Dniówka: “Load Management” wrócił na jedynkę. W Charlotte umarł król, niech żyje król

11
fot. AP Photo

Mocny komentarz Doris Burke wywołał wczoraj dyskusję w ESPN i zbudował temat na cały dzień. Komentatorka była kolejną osobą, która zwróciła NBA uwagę, że “load management” zawodników przynosi lidze szkody i podkreśliła, że czas ten problem rozwiązać.

“It’s mind boggling to me that Kawhi doesn’t want to play against the reigning MVP and he’d rather play against Portland the next day. Kawhi not playing is ridiculous at this point.

The league should be concerned that their best players are not playing on national television.”

Burke nie winiła wprost Kawhi’a, mówiła bardziej, że “load management” zaraźliwie uprawiany przez coraz więcej klubów osłabia produkt, a także oglądalność samego ESPN, która pokazywała środowy mecz Los Angeles Clippers i Milwaukee Bucks – jeden teraz z tylko dwóch pojedynków Kawhi’a i Giannisa w sezonie regularnym.

Nieobecność Leonarda w takim środowym meczu sezonu regularnego, to jakbyś chciał obejrzeć mecz Barcelony w rundzie grupowej Champions League i dowiedział się przed meczem, że Leo Messi nie gra, bo odpoczywa. Prawdopodobnie włączyłbyś inny mecz lub nie oglądał wcale. To tak działa, to jest takie proste.

Przed meczem reporter ESPN w Los Angeles przepytał przed halą fanów Clippers (i Bucks). Duża część z pytanych była niezadowolona z decyzji Leonarda i Clippers:

“I hope he plays a lot, because i pay a lot of money for my tickets”

“We pay too much money”

Możesz poniżej posłuchać innych argumentów ulicy, ludzi niemalże oburzonych, ale także i tych, którzy rozumieją sprawę. Warto myślę zobaczyć ten klip, żeby poczuć jak PRAWDZIWE, a zarazem odległe, są nam kwestie, o których my dyskutujemy aż zza oceanu:

 

W czwartek Clippers podejmują Portland Trail Blazers i jeden z kibiców wyżej zakwestionował nawet na poziomie samej rywalizacji pomysł sadzania Leonarda w starciu z najgorętszym od tygodnia graczem NBA: lepiej zagrać słabszym składem z Portland, a mocniejszym z Bucks. Ale to są plany ponoć ustalane z wyprzedzeniem. W dodatku taki proces prowadzenia Kawhi’a w sezonie regularnym doprowadził w poprzednim sezonie Raptors do mistrzostwa.

NBA zareagowała na komentarze Burke.

Rzecznik prasowy ligi Mike Bass odniósł się do wpisów w oficjalnym “Injury report” i do tego, że według Clippers Leonard po prostu nie ma zdrowego kolana i to kolano stale wymaga odpowiedniej rehabilitacji.

Dodał:

“NBA is comfortable with the team medical staff’s determination that Leonard is not sufficiently healthy to play in back-to-back games at this time.”

To prawda: słowo “tendinopatia” było słowem 2018 roku na Szóstym Graczu, a sam Leonard utykał i w finałach konferencji, i w Finałach NBA.

Znów jest o czym rozmawiać, ale napiszę tylko raz jeszcze, że grą końcową dla NBA będzie skrócenie terminarza do 66-72 meczów i jestem pewien, że wydarzy się to w najbliższej dekadzie.

Chodźmy do gier i do kilku podejrzeń o kluby, do których zawitają wiatry wymian:

(5-1) Boston Celtics @ (4-3) Charlotte Hornets (godz. 2)

Po najlepszej czwartej kwarcie w karierze Bismacka Biyombo i comebacku z przetrzebioną kontuzjami Indianą musimy wreszcie porozmawiać o jednym z najbardziej poprawionych graczy ligi. O pewnym, młodym rozgrywającym Hornets, który nie nazywa się Kemba Walker i, co więcej, nie nazywa się też Terry Rozier.

To wybrany z nr 34 Draftu 2018 dziś już 24-letni Devonte’ Graham – przez trzy lata rozgrywający i boiskowy przywódca najlepszego – dla tych oczu – teamu w najnowszej historii Kansas (2016/17), a w poprzednim sezonie trzecia jedynka Hornets za Kembą Walkerem i Tony’m Parkerem. W offseason mogłeś nie przeczytać o nim zdania, tymczasem po siedmiu meczach sezonu Graham jest najlepszym strzelcem (17.3) i podającym (6.7) Hornets, grając po 31.1 minut z ławki, jedną trzecią z nich w parze z Terry’m Rozierem.

