Dniówka: Lillard nie chce dołączyć do super-drużyny, chce wygrać w Portland

3
fot. twitter.com/Dame_Lillard

Mimo upływu lat LeBron James pozostaje jednym z najlepszych zawodników NBA, ale niedługo skończy już 37 i ten upływający czas coraz bardziej odbija się na jego zdrowiu. Odkąd przeniósł się do Los Angeles nie jest już tym niezniszczalnym ironmanem co wcześniej. Przez trzy lata miał tylko jeden zdrowy sezon, ten zakończony mistrzostwem. W poprzednim rozegrał najmniej meczów w karierze. Teraz miało być lepiej, bo miał więcej czasu żeby podleczyć się i zregenerować w wakacje, ale nie zaczyna się dobrze. Opuścił już trzy z pierwszych dziewięciu meczów Los Angeles Lakers i opuści kolejne.

Wcześniej James miał uraz kostki, teraz na co najmniej tydzień z gry wyłączyła go kontuzja mięśni brzucha. Tym samym dołączył do szpitala Lakers, w którym leczą się Trevor Ariza, Talen Horton-Tucker i Kendrick Nunn, podczas gdy Wayne Ellington dopiero co opuścił listę kontuzjowanych i wczoraj zaliczył swój debiut w tym sezonie.

Sytuacja w LA coraz bardziej się komplikuje, a już i tak przecież mają trudny początek. Nieco pomógł terminarz i zanotowali trzy zwycięstwa z rzędu, jednak minionej nocy zaliczyli drugą bolesną wpadkę z Thunder, kończąc serię teoretycznie łatwych pojedynków. W najbliższym czasie będą mieli znacznie bardziej wymagających rywali. Jak Portland Trail Blazers, których odwiedzą w sobotę.

sobota LA Lakers @ 3w4b2b Portland 3:30

Choć Blazers też oczywiście mają swoje problemy i wracają do siebie po 3-meczowej wycieczce na Wschód, którą zakończyli z kompletem porażek. Dzisiaj będą próbowali przełamać się w pojedynku z Indianą Pacers.

Najbardziej w Portland wszyscy czekają na przełamanie Damiana Lillarda. Może spotkanie z Lakers mu w tym pomoże, bo zawsze lubił grać przeciwko nim. W poprzednim sezonie w trzech meczach za każdym razem rzucał im ponad 30 punktów. A teraz dodatkowym tłem tego pojedynku są miniony offseason, podczas którego Dame myślał o perspektywie dołączenia do gwiazdorskiej drużyny jak Lakers. Opowiedział o tym w szczerej rozmowie ze swoim kumplem Chrisem Haynesem z Yahoo Sports (warto przeczytać cały artykuł). Mówił o swojej frustracji po porażce w playoffach, wątpliwościach co do swojej przyszłości w Portland, zastanawianiu się nad przeprowadzką i wizycie u LeBrona.

Na początku wakacji James zaprosił go do swojego domu, a w spotkaniu brał też udział Anthony Davis. Podobno nie namawiali go do przeprowadzki do LA (nawet gdyby chcieli grać razem trudno sobie wyobrazić takie trade), ale rozmawiali o sytuacji Lillarda w Portland. Ostatecznie to tylko przypomniało mu o jego niechęci dołączania do super-drużyny. Perspektywy może byłyby kuszące, ale to nie jest coś, co chce zrobić. To nie w jego stylu.

“I’m sure it would be great to play with LeBron and AD and play in a big market, but as attractive as it sounded and as fun as that might be, I don’t feel in my heart that that’s who I am or where I belong.”

Dame mówi też o tym, że uważnie obserwował Giannisa Antetokounmpo świętującego w Milwaukee. Wie, że zwycięstwo w Portland byłoby najbardziej wyjątkowe i to pozostaje jego największym marzeniem.

“If I was to get that championship for Portland, I would cry, bruh. Bruh, on the spot. I would really cry, bro. I want to win a championship here. And because of how strongly I feel about that, I don’t know how rewarding it would feel for me at this point if I won somewhere else. Winning it here would be a lifetime achievement for me.”

Przekonuje również, że wierzy w swój zespół i widzi szansę w Portland na coś podobnego, co wydarzyło się w minionym sezonie w Phoenix. Nie mają wielkich gwiazd, ale mają silny trzon i mogą być drużyną, która będzie walczyć o tytuł.

“If you look at Phoenix, they don’t have a bunch of stars. They got people who are really good at what they do and understand their roles. Chris Paul and Devin Booker are All-Stars, but Deandre Ayton is a quality center, Jae Crowder is an experienced, quality stretch-four man that’s tough, Cam Johnson is nice and Mikal Bridges is my favorite small forward in the league. You just look at how that team is put together and they’re in the Finals coming out of the West. That’s what my vision is.

I don’t see us just landing star players. I’m Dame Lillard, and C.J. is C.J. McCollum. We have the core pieces to do the same thing that Phoenix did.”

Wracając do meczu z Lakers. Lillard tym razem nie spotka się z LeBronem, ale ma też ciekawą historię rywalizacji z Russellem Westbrookiem.

