Kajzerek: Jak ten chłopak się pięknie rozwija

6
AP Photo

Jego decyzja o dołączeniu do Detroit Pistons była jednym z największych twistów jakże przebojowego off-season. Jerami Grant zdążył już wyjaśnić, że nie chodziło wyłącznie o kwestie sportowe i dużą rolę odegrał fakt, że o kierunku rozwoju zespołu decydują czarnoskórzy Dwane Casey oraz Troy Weaver. Spora uwaga skupiona wokół Granta – dzięki jego coraz lepszej postawie na parkiecie – sprawiła, że skrzydłowy stara się zaangażować w kwestie społeczne. Zanim jednak stanie się kolejnym liderem opinii musi utrwalić to, co do tej pory robił przede wszystkim na parkiecie.

Urodzony w Portland 26-latek uczęszczał do katolickiego liceum DeMatha w Maryland, gdzie mocno rozwinął poczucie wiary i przynależności do kościoła. Miał niezaprzeczalny talent do gry w koszykówkę i wychodząc ze szkoły średniej był jednym z najlepszych silnych skrzydłowych w kraju. W swoim drugim sezonie z Syracuse notował średnio 12,1 punktu, 6,8 zbiórki i czuł ze strony swojego otoczenia coraz większe naciski na to, by zrezygnować z ostatnich dwóch lat college’u. Trener Jim Boeheim był innego zdania, otwarcie krytykując decyzję o zgłoszeniu do draftu. Nazwisko zawodnika pojawiało się w mockach regularnie, miał konkretną szansę na to, by podpisać w NBA z drużyną, która zainwestuje w niego przede wszystkim czas. Coach twierdził mimo wszystko, że kolejny rok w lidze uniwersyteckiej pomógłby mu zbudować mocniejszą pozycję w oczach GM-ów. Kości jednak zostały rzucone.

– Popierałem go w 110%, ale chciałem, żeby zrobił to jak należy – wspomina Harvey Grant, ojciec Jeramiego. – Miał iść do trenera i o wszystkim go poinformować, a nie bawić się w twitterowe breaking-newsy – dodał.

Ojciec miał ogromny wpływ na Jeramiego. Skutecznie przekazał mu system wartości przez lata utrwalany w rodzinie Grantów. Harvey rozegrał w lidze jedenaście lat, większość z Washington Bullets, po drodze byli Portland Trail Blazers, a w ostatnim sezonie Philadelphia 76ers. Jeżeli bijecie się cały czas z myślami to rozwiewamy wątpliwości – tak, wujkiem Jeramiego jest Horace Grant – czterokrotny mistrz NBA. Rodzina zatem solidnie się w koszykówce zakorzeniła. Ojciec w swoich najlepszych latach notował dla Blazers 18 punktów, 6 zbiórek. Terroryzował obronę przeciwnika czystą siłą i zawziętością.

– Ale gdy Jerami zaczął mnie mijać i wsadzać piłkę nad głową to postanowiłem na dobre dać sobie z tym spokój – śmieje się.

Bracia – Jerai oraz Jerian także grają w koszykówkę. Nie otrzymali takiego zastrzyku talentu, jak 26-letnia gwiazda Detroit Pistons, ale byli w stanie zrobić z basketu sposób na życie. Obaj reprezentują obecnie barwy Promitheas Patras z greckiej ekstraklasy. Natomiast najmłodszy brat Jaelin wpadł w zupełnie inną kategorię i pracuje jako szef kuchni, na co rodzina zapewne nie narzeka podczas wspólnych świątecznych posiłków. Prawdziwym rodzynkiem familii jest siostra Mikayla. Dzieci dorastały oglądając z pierwszego rzędu najlepszych koszykarzy dwóch ostatnich dekad minionego wieku. Istniało zatem duże prawdopodobieństwo, że choć jedno nawiąże do sukcesów ojca.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni44 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni139 zł

33

KOMENTARZE

  1. Jeśli ktos mówi że chce grać pod konkretnym trenerem ze względu na jego kolor skóry to jest ok? Myślalem że powinniśmy patrzeć na ludzi “nie widząc” ich koloru skóry… Ciekawe jakby biały koszykarz powiedział że wybrał zespół taki a nie inny bo ma białego trenera… Coraz bardziej denerwuje mnie ten cyrk. Tak to jest jak prostym ludziom daje się miliony dolarów i wmawia że są wyjątkowi pod każdym względem, choć naprawdę w większości z nich wyjątkowe jest to, że wyrośli troszkę więksi i sprawniejsi niż inni. Chyba już mi się nie chce czytać o społecznej działalności tych wyjątkowych ludzi, bo mam wrażenie, że najchętniej wyeliminowaliby mnie ze swojego otoczenia ze względu na mój kolor skóry, skoro tak nie chcą być prowadzeni przez białych a może i żółtych trenerów. Wolę artykuły o ich grze…

    Lubię to: 28
  2. Dzięki za ten tekst. Widziałem trzy całe mecze Tłoków w tym sezonie. Jerami tam idealnie pasuje, w ogóle dobrze mi się ogląda tych walczących Pistons, przegrywają po wyrównanych końcówkach, ale są gdzieś tam blisko. Trzymam za nich kciuki.

    Lubię to: 1