Nic się nie zmieniło w kwestii przyszłości LeBrona Jamesa i pewnie jeszcze nic nie zmieni się w najbliższych dniach. On przecież potrzebuje czasu, spokoju i jednocześnie mnóstwa atencji, aby w końcu zadecydować. Czas pokaże, czy wyrobi się przed końcem wakacji i czy w ogóle planuje wybiec na parkiet w Święta Bożego Narodzenia. Na Adama Silvera podobno już się zdążył obrazić, więc czemu by nie zagrać mu dodatkowo na nosie?
Dzisiaj wieczorem mamy natomiast małe doniesienia Shamsa Charanii w tej sprawie. Rzecz jasna nie rzucają na nią żadnego większego światła, ale są do odnotowania dla wszystkich tych, którzy śledzą kolejną Decyzję LeBrona z zapartym tchem i o niczym innym nie myślą. W ostatnich dniach w mediach społecznościowych i amerykańskich mediach nie brakowało bowiem teorii sugerujących, że James zwleka z wyborem nowego klubu, czekając na ruchy wokół Anthony’ego Davisa lub Kyriego Irvinga. Shams dzisiaj wydaje się temu całkowicie zaprzeczać, ale pamiętajmy też, że to tylko Shams. Prawda jest taka, że Adrian Wojnarowski miałby dla nas informację o nowym klubie LeBrona już dawno. Nie kupujmy tutaj bajeczek o tym, że on musi sprawdzić jakieś pola golfowe w okolicy wszystkich zainteresowanych klubów. Tak czy inaczej, oddaję głos Charanii.
Moje źródła mówią mi, że LeBron James i jego agent Rich Paul nie czekają teraz na kolejny efekt domina. Nie czekają na transfer Anthony’ego Davisa ani na żadne inne ruchy w lidze.
To tyle na dzisiaj, można się rozejść.
To drugie to już nie Shams, to ja.
Plotki o takim scenariuszu przeczekiwania pojawiły się po tym, jak Kevin O’Connor z Yahoo Sports ujawnił, że wśród osób pracujących w NBA krąży teoria, wedle której James celowo przeciąga swoją decyzję, licząc na możliwość ponownej gry u boku Davisa lub Irvinga. Jednym z argumentów była data 6 sierpnia, od której Anthony Davis będzie mógł podpisać przedłużenie kontraktu z Washington Wizards. Część obserwatorów uważała, że jeśli rozmowy utkną w martwym punkcie, to AD może stać się dostępny na rynku transferowym. Podkreślmy datę 6 sierpnia i wróćmy do tego za dwa tygodnie.
Na razie nie ma jednak żadnych sygnałów, które sugerowałyby, że Davis może opuścić stolicę, a Irving pożegnać stan Teksas. Wychodzi więc na ten moment, że LeBron nie prowadzi żadnej skomplikowanej gry, a po prostu lubi, kiedy reflektory dalej są skierowane w większości na niego.












