Co tu się…
Od tygodni słyszeliśmy, że Boston Celtics handluje Jaylenem Brownem, ale że byli aż tak zdesperowani, żeby zgodzić się na wymianę z Philadelphią 76ers, w której przejmują fatalny kontrakt spranego Paula George’a i dostają mniej w draftowych assetach niż LA Clippers za ostatni rok kontraktu 35-letniego Kawhia Leonarda? Brad Stevens zwariował. Albo czegoś nie wiemy, o tym jak toksyczny jest Jaylen. Inaczej nie da się tego wytłumaczyć. Ten transfer kompletnie nie ma sensu.
Może po tych wszystkich plotkach transferowych nie było już drogi powrotu do normalnych relacji klubu z Brownem, ale lepiej byłoby przynajmniej spróbować je naprawić niż oddawać go za taką cenę. Tym bardziej, że sam podobno Jaylen nie domagał się wymiany. Choć na pewno był niezadowolony i chętny na przeprowadzkę. Ale wygląda na to, że przede wszystkim Celtics chcieli się go pozbyć. A skoro byli tak zdeterminowani, trzeba było agresywniej pójść po Giannisa Antetokounmpo, dołożyć assetów, przekonać Milwaukee Bucks i zapewnić sobie upgrade. Zamiast tego robią duży krok w tył. Oczywiście, dopiero co mieli świetny sezon mimo nieobecności Jaysona Tatuma, więc teraz Joe Mazzulla może znaleźć sposób na wygrywanie bez Browna. Ale nie da się ukryć, że sufit Celtics właśnie bardzo mocno się obniżył, zabierając im jakiekolwiek marzenia o mistrzostwie.
Nie mogę uwierzyć, że Celtics byli aż tak zdesperowani.
Rozumiem za to desperację Los Angeles Lakers, którzy uznali, że za wszelką cenę muszą zdobyć jak najlepszego środkowego dla Luki Doncica. Mnóstwo poświęcili, żeby to osiągnąć i pewnie przesadzili – oddali więcej assetów draftowych niż Sixers zapłacili za pozyskanie gracza z drugiej All-NBA – ale przynajmniej jest nadzieja na upside. To może się opłacić, bo dostali młodego gracza i dokładnie takiego, jakiego potrzebowali.
1) Jaylen Brown ma za sobą najlepszy sezon kariery, w którym poprowadził drużynę do dużo lepszego wyniku niż ktokolwiek przypuszczał, ale nie jest ulubieńcem analityki i najwyraźniej nie ma zbyt wielu fanów wśród managerów w lidze. Ma trudny charakter, mówi co myśli i sam siebie bardzo wysoko ceni. To jednak nadal nie tłumaczy tego, co właśnie się wydarzyło. Tej jego szokująco niskiej wartości transferowej.
Coś ewidentnie nie pykło, bo przecież mówimy o two-way zawodniku, który dopiero co był czwartym strzelcem ligi, ma mnóstwo playoffowego doświadczenia i w dorobku nagrodę MVP Finałów. Można go nie lubić, można narzekać na jego efektywność czy straty, ale wielokrotnie potwierdził już, że jest prawdziwym gwiazdorem i zawodnikiem wygrywającym.
Jego kontrakt też nie wydaje się aż tak bardzo odstraszający. $183mln za trzy kolejne lata to mnóstwo pieniędzy, ale ma za sobą All-NBA sezon i regularnie jest dostępny. Od pięciu sezonów za każdym razem rozegrał ponad 60 meczów. Paul George przez ostatnie dwa łącznie uzbierał tylko 73 występy, a w następnych dwóch latach zarobi niewiele mniej ($110mln/2) od Browna, od którego jest też sześć lat starszy. 30-letni Brown jest w primie, podczas gdy PG zjechał ze swojej górki i jest już co najwyżej bardzo dobrym zadaniowcem.
2) Jest między nimi ogromna przepaść, której nie rekompensują te dwa picki w pierwszej rundzie i dwa w drugiej.
George to jeden z najgorszych kontraktów w lidze. Wydawało się, że Sixers nie będą w stanie go przesunąć, ponieważ cena za taką transakcję będzie zbyt wysoka. Wydawało się, że jeden pierwszorundowy pick może nie wystarczyć. Ale NBA lubi zaskakiwać. Okazało się, że wystarczyły dwa, żeby nie tylko pozbyć się PG, ale równocześnie przejąć jednego z najlepszych zawodników poprzedniego sezonu.