W koledżu Graham przez dwa pierwsze sezony pełnił rolę pokroju Kyle’a Lowry’ego, czyli niewychylającego się przed szereg generała parkietu, który kontroluje obronę na jej szczycie i dba o udział innych w ataku. Dopiero po odejściu Josha Jacksona, wspólnie ze Światosławem Michailukiem w sezonie 2017/18 musieli swój impakt strzelecki wznieść na wyższy poziom. Graham latem dodał kilka kilogramów mięśni, spiął afro i założył opaskę – z odległości dwóch metrów od komputera przypomina trochę teraz nieco wyższą wersję napakowanego Ty’a Lawsona – ale przede wszystkim postanowił wyjść poza swoją dotychczasową rolę.

W Charlotte jest bowiem mnóstwo miejsca na podejmowanie prób indywidualnego, realnego rozwoju ofensywnego w sytuacjach meczowych. Dotychczas w tym sezonie Graham trafia rewelacyjne 54% rzutów za trzy po koźle (aż 2.1 celnych na mecz). Aż 40% jego posiadań punktowych to pick-and-roll, z którego zdobywa aż 1.17 punktów na posiadanie. Jest wyraźnie gorący i najpewniej/oczywiście tak wysoka skuteczność się nie utrzyma – obecnie zaskakuje “dropujących”, wysokich obrońców tym, że idzie w górę po zasłonie, a niskich samym faktem, że potrafi robić to tak wcześnie w akcji – ale w jego konkretnym przypadku liczy się osiągnięcie pewnego pułapu ilości rzutów i zdobycie pewności, podkręcane przez zwykły fakt, że Hornets wygrali 4 z tych pierwszych 7 meczów, a Pacers we wtorek rzucił 35 punktów, wymusił faul Jakarra Sampsona i na 1,7 sek. przed końcem trafił dwa wolne decydujące o wyniku.

Grahama czeka zaraz dołek, bo tak to zdobywanie poziomów przeważnie działa. Żeby nie było też tak różowo, to martwi mnie początek drugiego sezonu w NBA Milesa Bridgesa. Nasz zeszłoroczny, pierwszorundowy wybór niby trafia 39% za 3 (4.4 próby), niby zalicza po dwie asysty na mecz i jest solidnym obrońcą, ale Bridges wygląda na koszykarza bardziej w typie Aarona Gordona: czwórkę, która bardzo chce być trójką. Był już z tą obwodową tendencją jego gry zresztą kłopot w Michigan State. Dziś to Graham i rookie P.J. Washington bardziej niż Bridges wyglądają jak część rozwiązania w Charlotte. A wracając do trafiającego 28% trójek, wchodzącego z ławki Malika Monka – który traci minuty na rzecz Grahama – to już nie pamiętam o jakichkolwiek nadziejach z nim związanych, tym bardziej, że sam akurat takich nadziei w ogóle nie miałem – nie lubiłem tego picku od startu. Monk to poniżej-przeciętny atleta, któremu ciągle przytrafiają się urazy, który nie pracuje albo nad formą fizyczną, albo nad grą na piłce i który mam wrażenie swój peak zaliczył dwa lata temu w koledżu i dziś jest przede wszystkim problemem w obronie, gdy widzi zasłonę.

Umarł król, niech żyje król! Devonte’ Graham jest obok Kendricka Nunna chyba największym “Co to za gość?”, choć tylko pod warunkiem, że nie widziałeś go w Kansas. To taka moja wersja olania tego, że Kemba Walker wraca dziś do Charlotte. Nikt nie będzie buczał, ale “In no way shape or form does it do any good to go back in time and talk about A, B or C. It is time to move on.” #GoCats

(3-4) Oklahoma City Thunder @ (4-3) San Antonio Spurs (godz. 2:30)

Jak mocno i słusznie ustalonej renomy jakości nie mieliby  Spurs (4-3, 14 atak, 14 obrona), to kiedy nie są dobrzy, potrafią być rok w rok jednym z najnudniejszych, najgorszych do oglądania teamów League Passa.

Dlatego, gdy wreszcie zaczynają grać dobrze – a dzieje się to też rok w rok, przeważnie gdzieś w okolicach grudnia-lutego – ludzie piszę te artykuły o tym – te wiesz – że 90% z nas traci wiele nie oglądając Spurs. Te artykuły, które między słowami niemal zarzucają nam, że my to o koszykówce nie wiemy nic. Walić Hardena, tylko Spurs.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