Ten mecz będzie ostatnim w sobotnim terminarzu, który zapowiada się wyjątkowo interesująco:

SOBOTA
Utah @ Miami 0:30
Philadelphia @ Chicago 1:00
3w4 Boston @ Dallas 1:30
3w4 Atlanta @ Phoenix 3:00

W Miami odbędzie się pojedynek na szczycie – najlepsi w lidze Utah Jazz sprawdzą jak Miami Heat odpowiedzą się po laniu, jakie dostali w czwartek. Miejmy tylko nadzieję, że Donovan Mitchell i Kyle Lowry będą mogli zagrać.

Chicago Bulls będą chcieli wziąć rewanż za porażkę w Philly. Sixers mają serię 5 zwycięstw. DeMar DeRozan trzech meczów na ponad 30 punktów, co jest jego najdłuższą taką serią od czasu wyprowadzki z Toronto.

Boston Celtics odwiedzą Lukę Doncica, a może bardziej odwiedzą Jalena Brunsona? W ostatnich dwóch meczach w roli startera zaliczał on średnio 28 punktów, 8.5 zbiórek i 3 asysty. I to również Brunson obecnie jest najbardziej plusowym zawodnikiem Mavs. A Luka?

Doncić ma najgorsze w Dallas minus-84. Bez niego są najlepsze +42.

Dzisiaj meczem dnia powinien być pojedynek w Milwaukee, choć oczywiście nieobecności w składzie obrońców tytuły nieco popsują widowisko.

(5-3) New York @ (4-4) Milwaukee 0:30

Giannis Antetokounmpo zaliczał 30-11-7 w ostatnich meczach samotnie ciągnąc drużynę. Dzisiaj powinien mieć nieco więcej wsparcia, bo Jrue Holiday szykuje się do powrotu.

(3-4) LA Clippers @ (3-4) Minnesota 1:00

Paul George przejął pozycję najlepszego strzelca ligi (28.9 PKT), a LA Clippers odbili się po słabym starcie i mają teraz dwie kolejne wygrane. Dzisiaj ponownie zagrają w Minnesocie, gdzie poprzednio mocno się rozstrzelali – rzucili 126 punktów po tym jak w trzech wcześniejszych meczach nie przekroczyli 100.

Timberwolves zaczęli od 3-1, ale teraz mają trzy kolejne porażki i od razu przypominają się ich początki poprzednich sezonów, kiedy szybko zlatywali mocno w dół.

niedziela Brooklyn @ Toronto 21:30

Na niedzielny wieczór NBA przygotował dla nas wizytę Kevina Duranta u zaskakująco dobrze spisujących się Toronto Raptors. Po porażce Heat, to oni są teraz najgorętszą drużyną NBA z serią pięciu zwycięstw, ale zanim spotkają się z Nets, dzisiaj jeszcze czeka ich pojedynek z Cavaliers.

W kontekście Brooklyn Nets najwięcej uwagi poświęca się problemom Jamesa Hardena, nieobecności Kyrie’go Irvinga i wyjątkowo kiepskiej ofensywie drużyny (dopiero 19. miejsce), ale warto też zwrócić uwagę na świetną dyspozycję Kevina Duranta. On robi swoje i jak zwykle imponuje efektywnością. Zdobywa średnio 28.3 punktów przy skuteczności 59.2% z gry: w tym 81% w restricted area, 66% w mid-range, 37% za trzy. Jedynie miejsce, gdzie rzuty rzadziej mu wpadają to linia wolnych – najgorsze w karierze 78%.


Brooklyn @ 3w4b2b Detroit 0:00
San Antonio @ Orlando 0:00
Memphis @ Washington 0:00
Cleveland @ Toronto 0:30
New York @ Milwaukee 0:30
LA Clippers @ Minnesota 1:00
3w4 New Orleans @ Golden State 3:00
Indiana @ Portland 3:00
Charlotte @ 3w4 Sacramento 3:00

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułFlesz: Time to Lead
Następny artykułWake-Up: Dziwna noc w NBA. 4 punkty Lillarda. Koniec serii Raptors. Warriors z 7-1

3 KOMENTARZE

  1. Dame chyba jednak jest skazany na porażkę, jeżeli zostanie w Portland, choć całym sercem jestem za tym, żeby pewnego dnia skopał lidze tyłki i żebyśmy zobaczyli, jak płacze z tej radości po końcowym gwizdku ostatniego meczu finałów. Cholernie na to zasłużył.

    Lubię to: 13
  2. Dame ma racje, ayton to tylko „quality center”, nic wiecej. To domaganie sie max (max or nothing) przez aytona to zupelny brak kontaktu z rzeczywistoscia. Przez pierwsze lata byl bustem (patrzac kto poszedl po nim) i w sumie mozna sie tez zastanawiac czy tylko quality center wziety z jedynka to nadal nie jest bust, ale tak naprawde wyszedl mu dopiero pierwszy przyzwoity sezon, gdzie duza zasluge mial na pewno cp3 (i to w kwestiach boiskowych jak i mentalno-motywacyjnych pewnie).

    Lubię to: 9