Koszykarskie kino: One on One

0
fot. One on One
fot. One on One

Co wam się kojarzy ze świętami? Dla mnie to zawsze są miłe niespodzianki. Jakieś spotkanie z dawno niewidzianymi znajomymi, z którymi wciąż chce ci się pogadać. Pozytywne zaskoczenie, kiedy okazuje się, że na wigilijnym stole jednak znajdzie się coś, co można bezboleśnie wpakować do gardła. Takie rzeczy budują świąteczny klimat.

W tym roku sezon miłych niespodzianek zaczął się dla mnie nawet trochę wcześniej – kiedy postanowiłem obejrzeć One on One.

Żyjemy w czasach, w których hype na cokolwiek to codzienność. Nie jest łatwo podejść do czegoś bez żadnych uprzedzeń, bo o wszystkim coś już wiadomo i gdzieś coś słyszeliśmy, że ktoś napisał i tak dalej. Dlatego warto czasem odkopać coś, o czym nie za bardzo się mówi, i samemu się przekonać, co i jak. Nasze bezpośrednie postrzeganie jest już tak zaburzone przez wszystkie czerpane przez nas zewsząd informacje, że czasem ciężko nawet powiedzieć, co jest naszą opinią, a co przejęliśmy od kogoś innego.

Na szczęście są filmy z lat 70. istniejące poza głównym nurtem! Filmy, o których niewiele wiadomo, a które nieraz bywają warte czasu poświęconego na ich seans. I tak właśnie było z One on One z 1977 roku.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

0