Flesz: Top 20 wydarzeń z All-Star Game. Pożegnanie Kobiego. Westbrook b2b MVP

28
fot. AP Photo
fot. AP Photo

Główną historią pierwszego All-Star Game rozegranego poza granicami USA było oczywiście pożegnanie Kobiego Bryanta w jego ostatnim występie wśród gwiazd NBA. To on był w centrum tego wydarzenia od samego początku do końca, ale poza tym na parkiecie Air Canada Centre działo się też dużo innych rzeczy. Jak zwykle nie było obrony, było za to mnóstwo wsadów, alley-oopów, rzutów za trzy i kolejne rekordy strzeleckie.

Zachodowi zabrakło tylko 4 punktów do osiągnięcia magicznego pułapu 200. Na Wschodzie Paul George wyrównał zeszłoroczne osiągnięcie Russella Westbrooka zdobywając 41 punktów, ale nie miał szans na MVP, ponieważ wygrał Zachód 196:173, robiąc blowout w czwartej kwarcie. Statuetka dla najbardziej wartościowego gracza meczu po raz kolejny trafiła w ręce Westbrooka.

To było dobre zakończenie tego niezwykle udanego Weekendu.

1. Pożegnanie Kobiego Bryanta

To już tradycja w tym sezonie, że za każdym razem gdy Kobe odwiedza jakąś halę po raz ostatni, przed meczem pokazywane jest specjalnie wideo i nie mogło tego zabraknąć również podczas jego ostatniego Meczu Gwiazd. W tym przypadku były nawet dwa filmy. W pierwszym obejrzeliśmy highlighty z jego kariery, w drugim żegnali go sami zawodnicy, w między czasie na środku parkietu Magic Johnson powiedział kilka słów, a na koniec oddał mikrofon Bryantowi.

2. Ostatni All-Star Game Kobiego

Po tym ‘pożegnalnym hołdzie’, Kobe za chwilę wrócił na środek parkietu stając do walki o piłkę z LeBronem Jamesem, co było świetnym pomysłem na rozpoczęcie tego meczu. Obaj ledwo wyskoczyli, Kobe zdobył piłkę dla swojej drużyny, ale nie było dla niego przygotowanej jakieś specjalnej pierwszej akcji. Pierwszy rzut oddał dopiero po dłuższej chwili, spudłował za trzy, ale zaraz stanął na linii faulowany przy wejściu pod kosz. Pierwsze punkty z gry zdobył na niespełna 5 minut przed końcem pierwszej kwarty, a piłka mocno zakręciła się na obręczy po jego jumperze, zanim wpadała.

Ostatecznie w 23 minut gry zanotował 10 punktów z 11 rzutów, a do tego dołożył 6 zbiórek i 7 asyst, natomiast główną atrakcją jego występu były indywidualne pojedynki z kolejnymi zawodnikami. Oczywiście na początku musiał zmierzyć się z LeBronem, którego ‘pilnował’ od pierwszej minuty. W drugiej kwarcie mieliśmy jego izolację z Jamesem, spudłował wtedy fade awaya, ale za chwilę trafił w post-up na Carmelo Anthonym.

Był też w post przeciwko Dwyane’owi Wade’owi, popisując się ładnym sky hookiem, niestety niecelnym. Na koniec musiał być jeszcze Pau Gasol. Zagrali przeciwko sobie w obronie i w ataku, ale nikt nie trafił.

Trochę brakowało lepszego wykończenia tych indywidualnych pojedynków, ale i tak było przy tym dużo zabawy.

3. Kobe i LeBron

4. Kobe przekazuje pałeczkę młodzieży

Także w przerwie przed drugą połową Bryant nie tracił czasu, żeby stoczyć kolejne indywidualne pojedynki i przy okazji przeszkolić najmłodszych. Najpierw uczył jednego dzieciaka obrony w post-up, a następnie zmierzył się z synem Chrisa Paula, który dwukrotnie zabierał mu piłkę.

Dobrze znamy wszyscy te zdjęcia małego Stephena Curry’ego, który siedział u Della na kolanach podczas konkursu rzutów za trzy. Jeśli Chris Paul junior również pójdzie w ślady ojca, za kilkanaście lat przypomnimy sobie te jego pojedynki z Bryantem. Junior ma dobrą szkołę NBA, chociaż miejmy nadzieję, że będzie wiedział kogo naśladować, a kto nie zawsze daje dobry przykład, bo na początku drugiej połowy siedział na ławce Zachodu między DeMarcusem Cousinsem i Draymondem Greenem.

