Rzutówka: LeBron w Filadelfii

7
LeBron James, Mike Gansey

Zajęło to niemal miesiąc od momentu, gdy LeBron James poinformował, że nie wraca do Los Angeles Lakers. Długo trzymał w niepewności całą NBA, ale zdążył jeszcze w lipcu podjąć swoją decyzję. Podobno to już jego ostatnia, ale nawet jeśli kolejnej zmiany drużyny nie będzie, będzie musiał jeszcze podjąć decyzję o emeryturze. Póki co będzie jeszcze grał i zabiera swoje talenty do Miasta Braterskiej Miłości, co mimo wszystko jest pewnym zaskoczeniem. Od dawna mówiło się, że to raczej będzie Wschód, a Philadelphia 76ers byli jedną z trzech najpoważniejszych destynacji, jednak bardziej stawiano na którąś z jego byłych drużyn.

Choć dokładnie tydzień temu LeBron zasugerował nam, że to będą Sixers. Podczas Fanatics Fest mówiąc o tym, czym będzie kierował się wybierając sobie nową drużynę, wspomniał, że chce dołączyć do organizacji, która „funkcjonuje zgodnie z mistrzowskimi standardami, ale przede wszystkim ufa procesowi”. Magiczne słowa „trust the process” wywołały gorące reakcje wśród publiczności. LeBron przekonywał wtedy, że nie było to żadnym odniesieniem do ekipy z Filadelfii, ale nawet jeśli wtedy jeszcze nie był do końca przekonany i nie miał decyzji, Sixers już mocno siedzieli w jego głowie.

Skoro priorytetem była szansa na piąty mistrzowski pierścień, był to najrozsądniejszy wybór z tej trójki zespołów, które brał pod uwagę. W Filadelfii dołącza do niezwykle utalentowanej drużyny z gwiazdorską pierwszą piątką: dwóch aktualnych All-NBA graczy, dwóch byłych MVP i trzeci najlepszy debiutant zeszłego sezonu.

1) Rich Paul od początku zapewniał, że pieniądze nie będą miały znaczenia przy tej decyzji i faktycznie nie miały. LeBron podpisze minimalny kontrakt na dwa lata z opcją zawodnika. Jeszcze w poprzednim sezonie zarabiał prawie $53 miliony, tymczasem w przyszłym będzie to tylko niespełna $3.9mln. Według Franka Urbiny z HoopsHype, to największa obniżka pensji w historii NBA. Będzie to również najniższa pensja w całej karierze Jamesa. Nawet jako debiutant zarobił nieco więcej, bo $4 miliony.

Oczywiście pieniędzy mu nie brakuje, ale jego wartość rynkowa nawet w wieku 41 lat jest dużo wyższa. Sixers dostają w promocyjnej cenie świetnego zawodnika i zyskują kontrakt, który powinien być jednym z najlepszych w całej lidze, jeśli chodzi o stosunek produkcji na parkiecie do miejsca zajmowanego w salary cap.

Ale zanim Sixers będą mogli sfinalizować podpisanie Jamesa, muszą jeszcze dokonać małej korekty w składzie, bo w tym momencie nawet takiego minimalnego kontraktu nie zmieszczą pod swoim hard capem (na poziomie pierwszego apronu, w który weszli wykorzystując midlevel exception na Deana Wade’a i Anfernee Simonsa). Dodanie pensji LeBrona wypchnęłoby ich około pół miliona ponad ten próg, którego przekroczyć nie mogą. Ale łatwo mogą zrobić dla niego miejsce, pozbywając się któregoś z niegwarantowanych kontraktów (Jabari Walker lub Dalen Terry; pewnie tego drugiego, bo Jabari przydawał się w zeszłym sezonie).

Od razu przypomnijmy, że muszą zmieścić pełne $3.88mln, ponieważ jest to dwuletnia umowa. W przypadku rocznego minimum dla weterana, dofinansowanego przez ligę, na ich liście płac znalazłby się tylko $2.4mln.

2) A jeśli zwolniliby jeszcze nieco więcej miejsca, mogliby zmieścić również Bronny’ego Jamesa. Yossi Gozlan wskazuje, że jego kontrakt mógłby idealnie wkomponować się w trade exception po Ericu Gordonie. Sixers mają też sporo drugorundowych picków, więc mieliby czym zapłacić Los Angeles Lakers w takiej transakcji.

Ale to wcale nie musi się wydarzyć, bo jak pisze Ramona Shelburne, Rich Paul – reprezentujący obu Jamesów – przekonuje, że oni nie stanowią „jednego pakietu”. Podobno nie ma planów, żeby próbować ściągnąć Bronny’ego do Philly.

3) Warto przypomnieć, że dwa tygodnie temu Bob Myers (pełniący obecnie funkcję prezesa Harris Blitzer Sports & Entertainment, czyli firmy będącej właścicielem Sixers i jeszcze kilku innych klubów) był gościem w podcaście Richa Paula i przekonywał agenta Jamesa, że Filadelfia będzie najlepszym wyborem, jeśli chce szansy na mistrzostwo:

„Gdyby tu był, powiedziałbym: »Szczerze wierzę, że to twoja najlepsza szansa na zwycięstwo. Musisz sam zdecydować, co jest dla ciebie równie ważne«. Powiedziałbym po prostu: jeśli chodzi o wygrywanie, porozmawiajmy o tej drużynie. Bo tutaj, w Filadelfii, można wygrać”.

