Wake-Up: Kompromitujące występy tankujących drużyn. Kolejna komfortowa porażka Cavs, Raptors znów pokonali Rockets


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 10 marca 2018
fot. Javier Rojas / Newspix.pl

fot. Javier Rojas / Newspix.pl

Nareszcie… Utah Jazz od 31 grudnia zajmowali 10. miejsce w Konferencji Zachodniej. Mieli wówczas jeszcze bilans 16-21. Następnie przegrali 5 z 6 kolejnych meczów – wciąż byli na dziesiątym. Potem wygrali 18 z 22 – wciąż dziesiąte – i dopiero dziś w nocy, tej ostatniej nocy, Jazz awansowali pozycję wyżej.

W piątek otrzymaliśmy pierwszy zespół NBA, który stracił nawet te matematyczne szanse awansu do play-offów. Marc Gasol i Memphis Grizzlies prawdopodobnie już nigdy nie wygrają razem meczu.

Mieliśmy łącznie 10 meczów, w tym kilka absolutnie żenujących występów pojedynczych drużyn na miesiąc przed końcem rozgrywek. Następnym razem, kiedy League Pass napisze Ci ile meczów możesz obejrzeć w pełnym abonamencie, przypomnij mu o marcu.

Detroit – Chicago 99:83 (Griffin 25/8/8 – Payne 17)
Indiana – Atlanta 112:87 (Bogdanović 21 – Dorsey 18)
Toronto – Houston 108:105 (Lowry 30 – Harden 40)
Memphis – Utah 78:95 (Brooks 18 – Crowder 22)
Milwaukee – New York 120:112 (Middleton 30, Giannis 28/10/5 – T.Hardaway Jr 26)
New Orleans – Washington 97:116 (Miller 20 – Porter Jr 19)
Denver – LA Lakers 125:116 (Murray 22/8a – Lopez 28)
Portland – Golden State 125:108 (McCollum 30, Lillard 28 – Durant 40, Thompson 25)
Sacramento – Orlando 94:88 (Temple 23 – Simmons 25)
LA Clippers – Cleveland 116:102 (Harris 23, Jordan 20/23, Harrell 20 – LeBron 25/10/6)

1)) Jack Cooley grał w NBA ostatniej nocy i kibice Sacramento Kings stali, żeby oklaskiwać dyspozycję jednego z najlepszych białych środkowych w historii garbage-time Ligi Letniej.

2) NBA poza tym w marcu bywa nieznośna. W tym roku mamy w dodatku ponad 1/3 ligi niegrającą o wygrywanie. I to  na ponad miesiąc przed końcem sezonu:

Nie chcę być nawet blisko tych meczów. Pisanie Wake-Upów jest absolutnie bolesne.

3) Oto LeBron o jego liście życzeń:

“I understand that I’m a free agent at the end of the summer, so I understand the frenzy that comes with it,”

“It’s not my first rodeo, but I don’t, it doesn’t bother me,”

“I don’t talk about it too much. Like I said, I’ll handle that whenever it comes, but . . . I understand that the conversation happens here because first of all they have cap space.

Czuć, że do Warriors.

4) Chicago Bulls odpowiedzieli na przywołanie NBA do tego, żeby zacząć znowu grać Robinem Lopezem i Justinem Holiday’em w taki sposób: obaj grali po 12 minut w piątek, tylko w pierwszej kwarcie.

Zapach wojny.

5) Anthony Davis miał w piątek sprawdzić kostkę na rozgrzewce przed meczem z Wizards. Sprawdził, ale nie zagrał. Jrue Holiday za to zagrał, ale jakby nie zagrał – season-low 4 PKT – Nikola Mirotić dodał tylko 9 PKT i passa 10. wygranych Pelicans dobiegła końca w meczu u siebie. 116:97 Wizards i Otto Porter na ponownie dziabniętym biodrze (+31 w 26 minut). John Wall i DeMarcus Cousins nie grali, wymieniali sms-y. Davis ma szansę zagrać w niedzielę.

Wizards są dziś w Miami w ważnym meczu, więc blowout i małe minuty dla Portera i Bradley’a Beala (29) powinny się przydać. Krótki przelot nad krokodylami także.

6) Jaylen Brown trafił do protokołu powstrząśnieniowego NBA, ale ponoć ma się dobrze i będzie podróżował razem z Aronem Baynesem i resztą składu.

7) Szybki highlight o tym jak eskcytujący Raptors potrafią być. Ławka jest cudowna od startu sezonu.

Fred VanVleet bierze CP3 na całym i jak to się kończy:

Houston niepoważne? Kto poważnie traktuje Toronto Raptors?! He?