3) Brad Stevens nie tylko został wybrany najlepszym GMem tego roku, ale przez lata zapracował już sobie na miano jednego z najlepszych managerów. Zawsze wykonywał bardzo rozsądne ruchy. Tym bardziej dziwi, że mógł zdecydować się na taki głupi trade. Paniczny ruch, jakby musiał się jak najszybciej pozbyć się Browna. Musiało być tu coś więcej, czego teraz jeszcze nie wiemy, prawda? Inaczej nie można tego wytłumaczyć. Zwłaszcza, że to chodzi o Stevensa i organizację, która przez lata była świetnie zarządzana. Chyba, że to drugie się zmienia wraz z pojawieniem się nowego właściciela. Odkąd Bill Chisholm przejął klub trwa systematyczna rozbiórka mistrzowskiego składu. Teraz rozbili duet, na którym opierał się najlepszy zespół z 2024 roku.
Niesamowity jest również ten piwot, jaki wykonali Celtics, którzy jeszcze przed chwilą próbowali się wzmocnić walcząc o Giannisa, a teraz osłabiają skład, biorąc starzejącego się George’a. I to mimo że ani nie dostali za to jakiegoś super atrakcyjnego pakietu picków, który dałby im ogromne możliwości do dalszego handlowania, ani nawet nie zyskali elastyczności finansowej. Po prostu się osłabili, wypisując się z grona kontenderów i to w momencie, w którym powinni starać się jak najlepiej wykorzystać najbliższe sezony 28-letniego Jaysona Tatuma.
4) Jeszcze kilka godzin przed tym transferem Celtics podpisali Mitchella Robinsona. I to był bardzo dobry ruch. Dodali sprawdzonego środkowego, które potrzebowali, przy okazji zabierając mistrzom ich kluczowego rezerwowego. Osłabili swoich rywali, wzmocnili się pod koszem, a zaraz potem innemu rywalowi z dywizji (i to temu, który wyrzucił ich z playoffów) oddali Browna.
5) Nowy prezydent Sixers Mike Gansey rozpoczyna swoje rządy od mocnego uderzenia. Miał być skazany na zespół z Joelem Embiidem i Paulem Georgem, a tymczasem znalazł sposób, żeby sięgnąć po lepszego, zdrowszego i młodszego skrzydłowego.
Oczywiście teraz pozostaje pytanie, jak Brown się tutaj wkomponuje. Podobała mu się rola lidera i były plotki, że tak dobrze czuł się jako pierwszoplanowa postać, że chciałby mieć swoją drużynę. W Philly tymczasem będzie raczej dopiero trzecią opcją, gdy zdrowy będzie Embiid. Embiid, którego głośno krytykował za flopowanie zaraz po sezonie. Zobaczymy, jak te charaktery zgrają się w szatni. Na boisku także Brown będzie musiał dostosować się do zupełnie nowych warunków, bo przecież nigdy nie miał obok siebie dominującego centra, a od czasu Kyrie’ego Irvinga nie grał trzymającym piłkę rozgrywającym. A też nie dysponuje tak dobrym rzutem za trzy jak PG.
Ale jeszcze bardziej Brown powinien być zmotywowany, żeby udowodnić wszystkim, jak bardzo nie doceniają jego wartości. A może też bardzo dobrze się tutaj wkomponować, uzupełniając swoich kolegów, bo jest rola do przejęcia na skrzydle. Będzie także potrzeba przejmowania większej roli pod nieobecność Embiida. Trudno stawiać na zdrowie Joela, ale teraz Sixers mają znacznie pewniejszy trzon z Maxeyem, Edgecombe’m i Brownem. Były poważne obawy, że będą musieli poczekać aż zejdą wielkie kontrakty starzejących się gwiazdorów, a tymczasem już teraz mają duże wsparcie dla swojego ekscytującego duetu guardów.
6) Sixers od 25 lat nie dojechali do finałów konferencji. Jaylen Brown grał w nich sześć razy.
7) Joel Embiid, Tyrese Maxey i Paul George przez dwa lata rozegrali tylko 36 meczów sezonu zasadniczego. Wygrali połowę z nich.
8) Innego typu szaleństwo mamy w przypadku Los Angeles Lakers. Szaleństwo wydatków.
Dwa pierwszorundowe picki i dwa pierwszorundowe swapy. Pozyskanie Browna było tańsze. A Lakers zapłacili tyle tylko po to, żeby Utah Jazz nie wyrównywali podpisanego przez nich kontraktu z Walkerem Kesslerem. Kontraktu wartego aż $130mln za cztery lata. Jazz nie chcieli mu tyle zapłacić.
