Dniówka: Horford jest na misji. Kings wreszcie mieli szczęście. Czy jest już po Finałach Zachodu?

8
fot. League Pass
fot. League Pass

To jak Boston Celtics radzą sobie w Finałach Wschodu jeszcze dobitniej pokazuje jak bardzo wymiękli Toronto Raptors w poprzedniej rundzie. LeBron James jest genialny, ale Raptors naprawdę przegrali z tymi Cleveland Cavaliers do zera? Ponownie tylko uklęknęli przed Królem, nie wykorzystując okazji, żeby wreszcie stawić mu czoła. Ale to czego DeMar DeRozan i Kyle Lowry nie potrafili zrobić, robi teraz Al Horford. On przez lata także był jedną z największych ofiar najlepszego zawodnika na świecie. Przegrał pierwsze 13 playoffowych meczów swojej kariery przeciwko Cavs, a kiedy w zeszłym roku udało mu się wreszcie przerwać tę passę, to w pozostałych czterech spotkaniach serii jego Celtics zostali rozbici aż -103.

W sumie jego drużyny przegrywały z LeBronem średnio różnicą aż 17.2 punktów. To była absolutna dominacja, która tylko utwierdzała w przekonaniu, że Horford mimo że jest All-Starem to nie jest prawdziwym gwiazdorem. Na taką łatkę pracował przez lata, bo nie tylko, że nie zaliczał gwiazdorskich cyferek, ale też nie potrafił wejść na wyższy poziom i poprowadzić swojego zespołu w playoffach. Dopiero te playoffy to zupełnie inna historia.

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułMiędzy Rondem a Palmą (626): Nasze marzenie
Następny artykułLuka Doncić czy wysoki? Phoenix Suns mają miesiąc na decyzję

8 KOMENTARZE

  1. Pierwsza część (o drafcie) niestety stoi pod znakiem błędów – interpunkcja, składnia – przykro czytać. Może czasem warto opublikować tekst pół godziny później, ale już w poprawnej wersji?

    Lubię to: 11
  2. Ja bym zaczął piątka: Livingston- Iguodala – Thompson – Durant – Green, a Currego wpuścił na podmeczonego Hardena i Paula ;) Livingston powinien bardziej go wymęczyć w obronie, a trójka Green (podania) – Durant – Thompson pociągnęłaby atak. Jak Curry by wszedł wymuszałby switche na Hardena albo Greena ;)

    Taka amatorska rada dla Kerra

    Lubię to: 1
  3. jest godz 22.10 a ja idę do pracy na 6 i cholera chyba wstanę chwilę po 3 i obejrzę game 2 i chciałbym żeby Rockets to urwali ale mam wrażenie że GSW zabierają cały fun z walki o mistrza… trochę mnie to wkurwia muszę przyznać, ale Let’s go Rockets !

    Lubię to: 0