Dniówka: Kto zasłużył na szansę walki o playoffy i miejsce w turnieju play-in?

0
fot. AP Photo

W tym tygodniu władze NBA najprawdopodobniej podejmą decyzję o wznowieniu gry i dowiemy się w jakiej formie sezon 2019/20 zostanie dokończony.

Powrót wszystkich 30 drużyn jest już raczej mało realny, ale wiadomo, że im więcej meczów uda się rozegrać, tym większe będą zyski, dlatego liga nie chce ograniczyć się tylko do samych playoffów. Stąd też duże poparcie zyskały pomysły dodania kilku drużyn więcej do najlepszej 16, żeby pozwolić im w jakiś sposób zawalczyć o ostatnie miejsca w playoffach. Rozwiązaniem ma być turniej play-in albo faza grupowa zamiast pierwszej rundy. To powinno zapewnić dodatkowe emocje jeszcze przed startem decydującej fazy i zagwarantuje większą liczbę meczów. W dodatku meczów o coś, co jest kluczowe, bo w innym wypadku gwiazdy nie będą zainteresowane powrotem na boisko po tak długiej przerwie.

Tylko ile drużyn powinno dostać bilet do „bańki” i szansę walki o playoffy? Najczęściej w tym kontekście wymienia się cztery zespoły z Zachodu, które w momencie zatrzymania sezonu brały udział w wyścigu o ósmą pozycję. Ale możliwe, że będzie ich więcej, bo według doniesień z minionego weekendu, faworytem wśród scenariuszy powrotu staje się ten uwzględniający 22 drużyny. W tym przypadku granicą zapewniającą uczestnictwo we wznowionym sezonie byłaby różnica 6 meczów dzieląca zespół od ósmego miejsca w obu konferencjach.

Zanim jednak poznamy ostateczną formę rozgrywek i liczbę drużyn biorących w nich udział warto przypomnieć sobie jak wyglądała sytuacja w NBA sprzed już prawie trzech miesięcy. Kto rzeczywiście grał jeszcze wtedy o playoffy i zasłużył na możliwość dokończenia tej walki, a kto miał już tylko teoretyczne, matematyczne szanse.


Zacznijmy od Wschodu, bo tu skład playoffów był już właściwie znany. Pierwsza szósta jest daleko przed Brooklyn Nets i Orlando Magic, natomiast za ich plecami znajdują się Washington Wizards.

7. Brooklyn Nets 30-34
8. Orlando Magic 30-35
9. Washington Wizards 24-40

Wizards tracą 5.5 meczu do ósmego miejsca, ale praktycznie ta różnica wynosiła 6.5 meczu, ponieważ Magic mają z nimi tie-breaker po zrobieniu sweepu w bezpośrednich pojedynkach. Natomiast 6 meczów dzieli ich od siódmych Nets (z nimi dwa razy wygrali, ale też jeszcze mieli dwa razy się spotkać).

Do zakończenia sezonu drużynie Bradley’a Beala pozostawało 18 spotkań. Teoretycznie nadal mogli zaliczyć serię zwycięstw i dogonić ósemkę, ale w praktyce to było właściwie niemożliwe. Mówimy o drużynie, która przez 78% sezonu wygrała ledwie 37.5% swoich meczów i ani razu nie miała trzech wygranych z rzędu. Oczywiście Beal w styczniu mocno się rozkręcił i w ostatnich tygodniach przez zatrzymaniem sezonu był najlepszym strzelcem całej ligi, ale nawet jego popisy na 35.8 punktów nie wystarczyły, żeby Wizards w tym okresie byli na plusie (10-12). Co więcej, ich kalendarz na resztę sezonu był najtrudniejszym na Wschodzie. Z tych pozostałych 18 meczów, aż 13 mieli zagrać przeciwko zespołom playoffowym, a do tego czekały ich jeszcze dwa starcia z Pelicans.

Magic i Nets też nie zachwycali, ale na tym kiepskim środku Wschodu mieli wystarczająco silną pozycję, żeby na miesiąc przed końcem sezonu czuć się bezpiecznie. Pozostała im już tylko rywalizacja o rozstawienie na pozycjach 7 i 8. Nie musieli oglądać się za siebie, obawiając się pogoni ekipy z Waszyngtonu. Wystarczyło, żeby wygrali po 4 mecze, a Wizards żeby się z nimi zrównać musieliby finiszować 10-8 na tym trudnym grafiku.


Na Zachodzie sytuacja była dużo ciekawsza, ponieważ tutaj rzeczywiście odbywał się wyścig o playoffy i aż trzy zespoły dzieliło tylko 3.5 meczu od ósmej pozycji. Ale jeśli NBA wybrałaby scenariusz powrotu z udziałem 22 drużyn, szansę na dalszą grę dostałaby aż piątka zanudzająca się poza playoffami w momencie zatrzymania.

8. Memphis Grizzlies 32-33
9. Portland Trail Blazers 29-37
10. New Orleans Pelicans 28-36
11. Sacramento Kings 28-36
12. San Antonio Spurs 27-36
13. Phoenix Suns 26-39

Będący na siódmej pozycji Dallas Mavericks byli już pewni awansu – aż siedem meczów przewagi nad Grizzlies, a tylko cztery straty do top-3.

Memphis Grizzlies nie byli uważani za faworytów tego wyścigu, ponieważ do zakończenia sezonu mieli najtrudniejszy kalendarz w całej lidze. Zostało im 17 meczów, z czego 11 przeciwko ekipom playoffowym i do tego jeszcze 5 bezpośrednich starć z drużynami próbującymi ich dogonić (po dwa razy z Blazers i Pelicans, raz ze Spurs). Warto jednak przypomnieć, że wyjątkowo dobrze poradzili sobie pod nieobecność Jarena Jacksona Juniora, a były obawy, że jego kontuzja może wyrzucić ich z ósemki. Pod koszami dominował Jonas Vanaciunas i zaliczyli wtedy bilans 4-5, tymczasem Triple J właśnie szykował się do powrotu. Co więcej, po raz pierwszy w barwach Grizzlies miał zaraz wystąpić Justise Winslow, pod koniec kolejnego tygodnia oczekiwano powrotu Brandona Clarke’a, a coraz lepiej spisywał się Josh Jackson (16.6 punktów, 1.4 przechwytów i 1 blok w pięciu ostatnich meczach). Wszystko więc wskazuje na to, że kończyliby sezon w pełnym składzie i ponownie mogliby pozytywnie zaskoczyć, utrzymując swoją pozycję.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

27