5. Ostatni moment Kobiego

Na 1:06 przed końcem, Gregg Popovich zdjął Bryanta z boiska. Były oczywiście owacje na stojąco i pożegnania z wszystkim zawodnikami będącymi na parkiecie, a potem też tymi na ławce Zachodu.

Tylko Kawhi pozostawał niewzruszony, chociaż i tak wyjątkowo dużo uśmiechał się podczas tego meczu.

6. Back-to-back MVP

Russell Westbrook został pierwszym w historii zawodnikiem, który samodzielnie otrzymał tytuł MVP All-Star Game dwa lata z rzędu. Wcześniej dwie kolejne statuetki zgarnął Bob Petit, ale drugą razem z Elginem Baylorem. I były to bardzo dawne czasy, bo końcówka lat 50-tych.

Westbrook był najlepszym strzelcem swojej drużyny zdobywając 31 punktów, z czego aż 23 miał po przerwie, prowadząc Zachód do tego blowoutu. Przede wszystkim miał rewelacyjny start drugiej połowy, kiedy zrobił się gorący, zaliczył dwie serie back-to-back trójek i Zachód szybko zaczął uciekać. Po pierwszych 24 minutach były tylko dwa punkty różnicy, ale już w połowie trzeciej kwarty po dunku Westbrooka prowadzenie wynosiło 21.

W sumie miał 7 celnych trójek z 17 prób, a do tego zanotował 8 zbiórek, 5 asyst i 5 przechwytów w 22 minuty gry.

7. Paul George nie pobił rekordu punktów

George wrócił do All-Star Game po roku przerwy, był to również dla niego wyjątkowy wieczór, bo wychowywał się będąc fanem Kobiego i od samego początku wyglądał jak ten, któremu najbardziej zależy w ekipie Wschodu, żeby jak najlepiej się zaprezentować. Od startu trafiał trójki i do niego należało 14 z pierwszych 30 punktów drużyny. Po pierwszej połowie miał 25, a w trzeciej kwarcie poprowadził comeback zdobywając 16 i Wschód na chwilę jeszcze zbliżył się na jeden punkt.

Pod koniec spotkania Kyle Lowry szukał go podaniami, starając się pomóc mu w gonieniu rekordu i na 1:34 przed końcem PG miał już na swoim koncie 41. Kolejne trafianie oznaczało, że przebije najlepsze w historii 42 punkty Wilta Chamberlaina, ale gracze Zachodu mu na to nie pozwolili. Najpierw Draymond Green zaczął go pilnować, zmuszając do niecelnego rzutu z dystansu, a w ostatnich sekundach podwajał go też Kevin Durant i George już nawet nie mógł dostać piłki.

Musiał zadowolić się drugim najlepszym wynikiem w historii, powtarzając osiągnięcie Westbrooka z zeszłego roku. Pobił natomiast rekord trójek należący do Carmelo Anthony’ego (8). Trafił 9 razy zza łuku z 19 prób.

8. Westbrook & Durant

W obliczu gorących ostatnio plotek o możliwym przejściu Kevina Duranta w offseason do Golden State Warriors, jedną z historii tego meczu mogła być jego wspólna gra z trójką zawodników obrońców tytułu, ale nikt o tym nie będzie mówił, bo to co przede wszystkim było widać na parkiecie w Toronto, to świetną chemię między KD a Westbrookiem. Już w pierwszej kwarcie robili show asystując sobie w kolejnych akcjach. Były też wspólne tańce i świętowanie drugiego z rzędu MVP.

kd-russ-asg

9. Westbrook świetnie czuje się na wielkiej scenie

Nie tylko popisywał się ładnymi akcjami i był najlepszym strzelcem Zachodu, ale też postarał się, żeby zapewnić dodatkowe show i jako jedyny zrobił coś więcej podczas prezentacji zawodników, zamiast tylko wyjść, pomachać do kibiców i przywitać się z Drake’iem.

10. LeBron wyprzedził Kobiego

Lider Cavaliers zdobył tylko dwa punkty w drugiej połowie, w czwartej kwarcie nie wracając już na boisko. Skończył z 13 na swoim koncie, co jest jego najniższym dorobkiem od czasu debiutanckiego występu w All-Star Game, kiedy miał dokładnie tyle samo, ale to wystarczyło mu, żeby wyprzedzić Kobiego na liście najlepszych strzelców w historii Meczów Gwiazd. Bryant miał 10, a przed spotkaniem tylko dwa przewagi nad Jamesem.

