Jeśli zostawię w składzie zawodnika który w ogóle nie gra w danym dniu to też tracę ten jeden wybór czy tylko jak gra?

    Lubię to: 0