Lakers bardzo, wręcz desperacko potrzebowali klasowego centra i znajdowali się pod dużą presją, żeby kogoś takiego zdobyć. Luka Doncić od nich tego oczekiwał. Kessler jest jednym z najlepszych, jakich mogli pozyskać. Dopiero skończy 25 lat, świetnie kończy przy obręczy (w karierze średnio dwa wsady na mecz), bardzo dobrze zbiera i już jest jednym z najlepszych rim-protectorów w lidze. Lakers uznali, że jest wręcz perfekcyjnym partnerem dla Doncica i Austina Reavesa, dlatego poszli all-in, żeby go zdobyć. I zapłacili za to kolosalną cenę. Nie tylko wielkie pieniądze w umowie, ale przede wszystkim poświęcili swoje draftowe assety, żeby wyjąć go z Salt Lake City. Oddali wszystko co mieli, pozbawiając się pola manewru na przyszłość.
Bardzo wierzą w Kesslera i jego dopasowanie, ale też mocno ryzykują, stawiając wszystko na tę kartę. Tym bardziej, że mówimy o zawodniku, który dopiero co stracił cały sezon lecząc kontuzję, nie ma jeszcze żadnego doświadczenia w wygrywającej koszykówce w NBA i ma dość ograniczony ofensywny arsenał (dodanie rzutu za trzy jest bardzo obiecujące, ale to na razie była malutka próbka). Jest oczywiście duży potencjał dalszego rozwoju, ale teraz już Lakers nie mają marginesu błędu – to musi się udać. Kessler musi wypalić. Podania Luki bardzo ułatwią mu zadanie, ale równocześnie będzie musiał zmagać się z ogromną presją oczekiwań i to w blasku reflektorów Los Angeles.
9) Wcześniej Kessler odrzucił propozycję Jazz pięcioletniej umowy za $140mln. Wiedział, że Lakers są bardzo zainteresowani i opłaciło się na nich poczekać.
10) Rob Pelinka załatwił sprawę nowego środkowego, a potem od razu wydał resztę swojego cap space’u:
Quentin Grimes: $60mln/4, opcja gracza
Sandro Mamukelashvili: $52mln/4, opcja gracza
Collin Sexton: $19mln/2, opcja gracza
Tutaj także Lakers zaszaleli i przyłączam się do tej powszechnej krytyki. Bo podczas gdy w przypadku Kesslera można tłumaczyć to idealnym dopasowaniem, już w odniesieniu do pozostałych zawodników to dopasowanie nie wygląda aż tak dobrze, a kontrakty są bardzo wysokie. Wzmocnili się pod koszem, ale równocześnie pozbawili się skrzydłowych. Mieli szukać przede wszystkim wsparcia w obronie, ale poza Kesslerem, wygląda to bardziej jak stawianie na ofensywę.
Cała ta trójka to dobrzy i nadal młodzi zawodnicy (najstarszy Sexton skończy 28 lat w tym roku), ale po co im tylu guardów, gdy Reavesowi już wcześniej zapłacili maxa, a w składzie brakuje wingmenów? Grimes jest dobrym two-way zadaniowcem, ale w obronie nie zapewni takiej wartości jak Marcus Smart. Sexton trafia 39% za trzy w karierze, ale będzie mu brakować centymetrów, żeby zapewniać spacing wokół duetu Doncić-Reaves. Mamu miał przełomowy sezon w Toronto, ale to był dopiero jego pierwszy sezon w stałej rotacji. Poza tym, najlepiej funkcjonuje jako center, a teraz mówi się, że Lakers planują ustawiać go jako silnego skrzydłowego. Nie będą mieli wyjścia z tak skonstruowanym składem. Nie zapominajmy, że jest jeszcze Deandre Ayton, który będzie teraz zmiennikiem Kesslera.
Wraz z odejściem LeBrona Jamesa i Rui’ego Hachimury stracili swoich skrzydłowych. Stracili centymetry i fizyczność na obwodzie, a przecież dopiero co tak ważną rolę w drodze do mistrzostwa odegrali skrzydłowi Knicks.
11) Czy teraz Lakers stali się dużo lepszym zespołem niż byli w poprzednim sezonie?
Można mieć wątpliwości, a przecież po wydaniu takiej góry pieniędzy upgrade powinien być oczywisty. Zdecydowanie poprawili się na pozycji środkowego, nadal jednak mają mocno dziurawy skład.
