Dniówka: Decyzja Chrisa Paula będzie jedną z najważniejszych w tym offseason

16
fot. YouTube/NBA

Podczas gdy w Milwaukee trwa wielkie świętowanie, w Phoenix dopiero próbują otrząsnąć się po tej niezwykle bolesnej porażce. Tylko dwa zwycięstwa dzieliły ich od mistrzostwa, ale teraz to już nie ma znaczenia. Przegrali. W tym momencie trudno im też pocieszać się, że sam występ w Finałach był dla nich dużym sukcesem. Phoenix Suns dotarli dalej niż ktokolwiek przewidywał, ale obecnie przeważa ból niewykorzystanej szansy, bo przecież byli tak blisko osiągnięcia celu. Przecież prowadzili już 2-0 i tak niewiele brakowało, żeby wygrali Game 4 albo/i Game 5. Przeważyły pojedyncze akcje w ostatnich sekundach.

„It’s tough. Great group of guys, hell of a season, but this one is going to hurt for a while.” CP

Ta piękna historia Chris Paula, który w końcu dotarł do Finałów, nie doczekała się happy endu. Trudno nie cieszyć się z sukcesu Giannisa Antetokounmpo, który został w swojej drużynie i zdobył tytuł dla Milwaukee, ale trudno było też nie kibicować Paulowi w tych playoffach. Wreszcie los bardziej mu sprzyjał i mógł zagrać o mistrzostwo, niestety ta ostatnia seria zamiast być ukoronowaniem jego kariery, dopisała się tylko do długiej listy niepowodzeń. Ale to już były Finały i lepiej skupić się na docenieniu tego, co Paulowi i jego drużynie udało się osiągnąć. Tym bardziej, że przecież jeszcze w połowie pierwszej rundy wydawało się, że szybko rozpoczną wakacje, kiedy Paula ograniczała kontuzja barku, a obrońcy tytułu objęli prowadzenie w serii. CP poradził sobie z urazami, z covidem i rozegrał fantastyczne playoffy, z których najbardziej zapamiętamy jego dominację w sweepie z Denver Nuggets i ten wielki występ w LA, którym zapewnił Suns awans do Finałów. Po raz kolejny udowodnił, że jest jednym z najlepszych rozgrywających w historii, genialnym generałem parkietu i doprowadził zespół do ostatniego etapu sezonu. I zrobił to z niezwykle młodym zespołem, bo trzech jego kolegów z pierwszej piątki nie skończyło jeszcze 25 lat i dopiero debiutowało w playoffach.

Nie było koronacji, ale Paul umocnił swoją pozycję wśród największych legend NBA, a to przecież nie jest jeszcze koniec jego wspaniałej kariery. Co prawda mając już 36 lat na karku zostało mu coraz mniej czasu i może nie mieć kolejnej okazji gry w Finałach, ale będzie próbował tam wrócić i wygrać. Nie wybiera się na emeryturę, wraca do pracy.

“Back to work. Nothing more, nothing less. Ain’t no moral victories or whatnot. We sort of saw what it takes to get there and, hopefully, we see what it takes to get past that. … I ain’t retiring, if that’s what you’re asking. That’s out. So, back to work.”

Teraz kluczowe pozostaje pytanie, gdzie Chris będzie dalej walczył o to upragnione mistrzostwo?

W Phoenix świetnie się odnalazł, stał się mentorem dla młodszych kolegów i nauczył ich wygrywać. Wszyscy zgodnie mówią o tym, że to on zrobił największą różnicę i był liderem, który odmienił Suns. Nie zapominajmy, że zanim weszli do Finałów, przez poprzednie 10 sezonów nie było ich nawet w playoffach. Ta współpraca Paula i Suns układa się bardzo dobrze, a młody trzon zespołu daje obiecujące perspektywy na przyszłość, dlatego najbardziej prawdopodobne wydaje się, że pozostanie on w Arizonie. Ale wiemy, że podczas wolnej agentury potrafią się dziać szalone rzeczy, a wszystko wskazuje na to, że Paul zrezygnuje z opcji w obecnym kontrakcie.

