Flesz: Rzeźnia w San Antonio. 38 punktów Aldridge’a

31
fot. League Pass
fot. League Pass

Pierwsza runda była tylko małą rozgrzewką dla San Antonio Spurs, ponieważ Memphis Grizzlies nie byli dla nich żadnym zagrożeniem. Prawdziwa walka ma się dla nich rozpocząć dopiero teraz. W półfinałach Zachodu mają wreszcie poczuć playoffy, ale jak na razie, w pierwszym meczu wyglądało to tak, jakby dostali jeszcze słabszego rywala. Sparingpartnera, z którym mogli zrobić co chcieli, ćwicząc kolejne zagrywki w oczekiwaniu na prawdziwą grę.

Mecz rozpoczęli od pick-and-rolla Kawhi’ego Leonarda z LaMarcusem Aldridgem, zakończonego efektownym wsadem tego pierwszego, który wykorzystał otwartą autostradę do obręczy. I tak to już wyglądało do końca. Ofensywa Spurs płynęła – ogrywali rywali właściwie w każdej akcji, Aldridge trafiał otwarte jumpery w pick-and-pop, Kawhi biegał do kontr, było dużo ruchu, zasłon, znajdowali trójki w rogach, ale też rzucali je w transition i wyrównali swój rekord playoffów punktów w jednej kwarcie mając ich już 43 po pierwszych 12 minutach.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni44 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni139 zł

0

KOMENTARZE

  1. Uwielbiam Spurs ale nie mogę uwierzyć, że coś takiego może się zdarzyć na tym poziomie… 70 % skuteczności rzutowej liderów – kosmos i oby tak dalej!

    Lubię to: 0
  2. OKC is done. DONE.

    39 asyst? To nie jest jakiś rekord?

    Pomału można rozmawiać, gdzie Durant będzie nosił swój plecaczek w przyszłym sezonie. Dobrze, poczekajmy, to tylko przecież 1 mecz, ale chyba nikt sądzi, że Billy “dziecko we mgle” “nie biorę timeotu, bo Durant zaraz trafi xxx trójek” Donovan zaprowadzi na barkach atletyzmu OKC do mistrzostwa. Not gonna happen.

    Ibaka jest overrated w obronie.

    Spurs are coming for You, Lebron.

    Lubię to: 0
  3. Świetny mecz Spurs, żałosny OKC. Ale to jeszcze nie koniec..może Bill jednak podaruje sobie Robersona, a KD się ogarnie. Może. PS Scott Brooks by to wygrał;-)

    Lubię to: 0
  4. Mówienie o OKC z 2012 trochę nie ma sensu bo jest duża różnica między tamtą drużyną a to co jest teraz.. Wtedy po za byciem w top10 ataku o ile dobrze pamietam byli w top 10 obrony i mieli na ławce gracza który jest teraz ponoć top10 ligi i najlepszym sg w tej lidze(ofensywnie na pewno) a teraz OKC to srednia obrona z turkiem jako najlepszym rezerwowym i waitersem jako ogień z ławki dodatkowo. w 2012 własnie pick&roll grany przez hardena robił rożnice

    Lubię to: 0
  5. Spurs już tak dobrze pewnie nie będą rzucali, ale jeśli OKC będzie tak słabo bronić (szczególnie P’N’R) to nie będzie miało to żadnego znaczenia.

    Lubię to: 0
  6. Pop ma racje to jeden z tych meczów gdzie jego drużynie wszystko wychodziło, ale nie wiem czy Thunder się podniosą i wcale się nie zdziwię jak się skończy 4-0 ewentualnie 4-1. Nie podoba mi się chemia w Thunder, wyglądaja jakby Durant i Westbrook zdawali sobie sprawę że nie zdobędą razem mistrzostwa bo nigdy do siebie nie pasowali.

    Lubię to: 0
  7. Green trafiał trójki i to robiło różnicę. Wystarczy go przykryć i SAS ma pod górkę. A Pop musi trzymać go na parkiecie na Duranta w obronie. Cel OKC: ograniczyć Greena

    Lubię to: 0
      • Przemku,
        akurat Ciebie nie podejrzewałem o takie “proste” prowokacje w komentarzach. Ale oczywiście złapałem haczyk, dlatego pozwalam sobie rozwinąć myśl.

        Odnośnie do Greena – podtrzymuję to co napisałem. Oglądałem 90% meczów SAS w ostatnich 3-4 sezonach i według mnie to właśnie on jest ich X-factorem. Bardzo dobry, inteligentny obrońca. Gdy trafia otwarte trójki to ciężko jest pokonać SAS, a w 1. kwarcie z OKC trafiał również po zasłonach, co nie jest jego specjalnością. W tym sezonie takich meczów miał dosłownie kilka (w tym 2 z HOU). Pamiętam finały 2013 z MIA, gdy w meczach 6-7 rywale mu zamykali pozycje i nie trafił nic, a wcześniej ustanowił trójkowy rekord finałów.

        Jeśli play-offy polegają na usprawnieniach, to “ograniczenie Greena” jest usprawnieniem, które jest w zasięgu OKC.

        Lubię to: 0
        • No żart przecież:) Napisałeś to po prostu w taki sposób, jakby “ograniczenie Danny’ego Greena” było taką prostą sprawą.

          Ale jeśli już chcesz rozmawiać całkiem poważnie, to napisz, w jaki sposób mają go ograniczyć?

          Wysłać na niego Robersona, żeby krył go cały czas od piłki i nie pomagał przy innych graczach? Obawiam się, że to się może skończyć tragedią. To naprawdę super, jeśli Thunder byliby w stanie kontestować Greenowi trójki, ale to miałoby swoje konsekwencje. Fakt, że Green te trójki dostaje, to jest świadomy wybór Thunder. Grając ze Spurs wolisz to niż LA na dystansie, czy niekrytego Leonarda (który zostawiony bez krycia morduje – dosłownie – morduje zespoły). Kiedy więc po pick and rollu Spurs robią przewagę liczebną, to to jest sytuacja w stylu “wybierz swoją truciznę”. I wobec problemów rzutowych Greena w tym sezonie, ja też wybrałby jego trójki.

          Make Danny Green beat’em.

          Lubię to: 0
  8. Zacząłbym od tego, żeby Green musiał popracować ciężej w obronie, czyli np. więcej post-up’ów Duranta, gdy kryje go Green. W pierwszym meczu takich izolacji praktycznie nie było. To bardzo dziwne w sytuacji, gdy SAS ograniczyło wjazdy i post-upy Westbrooka rzucając na niego Leonarda.

    W pierwszym meczu OKC wyglądała jak Dallas 2 lata temu w Game7 (I runda) lub Miami w Game 4-5 (finały). SAS ich “zaskoczyło” skutecznością i usprawnieniami, w stosunku do poprzednich bezpośrednich spotkań.

    Lubię to: 0