Może trzeba było zatrzymać tańszych Smarta i Kennarda (obaj podsiali umowy $13mln/2), zachowując sobie pole manewru? Zatrzymać wyższego 3-and-D Hachimurę zamiast płacić Grimesowi? Nie byłoby to oczywiście tak efektowne, ale teraz pozbawili się jakiejkolwiek elastyczności. Bo nie dość, że oddali wszystkie swoje assety, które przydałyby się do handlowania po skrzydłowych, to też wpakowali się w długie kontrakty. W obecnych realiach cztery lata na zadaniowca to dużo, a oni jeszcze oddali im opcję gracza. Jedynym uzasadnieniem takiej konstytucji umowy jest korzystniejsza, niższa pensja. Ale tego Lakers też nie zyskali.
Pelinka miał mnóstwo pieniędzy do dyspozycji, ale nie wycisnął z tego najlepszej wartości, ani w graczach, ani w kontraktach.
12) Gracze Lakers mierzący 200-206cm: Doncić, Mamukelashvili, Jake LaRavia, Jarred Vanderbilt i Adou Thiero
13) Mamu jest jednym z największych zwycięzców offseason. Rok temu podpisał z Raptors dwuletni kontrakt za $5.2mln. Teraz zrezygnował z opcji na drugi rok i odebrał umowę za $52mln. Podobno chciał zostać w Toronto, ale jak zobaczył ofertę Lakers, nie miał się nad czym zastanawiać. Oby nie okazał się nowym Timofeyem Mozgovem, który pamiętnie otworzył finansowe szaleństwo wakacji 2016, biorąc wysoki kontrakt od Lakers.
14) Szkoda, że nie mieliśmy okazji zobaczyć w akcji duetu Kesslera z Jarenem Jacksonem Jr. Powinni dobrze do siebie pasować. Intrygujący był też pomysł tego wysokiego frontcourtu z Laurim Markkanenem na trójce.
Utah Jazz długo upierali się, że chcą zatrzymać swojego środkowego, ale ostatecznie Danny Ainge i jego syn nie mogli przejść obojętnie obok takiego pakietu picków. Nie mogli przepuścić takiej okazji. Tym bardziej, że nie byli przekonani do płacenia Kesslerowi aż tak dużych pieniędzy. W efekcie, osłabili się na centrze, gdzie mają teraz tylko Jusufa Nurkica i Jaxona Hayesa. Ale zyskali niezwykle atrakcyjny pakiet picków, który pomoże im szukać następnych ruchów. A mają przecież młody zespół, który dopiero się tworzy, więc w ich sytuacji lepiej mieć taką elastyczność niż kolejny ogromny kontrakt.













Brown pomimo świetnych linijek nie jest superstarem za jakiego się uważa. Tak czy inaczej to co Boston dostał w zamian w kwestiach czysto poza-koszykarskich jest mocno zastanawiające. George to przepłacony, kontuzjogenny leń, nigdy-lider, z ledwie przebłyskiem. W dodatku bardzo mocno przepłacony, więc nawet finanse tego nie tłumaczą. Brad Stevens to zimny bully, ale z ostateczną oceną tej wymiany trzeba będzie poczekać. Zważywszy że fit Browna w Philly nie jest idealny. Trzecia opcja on a good day.
Ze strony C’s przede wszystkim ciężko skumać czemu wymienili Browna za tak niewiele. Sam Brown szybko stanie się opcją 1B w 76. Embid będzie grał po 20 min., a Brown podzieli się piłką z Maxeyem. Szkoda trochę w tym wszystkim VJa, bo jemy będzie brakować minut z piłką w rękach. Tak czy siak 76 i Rapotors to nowi kandydaci do finałów wschodu, a C’s nie…
„Trzecia opcja on a good day’
Bez jaj…facet był pierwszą opcja w teamie na 50+ zwycięstw. Rozumiem, że można Jaylena nie lubić, ale pisać że jest trzecią opcją? To teraz ich najlepszy gracz i będzie dostawał podobną ilość rzutów co Maxey.
Na spokojnie. Napisane z perspektywy kogoś kto bardzo wierzy w upside VJ E.
No chce się tylko pisać że Brad powinien/musi oddać swoją statuetkę za gm roku.., no ale widocznie to najlepsze co się dało.. mega dziwne
A philly fajnie, jeszcze niech embida na jakiegoś durrena zamienia, podpiszą króla i jedziemy :)
Teraz Tatum za Embiida
Poza kasą ze strony Bostonu kumam – stawiam że Brown chciał mieć swoje playoffy i na koniec oddali jego dorobek Tatumowi- stąd drama.