Bezpośrednio LeBrona przekonywali Tyrese Maxey, Joel Embiid i Jaylen Brown. Pozostawali z nim w stałym kontakcie przez te ostatnie tygodnie i namawiali do wyboru ich drużyny. Maxey oczywiście jest reprezentowany przez Klutch Sports, więc miał najłatwiejszy dostęp do Jamesa, którego nazywa starszym bratem. Ale według źródeł The Athletic, bardzo starał się również Embiid. Miał obiecać, że zrobi wszystko, co w jego mocy, żeby doprowadzić swoje ciało do jak najlepszej formy. Przypomnijmy, że miał okazję grać z Jamesem podczas Igrzysk. Choć oczywiście to nie jest ten duet z Paryża, który najbardziej chcieliśmy oglądać w przyszłym sezonie na parkietach NBA.

Shams Charania dodaje, że także Nick Nurse rozmawiał z Jamesem i był jednym trenerem, który miał taką okazję przez te minione tygodnie.

4) Sixers mocno się postarali. Swoje na pewno zrobiła również obecność Mike’a Ganseya, który wcześniej przez wiele lat pracował w Cleveland Cavaliers, a z LeBronem zna się jeszcze z czasów rywalizacji na szkolnych boiskach Ohio.

Gansey oficjalnie został mianowany prezydentem Sixers na początku czerwca. Przejmował drużynę, która chwilę wcześniej została zesweepowana w drugiej rundzie playoffów przez New York Knicks. Sukcesem było, że w ogóle znaleźli się w drugiej rundzie i generalnie mieli całkiem udany sezon dzięki dwójce swoich elektryzujących guardów. Mimo że dwójka ich najdroższych zawodników opuściła większość rozgrywek. Z jednej strony były powody do optymizmu, z drugiej brutalna rzeczywistość starzejących się gwiazdorów. Wydawało się, że zmiana w managemencie niewiele zmieni, bo z tym składem nic nie da się zrobić, dopóki salary cap zajmują wielkie kontrakty Embiida i Paula George’a. Okazało się, że wystarczyło zwolnić Daryla Moreya i nagle bogowie koszykówki zaczęli sprzyjać Sixers.

Gansey najpierw dostał w prezencie Jaylena Browna. Jednego z najlepszych zawodników minionego sezonu, przy okazji pozbywając się fatalnego kontraktu PG. To zmieniło wszystko. Sixers otrzymali duże wzmocnienie i ogromny zastrzyk energii, żeby pójść za ciosem. Nagle znaleźli się w pozycji, w której Gansey mógł zadzwonić do Richa Paula i rozpocząć proces rekrutowania Jamesa.

Jeszcze nawet dwa miesiące nie minęły pod nowym managementem (Jameer Nelson awansował na stanowisko GMa), a Sixers kompletnie odmienili swój zespół. Z drużyny bez wielkich nadziei stali się jedną z najciekawszych ekip w lidze i realnym kontenderem na Wschodzie.

5) LeBron James zdobył mistrzostwo z każdą drużyną, w której grał dotychczas. Jest jedynym zawodnikiem w historii z MVP Finałów w barwach trzech różnych zespołów. Teraz spróbuje dołożyć do tego mistrzostwo z czwartym, przy okazji przywracając na szczyt klub z długą historią, który bardzo długo też czeka na tytuł. 43 lata minęły już od poprzedniego mistrzostwa Sixers. W sumie mają w swoim dorobku trzy puchary, a są jedną z najstarszych drużyn w lidze (powstali w 1949 roku). Filadelfia to także bardzo sportowe miasto.

Jest tu kolejna wielka historia do napisania.

6) LeBron wraca na swój Wschód, gdzie dominował przez długi okres kariery i gdzie nadal ma aktywną serię aż ośmiu kolejnych wizyt w wielkim finale.

Początkowo wydawało się, że może chcieć pozostać bliżej domu w Los Angeles i wtedy najbardziej atrakcyjna miała być dla niego opcja Golden State Warriors. Ale zamiast tej niezwykle atrakcyjnej historii gry ze Stephem, wolał większe szanse na tytuł, dlatego nie chciał zostawać na Zachodzie. Spurs i Thunder są zbyt przerażającą przeszkodą. Droga do finału na Wschodzie wydaje się prostsza.

A może też po prostu po latach spędzonych w LA, chciał teraz przenieść się bliżej największego amerykańskiego miasta? Jeszcze na początku lipca Rich Paul mówił, że gdyby Knicks nie zdobyli mistrzostwa, James nie miałby się nad czym zastanawiać i wybrałby Nowy Jork. Ta opcja odpadła, ale Filadelfia jest blisko. Ich obiekt treningowy znajduje się w Camden (stan New Jersey), oddalonym o sto mil od Nowego Jorku.