Ta opcja jest warta aż $44.2mln i jeszcze niedawno wydawało się pewne, że bez zastanowienia weźmie te ogromne pieniądze, bo przecież jego kontakt był jednym z najgorszych w lidze. Według Tilmana Fertitty był to nawet najgorszy kontrakt jaki widział w całym sporcie, dlatego już rok po jego podpisaniu, tak bardzo chciał się pozbyć Paula. W 2019 rzeczywiście nie wyglądało to dobrze, ale okazało się, że większym błędem Houston Rockets nie było wcale podpisanie tego kontaktu, tylko wytransferowanie z dopłatą picków. Paul w kolejnych dwóch sezonach wrócił do poziomu All-NBA, po raz pierwszy zagrał w Finałach i teraz ma okazję zgarnąć ostatnią dużą wypłatę w karierze. Większą niż te $44 miliony w czwartym roku obecnej umowy.

W zeszłym offseason wiedzieliśmy jak Gordon Hayward rezygnuje z dużej opcji i bierze nieco niższą pensję w kolejnym sezonie, ale dużo większe pieniądze w długoletniej umowie. Dla Paula takie rozwiązanie także ma najwięcej sensu. Co prawda ze względu na wiek ogranicza go zasada „Over-38”, dlatego nie może podpisać dłuższego kontraktu niż na trzy lata, ale to nadal dwa lata więcej gwarantowanych pieniędzy niż ma w tym momencie.

W Phoenix bardzo chcą zatrzymać swojego lidera, ale woleliby zapłacić mniej niż maksymalną wartość jaką mogą zaproponować ($144mln/3, max od innej drużyny to $123mln), bo przed nimi też rozmowy o przedłużeniu debiutanckich kontraktów Deandre Aytona i Mikala Bridgesa. Obaj potwierdzili swoją wartość, Ayton jest jednym z najlepszych młodych centrów, Bridges jednym z najbardziej obiecujących 3-and-D wingmenów, dlatego w ich przypadku Suns nie mają co liczyć na zniżki. Kiedy w przyszłym roku ich nowe umowy wejdą w życie, koszty drużyny bardzo mocno wzrosną, ale w kolejnym sezonie jeszcze Suns mogą uniknąć podatku, oddalając od siebie perspektywę wejścia w najwyższą stawkę dla wielokrotnego płatnika. Wszystko jednak zależy od tego, ile będzie trzeba zapłacić Paulowi.

Suns mogą też rozmawiać z nim o przedłużeniu kontraktu, czyli scenariuszu, w którym podejmie on swoją opcję, a dopisane zostaną dwa kolejne lata (nie ma w tym przypadku ograniczeń jeśli chodzi o obniżenie pensji w dodatkowych sezonach). To pozwoliłoby im załatwić sprawę szybciej, zanim CP wejdzie na rynek wolnych agentów. Bardziej jednak opłacałoby im się podpisać nową umowę, żeby obniżyć jego pensję w najbliższym roku. Jak wylicza Bobby Marks z ESPN, gdyby zamiast $44mln wydali na niego $35mln (przy umowie na około $100mln/3), Suns byliby w stanie zatrzymać swojego kluczowego rezerwowego Camerona Payne’a i pozostać poniżej progu podatku.

Kontynuowanie tej współpracy wydaje się najlepszym rozwiązaniem dla obu stron, ale Paul może też wziąć pod uwagę inne opcje. W Phoenix ma bardzo dobre perspektywy na przyszłość, bo jego koledzy z każdym rokiem powinni być coraz lepsi, ale może wolałby dołączyć do swojego przyjaciela LeBrona Jamesa i bardziej doświadczonej drużyny, gotowej od razu zdobyć tytuł?

Według Marca J. Spearsa z The Undefeated, Lakers będą polować na weterana z pozycji rozgrywającego i Paul jest na liście ich potencjalnych celów. Od razu trzeba jednak dodać, że Lakers mogą zaproponować mu co najwyżej taxpayer midlevel exception za $9.5mln, więc pewnie konieczne byłoby sign-and-trade, a to też nie byłoby łatwe do sfinalizowania ze względu na finansowe ograniczenia ekipy z LA. Ale gdyby Paul chciał zagrać z LeBronem i wrócić do Los Angeles, gdzie cały czas mieszkają jego żona i dzieci, jest to teoretycznie do zrobienia.