16

KOMENTARZE

  1. “Nieobecność Leonarda w takim środowym meczu sezonu regularnego, to jakbyś chciał obejrzeć mecz Barcelony w rundzie grupowej Champions League i dowiedział się przed meczem, że Leo Messi nie gra, bo odpoczywa. Prawdopodobnie włączyłbyś inny mecz lub nie oglądał wcale.To tak działa, to jest tak proste”
    A mnie się wydaje , że to tak nie działa, no chyba że mówimy o kibicu niedzielnym. Oczywiście starcie Kawhi-Giannis byłby super, ale jesli idziesz na mecz , siadasz przed tv , aby obejrzeć swoj ulubiony zespoł koszykowki i skupiasz sie na sporcie, to dostajesz i tak danie pierwszej klasy, najwyżej mniej pikantne, oslabione brakiem waznego składnika, ale ciągle z najwyższej pólki. Podana jako przykład Barca nawet bez geniusza Messiego jest i tak warta obejrzenia ( choc aktualnie trochę jakby mniej;). W ostatniej kolejce LM “moje” BVB grało z Interem osłabione brakiem Marco Reusa- absolutnego lidera. Gdybym odpuscił ten mecz nie obejrzałbym fantastycznego meczu i powrotu Borussii od 0:2 do 3:2.

    Lubię to: 7
      • Niedzielny kibic powinien jednak na tym mniej ucierpieć bo on nie przywiązuje się do klubu, jak nie ma dobrego meczu to może sobie włączyć playaka. Może ludzie mogliby w końcu zrozumieć że życie i sport to nie wirtualna zabawa

        Lubię to: 2
    • Ja sobie nie wyobrazam, ze kupuje bilet, moze jedyny w sezonie i sie okazuje, ze nie obejrze gracza, dla ktorego przyszedlem. Czytam wlasnie biografie Raya Allena i dla niego wazne bylo aby kazdego dnia wyjsc na parkiet wlasnie z tego powodu. Za to w sumie im placa.
      Moze powinni load management traktowac jako bezplatny urlop bo tym wlasciwie jest.

      Lubię to: 22
  2. Liga powinna być bardziej stanowcza. Tłumaczenie LAC jest żałosne. Tracą kibice a przez to liga. Z meczu na szczycie zrobił się jedynie mecz ciekawy. Myślę że wielu normalnych kibiców sobie odpuściło

    Lubię to: 10
  3. Wiem, zaraz powiecie, że jestem psychofanem Bostonu, ale fajnie by było w zapowiedzi meczowej przeczytać cokolwiek o rywalu Charlotte. Zwłaszcza, że Kemba wraca do domu.

    Lubię to: 6
      • Tu nie do konca się zgodzę, bo Maciek mocno typował do samego konca w zeszlym sezonie, ze Boston odpali. Nie odpalil, Maciek sie sparzyl i nie chce teraz wyprzedzic nikogo z tejkiem, ze Boston w tym roku zaskoczyl. Niemniej, niesamowita “zmowa milczenia”, nie wiem czy uda Wam sie przemilczec Boston przez caly sezon 😂

        Lubię to: 2
  4. Maćku, nie skrócenie terminarza a po prostu wyeliminowanie nie tylko 4w5btb ale i wszystkich btb. Wtedy to pierdololo ‘nie może grać w btb’ umrze. Chyba że wtedy powiedzą że Kawhi może grać tylko 1 mecz w tygodniu i wybrali ten łatwiejszy bo ma chore kolano. Ale to już będzie kompletny strzał w stopę dla NBA.

    Lubię to: 2
  5. “A jeszcze przypomnę Ci kiedy oglądać Spurs. Oczywiście. I zrobię to już po fakcie i przysięgam zrobię to wtedy tak, żebyś miał wrażenie, że się na koszykówce nie znasz. Przysięgam!”

    Oby, tylko nie w czerwcu 😜

    Od sezonu 2014/15 z wyjątkiem pół sezonu 2016/2017 gdzie starterem był Dedmon, to system Popovich’a raczej nie rozpieszcza delikatnie mówiąc.

    “LaMarcus Aldridge wygląda jakby fizycznie był za górką, Rudy Gay o tej porze zdziadziały jest jeszcze bardziej niż LeBron James, Dejounte Murray rezygnuje z wielu rzutów”

    Tak, Rudy Gay wygląda staro i ma cholernie duże dupsko; a co do DJ, to wygląda na to, że jego rzut w preseason okazał się prawdopodobnie jednym wielkim FLUKE’IEM 🤔

    Tak, oto prezentują się żołnierze z pod Alamo Gen. Popovicha, ze swoimi 3Pkt. armatami:

    Mills 17/35 48.6% 🔥🔥🔥
    White 7/16 43.8 🔥🔥
    Forbes 17/51 33.3% ❄️❄️
    Gay 7/28 25% ❄️❄️❄️
    Belinelli 4/22 18.2% ❄️❄️❄️❄️
    Lyes 1/9 11.1% ❄️❄️❄️❄️

    https://pbs.twimg.com/media/EIuZtIgXkAIxQCb.jpg
    @PaulGarciaNBA

    Lubię to: 4