Ale oto był kontrolowany blowout Raptors, 32-16 po pierwszej i dwadzieścia punktów przewagi już w drugiej kwarcie. Nikt w tym sezonie nie grał tak dominująco przeciwko Houston, jak Toronto Raptors ostatniej nocy. W pewnym momencie Kyle Lowry prowadził z Houston w trójkach sam 6:1.

Było jeszcze 100-91 po trójce Lowry’ego – 7/9 3PT, 30 PKT – na 5 minut przed końcem, ale od długiego czasu powoli, kwadrans po kwadransie, Rockets …a w zasadzie James Harden – 40 PKT – zmniejszał straty. Co za mecz Toronto, co za mecz. Niestety Drake zapowiedział w trakcie wydanie kolejnej płyty. Poza tym świetnie.

Toronto rzadko zmuszone jest do gry Normanem Powellem na czwórce. Najczęściej Siakam z Ibaką zagarniają pełne 48 minut tu. Ale Dwane Casey zdecydował się kończyć ten mecz nisko i Rockets powoli czołgali się do gry jak ta ich cała pełzająca rewolucja.

Nie było kontuzjowanego OG Anunoby’ego, żeby kryć Hardena. To w pierwszym meczu tych drużyn późną jesienią OG zdobył sobie miejsce w pierwszej piątce.

Na 2.10 min. przed końcem Fred Van Vleet nie oddał Hardenowi nic, ale też nic z tego, bo Heezy trafił swoją klasyczną już step-back trójkę.

Come on.

DeMar DeRozan odpowiedział fade-away’em nad nim.

Było 104-102 dla Toronto, kiedy JV zdjął Capelę przy samej obręczy.

Ale PJ Tucker w kolejnej akcji ukradł JV piłkę przy drivie. Nikt nie brał timeoutów i DeRozan wreszcie zagrał kompetetywny defense przeciwko Heezy’emu, Valanciunas ukradł piłkę na 48 sek. przed końcem.

Casey nie spał, za Powella wprowadził CJ’a Milesa, ale ten nie trafił za trzy na 25 sek. przed końcem. Chris Paul też nie trafił z rogu. Piłka odbiła się od obręczy, Tucker walczył o zbiórkę siłami całkiem sporego kraju, byli też obok Ci, którzy Z-A-W-S-Z-E są obok w takich sytuacjach. Kyle Lowry był tam szybciej i CP3 sfaulował go.

Lowry trafił dwa wolne. Było 106-102 na 10.7 sek. przed końcem. Oto cały ten moment:

Gdyby tylko Raptors wiedzieli, że pokonanie Houston będzie tak trudne, to mogliby się zastanowić.

Bo Mike D’Antoni wreszcie wziął timeout i Trevor Ariza trafił za trzy na 105-106. Jonas Valanciunas odpowiedział dwoma wolnymi na 108-105.

5.4 sekundy do końca, timeout, piłka Houston.

108-105 DRAKE.

Houston przegrali, ale w piątek przybili awans do play-offów.

8) Tymczasem w meczach przeciwko New York Knicks:

120:112 Milwaukee. Giannis i Khris złożyli się na 58 PKT.

9) W Portland jeden z kibiców w pierwszym rzędzie został wyrzucony z parkietu za nieprzechylne komentarze na Twitterze pod adresem Kevina Duranta.

Na to wygląda.

10) Damian Lillard był zły, że Stephen Curry nie zagrał w piątek. Quinn Cook zaczął mecz dla obrońców tytułu… Aminu nie mógł za to znieść, że nie grał Iguodala. Warriors przywieźli do Portland serię 7 zwycięstw. Trail Blazers wygrali 8 meczów z rzędu i trudno znaleźć trzech koszykarzy grających w tym czasie lepiej, niż Dame Dolla.

To był back-2-back dla Warriors (dokładnie 3w4b2b) i Kevin Durant – 40 PKT, 6/12 3PT – pozostał w trybie, w jakim kończył czwartkowy mecz z San Antonio. Rzucił 14 PKT już w 1. kwarcie. Trail Blazers kontrolowali jednak mecz od startu. Trzy minuty drugiej kwarty i Warriors wrócili. W połowie trzeciej KD dziabnął za trzy i było 75-73 dla Dubs. Jak możesz go zostawić bez krycia?

Ale sam Durant nie mógł dać rady. Ławka Blazers przyszła do gry, CJ McCollum przyszedł do gry – 30 PKT, 5/9 3PT, a Lillard mroził – 28 PKT, 8 AST. Było to kompletne zwycięstwo. Trudno powiedzieć, że “statement game”, ale jeden z najlepszych meczów Portland w tym sezonie. Zach Collins znów grał dobrze.

