Kajzerek: Szum wokół Sochana

6
fot. NBA League Pass

Żyjemy tym, co dzieje się wokół młodego reprezentanta Polski, bo ten powinien dla wielu kibiców wypełnić swego rodzaju pustkę po Marcinie Gortacie. Nie sugeruję, że emerytura Marcina pognębiła zainteresowanie NBA w Polsce, ale środkowy Magic, Suns, Wizards i Clippers co jakiś czas sprawiał, że czuliśmy satysfakcję z posiadanie własnego przedstawiciela w najlepszej lidze świata. Odrobinę nam tego brakuje. Nasze zainteresowanie tegorocznym draftem jest tym większe, że Polak (proszę z tym nie dyskutować) ma szansę na wybór w loterii i co za tym idzie bardzo poważne podejście do swojej roli ze strony szkoleniowca, który weźmie go pod swoje skrzydła. Nie bez powodu wielu z nas trzyma kciuki, by swój pick wykorzystali San Antonio Spurs. 

Kilka dni temu Polak wziął udział w Draft Combine razem z 83 innymi prospectami i w ocenie ekspertów pokazał się z dobrej strony. Jest atletycznym graczem z dobrymi parametrami. Pozwala o sobie myśleć w kategorii uniwersalnego żołnierza – gotowego dopasować się do potrzeb zespołu. Jego wszechstronność jest dużym atutem, także w kontekście dalszego rozwoju. Spurs będą w tym roku wybierać z “dziewiątką” i doniesienia różnych stron sugerują, że mają Sochana w swoim kręgu zainteresowań. To jeden z najlepiej funkcjonujących klubów w NBA pod kątem szkolenia i wychowania. Szkoła Gregga Popovicha jest surowa, ale sprawiedliwa. Tego samego nie możemy powiedzieć np. o New York Knicks. 

Trudno narzekać na wybór Polaka w TOP 15 draftu, z tym że Knicks mają bogatą historię roztrwaniania talentu zawodników, którzy dołączyli do nich w selekcji. Nie zapominajmy także, że trenerem zespołu jest Tom Thibodeau. Szkoleniowiec nie słynie z faworyzowania młodych graczy i ci bardzo często swój debiutancki sezon oglądają z perspektywy ławki rezerwowych, co bardzo mocno wpływa na pewność siebie i w dużym stopniu zaburza ich spojrzenie na swoją przyszłość. Sochan w koszulce New York Knicks zapewne prezentowałby się okazale, ale nie mamy przekonania, czy na parkiecie, czy wyłącznie w trakcie media-day. Nie zmienia to faktu, że Knicks wymienia się jako jedną z ekip najbardziej zainteresowanych potencjałem wychowanka Baylor. 

Sochan spytany o spotkanie z przedstawicielami Spurs, podkreślił przede wszystkim fakt, że mógł uścisnąć dłoń Manu Ginobiliego. Była gwiazda składu Popovicha pełni obecnie obowiązki konsultanta. Rozmowa przebiegła dobrze, lecz to powszechna w tej sytuacji kurtuazja. W San Antonio jest potencjalny “livesaver” dla Sochana – Chip Engelland. To jeden z najlepszych specjalistów NBA w “prostowaniu” rzutów, a właśnie ten element gry młodego Orła jest przez skautów określany jako wymagający największej szlifierki. Swego rodzaju wizytówką Engellanda jest Kawhi Leonard. Panowie mają za sobą wiele godzin spędzonych wspólnie na sali treningowej. Mechanika Kawhiego zawsze była sztywna, lecz wspólnie z trenerem udało mu się wypracować powtarzalność, która uczyniła go jednym z najlepszych graczy w lidze. Spurs dołączając zawodników poprzez draft, oceniają ich również pod kątem zasobów, jakimi dysponują. Współpraca z Engellandem to bardzo ciekawa perspektywa dla Sochana. Pomoc takich specjalistów wielu zawodnikom uratowała karierę. 

Jednak “dziewiątka” to wysoki pick. Za wysoki? Eksperci upychają Jeremy’ego w drugiej dziesiątce, a tam mamy m.in. Knicks, Thunder, Hornets i Cavaliers. W Oklahomie od kilku lat skupiają się w zasadzie wyłącznie na rozwijaniu młodzieży. Swoje sukcesy w tym zakresie mają także Hornets, a w ostatnich latach – zwłaszcza u trenera J.B. Bickerstaffa – dobrze się mają także młodzi koszykarze w Ohio. Każda z tych drużyn chce poprzez draft zaspokoić swoje potrzeby. 

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułMiędzy Rondem a Palmą (1100): Dzień Madki
Następny artykułNets nie będą chcieli wiązać się z Kyrie Irvingiem długoletnią umową

6 KOMENTARZE

  1. Fajnie byłoby mieć koszykarza w NBA. Występy Marcina zawsze były z dodatkiem Polish Hammer, z podśmiechajką pod wąsem, tak na serio nikt nie brał pod uwagę, taka atrakcja.

    Lubię to: 6