Flesz: Warriors i problem wieku


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 10 lipca 2018
fot. AP Photo

fot. AP Photo

Margines błędu Golden State Warriors pozwala śmiać im się w twarz aspiracji maluczkich, czyli w tym wypadku reszty. I tylko przyziemność Curry’ego i Kerra sprawia, że arystokratów to w ostatniej dekadzie mimo wszystko widzieliśmy większych.

“To początek końca”

Nareszcie Warriors zdobyli mistrzostwo rok po roku. Czyli osiągnęli coś, co w ostatniej dekadzie stało się udziałem tylko Lakers Kobiego i Heat LeBrona. Po ostatni threepeat trzeba by sięgnąć się do 2002 roku. I tamten projekt Lakers jaką stał się dla kolejnych super drużyn przestrogą: skłócone gwiazdy trzaskały drzwiami, zespół opakowany był graczami z przekroczoną datą ważności, rotacja była krótka,  a minuty Stanisława Miedwiedenki i Kareema Rusha ekstensywne. Albo rozpad Bulls w 98 roku – jak zamknięcie zakładu pracy i kwarantanna z powodu napromieniowania.

Z każdym wielkim zespołem zdobywającym tytuły dzieje się podobnie. Znakomici gracze muszą wreszcie zacząć zarabiać jak znakomici gracze. Kiedy już masz tytuł, chcesz pieniędzy. Rekompensatą stają się za to niewysokie kontrakty, na które zgadzają się ci doświadczeni ścigający pierścień. Bo kiedy masz już pieniądze, chcesz tytuł.

Ale co jeśli ma się już jedno i drugie?

Dlatego właśnie Bill Belichick otwiera każdy nowy sezon New England Patriots i mówi często tym samym graczom o zupełnie nowej drużynie, o nowej przygodzie, chociaż przecież tym samym celu i z tym samym quarterbackiem od osiemnastu lat. Umiejętność motywowania grupy staje się wyspecjalizowaną wiedzą, ponieważ umiejętność utrzymywania się na szczycie przydarza się garstce osób i nie każda z nich jest Twoim przyjacielem, czy chce, lub umie zdradzić “Jak to zrobić?”.

Każdy proces powtarzany przerodzić może się z bezpiecznego w nudny. Potrafi zadać pytanie: czy przyszliśmy na świat odtwarzać Dzień Świstaka, czy też po infuzję w naszych życiach nieoczekiwanego?

Co dzieje się w szatni, przeważnie zostaje w szatni. Pojawi się co jakiś czas dramatyczny source o wydarzeniu do którego w niej doszło. Z reguły opowiada on jednak o efekcie atmosfery, nie o samej atmosferze w szatni, o której nie wiemy. A nawet jeśli wiemy, bo w takiej wygrywającej szatni byliśmy, to przecież nie umiemy oddać osobom postronnym tego, co dokładnie nas łączy.

Steve Kerr po zakończeniu sezonu 2017/18 – sezonu, w którym Warriors musieli wyjść z opresji w finałach konferencji i nie wszystko wcale przyszło tak łatwo – powiedział:

“Będziemy młodsi w sezonie 2018/19”

Nie był pierwszym trenerem budującej się dynastii, który młodość obiecał i dziesięć dni po rozpoczęciu free agency nie jest pierwszym, który marne efekty tej gwarancji widzi. Przecież DeMarcus Cousins praktycznie sam do nas przyszedł i po zerwanym Achillesie nie może nie dać nam mniej, niż 40-letni Karl Malone.

Właśnie Cousins ma w styczniu stać się zastrzykiem, o którym Steve Kerr jeszcze w czerwcu między innymi w podcaście u Zacha Lowe’a mówił. Kilka dni po wielkim osiągnięciu, autorów przyłapać można na fascynujących owocach ich refleksji. Był więc Kerr przyznający nie tylko, że w połowie poprzedniego sezonu zaczął obawiać się o to, czy Kevin Durant mu z szatni nie ucieka, nie tylko to, o czym wiemy, czyli to, że Andre Iguodala, który w styczniu skończy 35 lat, przygotowuje się do sezonu już tylko pod kątem play-offów. Ze swoich wcześniejszych doświadczeń wygrywania rok po roku z Bulls mówił też o rygorze 82-meczowego sezonu NBA, który w sytuacji bronienia tytułu potrzebuje jak najwięcej nieoczekiwanego i tej ogólnie rozumianej pozytywnej “energii”. Czegoś co po prostu sprawi, że luty nierówny będzie lutemu sprzed roku.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

52

Komentarze

  1. Krzysiek

    10 lipca 2018 o 10:55

    Rozumiem argumentację i obawy o Cousinsa w GSW ale jakoś mam inne przeczucie co do niego. Według mnie świadomie podpisał kontrakt tylko na sezon po to aby zrobić mistrzostwo i udowodnić wszystkim, że nie ma obaw odnośnie brania go w kolejnym sezonie na ogromnych pieniądzach. Wróci w połowie sezonu i nie będzie dymił bo nie ma w tym żadnego interesu. Dostosuje się do gwiazdorskiego składu. Będzie dawał z siebie wszystko aby zrobić to mistrzostwo i być ważnym elementem składu. No a wtedy inny kontender da mu należyte pieniądze.

