4-na-3: Co powinien zrobić Phil Jackson?

10
Brian Cahn / Newspix.pl
Brian Cahn / Newspix.pl

Nie pytamy dziś o to, kto powinien był wygrać konkurs wsadów, bo odpowiedź może być tylko jedna.

1. Gdybyś był na miejscu Phila Jacksona, jakie byłyby Twoje 3 kolejne decyzje?

Przemek Kujawiński: Zatrudniam najlepszego dostępnego trenera na rynku czyli Toma Thibodeau, obiecuję mu stabilizację (gwarantowane 3 lata spokoju) i nie naciskam na grę trójkątami i – jeśli to tylko możliwe – handluję Carmelo Anthonym za picki i/lub młody talent. Dopóki New York Knicks są zakładnikami trójkątów i Melo, ta drużyna nie ma szans na sukcesy.

Michał Kajzerek: Nie byłyby skupione wokół Carmelo Anthony’ego. 1. New York Knicks potrzebują systemu, nie elementów triangle-offense, części triangle-offense i prób triangle-offense – systemu. Kurt Rambis im tego nie narzuci. Jax powinien wskazać kierunek. 2. Kristaps Porzingis potrzebuje rozgrywającego, który będzie rozrzucał mi piłkę i która rozwinie jego grę dwójkową. 3. Skoro był lepszym trenerem niż prezydentem /GM-em, niech wróci na ławkę.

Maciej Kwiatkowski: Wrócić do Montany na ranczo, zrolować co nieco, usiąść nad jeziorkiem i poważnie pomyśleć. To cztery, przepraszam. Jackson powinien zrewidować sens zatrudniania graczy pod system (np Afflalo czy Mike Conley) i zainteresować się tym całym rzutem za trzy, o którym mówią wszyscy. Kristaps Porzingis może być sooooolidnym stretch-5 do grania wysokiego pick-and-rolla.

Piotr Sitarz: Zatrudniam Toma Thibodeau i pozwalam mu modyfikować trójkąty, może nawet odejść od nich. Wymieniam Robina Lopeza za strzelców/defensywnego point-guarda i do końca sezonu gram Porzingisem na środku. Kontrakt Phila Jacksona obowiązuje jeszcze przez trzy lata i trzymając do końca sezonu na ławce Kurta Rambisa, trzymając się triangle offense bez rzutów z rogów, Jackson i Knicks tracą kolejne miesiące. Traci też Carmelo Anthony, który prawdopodobnie znowu nie zagra w playoffach.

zNYK: Uśmiecham się z wyższością ZEN pod coraz bardziej siwym i przerzedzonym wąsem. Szukam kolejnej ofiary mojego geniuszu, z której nowojorskie media uczynią danie Hannibala Lectera. Zastanawiam się, czy nie odpalić Marka Madsena. To może być Madsanity. Brzmi zajeb…. co? Co mogę zrobić? Niewiele. Melo jest jak kotwica rzucona przy burcie Sołdka (pozdrawiam Gdańsk) i nie wypłynie z redy przed maturą Kijanki, nie mam assetów, więc zasadniczo spokój – nie mam czym handlować. Szukam więc nadal szroto-graczy (uzgadniam z Jeanie – jeden dla mnie, jeden dla Ciebie). Trwam sobie na wysokościach. I nadal się uśmiecham. Do maluczkich.

2. Który zawodnik zaliczy największy progres w części sezonu po Meczu Gwiazd?

Sitarz: LaMarcus Aldridge. To łatwy typ. Będzie kontynuował, to co robił w ostatnich kilkunastu dniach i razem z cały zespołom stabilizował jeszcze wyższą formę przed drugą połową kwietnia. Mam tutaj jeszcze dwóch rookies: Trey’a Lylesa z Utah Jazz, który może grać około 20 minut w każdym meczu jako power-forward obok Rudy’ego Goberta oraz ustawionego na środku Derricka Favorsa – Quin Snyder coraz częściej przechodzi niżej – i Mario Hezonje, jeśli utrzyma… dorosłość.

Kujawiński: Victor Oladipo. W pierwszej częście sezonu przeszkadzała mu kombinacja kontuzji, decyzji Scotta Skilesa i sytuacji kadrowej w Orlando. Jeśli tylko Rob Henningan dokona jednego dobrego transferu i da mu rozgrywającego z rzutem, a Skiles otoczy go na parkiecie strzelcami, to ten talent powinien wreszcie eksplodować.

Kajzerek: Paul George. Musi odrobić pracę w trakcie przerwy, bo jego gra jest mocno nieregularna i to sprawia Pacers sporo kłopotów. Gdy polegasz tak bardzo na swoim All-Starze, a on nie jest w stanie ustabilizować swojej gry, to siłą rzeczy ma to odbicie na wynikach drużyny. PG 13 doskonale wie, że w Indianie bez jego poziomu MVP w play-offach nie będą w stanie zrobić niespodzianki.

Kwiatkowski: Mario Hezonja. Są jeszcze miejsca, by załapać się na bandwagon Mario. Mario dopiero w ostatnim miesiącu zaczął otrzymywać regularne minuty w rotacji i w ostatnich 10 meczach przed ASG trafiał 47 proc. rzutów, splashując trójki, grając okej-obronę i nie wyglądając jak szalony dzieciak z wielkim ego, za jakiego miano go przed draftem. Paradoksalnie, Mario prezentuje bardzo stoicką naturę, manierę i grę przywodzącą mi na myśl Klaya Thompsona. Clint Capela to niezły typ, jeśli Dwight Howard odejdzie z Houston.

3. Który zespół ma największe szanse, by odmienić losy swojego sezonu po Meczu Gwiazd?

Kwiatkowski: Washington Wizards. Dużo zależeć będzie od zdrowia Bradleya Beala i tego jak kolano Johna Walla odpowie na dawkę terapii, ale po przesunięciu Beala do piątki w ostatnich meczach Wizards wyglądali lepiej. Powinni trendować w górę po All-Star Game.

Sitarz: Milwaukee Bucks. Mają kim handlować i jeśli zrobią to dobrze, dołożą rzut za trzy punkty i wrócą do bardzo dobrej obrony z ubiegłego sezonu być może ze zdrowym Johnem Hensonem w piątce i wchodzącym z ławki Gregiem Monroe – jeśli pozostanie w zespole. Wszystko jednak zależy od aktywności w okienku transferowym, które tchnie w zespół Jasona Kidda nowe życie, albo utrzyma status quo.

Kujawiński: Washington Wizards. To wciąż jest playoffowy zespół, który wciąż gra w Konferencji Wschodniej. Jeśli tylko Bradley Beal i John Wall będą zdrowi, to nie ma lepszego kandydata w lidze do zrobienia runu po playoffy w drugiej części sezonu.

Kajzerek: Na wschodzie Washington Wizards, na zachodzie Houston Rockets. Obie drużyny nie wykorzystują potencjału swojej rotacji. Może zmiany przed dead-linem pozwolą uruchomić to, co do tej pory nie działało albo było tylko przebłyskiem. Rockets potrzebują nie dąsającego się Jamesa Hardena, więcej Clina Capeli w pick-and-rollu, a Wizards zdrowego Bradleya Beala i Randy’ego Wittmana na szczycie swoich trenerskich możliwości.

0

KOMENTARZE

  1. Zrolować to on sobie może ewentualnie skarpety.. Jak CelticFan pisał – na emeryturę, dzieci bawić i bydła doglądać. Phil już raczej chyba nie ogarnia budowania teamu. Zresztą, czy kiedyś ogarniał?

    Lubię to: 0