Flesz: O czarnym koniu Wschodu teraz i zaraz


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 15 lipca 2018
fot. AP Photo

fot. AP Photo

Kiedy po raz ostatni pisałem o Jabarim Parkerze i Milwaukee Bucks w krytycznym tekście “Tommorow is Overrated” drugi numer Draftu 2014 sfrustrowany był swoją rolą na początku play-offów, a jego grą wydawał się rozczarowany być Giannis. Zanim w maju Giannis zaczął obiecywać, że Parker w Milwaukee zostanie.

Parker w Milwaukee nie zostanie i dziś mogą w Milwaukee zastanawiać się co byłoby, gdyby w 2014 roku zdecydowano się postawić na Joela Embiida.

Myślenie życzeniowe o Parkerze zostało teraz scedowane na sąsiadów z południowych brzegów Lake Michigan. Jednoroczny kontrakt z opcją dla Bulls na drugi rok wydaje się być rozsądną inwestycją, nawet jeśli już na starcie widać, że znalezienie mu roli na boisku w drużynie Lauriego Markkanena i Wendella Cartera Juniora może doprowadzić do kolejnych potyczek Parkera z trenerem.

Ale nie chcę pisać dziś o Parkerze. I nie chcę już czekać, nawet jeśli każdego dnia pozornie znaleźć można coś ciekawszego, niż to co przyszły klub Joe’ego Tsai może w NBA zrobić i zrobić już zaraz. Jak nie teraz. Zresztą, już zrobił, w poprzednim sezonie będąc drugim po 76ers najbardziej poprawionym zespołem w rubryce zwycięstw. Nikt na nich dziś uwagi jeszcze nie zwraca, ale to położenie wydaje się Brooklyn Nets bardzo pasować.


Już za niespełna rok zespół, którego nowy dyrektor medycyny sportowej opiekował się podczas kończącego mundialu reprezentacją Australii będzie w stanie wkroczyć na rynek wolnych agentów z 68 milionami dolarów do wydania.

Już za niespełna rok Brooklyn Nets będą w stanie zaoferować dwóm gwiazdom to czego nie będą w stanie zrobić New York Knicks: Nowy Jork i możliwość wspólnej gry.

To dlatego przypomina się dziś, że Kyrie Irving jako młody chłopak trzymał stopy na siedzeniu przed sobą, bo próbował zmieścić się pod dachem Continental Airlines Arena ubrany w koszulkę Jasona Kidda. To dlatego przypomniano niedawno o tym, że komunikował się z Jimmy’m Butlerem w tygodniach poprzedzających wymuszone przez niego odejście z Cleveland. To dlatego coraz częściej mówi się o ich planach gry razem.

Nikt z klubu przy Atlantic Avenue planów tych jeszcze nie potwierdził. Ani oficjalnie, ani wysyłając sms-em do sentymentalnie związanego przecież z klubem Adriana Wojnarowskiego. Są to co najwyżej spekulacje. Żaden Magic nie wyszedł i nie ogłosił lata 2019 jako czasu rozstawiania trampoliny po skok w chmury. Złośliwy zażartuje oczywiście, że nie ma obietnic, bo nie ma komu ich składać. Ale od zupełnego braku rozmów o przedłużeniu kontraktu z D’Angelo Russellem, przez zjedzenie blisko 20 milionów dolarów w kontrakcie Timofieja Mozgowa, po Nowy Jork wreszcie, wszystko inne wydaje się jednak o tym mówić.

Ale dlaczego Nets?

Jak tu dotarliśmy?

Bo dlaczego by nie Nets?


Oto jest zespół, przeciwko któremu trafiono w poprzednim sezonie najmniej rzutów za trzy w całej NBA; jeden z najbardziej grających razem i taki, w którym każdy ma szansę w obrębie logicznego systemu oddać rzut praktycznie w każdym posiadaniu.

Nie czcze gadanie, tylko coś co przełożyło się na aż 2924 rzuty za trzy oddane w 82 meczach (2m. w NBA). To kwestia systemu z wieloraką ilością zasłon dużych stawianych dla małych i średnich, po których mali czy jak Caris LeVert średni mieli do wyboru rzut, zwód, penetrację lub odegranie, natomiast z uwagi właśnie na czołowy w lidze spacing duży mógł zostać obsłużony rolując do kosza jak choćby rozwijający się coraz szybciej Jarrett Allen lub od obręczy odskakując jak Rondae Hollis-Jefferson, jeden z najbardziej interesujących graczy ligi. To właśnie dlatego Nets w pierwszych ośmiu z dziewięciu spotkań poprzedniego sezonu rzucali więcej niż 110 punktów, wliczając w to preseason, bo już przy 131 punktach w październiku rzuconych w Indianapolis szatnia kupowała, to co sprzedawał im Kenny Atkinson.

I możesz myśleć o Nets 17/18 i myśleć o Jahlilu Okaforze, myśleć o D’Angelo Russellu, którzy w tym wszystkim w większym czy mniejszym stopniu nie odnaleźli się, ale to dlatego można też co drugi dzień pisać o karierze Jabariego Parkera, zastanawiać się dlaczego stało się jak się stało – dlaczego Okafor nie w Sixers, Russell nie w Lakers, Parker nie w Bucks – kiedy to co ważniejsze umyka.

Nets mogą awansować do play-offów w kwietniu 2019 roku.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

46

Komentarze

  1. Barton

    15 lipca 2018 o 14:24

    Ultra ciekawy tekst. Dziękuję za napisanie.

    Lubię to: 13
  2. goozman

    15 lipca 2018 o 16:37

    połączenie słów Wendell i bóg w jednym zdaniu jest zarezerwowane tylko dla tego pana:

    https://www.youtube.com/watch?v=hsjKbAHYM2Y

    Lubię to: 4
  3. Rafał

    15 lipca 2018 o 16:57

    Tekst bardzo fajny, a tylko dwa komentarze. Trzeba coś napisać, żeby nam się Maciek nie zniechęcił ;-)

    Zauważyłem, że w tym sezonie obrodziło “drużynami drugiego wyboru”. To chyba nowy trend w budowaniu ciekawych organizacji: Nets, Pacers, Jazz, Pelicans, Clippers – aż trudno się zdecydować :-).

    Lubię to: 3
  4. piotrek92@icloud.com

    15 lipca 2018 o 17:13

    Rodions Kurucs jest z Łotwy 😉

    Lubię to: 6
  5. XIII

    15 lipca 2018 o 17:18

    Maciek, rozumiem, że nie zmieniacie drużyny MRAPu na ten sezon? :)

    Lubię to: 5
  6. @pilkakwadratowa

    15 lipca 2018 o 23:15

    Straszny log jam na obwodzie, trochę mnie to niepokoi w kontekście jakichś panicznych ruchów w trakcie sezonu.

    I znowu Nets będą uroczy, i może wreszcie będzie się ich dało oglądać

    Lubię to: 1
  7. Jules Winnfield

    16 lipca 2018 o 09:05

    Nie wiem czemu bo nie mam za grosz poczucia gustu ale… Kyrie’emu chyba bardziej pasuje czarny niż zielony.

    Lubię to: 1
  8. Mirkoski

    16 lipca 2018 o 10:11

    Bardzo przyjemny tekst

    Lubię to: 2
  9. MPH

    16 lipca 2018 o 12:19

    Pytanie, ile picków Nets oddadzą za Kyrie’go tym razem? Nim się zorientują, znowu będą grali główną rolę w gangbangu produkcji Danny’ego A.

    Lubię to: 8

Skomentuj