Michael Beasley wraca do Miami Heat

5
fot. sbnation.com

Pisaliśmy już niejednokrotnie o teorii Davida Thorpe’a z ESPN, nie jest to zresztą rozumowanie rewolucyjne: czasem sprawiający kłopoty wychowawcze zawodnicy potrzebują wokół siebie doskonale działającej organizacji. Przedłużeniem tego modelu jest teoria piszącego – ale przecież znów, możemy się pod nią podpisać gremialnie – że wartość takiego przykładowego DeMarcusa Cousinsa wzrośnie już  sekundę po tym jak trafi z Sacramento Kings – dajmy na to – do San Antonio Spurs.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułCory Joseph błyszczał tego lata
Następny artykułEuroBasket 2013, dzień 7: Big V i Litwa dominują Francję

5 KOMENTARZE

  1. Myślę że patrzą bardziej w przyszłość. Ten rok dadzą mu na odbudowanie formy i dopasowanie do drużyny, bo konkurencja jest za duża, a za rok jak odejdzie Battier i Lewis będzie jak znalazł. Oczywiście jak w między czasie czegoś nie wywinie :)

    Lubię to: 0
  2. On jest jednym z tych niereformowalnych. Nie wiem po co heat ten gość, nawet jeśli wejdzie do rotacji na sezon. Zawsze rzut będzie jego pierwszą opcją gdy dostanie piłkę, do niczego innego się nie przykłada, pomimo swoich warunków. Z Lebronem lub Wadem na parkiecie może będzie się powstrzymywał, ale gdy ci będą odpoczywać, zobaczymy brickfest i dziurę w obronie przez te pare minut.

    Lubię to: 0
  3. Wtedy Spo usadzi go na szarym końcu ławki i tyle… To nie jest tak, że on musi grać, on może – kiedy będzie grzeczny. Jeżeli nie będzie to wyleci i po sprawie.
    Miami kompletnie nic nie traci, może jedynie zyskać.

    Lubię to: 0