5 na 5: Zion Williamson i zapowiedź Konferencji Zachodniej

6
fot. newspix.pl

1) Czy Zion Williamson to następny LeBron James?

Maciej Kwiatkowski: Nie. Dwie bardzo poważne kwestie działają przeciwko Zionowi, obie są niezależne od jego obecnej klasy sportowej. Pierwsza to czerwone flagi dotyczące ratio jego wagi do wzrostu, druga dotyczy tego czy będzie w stanie poradzić sobie z presją porównań do Króla i poskromić ogromny hype. Przede wszystkim jednak Williamson jest innym graczem niż LeBron, w dodatku innym graczem w innej erze. James to bardziej lub mniej wysoki rozgrywający, Williamson to niski center – Julius Randle z atomówką w dupie.

Piotr Sitarz: Nie. Zion będzie Zionem i tyle. Nie wiem gdzie go to zaprowadzi, mało mnie to w tym momencie obchodzi, bo nie jestem fanem programowania karier przed pierwszym meczem, pierwszym sezonem, pierwszym kryzysem, z którego nastąpiło pierwsze wyjście. Na początku kariery powinien przypominać Jamesa tylko w sile psychicznej, bo tak jak czasy Jordana nie miały internetu, czasy Jamesa dopiero internet poznawały, tak dzisiaj jest to wiodące medium, co tu dużo mówić, pełne hien. I te hieny ruszą na Ziona jeśli już w listopadzie nie spełni chorych oczekiwań. Spokojnie: Zion w college’u nie był tak dobrym graczem, jak James w high-schoolu. No i “linię progresu” może mieć też zgoła odmienną od tego czy innych wielkich.

Maciej Staszewski: Tak. Pieprzyć te wszystkie “Za wcześnie. LeBron był tylko jeden …blablabla”. Tak. Raz na dekadę, czasem częściej, dostajemy gracza fizycznie innego niż wszyscy przed nim. Pod tym względem LeBron jest następcą Shaqa, a Zion i Giannis następcami LeBrona. Większy i silniejszy niż to możliwe przy jego zwrotności, mobilności i szybkości. Fizycznie przedstawiciel innej rasy. Oby dotyczyło to też jego zdrowia, jak w przypadku poprzedników. Za to już teraz widać, że tak jak oni ma w sobie więcej niż niesamowite ciało. Intensywność z którą gra, charyzma, chęć i umiejętności podawania, potencjał defensywny. LeBronowie wnoszą do ligi coś więcej niż samą fizyczność i także w przypadku Ziona na to się zanosi.

Adam Szczepański: Możliwe. Ma potencjał, żeby w niedalekiej przyszłości stać się największą gwiazdą NBA i to jest w nim najbardziej fascynujące. Dlatego wszyscy będziemy teraz z uwagą obserwować Ziona i dokładnie analizować jego grę, jego zachowanie poza parkietem, to jakim jest liderem – każde jego posunięcie, zastanawiając się, czy rzeczywiście będzie kolejnym zawodnikiem, który na lata zdominuje NBA.


2) Czy Clippers są overrated?

Kwiatkowski: Tak. Raz: w poprzednim sezonie Clippers byli drużyną, która najbardziej przekroczyła Expected Wininng Percentage – wygrali 48 spotkań, podczas gdy grali na 43 zwycięstwa. Dwa: od zakończenia zeszłego sezonu Paul George przeszedł trzy operacje na dwóch barkach i najprawdopodobniej opuści nie tylko obóz przygotowawczy, ale i początek sezonu regularnego. Trzy: Kawhi Leonard nigdy nie grał z kimś takim jak George, graczem na wskroś do niego podobnym. Cztery: jak Sweet Lou pogodzi się z oddawaniem piłki w crunchtime? Pięć: podpisanie w sierpniu spranego Patricka Pattersona i testowanie we wrześniu Joakima Noaha mówi nam co sami Clippers sądzą o swojej rotacji podkoszowej.

Sitarz: Nie. Zamienili dobrych graczy na świetnych graczy i zachowali rzecz, która w poprzednim sezonie ciągnęła zespół: rezerwowe ustawienia z Lou Williamsem i Montrezlem Harrellem. To w kontynuację planu Riversa wkomponują dwóch z 15 najlepszych graczy NBA, a nie odwrotnie. Clippers nie są moim zdaniem zdecydowanie przed którymkolwiek kandydatem do Finałów NBA, oczekiwania są wysokie, ale wyważone, więc szanse na to, że są czy zostaną przecenieni oceniam blisko zera.

Staszewski: Nie. Choć będziesz o tym dużo słuchał, być może aż do wiosny. Ta drużyna przejdzie drogę przez mękę, zanim kliknie. W krótkim czasie strata SGA, Gallo i Tobiasa, słabiutka rotacja 4/5 i Paul George wchodzący w sezon z pociętymi barkami. Doc Rivers będzie musiał wyprawiać cuda. Ale z drugiej strony mamy drużynę z dwoma Top-5 graczami ligi i dwoma z Top-2 rezerwowych ligi, która przy okazji zachowała głębię niespotykaną po takim skoku po gwiazdy. To nie jest case stars&scrubs z Miami Heat, mistrzowskich Cavaliers, czy nawet tegorocznych Lakers. Tu mamy na start Harrella, Williamsa, Beverley’a, Shameta, Greena, Harklessa, Zubaca i McGrudera. Większość z nich grała razem już w zeszłym sezonie. Nowe gwiazdy sobie, ale przez zachowanie ciągłości w drużynie z chemią boiskową nie powinno być problemów. Na wiosnę przestaniesz słuchać o tym że są overrated, a ekspert z Twittera napisze Ci, że są najbardziej underrated z prawdziwych kontenderów. Takie czasy.

Szczepański: Nie. W tej nagle niezwykle wyrównanej lidze są najpoważniejszym kandydatem do mistrzostwa. Mają duet gwiazd na dwie strony parkietu, w tym najlepszego zawodnika, który dopiero co doprowadził swoją poprzednią drużynę do mistrzostwa. Mają głęboki skład, włączając w to najlepszego rezerwowego. I mają też świetnego trenera. Zobaczymy gdzie ich to doprowadzi, ale jak dla mnie są w najlepszej pozycji startowej i mają realne szanse na tytuł.


3) Czy Warriors ze zdrowym Klay’em Thompsonem to najlepszy team w Konferencji Zachodniej?

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

36

KOMENTARZE

  1. Starsi kibice Nba nacpewno pamietaja że przychodził juz do ligi podobny gracz jak Zion. Może nie tak hajpowany bo to nie byly czasy facebooka instagrama i tweetera. Tym graczem byl Larry Johnson absolutna gwiazda uniwersyteckiej koszykówki. Co prawda nie tak skoczny ale poteznie zbudowany atletyczny gracz. Niestety kontuzje zniszczyły mu karierę i obawiam sie ze tu tez moze byc problem z kontuzjami. Jednak Lebron to pod tym wzgledem freek.

    Lubię to: 5