Wake-Up: Buzzer-beater Greena, Grizzlies tankują chamsko, Warriors-Thunder w I rundzie?

12
fot. NBA League Pass
fot. NBA League Pass

9 meczów rozegrano w piątkową noc. Na miejscach 3-10 w Konferencji Zachodniej ścisk taki, jakiego jeszcze nie było. A zwycięstwo Denver w Oklahomie może sprawić, że już wkrótce zespoły stłoczą się jeszcze bardziej i to kto awansuje do play-offów rozstrzygać się będzie ostatniego dnia sezonu.

Orlando – Chicago 82:90 (Gordon 18 – Kilpatrick 13)
Atlanta – Philadelphia 91:101 (D.Lee 20 – Ilyasova 21/16, Simmons 13/12/11)
Cleveland – New Orleans 107:102 (LeBron 27/9/11 – Holiday 25)
Houston – Phoenix 104:103 (Harden 28/8/10 – Josh Jackson 27)
Oklahoma City – Denver 125:126 OT (Westbrook 33/9/13 – Millsap 36)
Dallas – Minnesota 92:93 (Barnes 19 – Crawford 24, Towns 21/20)
Utah – Memphis 107:97 (Mitchell 22 – Gasol 28)
LA Lakers – Milwaukee 122:124 OT (Kuzma 27/12 – Bledsoe 39, Middleton 28, Giannis 27/16)
Portland – LA Clippers 105:96 (Nurkić 21/12 – Sweet Lou 23)

1) Kilka z tych drużyn to żart. Grają według reguł NBA, które zachęcają do pewnych zachowań, więc jest to ich usprawiedliwienie. Na końcu NBA sygnuje to swoim logo i do siebie zniechęca. Ostatniej nocy Marc Gasol miał 28 PKT na cztery minuty przed końcem trzeciej kwarty, gdy Memphis remisowało z Utah. Gasol nie wrócił już na parkiet.

JB Bickerstaff powiedział po meczu:

„We gave our young guys an opportunity to play,”

Grizzlies przegrali 97-107. Marc Gasol nie będzie graczem Memphis w sierpniu tego roku.

2) Philadelphia 76ers już bez Joela Embiida lekko przeszli się po Atlancie, w revenge game super gorącego od startu meczu Ersana Ilyasovy – 21 PKT 16 ZB – ale tu dobry highlight Markelle’a Fultza – 10 PKT – pokazujący że szczypior z niego żaden:

Dobry balans, kreatywność w powietrzu i trochę siły fizycznej na samym końcu.

Ben Simmons – 13 PKT, 12 ZB, 11 AST – rzucił kilka funky-podań w tym meczu, ale w tym sezonie powinieneś subskrybować i oglądać trzyminutowy highlight z każdego meczu Bena Simmonsa, więc nie będę niepotrzebnie wklejał.

To Fultza też było nienajgorsze:

3) Nie wrzuciłem tego do nagłówka, bo myślę, że to głupiutki rekord. Ludzie lubią okrągłe numery, bo łatwiej im się wtedy myśli i ostatniej nocy LeBron James rozegrał 867 mecz z rzędu na minimum 10 punktów:

W ten sposób po raz 867 z rzędu zagrał przynajmniej na poziomie średniej z kariery Nenada Krstica i Rashada McCantsa. Ok, żartuję teraz, chociaż to fakt. Kevin Love wrócił po jednym meczu opuszczonym z powodu wybicia zęba i wstrząśnienia mózgu, ale w wygranej u siebie z Pelicans 107:102 Cavaliers stracili swojego zdecydowanego lidera w plus/minus w ostatnich 15 meczach. George Hill nadepnął na stopę Rondo, skręcił w trzeciej kwarcie lewą kostkę, poszedł do szatni i już nie wrócił. Na szczęście dla Cavaliers, grający na podkręconej prawej kostce Anthony Davis rzucił tylko 16 PKT, 6/19 FG.

James został zapytany o swój nowy rekord:

„Anytime I’m mentioned with some of the greats, and arguably the greatest basketball player of all time in Mike, it’s just another feat for me to be appreciative and humbled by what I’ve been able to do,”

Jeśli rekord Jamesa – który nie opuścił w tym sezonie ani jednego meczu – ma dowieść jego regularności i końskiego zdrowia, rekord podobnej kategorii ustanowił też ostatniej nocy ten, który  w wieku 87 lat niespodziewanie opuścił w tym sezonie tylko jedno spotkanie.

4) Obaj ci goście wyżej zdobyli tytuły mistrzowskie w klubach, w których zaczynali swoje kariery. W wywiadzie z Chrisem Haynesem z ESPN Kevin Durant powiedział, że zdobycie mistrzostwa z Warriors nie dało mu satysfakcji, na jaką liczył:

„After winning that championship (last season), I learned that much hadn’t changed. I thought it would fill a certain [void]”

Tę satysfakcję dałoby mu wygranie tytułu w Oklahomie.

5) Houston Rockets na pewno już skończą sezon regularny jako nr 1 w Konferencji Zachodniej, więc wreszcie na poważnie wzięli się za oszczędzanie graczy. W piątek nie grali Chris Paul, Eric Gordon i Nene. Przydałby się do tego jeszcze Jay Heezy My Kneezy, ale póki co oszczędzał się w ostatniej sekundzie meczu z Phoenix:

Ryan McDonough płakał.

