Dniówka: Rockets stracili już dwóch skrzydłowych, co wymyśli Morey? Ciekawa sytuacja Clippers


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 10 lipca 2018
fot. twitter.com/Jonathan_Feigen

fot. twitter.com/Jonathan_Feigen

Było rekordowe w historii klubu 65 zwycięstw i wygranie sezonu zasadniczego. Było 8-2 po dwóch pierwszych rundach playoffów i prowadzenie 3-2 w Finale Zachodu przeciwko Golden State Warriors. Potem jednak Chris Paul doznał kontuzji, Houston Rockets przegrali dwa kolejne mecze i zostali odesłani na wakacje. Pozostał duży niedosyt, ponieważ tak niewiele zabrakło do wyeliminowania mistrzów. Ale od razu też pojawiły się duże oczekiwania na offseason, żeby dokonać wzmocnień i za rok zrzucić Warriors z tronu. Było wiadomo, że nie będą mieli wolnych pieniędzy, ale w końcu poprzednio nie przeszkodziło im to w przejęciu Paula, dlatego marzyli o LeBronie Jamesie i myśleli jak mogliby włączyć się w walkę o Paula George’a.

Plany były bardzo ambitne, Daryl Morey jak zwykle miał wymyślić coś niespodziewanego… jednak nic wielkiego się nie wydarzyło i póki co ten offseason jest dla nich sporym rozczarowaniem. Po dziewięciu dniach wolnej agentury zamiast dodać graczy, którzy pomogą im przybliżyć się do Warriors, Rockets nawet nie udało im się utrzymać dotychczasowego składu i stracili dwóch bardzo ważnych skrzydłowych.

Oczywiście zatrzymali Chrisa Paula, co było priorytetem i pierwszym punktem na liście zadań, ale też od dawna wydawało się być tylko formalnością, którą dopełnili. Jedynym sukcesem w tym przypadku było to, że nie dali mu piątego roku w kontrakcie. Clint Capela to ich drugi najważniejszy wolny agent (zastrzeżony) i jego też pewnie zatrzymają, choć już widać, że to będą długie negocjacje. Rockets grają twardo, więc raczej nie obędzie się bez straszenia przez obóz Capeli popsuciem relacji i odejściem za rok.

Poza tym w Houston zostaje także Gerald Green, a jak na razie jedynym nowym zawodnikiem jest rozczarowujący i nękany kontuzjami w poprzednich sezonach Michael Carter-Williams. Odeszli natomiast Trevor Ariza i Luc Mbah a Moute. Pierwszy od czterech lat był starterem Rockets, a w 15 meczach, które opuścił w poprzednim sezonie w wyjściowej piątce zastępował go ten drugi (i przegrali tylko jedno z tych spotkań).

Ariza ma już 33 lata, w minionym sezonie zanotował swój drugi najniższy wskaźnik PER (11.8) w karierze i można zrozumieć, że Rockets obawiali się inwestowania w niego większych pieniędzy na kilka kolejnych lat. Nie byli też w stanie konkurować z Suns, którzy zaproponowali mu aż $15 milionów w rocznym kontrakcie. Mbah a Moute jest tylko rok młodszy, a do tego ma za sobą dwie kontuzje prawego ramienia, które sprawiły, że w playoffach stał się zupełnie nieprzydatny. Obawiając się kolejnego urazu, nie był w stanie wykonać wsadu, przestał też trafiać z dystansu, dlatego trzy z ostatnich czterech meczów Finałów Zachodu przesiedział na ławce.

Ale mimo że Ariza i Moute maja swoje lata, są tylko zadaniowcami, którym nawet nie poświęcało się szczególnej uwagi podczas tego niezwykle udanego sezonu ekipy z Houston, nie można nie docenić ich roli. Mieli swój duży wypływ na poprawę defensywy Rockets, która sprawiła, że stali się elitarną drużyną i nie musieli już tylko polegać na rzutach zza łuku. Co więcej, ta dwójka z P.J’em Tuckerem zapewniała Rockets ogromne pole manewru w small-ballowych ustawieniach. Mieli trójkę wszechstronnych skrzydłowych, grożących rzutem za trzy, do rozciągania gry wokół Jamesa Hardena i Paula, a do tego bardzo dobrych w obronie, potrafiących swobodnie switchować i pilnować rywali z różnych pozycji. I właśnie to było jednym z kluczowych elementów przygotowań do starcia z Warriors. To pozwalało im podjąć z nimi walkę, a teraz stracili to zostając tylko z Tuckerem. Teoretycznie MCW ze swoim wzrostem w obronie może pełnić podobną rolę i przydać się do switchowania, ale musiałby nauczyć się chociażby trafiać otwarte trójki z rogów, nie mówiąc już o braku doświadczenia.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

29

Komentarze

  1. 40+

    10 lipca 2018 o 13:55

    Pytanie tylko czy Houston powinni iść w Carmelo? Nie jestem przekonany czy będzie stanowił wartość dodaną. Wiele zależy od jego podejścia, a jak wiemy w przeszłości nie było kolorowo z pączusiem.

    Lubię to: 5
    • Trae

      11 lipca 2018 o 03:09

      Nie powinni. Każda poważniejsza drużyna będzie robić dokładnie to, co Houston z Oklahomą w zeszłym sezonie – grać izolacje na Carmelo, kiedy on nie jest w stanie bronić mniejszych zawodników 1vs1. A jeśli dodamy kontekst, że Rockets dalej mają Andersona w składzie i stracili dwóch bardzo ważnych obrońców, ten ruch nie ma dla mnie sensu.
      Imo najlepsze miejsce dla kariery Melo jest w Miami, ale nie wiem, czy będzie chciał sobie w tym wieku narzucać taki rygor treningowy.

      Lubię to: 6
      • 40+

        11 lipca 2018 o 03:27

        Dokładnie Miami miałem na myśli pisząc o podejściu Melo i ewentualnego reżimu treningowego.

        Lubię to: 2
  2. JWill

    10 lipca 2018 o 17:44

    Skład Clippers bardzo mi się podoba, ale w zeszłym sezonie też mi się podobał, a skończyło się, że kontuzje i sezon ratował Sweet Lou…

    Lubię to: 4

Skomentuj