Dniówka: Rockets nie będą się spieszyć. Blazers się wzmacniają. Kings nie zrobili złej wymiany

5
fot. AP Photo

Po pierwszej fali transferów, NBA na chwilkę wyhamowała, bo wszyscy skoncentrowali się na ostatnich przygotowaniach do draftu, który odbędzie się już dziś w nocy (początek godz. 2:00). Pozostały tylko godziny, a my nadal nie wiemy kto zostanie wybrany z numerem jeden, czy ten pick zatrzymają Minnesota Timberwolves, ani co zrobią Golden State Warriors. Do samego końca będziemy trzymani w niepewności.

Nie było kolejnych wymian, ale nieustannie dostajemy kolejne plotki dotyczące Jamesa Hardena, którego przyszłość stała się głównym tematem w NBA. Według Jonathana Feigena z Houston Chronicle, James postawił sprawę jasno. Chce wymiany do Brooklyn Nets i nie jest zainteresowany przeprowadzką nigdzie indziej. Chce dołączyć do swojego dobrego kolegi Kevina Duranta (a także ponownie grać dla Mike’a D’Antoniego, bo nie zapominajmy, że jest on asystentem Steve’a Nasha) i oczekuje, że Houston Rockets mu to załatwią, nawet jeśli taka wymiana nie będzie dla nich najbardziej satysfakcjonująca.

Nie interesuje go ile Rockets uda się wyciągnąć z Nets, to już niech sobie wynegocjują, ale ostatecznie mają go wysłać na Brooklyn. Harden robi „Anthony’go Davisa”. Tak samo jak AD domaga się wymiany i dokładnie wskazuje cel. New Orleans Pelicans mimo postawienia w tak trudniej sytuacji ostatecznie zdobyli duży pakiet młodych zawodników i picków z Los Angeles Lakers, ale ta drama ciągnęła się kilka miesięcy (pomogło między innymi szczęście w loterii Lakers i wylosowanie czwartego picku). Podobnie może być teraz z Hardenem, bo jak na razie oferta Nets nie przekonuje Rockets. Mogą oddać im przede wszystkim Carisa LeVerta, Jarretta Allena i Spencera Dinwiddie, ale żaden z nich nie ma gwiazdorskiego potencjału, jakiego oczekiwaliby Rockets w takiej wymianie.

W Houston nie zamierzają się spieszyć. Tim MacMahon z ESPN donosi, że Rockets nie mają problemu z tym, żeby nie tylko wejść w obóz treningowy, ale i rozpocząć sezon z Hardenem i Russellem Westbrookiem w składzie. Nawet jeśli obaj gwiazdorzy mieliby być z tego powodu niezadowoleni. W Houston są gotowi na taką niekomfortową sytuację. Nie czują się również zobowiązani wobec Hardena, żeby wysłać go dokładnie tam, gdzie im wskazał. Natomiast w przypadku Westbrooka mają nadzieję, że doby początek sezonu w jego wykonaniu zamaże złe wspomnienia z restartu i poprawi notowana. Nie oddadzą go po zaniżonej cenie i chcą otrzymać w zamian jakiegoś młodego zawodnika albo pick w pierwszej rundzie.


Ważną rzeczą dziejącą się obecnie w NBA są także decyzje dotyczące opcji w kontraktach (wszystkie doniesienia updatuje tutaj). W przeważającej większości to tylko formalność i nie ma tu wielkich historii, bo DeMar DeRozna, Mike Conely czy Andre Dummonad nie zrezygnowali ze swoich wysokich wypłat, ale jest kilka małych niespodzianek. Jest też nadal niewyjaśniona przyszłość Gordona Haywarda, który uzgodnił z Boston Celtics przesunięcie deadline’u na po drafcie. Nie jest to typowa sytuacja, dlatego wygląda na to, że coś tutaj się wydarzy skoro obie strony zostawiają sobie pole manewru. Podobno Atlanta Hawks są nim poważnie zainteresowani, ale może chcą najpierw sprawdzić co uda im się ugrać w czasie draftu, zanim zdecydują czy wolą przejąć Haywarda w wymianie, czy podpisać go jako wolnego agenta. Jeśli Hayward ma opuścić Boston, Celtics powinno zależeć na zrobieniu chociażby sign-and-trade. Nawet jeśli nie mieliby nic dostać w zamian i oddać go w cap space Hawks, to mogliby chociaż wygenerować trade exception, które otworzyłoby im furtkę do dalszych ruchów.

Jeśli chodzi natomiast o niespodzianki. Robin Lopez nie podjął opcji za $5mln. Nie wydaje się, że znajdzie teraz przynajmniej takie same pieniądze na rynku, ale prawdopodobnie alternatywą dla niego była przeprowadzka do Sacramento. Gdyby podjął opcję, pewnie zostałby włączony w wymianę Bogdana Bogdanovica (zamiast Ersana Ilyasovy, którego umowę Bucks teraz zagwarantują), dlatego wolał wejść na rynek i sam wybrać sobie nową drużynę.

Jeszcze większym zaskoczeniem jest pojawienie się na rynku Rodney’a Hooda, który od grudnia zeszłego roku leczy zerwane ścięgno Achillesa. Co prawda Adrian Wojnarowski donosi, że po rocznej rehabilitacji jest on już gotowy do gry, ale mimo wszystko jego dyspozycja stoi pod znakiem zapytania i podpisanie go wiąże się z dużym ryzykiem. Dlatego wydawało się niemal oczywiste, że Rodney weźmie pewne pieniądze – w jego przypadku było to $6 milionów – wykorzystując ten sezon na odbudowanie formy i rynkowej wartości. Mimo to zrezygnował z tej opcji, więc chyba musi być pewien otrzymania lepszej oferty. Przypomnijmy, że miał bardzo udany początek zeszłego sezonu. Zanim doznał kontuzji w 21 meczach zdobywał średnio 11 punktów przy rewelacyjnej skuteczności 51% z gry i aż 49% za trzy.

Może Portland Trail Blazers chcą zatrzymać Hooda i dadzą mu chociaż małą podwyżkę, albo po prostu dłuższą umowę?

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

34

KOMENTARZE

  1. Z czystej ciekawości, jeżeli Rockets puściliby teraz Hardena np do Knicks bo mieliby takie widzimisię, to on może jakoś ten transfer zablokować czy musi iść tam grać? Bo on powiedział że chce do Nets, ale jeżeli Rockets nie chcą handlować z Nets?

    Lubię to: 3
    • Chyba nie mógłby bo nie ma weta w kontrakcie. Sytuacja trochę jak z Kawhiem, grałby tam pewnie sezon, poprowadził do mistrzostwa i odszedł… A nie, wróć to Harden i Knicks – w takim razie siedziałby ciągle z fochem na ławce.

      Lubię to: 17