Wygrali tytuł, ale po zmianach taktyki wydaje się, że nowy model nie pasował do Tatuma i Browna – może tutaj George, który może być supportem dla Tatuma wystarczy- bedzie jeden samiec alfa.
Nie kumam trochę jak im starczy piłki dla wszystkich w Philly – jako VJ byłbym wkurzony.
Pistons, Knicks, Celtics, Raptors, Cavs, 76ers, Magic, Hornets, Hawks, Heat, Pacers.
To 11 zespołów za wschodzie, których celem w następnym sezonie będą minimum Playoffs, a dla większości zdecydowanie więcej.
Ale to będzie walka w tej konferencji, jaram się.
Cats to mają, autostrada
z trio Smart/Kennard/Rui zatrzymałbym tylko tego ostatniego.
Lakers mają kilka schodzących kontraktów (Ayton, Vanderbilt) żeby zamienić je na jakiegoś wartościowego skrzydłowego. Problem w tym, że do tych kontraktów trzeba by było dorzucić picki, które oddali do Jazz.
Myślę, że Walker Kessler będzie wyglądał świetnie obok Luki (choć wciąż nie na swoją nową, gigantyczną pensję) ale nie wydaje mi się, żeby ten team był lepszy niż ten zeszłoroczny. Oczywiście Luka to gwarancja 50+ zwycięstw w RS, ale w PO bez jakiegokolwiek przyzwoitego obrońcy na skrzydle/obwodzie?
Będą tutaj jeszcze jakieś roszady LAL, jak nie teraz to w lutym.
Pensja Kesslera jest chyba mniejszym problemem niż te picki dane za niego. Jak będzie robił swoje w obronie i choć trochę groził trójką, to może się okazać, że cena jest OK.
Jakiś Vanderbilt + jeden z oddanych picków i mieliby swojego Dilona Brooksa… i wszystko wyglądałoby zdecydowanie lepiej.
Jakiś Herbert Jones czy Lu Dort mogliby tutaj być zbawieniem.
Wydaje mi się że mamy tegorocznego zwycięzcę nagrody chujowego transferu imienia Nico Harrisona :)
Pewnie tak, choć chyba różnica duża, bo jednak Nico nie robił licytacji tylko miał „plan”, brad wydaje się że odwrotnie i o dziwo nikt więcej nie dał
Cały czas nie rozumiem, czekam na więcej inside info
Jakby to handlowanie JB to był temat tego lata. Gość od kilku sezonów pojawiał się w plotkach za Giannisa. Rozegrał świetny sezon, jest zdrowy, bez historii kontuzji, teraz znów mogliby grać razem z Tatumem i spróbować się odegrać na Indianie czy powalczyć z NYK, zwłaszcza, że pozyskali Robinsona. Już bym zrozumiał, gdyby naprawdę coś udało im się utargować sensownego, ale PG?! No ludzie, naprawdę, za najgorszy kontrakt w lidze? Ja nie wiem, tam musiało pójść coś pod stołem, bo inaczej się tego wytłumaczyć nie da. Philla natomiast momentalnie ustawia się roli kandydata do co najmniej czołowej czwórki Wschodu, bo nawet jak Joel nie będzie grał to mają naprawdę solidny trzon obecnie.
Adam, a co powiesz na zarzuty analityczne, które się pojawiają – słabe DBPM, eFG%, 3P%, +/-?
Cyrk się kręci, media mają pracę, kibice ekscytację. Business as usual, update’owana co rok wersja somy z Huxleya.
Ludzki gatunek jest żałosny, wylogowuję się na wakacje przynajmniej
Boston bostoniku bostonononiku jak wam pod koniec kwietnia mówiłem że idziemy po was to głupio myśleliście że chodzi o serię play off a jednak wzięło was coś z zaskoczenia.Wiadomo że cały harvard przeliczył że Brown to 7 gracz rotacji a Stevens to najlepszy GM on te world dlatego wzięliście gościa nie do rotacji bo nigdy nie jest dostępny a wiadomo że zerowy gracz rotacyjny jest lepszy niż siódmy a nawet niż pierwszy zero absolutne nie dzielisz nie mnożysz a ciągle masz pozdrawiam was Boston jesteście spoko liczcie dalej
P.s 76 ers jako jedyny klub w NBA ma w swojej nazwie część szóstego gracza ,przypadek ? Nie sądzę