Ze szczęścia.

6) Los Angeles Clippers nie mogą mieć fajnych rzeczy. Przynajmniej nie na długo. Milos Teodosić – 42/38/85 – miał dobry debiutancki sezon, jeśli pod uwagę wziąć to, że trzykrotnie przerywany był on przez natężające się kłopoty z bólami rozcięgna podeszwowego w stopie. Jak na kogoś, kto cały sezon grał z bólem stopy, grał bardzo dobrze. We wtorek opuścił boisko w drugiej kwarcie, bo doszło do zerwania i podobnie jak Avery Bradley, Milos już w tym sezonie nie pomoże Clippers. Informacja o tym pojawiła się oczywiście w ten sam dzień, gdy do gry wrócił Danilo Gallinari i zagrał dopiero swój 20. mecz w tym sezonie.

7) Patrząc wprzód – co by 31-letni Milos nie wykręcił nam Spanoulisa i nie wrócił do Europy po jednym sezonie. Tak – może to zrobić. Teodosić ma wartą 6,3 mln dol. opcję na sezon 2018/19. Jeżeli ją podejmie, to wtedy Clippers mieli będą opcję, żeby uczynić go zastrzeżonym wolnym agentem w lipcu 2019.

8) Na froncie zdrowotnym dobra informacja z Oakland: Klay Thompson, który złamał prawy kciuk zyskał status „probable” na dzisiejszy mecz z tymi trudnymi dla Warriors do pokonania Kings.

Cała sprawa kontuzji Thompsona jest jednak bardzo dziwna. Jeśli kciuk faktycznie jest złamany, nie powinien jeszcze grać. Warriors nie update’owali jednak jego stanu zdrowia, aż Thompson w piątek zrobił to sam.

9) To nie jest Portland, czy San Antonio – Thunder radzą sobie u siebie z Nuggets regularnie. Ale tym razem back-2-back o tej porze sezonu związał Oklahomę i Denver rywalizacją o awans do play-offów. Dla wracających z trudnej trasy Nuggets, czekających w dodatku błagalnie na powrót Gary’ego Harrisa (potrwa to jeszcze minimum tydzień), piątkowy mecz to był w pewnym sensie must-win. Dla Thunder mecz przed potencjalnym wielkim upadkiem.

Było ciasno, dopóki grający swój najlepszy mecz od listopada Paul Millsapa – 36 PKT – trafił siódmy ze swoich pierwszych dziewięciu rzutów. Nuggets prowadzili 68-58 w drugiej minucie drugiej połowy i po trójce Willa Bartona powiększyli tę przewagę do 75-62.

Tym razem Paul George musiał zacząć czwartą kwartę z rezerwowymi. I Thunder zaczęli ją serią 22-7 w sześć minut i wyszli na prowadzenie 99-97. I wszystko dotarło do crunchtime – znasz ten scenariusz crunchtime’ów Oklahomy, których nie wygrywa – a potem do jeszcze jednego crunchtime w dogrywce, ze spudłowanymi rzutami i tym wszystkim.

Will Barton posiadł Stevena Adamsa w tym pierwszym crunchtime, zanim go-to-akcją Oklahomy po timeoucie był rzut Russella Westbrooka – 33 PKT, 9 ZB, 13 AST – z tak zwanej dupy:

W highlighcie wyżej sam Barton. Ile można katować ten sam highlight… A mecz wygrał wstawiony do gry nagle Mason Plumlee.

Przy obręczy.

Pokaż kibicom Blazers:

Meh, Nurkić od miesiąca blokuje jak nie Nurk.

Swoją drogą w te dni ludzie już nawet nie podają do Carmelo w końcówkach spotkań.

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułDniówka: Sixers bez Embiida. Świąteczny weekend w NBA
Następny artykułFlesz: O co tak naprawdę toczy się gra w sezonie 2017/18 (2)

12 KOMENTARZE

  1. Tak jak na zachodzie dalej nic nie wiadomo, tak na wschodzie jest coraz bliżej rozstrzygnięć: Miami jest coraz bliżej 6 miejsca. MIL ma w niedzielę mecz o siódme (z DEN) a WAS będzie się bronił przed ósmym:

    Miami zostało 6 meczy, w tym 4 z klubu przegranych i 2 ostatnie z OKC i TOR (u siebie). Tak jak OKC będzie walczyło do końca, tak TOR raczej to odpuści.

    MIL ma też 6 meczy ale tylko 3 mecze z przegrywającymi. Dodatkowo to MIA i WAS ma tiebreak z MIL. Jeśli wygra w niedzielę z DEN to jeszcze ma jakieś szansę na 7 miejsce.

    WAS ma 7 meczy do końca ale 3 mecze z ciężkimi rywalami: CLE HOU i BOS (i ma trzy B2B). I wg mnie to MIA będzie miało tiebreak z WAS.

    Na koniec może to wyglądać tak:
    MIA 46-36 (45-37)
    WAS 45-37
    MIL 45-37

    W sumie CLE też będzie musiało wybrać z kim woli grać: może dać PHI trzecie miejsce aby zagrać z IND i ominąć MIA, ale z drugiej strony, w takim przypadku to już w 2 rundzie PO spotyka się z TOR a w finale z BOS w pełnym składzie.

    Lubię to: 9