11. Trójki

Po raz kolejny przekonaliśmy się o tym jak bardzo trójki dominują w dzisiejszej NBA i aż 80 z 149 rzutów z gry Zachodu to były próby zza łuku. Ale start mieli pod tym względem bardzo słaby, ponieważ spudłowali pierwsze 11 rzutów za trzy i dopiero James Harden przełamał tę niemoc pod koniec pierwszej kwarty. Zakończyli ją z 1/14, ale rozstrzelali się od drugiej kwarty, a seria trójek na starcie czwartej (5 w pierwsze niespełna trzy minuty, w sumie 13/28) przesądziła o blowoucie.

Ostatecznie mieli 31 celnych rzutów z dystansu. Po 7 zanotowali Westbrook i James Harden (7/12, 23 punkty), Chris Paul był 4/6, a 6 trójek dołożył Stephen Curry, ale połowę z tego dopiero w czwartej kwarcie i dopiero w ostatnich sekundach wreszcie trafił jakąś daleką trójkę, a jak już trafił, to była ona rzeczywiście bardzo daleka – z połowy boiska.

Wynik Zachodu mógł być jeszcze lepszy, gdyby trafiali też Kevin Durant i najskuteczniejszy obecnie w całej lidze z dystansu Kawhi Leonard. Oni jednak złożyli się tylko na 2/14 za trzy. Poza tym KD był 10/10 za dwa i uzbierał 23 punkty.

Wschód w odróżnieniu od Zachodu był gorący na starcie i mieli już 7 celnych trójek w pierwszej kwarcie, ale potem brakowało im skuteczności. Skończyli na 20/59. Poza George’em, Lowry dołożył 4 trójki, ale potrzebował 12 rzutów, a do tego jeszcze tylko John Wall miał więcej niż jedno trafianie zza łuku (2/4).

Nawet Andre Drummond próbował z dystansu i ostatecznie Anthony Davis był jedynym zawodnikiem w tym meczu, który nie oddał rzutu za trzy.

12. Trójka z połowy

To wymaga osobnego podpunktu. Kamery TNT przeoczyły ten moment, ponieważ wydawało się, że Curry przekołuje piłkę do końca i pokazywano już Kobiego, ale mamy potwierdzenie, że był to rzut prawie z połowy. Ładny akcent na zakończenie.

Steph zanotował 26 punktów z 18 rzutów, 6 asyst, 5 zbiórek i 4 przechwyty, ale jak na niego to był wyjątkowo ‘cichy występ’.

13. Rekordy

Po pierwszej połowie obie drużyny miały już łącznie 182 punkty, zdecydowanie przebijając najlepszy dotychczasowy wynik jaki wynosił 165, który został ustanowiony dwa lata temu, a powtórzony w zeszłym roku. W drugiej połowie było to 187, a sumie najlepsze w historii 369 punktów. Zachód skończył z czterema poniżej 200 i niewiele brakowało, żeby pojawił się problem, ponieważ tablica wyników nie była przystosowana, żeby pokazać więcej niż 199.

rekordy-asg

Wszyscy zawodnicy zdobyli punkty, a tylko Paul Millsap nie miał więcej niż jednego celnego rzutu.

Zachód miał 51 asyst przy 82 trafieniach, Wschód 34, a w sumie tylko czterech graczy zakończyło spotkanie bez asysty – Melo, Drummond, Davis i najlepiej podający skrzydłowy tego sezonu Draymond Green.

Było zaledwie 7 rzutów wolnych, z czego 4 wykonał Pau Gasol.

14. Lowry & DeRozan

derozan-lowry-asg

Tym razem nie byli największymi gwiazdami w Air Canada Centre jak to bywa na co dzień, ale nie zawiedli swoich kibiców i też popisali się kilkoma ładnymi akcjami. Kyle Lowry był najlepszym podającym Wschodu z 10 asystami (chociaż 6 strat i tylko 14 punktów z 13 rzutów) i pomagał Tyronnowi Lue, podczas gdy DeMar DeRozan miał efektowne dunki i 18 punktów.

15. Chris Paul – Anthony Davis

Chris Paul nie miał ani Blake Griffina, ani DeAndre Jordana, dlatego znalazł sobie innego partnera, którego obsługiwał lobami nad obręcz. Anthony Davis poczuł, co znaczy grać z tak świetnym playmakerem i co chwilę kończył alley-oopy wsadami. Paul zanotował aż 16 asyst, z czego połowa była przy punktach Davisa, który ostatecznie zdobył 24 trafiając 12 z 13 rzutów.

16. Najlepszy rezerwowy Wschodu

John Wall obok George’a był najlepszym zawodnikiem Wschodu i miał też swój duży udział w odrobieniu strat w drugiej części trzeciej kwarty. Był drugim strzelcem drużyny z 22 punktami, trafił 10/14 z gry, miał 3 asysty, 3 zbiórki i jako jedyny w drużynie zanotował dodatni wskaźnik plus/minus (5).