W kontekście wolnej agentury Paula często mówi się także o Nowym Jorku, gdzie na czele managementu stoi jego były agent Leon Rose. Knicks będą mieć mnóstwo wolnych pieniędzy, ale nie mają tak silnego zespołu jak Suns i raczej nie przybliżą go do mistrzostwa, nie mówiąc już o tym, że znajdują się po drugiej stronie kraju, podczas gdy priorytetowym dla Paula było dotychczas pozostanie jak najbliżej rodziny. Dlatego ten scenariusz wydaje się mało prawdopodobny, choć Knicks mogą posłużyć jako straszak, jeśli CP będzie chciał poprawić swoją pozycję negocjacyjną.

Gdyby Paul odszedł, Suns mieliby około $27mln na znalezienie zastępstwa. Na rynku będzie sporo dobrych rozgrywających, więc mieliby w kim wybierać, ale Point God jest tylko jeden i nie da się go tak po prostu zastąpić. Potrzebują CP, żeby pozostać w gronie kontenderów.

40

KOMENTARZE

  1. Zdrowie, zdrowie, zdrowie… Jeśli następny sezon nie będzie tak usiany kontuzjami u innych na zachodzie to nie sądzę żeby udało im się zajść daleko. Nie wiem gdzie Paul miałby iść żeby wreszcie ten tytuł wygrać, może do… Clippers? :)

    Lubię to: 5
    • Clippers będą prawie cały sezon bez Kawhia…
      Ja czytałem pogłoski o Lakers – Bogowie koszykówki nie mogą do tego dopuścić. To by była najtańsza biżuteria w historii koszykówki.
      Moim zdaniem powinien zostać w Suns, ale pod warunkiem, że zarząd klubu pójdzie ALL In i wzmocni zespół nie patrząc na długoterminowe koszty.

      Lubię to: 1
          • I poszedł do kolejnego skupiska gwiazd. Więc nadal to nie będzie droga biżuteria.
            Niech wróci do Oklahomy i zdobędzie mistrzostwo z Pokusevskim, Muscalą i Mykhailukiem. Dopiero wtedy pierścień będzie błyszczał.

            Lubię to: 1
      • Znam te pogłoski o LAL. Osobiście bym nie chciał. Ale ja jestem psychopatą – widziałem też plotki o Westbrooku i chcę tego haha ;) Nic nie poradzę, pociąga mnie szaleństwo. Wychowany na Kobim, nie zmienisz tego stanu umysłu…

        Lubię to: 4
  2. Suns mają problem bo ewidentnie potrzebują wzmocnień- chyba przede wszystkim atletyzmu.

    Progres Aytona i Booka na pewno pomoże, ale trzeba zakładać regres Paula.

    Paul ma w PHX realną szanse walki o „prawdziwy” tytuł, ale musiałby pójść na kompromis aby wzmocnić maksymalnie SUNS.

    Lubię to: 4
  3. W przyszłym roku na Zachodzie:

    Założenia wstępne:
    – Out: Leonard
    – nie wiadomo kiedy / w jakiej formie wrócą: Jamal Murray, Klay

    1. Zdrowsze teamy: Lakers
    2. Z 2 zawodnikami, potrafiącymi wykreować rzut sobie / kolegom: Lakers, Clippers (jeśli zostanie Reggie Jackson), Phoenix (jeśli CP3 zostanie)
    3. Top-10 obrona (tribute to MK): Lakers, Clippers
    4. Organiczny postęp młodych zawodników: Phoenix

    Pamiętam o Dallas i Denver, ale oni nie łapią się w tym momencie do żadnego z powyższych punktów.

    Więc wygląda na to, że to Lakers wyjdą z Zachodu do finałów

    Lubię to: 1
  4. Chciałbym by CP3 został w PHX na 3 lata za powiedzmy 100. Przy niezbędnym wzmocnieniu na 4/5 jest szansa na tytuł za rok/dwa, a potem by się przesuwał do rezerwy. Ale opcja wymiany do LAL za Schroeder/Kuzma tez nie jest zła. Kuzma by się ogarnął jak każdy młody z LAL, który idzie do innego klubu😊

    Lubię to: 0