7) Pierwsza piątka Sixers może być najlepszą, najbardziej utalentowaną piątką w całej NBA. Nie brakuje tutaj gwiazd, ale też jest miejsce dla LeBrona na pozycji silnego skrzydłowego i zapotrzebowanie na jego umiejętności. W LA udowodnił, że jest gotowy oddać pole kolegom i funkcjonować jako dalsza opcja, a nawet bardziej jako zadaniowiec. I co najważniejsze, świetnie spisywać się w tej mniejszej roli, fantastycznie uzupełniając liderów. W zeszłym sezonie najrzadziej w karierze miał piłkę w rękach i oddawał najmniej rzutów, a w Philly to jeszcze zostanie ograniczone, bo będzie za Maxeyem, Brownem i Embiidem. Ale nie musi zdobywać wiele punktów, żeby mieć istotny wpływ na grę, bo powinien funkcjonować tutaj jako point-forward. Jego playmaking może zrobić dużą, pozytywną różnicę.

Na papierze wygląda to oczywiście bardzo ładnie. Ale jest dopiero środek wakacji i w tym momencie nikt nie zastanawia się nad zdrowiem Embiida. Przez ostatnie trzy lata rozegrał łącznie tylko 96 meczów i jest zdecydowanie najbardziej ryzykownym elementem tej układani. Ale oczywiście ryzyko wiąże się również z zaraz 42-letnim Jamesem, bo mimo że w jego przypadku nie ma wątpliwości, że jak zwykle włoży mnóstwo wysiłku w przygotowanie swojego ciała, nie wiadomo ile ono jeszcze wytrzyma. W zeszłym sezonie miał wystarczająco paliwa, żeby poprowadzić Lakers do zaskakującego zwycięstwa w pierwszej rundzie, ale wcześniej opuścił pierwszy miesiąc fazy zasadniczej. Poza tym ograniczona defensywna mobilność Jamesa i Embiida połączona z oszczędzaniem energii po tej stronie parkietu, będzie dużym wyzwaniem do skonstruowania dobrej obrony. Atak powinien śmigać. Choć to nie tylko James będzie musiał tu jeszcze bardziej poświęcić swoją rolę. Jaylen Brown bardzo dobrze czuł się jako lider Celtics, a teraz będzie musiał odnaleźć się w zupełnie nowych warunkach.

Wszyscy będą musieli podporządkować się dobru zespołu, żeby wykorzystać potencjał tej grupy. Przed nimi mnóstwo pracy, żeby odpowiednio poukładać te elementy i stworzyć konieczną chemię na boisku. Ale jak mówił James tydzień temu – trzeba zaufać procesowi. A tutaj na pewno ma zespół, z którym może w tym procesie coś ciekawego zbudować.

Wspieraj Autora na Patronite Jednorazowe wsparcie (Przelewy24):
15zł   |   30zł   |   75zł   |   250zł  
Poprzedni artykułWake-Up: LePaycut w 76ers. Domino nie gra. Sixers na finał konferencji, minimum

7 KOMENTARZE

  1. James przynoszący tytuł drużynie, która nie była na szczycie od ponad 40 lat.

    Jaylen Brown na misji udowodnienia światu, że jest najlepszym graczem na świecie.

    Joel Embiid spędzający listopad i grudzień w sanatorium, żeby tylko być zdrowym na PO.

    Do tego dwójka fantastycznych guardów i trener z mistrzowskim doświadczeniem.

    To się może udać.

    Nareszcie po latach grania dla Lakers Król wylądował w drużynie której można kibicować. Co za ulga ;)

    4
    • Pełna zgoda! Najlepsze że można w to wierzyć, relax i obserwować sobie co będzie, a to że różne rzeczy mogą się wydarzyć to inna sprawa; dołożą kcp, może kogoś jeszcze i będzie ciekawie ;
      A kto woli i lubi niech tam sobie przewiduje lekatastrofy, lecyrki, leproblemy albo lepiej wyjdzie na spacer czy coś ;) pewnie ci sami przewidywali mistrzostwo knicksow czy inne takie

      3
      • Ławka na długie RS na pewno się przyda. Maxey i VJ już w zeszłym sezonie byli w topie zozegranych minut, ale w Play-offs nie ma takiego znaczenia. Mają natomiast tyle talentu w S5, że mogą śmiało rozdzielać te minuty i mieć zawsze kogoś z trójki Maxey/Brown/LeBron na parkiecie.

        0
    • Boże, widzisz, a nie grzmisz. A czego oczekiwałeś? Knicks mają świetnych obrońców, a w 76ers Maxey i VJ, który był debiutantem, + tona gruzu i kontuzjowany Embiid.

      Zobacz sobie statystyki LeBrona w finałach 2007 vs Spurs i 2015 vs GSW, gdy grał on + tona gruzu vs zespół z dobrą defensywą:

      22.0 pkt przy skuteczności 35,6% (!)
      35.8 pkt przy skuteczności 39,8% – sam na plecach ciągnął cały zespól, ale LeBron to wybitna jednostka. Maxey i VJ to kilka lig niżej.

      0