    Lubię to: 28
  2. Stawiar

    10 lipca 2018 o 10:56

    Ostatnie zdanie, z którym się zgadzam, pochodzi niewątpliwie z tomiku sentencji życiowych Master Yody Macieja ;)

    Lubię to: 8
  3. Bartekkk

    10 lipca 2018 o 11:01

    Tacy biedni, starzy i skończeni ci Warriors… a nie, zaraz

    Lubię to: 7
  4. WekT4

    10 lipca 2018 o 11:07

    O SPURS też mówili, że starzy i są done. A wykończył ich dopiero młody Kawhi-cichy zabójca.

    Lubię to: 32
  5. lukostro

    10 lipca 2018 o 11:11

    Zaczynamy narrację, że GSW are DONE?;)

    Lubię to: 3
    • Dr Ćma

      10 lipca 2018 o 16:02

      Zaczynamy narrację mającą na celu zatrzymanie abonentów 6G na portalu. Ktoś zrozumiał, że wieczne ględzenie na temat przewidywalności ligi nie przysparza klików. Dlatego obecnie buduje się obraz GSW jako wielkiej niewiadomej w kontekście Cousinsa, wieku pozostałych gwiazd, rzekomo nieszczęśliwego Duranta i wielkich aspiracji Thompsona. Gada się o tym w Palmie, mówi się o tym w Przerwie, aż wreszcie pisze tutaj. Jest w tym tak wiele szczerości, jak w polityce Kremla. Bo – sorry – ale nie uwierzę, że ktoś, kto monitoruje ligę na bieżąco, z przekonaniem pisze o DeMarcusie jako raku w tak dojrzałej i umiejętnie adaptujące gwiazdy organizacji jak Warriors. Tym bardziej w kontekście walki Cousinsa o nowy, lukratywny kontakt w 2019 roku. Bullshit.

      Lubię to: 18
      • Angel of Goodness

        10 lipca 2018 o 17:11

        Uuu, po nastroju wnoszę, że jakiś kolejny mały audyt wisi w powietrzu ;)

        Lubię to: 29
      • PeLe

        10 lipca 2018 o 19:23

        Panie Doktorze, sorry ale teraz to pieprzysz jak… trzy po trzy! Chłopaki z 6G mają swoje wady. Ale patrzenie na kliki i pisanie pod koniunkturę jest ostatnią rzeczą o jaką można by ich posadzić! To jak bardzo są w tej kwestii “off” jest niesamowite. Także ten zarzut jest tak z ciemnego miejsca jak tylko może być. Fajnie jest wbić szpilę ale nie zawsze się udaję.

        Lubię to: 6
      • rzepka

        12 lipca 2018 o 11:58

        kliki są potrzebne jesli są reklamy a ja takich nie widzę na portalu, tylko abonament. Właśnie przedłużyłem subskrypcję o kolejne 360 dni, bo po prostu warto, niezaleznie od tego czy jest offseason czy PO.
        Ps. Maciek, bedzie w tym sezonie kontynuacja top 100?

        Lubię to: 0
  6. Nitro

    10 lipca 2018 o 11:39

    Nie pojmuje narraci, jak zawodnicy w swoim primie moga byc przesyceni wygrywaniem.
    Co powiedzieć o Jamesie w takim razie?
    Domyślam że teza trochę kontrowersyjna ku letniemu łamaniu głowy.

    Lubię to: 3
    • WekT4

      10 lipca 2018 o 16:56

      To akurat wynika z 11 pierścieni Jaxa i choroby więcej. Ale może to inni ludzie i inne mniej kompetytywne czasy

      Lubię to: 1
    • youngpusseydon

      11 lipca 2018 o 08:33

      Ależ czemu to jest niemożliwe? Chodzi bardziej o to, że te wygrywanie przychodzi im w sumie całkiem bez wysiłku, po meczu/serii tylko lekko spocone czółko i tyle. Takie coś może się znudzić. Po czymś takim przychodzisz o grasz na pół gwizdka, bo wiesz, że jak coś pójdzie nie tak jest 3 innych ziomali (teraz będzie 4), ktorzy mogą to naprawić, pociągnąć. I myślisz, żeby jak najszybciej już wrócić do domu, bo cholernie się nudzisz.
      A James mimo wszystko, wszystkie swoje pierścienie musiał wyszarpać, gdzie wcześniej tyle razy dostał wpierdol i często nie lekki vide oklep od Mavs.

      Lubię to: 2

Skomentuj