Dniówka: Szalony mecz otwarcia Finałów rozbudził nadzieje. Dzisiaj Game 2

9
fot. League Pass
fot. League Pass

LeBron James rzucił 51 punktów, Golden State Warriors wygrali, ale na koniec to JR Smith stał się największą historią meczu numer jeden Finałów 2018.

Tuż po meczu Smith bronił się, zaprzeczając, że w momencie zbiórki nie orientował się jaki jest wynik. Ale internetowi specjaliści od czytania z ruchu warg widzieli, że w tym kluczowym momencie na parkiecie mówił Jamesowi co innego. Potem Ty Lue potwierdził, że JR myślał, że Cleveland Cavaliers byli na prowadzeniu. I wczoraj Smith już nie próbował temu zaprzeczyć. Przyznał, że nie znał wyniku. Popełnił błąd, który kosztował Cavs szanse wygrania meczu w regulaminowym czasie gry.

To był po prostu kolejny odcinek przygody z JR’em. W końcu już wiele razy w karierze miał podobne momenty, gdy nie ogarnął sytuacji i zawalił w decydującym momencie. Warto przypomnieć, że nie zdarzyło się to też po raz pierwszy w Finałach. W 2015 również jego głupie błędy przyczyniły się do tego, że na parkiecie w Oracle Arena trzeba było rozegrać dogrywkę. Wtedy nie była to jedna akcja, a dwa faule, które popełnił w ostatnich trzech minutach czwartej kwarty Game 2, pomagając Warriors w comebacku. Wtedy jednak nie stało się to aż tak dużą historią, ponieważ Cavs wygrali w doliczonym czasie gry, dzięki czemu JR’owi się upiekło i potem dziękował kolegom, że go uratowali.

Tym razem nie miał tyle szczęścia. Popełnił fatalny błąd, który w powtórce wygląda jeszcze gorzej, bo wydaje się, że miał podanie do wolnego na szczycie Jamesa. Ale za to dzięki niemu upiekło się George’owi Hillowi, bo to on najbardziej zawalił i nic dziwnego, że nie mógł potem zasnąć. To Hill nie wykorzystał rzutu wolnego, który mógł dać Cavs prowadzenie i zwycięstwo. Dlatego przy tym całym nabijaniu się z głupiego Smitha nie można zapomnieć, że on też uratował swoją drużynę zbierając tę kluczową piłkę. Po niecelnym rzucie wolnym to co się stało i tak było dla Cavs dużo lepszym rozwiązaniem niż akcja Warriors po timeoucie. To była wielka zbiórka. Nie dał gospodarzom szansy na ostatni rzut. Dał ją swojej drużynie, ale równocześnie pozbawił ich tej szansy nie orientując się w sytuacji… takie szaleństwo możliwe tylko z JR’em. I na koniec to najbardziej boli, że przez niego zmarnowali okazję, którą dla nich wywalczył.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

8

KOMENTARZE

  1. Nie ukrywam, że bylem poskładany po obejrzeniu game 1.
    Takie niewykorzystane sytuacje niestety lubią się mścić.
    Od razu stanęły mi przed oczami finały z 95 i nietrafione wolne Andersona,
    a potem trójka Kenny Smitha, dogrywka i porażka Magic w pierwszym meczu.
    Co stało się potem każdy chyba wie.

    Ufff …
    Obstawiałem Cavs w 7, wiec mimo wszystko wierzę, że jeszcze 6 dobrych meczów przed nami.

    Lubię to: 19