17. Tego zabrakło w konkursie wsadów…

Konkurs wsadów wrócił, ale czegoś takiego, co zrobił podczas jednej z przerw Kanadyjczyk Jordan Kilganon, nie widzieliśmy:

18. Było też trochę rozrywki dla Popa

Nawet Pop dobrze się bawił, kiedy przed czwartą kwartą wystąpił facet, który wspinał się robiąc wieżę z krzesełek, a na koniec stanął na szczycie na rękach.

 

Będąc już przy Popovichu:

19. Drake

Drake jako ambasador Raptors musiał mieć swoją ważną rolę w tym wydarzeniu i witał na scenie wszystkich starterów, ale tylko dla jednego z nich przygotował coś specjalnego:

drake-asg

20. Autografy dla fanów

Kobe Bryant signed Stephen Curry’s jersey after the game. (via @tsn_official)

Film zamieszczony przez użytkownika Sports Videos (@houseofhighlights)

W rewanżu było zdjęcie z fankami, córkami Kobiego.

0

KOMENTARZE

  1. Z tym że Pop tam dopowiedział, że ta najlepsza zagrywka Kuzyna, to polegała na “dajcie mi piłkę i zejdźcie mi z drogi” (a cała akcja to była ta z celną trójką Boogie’go) :D

    Lubię to: 0
  2. 369 punktów… Robił Pop dobrą minę do złej gry, ale pewnie woli chińskie tortury od prowadzenia drużyny w takim meczu :P
    Trzeba mieć jaja Adamie, albo niezłego dilera, żeby w kontekście meczu All Star na 370 punktów napisać , że ktoś kogoś pilnował, na coś komuś nie pozwolił i że ktoś komuś zrobił blowout :) Wojtek i Hubert też płynęli w komentarzu live C+ po pierwszej kwarcie, że drużyny się “zbadały” i już nie powtórzy się kwarta na 80+ punktów i zacznie się zaraz nieco poważniejsze granie ;)

    Lubię to: 0
  3. Serio się wam podobał ten mecz? Był beznadziejny, wszyscy rzucają trójki, a jak już jest blowout to zamiast zrobić coś ładnego to… dalej rzucają trójki, tylko przez ręce bo 4 kwarta

    Ogólnie mieliśmy zdecydowanie najlepszą sobotę od bardzo dawna, jeżeli nie w ogóle, do tego katastrofalny piątek i bardzo słabą niedzielę. Jedynie motyw pożegnania Bryanta był jakiś taki pocieszny, przyjemnie się go oglądało, sam mecz od 3 kwarty był fatalny, a ta kanonada trójek w ostatnich minutach, zamiast pourywać trochę obręcz… ech

    Lubię to: 0
  4. Silver powinien jak najszybciej coś zrobić, żeby uratować ten mecz. Przewaga parkietu w finale to raczej nierealne, ale może np. jakaś dodatkowa kasa do salary cap dla wszystkich drużyn zwycięskiej konferencji?

    Lubię to: 0
  5. Pierwszy dzieciak z którym trenował Kobe to Zaire Wade jeśli dobrze widziałem. Syn Dwayne’a Wade’a. Jakby na to nie patrzeć, chłopcy zbierają bezcenne doświadczenie.

    Lubię to: 0
  6. Eh, z tego meczu to nawet highlightów na nba.com nie chce się oglądać. Szkoda, że all-star game przybiera taki karykaturalny wymiar, podczas gdy konkursowa sobota była jedną z najlepszych w historii all-star weekend.

    Lubię to: 0
  7. Pierwsze dzieciaki z jakimi Kobe trenował to Sixers 95, nie którzy nie zdają sobie sprawy z jakim Hypem wchodził Kobe do ligi w czasach gdzie internet był tylko w piwnicy Gatesa i własciciela Clippers

    Lubię to: 0
  8. Jestem długoletnim fanem fanem LA , sam jarałem się w swoim czasie Bryantem, a teraz wciąż – dostrzegając wszystkie jego wady – pozostaję zapewne nie do końca jego obiektywnym mocnym sympatykiem.
    Ale to co się dzieje w tym sezonie z jego pożegnaniami w każdym kolejnym meczu i przy każdej okazji, te wszystkie tribute’y, wyświetlane filmy itd itp są moim zdaniem tyleż miłe dla głównego zainteresowanego co krzywdzące dla innych wielkich i wcale niekoniecznie mniej znaczących postaci ligi, jak choćby w tym sezonie The Truth i KG.

    Lubię to: 0