125:107 Blazers. 9. zwycięstwo z rzędu, w tym – pssst – dwa z Warriors.

11) Cleveland Cavaliers – na dwa dni przed prezentowanym przez ESPN jako WIELKI MECZ starciem wielkich i złych Cavaliers z wielkim i złymi Lakers – grali w piątek w Clippers. W pierwszej kwarcie stracili 35 punktów (17-35) i z bólami pleców Rodney’a Hooda, a potem Cediego Osmana z kontuzją biodra, który zastąpił Hooda w piątce od 3. kwarty. Przede wszystkim jednak DeAndre Jordan – 20 PKT, 23 ZB – i Montrezl Harrell urządzili sobie zabawę w polu trzech sekund, w którym pisałem w czwartek nikt nie straszy. Nic nie mogło zrobić Cleveland, żeby spowolnić Clippers. Słońce wstało nad Wadowicami.

12) W pozostałych meczach Kings “pokonali” Magic 94:88, mój Boże. Lonzo Ball  znów grał dobrze, Brook Lopez znów rewelacyjnie w ataku, ale ta niezła obrona Lakers nie miała szans w 116:125 w Denver. Nuggets stracili Wilsona Chandlera wydaje się na dłużej. To chyba dobrze.

Rudy Gobert i Jae Crowder – 22 PKT – przeszli się po Grizzlies w Memphis 95:78. Była to na pewno któraś z rzędu porażka Grizzlies. Pacers przeżuli już do przerwy Atlantę w 112:87, w którym do gry po artroskopii kolana wrócił Darren Collison. Z kolei Blake Griffin znów grał dobrze – 25 PKT, 8 ZB, 8 AST – w 99:83 z Chicago Bulls.

Kilka z tych pojedynczych występów – 83 punkty Bulls, 87 punktów Atlanty, 88 punktów Magic, 78 punktów Grizzlies – to wstyd dla NBA.

13) Na koniec cztery minuty Rain Bros z piątku. Dobre minuty:

31

Komentarze

  1. Spurs Protector

    10 marca 2018 o 09:47

    Dla mnie w Toronto mecz sezonu i (oby) preludium do finałów.Coś czuję,że u kurczaka może być krucho ze zdrowiem w playoffs więc wierzymy…to już desperacja kiedy życzysz kontuzji ale 4 kolejne finały z udziałem warriors to przestępstwo,gwałt na koszykówce.

    Lubię to: 15
    • ozee90@gmail.com

      10 marca 2018 o 10:52

      A 8 finałów z lebronem to?

      Lubię to: 28
      • Angel of Goodness

        10 marca 2018 o 11:39

        To jak ciągłe jedzenie pomidorowej.

        Ale ja uwielbiam pomidorową :)

        Lubię to: 44
        • Spurs Protector

          10 marca 2018 o 12:40

          Ale tym razem chyba nie zjesz😃
          To taka pomidorowa bez śmietany(Lova) za to skisła i z tanim makaronem

          Lubię to: 7
          • highlif3@gmail.com

            10 marca 2018 o 18:38

            Za to podana na królewskiej zastawie.

            Lubię to: 3
  2. GroszekMC

    10 marca 2018 o 09:58

    Punkt 9 zacny 👍🏻👏🏻

    Lubię to: 7
  3. artnigo@gmail.com

    10 marca 2018 o 10:05

    Awans Utah bardziej mnie cieszy niż porażka Houston

    Lubię to: 7
  4. megacwp@gmail.com

    10 marca 2018 o 10:12

    To chyba Gordon, a nie Ariza siepnął tą ostatnią tróję.

    Lubię to: 6
  5. Chyzio

    10 marca 2018 o 10:56

    ja nadal widze utah na 10 miejscu

    Lubię to: 5
    • pwoloszun

      12 marca 2018 o 01:16

      18 wygranych w 22 meczach – c’mon man!

      Lubię to: 0
      • Chyzio

        12 marca 2018 o 07:10

        easy tiger :)
        mialem na mysli tylko i wylacznie miejsce w tabeli, rozumiem ze Maciej pisal ten fragment jeszcze przed zakonczeniem meczu Denver i przez jakis moment Utah faktycznie bylo na 9 miejscu, ale po zakonczeniu calej serii nadal byli na 10 i sa tam do dzisiaj

        Lubię to: 1
    • pwoloszun

      12 marca 2018 o 01:18

      BTW to jest kolejny argument za tym, zeby w PO gralo po prostu 16 NAJLEPSZYCH teamow w bez wzgledu na konferencje.

      Jedyny (ale duzy) problem, to zbilansowac mecze, zeby kazdy z kazdym zagral tyle samo razy w RS.

      Lubię to: 0

Skomentuj